@emwoo wszystko jest ze sobą wspólnie zespolone, co o umiera rodzi się w innym wcieleniu. Jest to nieprzerwany łańcuch. Czy się kiedyś skończy, czy jest to możliwe? Przyjemnie się czyta słowa pokornego optymizmu, bo to mi w myślach brzmi po lekturze wiersza. Może tego nam trzeba, pogodnej i pogodnej afirmacji. Pozdrawiam gorąco:)
@emwoo aż się zarumieniłem uwiedziony Twoją pochwałą i będą teraz kolejne powody do plotek;)
@Dag gdzieś nasza obecność zawsze uwikłana jest w wielokątach, w odniesieniu do nich wciąż pozycjonujemy siebie względem wieczności, tego co było i nadejdzie. Dziękuję za wizytę i modry komentarz. Pozdrawiam:)
Moje miejsce - trzy drogi złączone trójkątnie
krzyżami wielokątnych myśli i rozstajów.
Dwie ścieżki, las ponury i to co pod lasem.
Niebo i to pod niebem - drzewo i jego cień.
Kamień i jego ciężar, ryty bruzdą wspomnień.
Horyzont zdarzeń tkany z całunów szklanych mgieł.
W kliszy śliskiego okna wierzga dymny podmuch
i rozmywa kształt domu w kałużach szarości
przez barwność pól głaskanych górnością powietrza.
Spokój ptaków wiszących pięciolinią krzywizn
wciska wyklute oczy w blady kształt przestrzeni.
Tłuste skiby zlepionej ziemi twardą czernią
przezierają przez śnieżny ażur wzorem bieli.
Lazur nieba rozwiesza pajęczynę zmierzchu
płonąc w pogorzelisku solarnych pigmentów,
tam gdzie przez drzwi ostatnie powiedzie mnie wieczność,
haftując cekinami gwiazd mrok firmamentu.
Niestety Bogu parę razy zapomniało się pomyśleć o naszym świecie, widocznie za dużo ma ich do oglądania, a może my o nim zapomnieliśmy pomyśleć, albo kreując jego istotę na siłę i wikłając w to wszystko tylko szukamy alibi dla zrozumienia sensu najbardziej mrocznych i najbardziej okrutnych świadectw obecności naszego gatunku. To mi się nasuwa po przeczytania wiersza. Pozdrawia autora.
@Franek K Człowiek często doświadcza pustki, ale jak puste dopiero są miejsca, które porzuca, a jakie tworzył, jak bardzo przeraźliwie martwe się wydają bez ludzkiej w nich obecności. Spaniała poetycka kreacja, gratuluję świetnego wiersza. :)