Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rafael Marius

Użytkownicy
  • Postów

    10 140
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    77

Treść opublikowana przez Rafael Marius

  1. A pamiętam te iryski. Makowe były najlepsze. Jednak o tej fabryce nie wiedziałem.. Powiśle było kiedyś przemysłową dzielnicą i bardzo biedną. Z mojej rodziny nikt tam nie mieszkał, dlatego słabo znam historię tego obszaru. Mieszkali na Woli, Żoliborzu, Pradze, Kamionku, Grochowie, Saskiej Kępie, Targówku, w Śródmieściu. A Ci najstarsi na Starym Mieście, bo niczego innego jeszcze wtedy nie było.
  2. Co mnie bardzo cieszy. Będę się starał. A dla mnie to było wybawienie. Gdyby rasta się w Polsce nie pojawili, to pewnie bym źle skończył. Wszystko szło w każdym razie w tym kierunku. To były same początki. Pewnie byłem w pierwszej setce. Trudno powiedzieć, gdyż nie było żadnych formalnych struktur. Dla nastolatka super, choć w takich krajach jak RPA, czy Jamajka to całkiem poważna wspólnota dla ludzi w każdym wieku. Zresztą zróżnicowana pod względem wiary, a bliska w sposobie życia. Niektórzy z kręgu etiopskiego kościoła chrześcijańskiego lub judaizmu, a inni tradycyjnych afrykańskich wierzeń.
  3. @aniat. Najpiękniejsze są przypadkowe spotkania, takie nie umówione. Niestety coraz trudniej wpaść mimochodem na siebie. Dystans społeczny.
  4. Bardzo mi miło. Trochę podobne do autora. A ten opisuje jakieś cztery lata mojego życia w rasta kulturze. Tak z grubsza napisałem. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś rozwinę. O tyle mi łatwiej, że wiele mi z tego zostało. Choćby nawet weganizm, miłość do natury, pozytywne nastawienie do ludzi, tolerancja, luźne podejście do każdego tematu, wspólnotowość, kierunek na czucie, intuicje, doświadczenie, otwarcie, bezpośredniość i można by długo. To była moja pierwsza, nazwijmy to religia. Choć rastafarianie wolą mówić livity, po polsku powiedzmy, że styl bycia.
  5. To fajnie, że jeszcze takie lokalizacje są. Smakosz z Ciebie prawdziwy. A ja od dziecka lubiłem pochody pierwszomajowe. Dostałem nawet raz cukierka od Gierka. Nazywał się bajeczny. Najlepszy z tak zwanej "mieszanki wedlowskiej" Przysmak wszystkich milusińskich. A co do podrywania naszych kochanych pań to wielu uczestników marszu właśnie w tym celu tam poszło. Okazja poznać drugą połówkę o tych samych poglądach politycznych. Dla niektórych to ważne.
  6. Jeśli mam być szczery, dla mnie takie marsze też nie są polityczne. Obojętne, kto je organizuje i po co. Kiedyś to była okazja do zrobienia zdjęć i zarobienia na tym plus wrażenia estetyczne. Szukanie ekscentrycznych uczestników. Poznanie kogoś ciekawego. A teraz trochę z przyzwyczajenia i ciekawości. Uuu to mają stałą obsługę. Przeważnie w takich miejscach jest rotacja. I większość Ukrainek. I co jest? Pewnie niekoniecznie.
  7. Całkiem możliwe. Instytut mógł upaść, jak wiele innych placówek naukowych wraz z nadejściem kapitalizmu.
  8. O mojej mamie też tak mówią. Lubią ją. Często dostaje kawę za darmo.
  9. Ja byłem tylko zobaczyć z zawodowej ciekawości, czy dużo ludzi i jacy. Zresztą po drodze ze spacerku. Faktycznie mnóstwo. Siła masy. Tak licznej manifestacji jeszcze nigdy nie widziałem. Tusk mówił, że pozytywna energia zalała Warszawę. Ja czułem tylko alkohol od uczestników. Normalne na takich imprezach. A atmosfera raczej nerwowa. Polacy nie lubią tłumów. Naród indywidualistów. Też dobrze. Na pewno lepiej niż na marszu.
  10. @FaLCorneL Byłem tam nie raz. Pamiętam jakiś instytut. Rosły tam duże ilości czarnego bzu. Zbierałem z sąsiadem. Mama robiła dżem, a ja wino. To było jeszcze w podstawówce. Lata 80te
  11. @Ewelina Dziękuję za pamięć i czytanie.
  12. U mnie w bloku takie kolegium jeszcze jest, choć coraz mniej liczne. Śmierć zbiera swoje żniwo co roku.
  13. @trędowata. Nie widać tej czcionki.
  14. @FaLCorneL U mnie też tak było. A to ten Brwinów pod Warszawą?
  15. @Leszczym Zamiast do pubu lepiej było iść na marsz miliona serc, tam był duży ścisk i duży wybór. Masz dobrą gadkę zaraz byś jakąś poznał.
  16. Tak to najczęściej bywa. I właśnie tak zdarzyło się u mnie. Ale u wspomnianego powyżej Pawła była to czysta interwencja Boga bez zrozumiałego dla ludzi powodu.
  17. Różnie to bywa. Te stopniowe są poniekąd lepsze dla psychiki, z drugiej strony można ich nie zauważyć. A co do doświadczeń duchowych to bywają nagłe takie jak u Pawła z Tarsu na pustyni, że aż spadł z konia i oślepł. Choć znacznie częściej przemiana następuje powoli. Ja znam z autopsji oba rodzaje.
  18. Ja mam nie rzymsko-katolicką koncepcję aniołów. One są rezultatem naszych myśli dobrych lub złych, odpowiednio. Istnieją tak długo jak one.
  19. Myślałem, że może coś się zmieniło od czasu naszej ostatniej rozmowy na ten temat. Ale jednak jest po staremu. Może i lepiej. Jakie są w filmach grozy to nie wiem, bo nie oglądam. Pamiętam tylko chłopców, którzy przebierali się w białe prześcieradła, aby straszyć dziewczynki. Utkwiło mi, bo też tak chciałem, tylko brakowało mi stroju ducha.
  20. A Ty wierzysz w duchy?
  21. Też tak uważam, pomimo tego, że w wierszu zwiały. Przez anioły to ja rozumiem dobre myśli.
  22. @M_arianna_ Lepszy rydz niż nic.
  23. @Marek.zak1 I tak wszystko płynie. Nie da się stać w jednym miejscu, a szkoda.
  24. Każda prowadzi do ludzi. To oni są jej sprawcami.
  25. To znakomicie. Nie ma to jak szerokie horyzonty.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...