-
Postów
2 092 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
30
Treść opublikowana przez Migrena
-
@Przytulia35 Nie jestem pełnomocnikiem Narama-sin. Często się z nim spierałem. Ale pisanie o nim w pejoratywnym sensie nie powinno mieć miejsca. To nie jest "portalowy mądrala". To jest rzemieślnik słowa. Najlepszy na tym portalu. Fachowiec od rozbierania na czynniki pierwsze tego co my tutaj piszemy. I oceny. Każdy z jego słów niech korzysta jak umie. Bo warto. Ja rozumiem jego irytację Twoim komentarzem. Tekst jest wielowątkowy i wielopłaszczyznowy. A Ty podzieliłaś się z nami swoją refleksją nad samym wstępem. Tylko. Miałaś do tego swoje prawo. Dziękuję. Ale Naram-sin widzi rzecz zawsze trochę inaczej niż my. On patrzy perspektywicznie i jakby poza horyzontem. I za to należy mu się szacunek.
-
Najdłuższe róże i największy żart miłości
Migrena odpowiedział(a) na Alicja_Wysocka utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Alicja_Wysocka .....nie gasną ! Są w kolekcji wspomnień jak kotwice. Jak fundamenty na których rodzi się nowe. Al. Dpbre jest to Twoje pisanie. Apetyczne. Taka pachnąca literacka melba :) -
Dwa światy. cz.3 Konferencja
Migrena odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Berenika97 przeczytałem. Raz i drugi.... I tak mnie ujęłaś. Jest świetne opowiadanie Andrzeja Brychta (tak tego niesamowitego Brychta) " dancing w kwaterze Hitlera". Twoje opowiadania i jego - fantastyczny klimat. Klimat spraw trudnych w literackim ujęciu. Jeżeli ktoś nie zna Brychta niech czyta. Uśmiechnie mu się jego własny umysł. Nie dlatego, że jest śmiesznie. Dlatego, że jest cholernie smutno, ale literacko finezja pierwszej klasy. Twój teks Bereniko to też literatura przez duże L. -
Dwa światy. cz.2 Wolfgang
Migrena odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Annna2 Bereniko. Płyńmy dalej :) Niech Twoje opowiadanie nas niesie....... Jest Twoja klasa i styl :) -
Sam sobie sternikiem
Migrena odpowiedział(a) na Leszczym utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Leszczym Horoskopy to bzdety. Ale ludzie dostają znaki. Nie pytaj od kogo bo tego nie wiem. Trzeba być uważnym. Dostrzec go i rozpamiętać. Przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Doświadczyłem takich znaków. Nie ma w nich piękna. Ale jest przeznaczenie, przestroga, sens. I do ich dostrzeżenia nie jest potrzebna magia. Tylko uwaga i własny umysł. Świetny tekst. -
Skurcz
Migrena odpowiedział(a) na Robert Witold Gorzkowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Robert Witold Gorzkowski Robercie. Tak się rozsentymentalizowałem (?) tę naszą wczorajszą rozmową o koniach i mi się w nocy przypomniało. Było lato. Chodziłem w samych jeansach. A kiedy siadałem na trawie i rozczesywałem mu palcami długie, jasne włosy przy przednich nogach, on się mną bawił. Miałem kucyk do połowy pleców. Adolf łapał go wargami, podnosił i puszczał. A ja na plecach czułem jego ciepły, balsamiczny oddech. Wybacz. Tak mi się jakoś wzięło...... -
@Robert Witold Gorzkowski Ulala. Ciekawie. A ja mu te szczotki pęcinowe palcami rozczesywałem siedząc na trawie. Nie zapomnę...... @violetta Niech się tak stanie !
-
@Robert Witold Gorzkowski Dla mnie najpiękniejsze to konie i wilki. A Adolf miał na każdej nodze piękne i długie czupryny (?). W swojej potędze był pomnikowy. Dzięki. @Alicja_Wysocka Jestem gapa. Bo ja z plecaczkiem, konserwy, jajka na twardo, woda......a tu inny komin. To ja co? Pójdę już sobie :) Al :)
-
@violetta Violu. Czas koni przeminął. A kiedy nasz czas przeminie ? Bo przecież przeminie ! Dziękuję. Dobrego :)
-
@Naram-sin starałem się uchwycić tę wędrówkę w czasie i przestrzeni w surowy i prosty sposób. Bez metafor i specjalnych przegięć. Wyszło jak wyszło :) To Ty najlepiej to ocenisz :) Gdybym przywołał słowa z filmu " między wierszami" to napisałbym tak : starałem się pisać tak, jakbym tam był. To tyle. Dziękuję. @Robert Witold Gorzkowski Kiedyś miałem dom w lesie i jednych jedynych sąsiadów. Mieli konia. Wielkiego, potężnego perszerona. Na imię miał Adolf. Ile ja się na nim najeździłem ? Na oklep. Po lasach, polach i płyciznach Pilicy. Dawałem im co miesiąc po cztery stówy. Bo koń potężny to i potrzeby potężne. Nie chcę nawet myśleć co się z nim stało kiedy sprzedałem swoje ranczo. Ale wspomnienia zostały. Dzięki Robert.
