Ja bym tu raczej dopatrywał się różnic w budowie mózgu. Może by chcieli inaczej, ale nie są w stanie.
Czasem to też może wynikać z trudnego na różne sposoby dzieciństwa, ale mój przypadek temu przeczy żeby dzieciństwo było istotne.
Moi rodzice są od zawsze chorzy na depresję i widzą świat w czarnych barwach, a ja zupełnie taki nie jestem. Urodziłem się jako, w ich zamierzeniu, pocieszyciel i takim pozostałem. Nie najgorzej tą funkcję w domu pełniłem, a potem w dorosłym życiu również. Przyciągałem depresantów jak magnes.