Ustawiają się szeregiem
dni tygodnia w kalendarzu.
Pierwszym w rzędzie być, więc biegiem!
Każdy tylko o tym marzy!
Poniedziałek podniósł rękę
i oznajmił wszem i wobec:
- Tydzień ja rozpocznę z wdziękiem!
Wtorek kiedyś na tym poległ.
- Niech ci będzie, będę drugi
- pisnął wtorek z łezką w oku.
Wytarł z kartki smutku strugi.
- Znów powalczę w przyszłym roku!
- Środek środa niech obsadzi
- wymyślili piątek z czwartkiem.
Bez soboty na naradzie.
Głosowanie szło więc wartko.
- Jej to w głowie wciąż imprezy,
spanie albo odpoczynek,
więc pod koniec niech już leży
- poniedziałek wciąż docinał.
Czwartek - czwarty, piątek - piąty.
Dumnie stoją już w szeregu.
Omijali wtorek kątem
a sobota szósta w biegu.
- Gdzie niedziela? - myślą wszyscy.
Bez niedzieli to nie tydzień!
- Była tu przed chwilą jeszcze
- wtorek jej poszukać idzie.
A niedziela smacznie chrapie
pod okładką kalendarza,
więc ostatnie miejsce dla niej.
Bardzo często się to zdarza!