-
@Annna2 Aniu. Ty wzbudzasz mój podziw patriotyzmem. Umiłowaniem swojej Ojczyzny. Pisałem Ci już kiedyś, że masz piękną duszę. Żachnęłaś się wtedy. To powtórzę to dziś - masz piękną duszę !!!
-
Skurcz
Migrena odpowiedział(a) na Robert Witold Gorzkowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Robert Witold Gorzkowski Robercie. Fenomenalny wiersz ! Świetnie napisany ! Super ! -
@Annna2 Aniu. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Czasem jak zamyślam się nad tym co kiedyś, teraz i później to czuję, że wpadliśmy w jakiś piekielny wir który ciągnie nas w przepaść. Ty lubisz pisać Koheletem. A mnie ten fragment (może nie a propos) tak drapie mózg od środka : " to co jest teraz już było, a to co będzie kiedyś jest teraz". (Z głowy to może coś pokręciłem). Lepiej - juz było. Aniu. Dziękuję ! @Alicja_Wysocka Al. Taki wiekowy to jednak nie jestem :) Chociaż paradoksalnie tego żałuję. Dziękuję pięknie :) I słuchaj. Bo ja cały czas pod tym kominem....jakbym czekał aż Ty...... No nic. Wybacz :) @Naram-sin Ja przepraszam, bo to nie do mnie.... Ale może Przytulia. No takie...złudzenie optyczne. Dzięki Naram-sin. Nie do mnie ale miło, że byłeś :)
-
@Berenika97 Bereniko. A niech duch Łyska hula po niebieskich pastwiskach. Niech mu nie braknie trawy soczystej, wody żródlanej, ciepłej stajenki. Za głód, wysiłek, ciemiężenie, niech dłoń przyjazna czesze jego grzywę. Niech tak będzie ! A mnie prześladuje sekwencja z filmu Rejs. Z tym pięknym - patataj ! I to życie. Nasze życie które pędzi nas ku niewiadomemu. Gdzie się w końcu odnajdziemy ? My, jak te Łyski ? Bereniko - zawsze mnie wewnętrznie rozbudzasz ! I czuję się z tym znakomicie :) Dziękuję.
-
@Nata_Kruk Bo był potężny bardzo. Migrena ważył około 100 kg. Tyle co ja.... Nata !!!! Ja nie mogę .... Ten Piszczyk, i ja ciągle teraz widzę. jak my oboje na tych schodach.... Marzenia:) Dziękuję :)
-
Dawno temu, osiemset metrów pod ziemią, na pokładzie Idy, gdzie czarne pyły gryzły płuca górników jak wszy - harował koń - Łysek. Na grzbiecie nosił kamienny oddech kopalni, w oczach światło lampki karbidowej, w nogach tysiące ton węgla. Kości dzwoniły jak łańcuchy, kopyta tłukły w skałę - aż iskry gasiły ciemność. Morcinek opisał to w swej noweli. Zabawny gość, co widzi cierpienie w rytmie kopyt. Rządy Władysława Gomułki - ascetycznego sekretarza jak kość obgryziona z chleba - wypchnęły konie z kopalń. Maszyny wdarły się tam, gdzie mięso i kopyta znały drogę. Żelazne szczęki zamiast mięsa, w partyjnych gazetach - że konie i emeryci przeżerają Polskę jak pasożyty w trzewiach narodu. Łyska wpakowano na ciężarówkę. Z innymi skazanymi na śmierć końmi wywieziono do Francji - krainy ludzi, co jedzą konie jakby chcieli zagryźć ich dusze, popić winem, zagryźć żabą, udawać ucztę bogów. Zwariowani dziwacy, co Marsylianką chwalą ociekającą krwią gilotynę. W rzeźni pachniało krwią, rury ciekły parą jak żyły przecięte brzytwą. Pan Galambosz pił kawę, zalewając się w trupa. Łysek spojrzał mu w oko - i wygrał. Zamiast noża - furmanka. Miska obroku. Pijacka przysięga: kto dowiezie - przeżyje. Śpiewała o tym pani Rodowicz – swym namiętnym głosem zachęcając : „wio koniku…” Lecz Galambosz to była francuska moczymorda. Po miesiącu kupił dostawczaka Renault i wyrzucił Łyska z podwórka w pizdu, jak psa zdechłego w gnoju. Koń błąkał się po Polach Elizejskich, z pyskiem otwartym jak rynsztok, aż trafił na plac Pigalle, gdzie, jak przekonywał nas oficer Abwehry Hans Kloss, są najlepsze kasztany. Kloss miał stosunki ze SS-Sturmbannführerem Brunnerem, pokazał je w serialu „Stawka większa niż życie” Konic z Morgensternem. Polska już miała miec stosunek z bestią ze wschodu ale szczęśliwy przypadek nie dopuścił do tragedii. Bo