Do Macieja S.
Niepokoją się elyty
W czasach względnej prosperity,
Że niemała część narodu
Pragnie bronić swego rodu.
Mają w d*pie bakłażany,
Wolą obiad zjeść u mamy.
Marta głośno bluzgi woła,
Oni wolą do kościoła.
Nawet trudno ich flekować,
Społeczeństwo przebudować.
Nie klękają na stadionie,
Obstawiają inne konie.
Mocno bronić chcą granicy,
Nie chcą obcych w kamienicy.
Część narodu i niemała,
Dała Maciejowi wała.
Mam głęboką więc nadzieję
I już się do tego śmieje,
Dnia pewnego po obiedzie,
Maciej w końcu stąd wyjedzie.