ta czerwona cholera na glinianych nogach przy pomocy Gorbaczowa i Jelcyna rozpadła się jak trup, rozdęty, cuchnący, którego nikt nie chce grzebać. Ale bestia wciąż zabija. Na szczęście - nie u nas. To były dla Polaków czasy piękne i trudne. W euforii doszczętnie zgłupieli. Wybrali agenta bezpieki, Bolka, na prezydenta. Dali się prowadzić jak stado ślepych cieląt w rzeźni historii. Łysek padł na ławkę, kopyta sterczały jak krzyże, brzuch lśnił w słońcu - straszył spacerowiczów kutasem większym niż pomnik Lenina. Stary Kowboj znalazł go tam, złapał za grzywę, pognał na statek dla emigrantów - krwawiących jak cielak w rzeźni. Kowboj został poganiaczem bydła w Ameryce Południowej. Skóra spaliła się w słońcu, serce zżarły muchy prerii. Jerzy Michotek śpiewał o tym: „nad ranem gdy kowboje wypędzali bydło w step....", a echo niosło śmierć po suchej trawie, co drżała jak skóra zdarta z człowieka. Kowboj umarł, kumple ciało przykryli kamieniami, by Salvatore Allende nie wyrzucił go z helikoptera do oceanu w imię rewolucyjnego bilansu, że ilość żywych i martwych zrzucanych do oceanu musi się mu bilansować. Allende, ten samobójca historii - padł w pałacu jak szczur rozszarpany przez własne, ludzkie psy ochrony. Łyskowi strzelili z Remingtona w łeb. Czy zginął? Michotek bredził o wietrze i trawach - jakby człowiek był trzciną, bezbronną, łamliwą, krwawiącą - jak ta Hanka od Staśka Apasza, zadźgana nożem w bramie, o czym lamentował Grzesiuk. Legenda mówi - Łysek przeżył. Nazywał się Qń - pseudonim operacyjny albo symbol przetrwania. Skończył studia, został mecenasem, łeb większy niż boisko, kopyta wykrzywione jak po chorobie Hainego - Medina. Awanturnik, wrzeszczący w Sejmie, krzywa bestia naszych czasów. Jest, jaki jest. Chyba że znowu zemdleje. Łysek z pokładu Idy - legenda. Nie koń, lecz krzyk rozszarpany, kopyto wbite w twarz historii. Źrebaków Łyska już nikt nie znajdzie. Pieprzona Unia Europejska rządzi. Łąki puste, ziemia zarośnięta, konie z duszami znikają jak górnicy przykryci pyłem, zakopani w szybach, w ciemności, bez powrotu. Arrivederci.
-
@Annna2 Aniu. Piękna medytacja nad miłością i przemijaniem, spleciona z mądroscią Biblii, światłem sztuki i jesiennym oddechem wieczności. Pięknie piszesz !!!
-
@Nata_Kruk wiersz jest jak zegar. Nie odmierza końca ale podsuwa nam początek. To medytacja nad dojrzewaniem mysli. Bardzo bliski mi wiersz. Świetnie piszesz Nata ! Och, Nata !
-
@Nata_Kruk Dziękuję pięknie Nata :) Miło mi bardzo :) Migrena to owczarek kaukaski. Syn interczempiona FCI. Tzw. "rosyjskiego potwora". Niestety, nie żyje. To ja z sentymentu........
-
Dwa światy. cz.1 Monika
Migrena odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Berenika97 Tak. Czekamy. Niecierpliwie bo wprowadzasz nas Bereniko w jakiś ciekawy świat. Nie sposób pojąć co będzie dalej....... -
@Alicja_Wysocka Oczywiście :) I z wielką przyjemnością zresztą :)
-
Wilk, który kochał ogień
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Leszczym Ale tylko razem z Twoją !!!! Dzięki. -
@Alicja_Wysocka A ja mam bujną wyobraźnię i już widzę - stoję sobie na ulicy, a tu nagle, z domu obok ktoś wylatuje kominem. To krzyczę: Al, to Ty ? A Ty cała w sadzy odkrzykujesz: no jasne, że ja. Któżby inny może wyleczeć prosto w gwiazdy ! O mój Boże !
-
@Alicja_Wysocka Dlaczego to opowiadanie tak mi się podoba ? Bo jest szalenie ciekawie napisane :) I przypomina mi coś z bardzo niedawna, z przed chwili ...... Al. To wzruszający tekst jest. On żyje :)
-
Wilk, który kochał ogień
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Nata_Kruk Dziękuję Nata ! Auuuuuuu :) @Robert Witold Gorzkowski A ja lubię czytać Twoje słowa. Bo to słowa mądrego gościa. Czytam je zawsze uważnie. Dziękuję :)