Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

BPW

Użytkownicy
  • Postów

    473
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez BPW

  1. BPW

    Słownik zdjęciami

    To może teraz... Orzeszek ?
  2. BPW

    Słownik zdjęciami

    A teraz kot ?
  3. Część II Wysiadła na przed ostatnim piętrze i pewnie szybkim krokiem weszła za drzwi na których widniała pozłacana tabliczka z napisem "Jacob Florence". - Radzę Ci zainwestować w ochronę bo to są słabiaki. - powiedziała podniosłym tonem. Ale gdy weszła zobaczyła coś czego się nie spodziewała. - Ktoś był przede mną. - Po tych słowach ze zdziwieniem podeszła do ciała Jacoba, Założyła rękawiczkę i sprawdziła puls. - Nie żyje. - zaniemówiła, a potem biegiem opuściła gabinet, a wraz z nim budynek. Wsiadła do auta i zadzwoniła do Abie. "Połączenie odrzucone", jeszcze raz "Połączenie odrzucone". - Chryste! - dała gazu i po kilku minutach była przed kamienicą. Prędko wspięła się po schodach, ale w pokoju Abie nie zastała. - Kurwa mać! Abie! Jesteś? - nagle do drzwi ktoś zapukał. Diana otworzyła, ale z nożem w ręku. - Dzień dobry. - powiedziała staruszka zza drzwi. - Dzień dobry. - odpowiedziała Diana. - Co to za wyrażenia? Ja mam wnuczków w mieszkaniu. - Przepraszam bardzo, ale moja młodsza siostra zniknęła bez śladu i się o nią martwię. - starała się wytłumaczyć Diana na spokojnie. - Aaa! Ta miła pulchniutka blondyneczka? To ona z jakimiś mężczyznami wsiadła do samochodu. Wyglądało to dosyć sztucznie, a mężczyźni nie wyglądali na "dobro uczynnych". - Kur...cze. - Wybrnęła Diana. - Jak pani chce to meliski mogę zaparzyć, to od razu pani się rozluźni. - Nie dziękuję. - Dobrze, ja pani nie nakłaniam. - szczupła staruszka odeszła, a potem Diana zamknęła drzwi. - Stara prukwa, zawsze wtrombali mi się do życia. - westchnęła cicho. - Gdzie oni mogli Cię zabrać? Co chciałaś mi powiedzieć? Co to znaczy ten Akleiw alah? Kto zabił Jacoba? Tyle pytań i zero odpowiedzi. Tłoczyły się one dziewczynie przez cały czas. "Co mam robić?" pytała sie wielokrotnie samą siebie. Pytała się dotąd aż wymyśliła. - Muszę zadzwonić do Kate. - powiedziała sama do siebie. - Numer, skąd ja wezmę numer? - po tym pytaniu nasunęła się jej odpowiedź "Facebook". Wyjęła prędko telefon z kieszeni i zaczęła szukać. - Kate... Jak jej było na nazwisko? Miała takie śmieszne nazwisko... Kur... - Przypomniała sobie. - Liu. Szybko kliknęła ikonkę lupy aby jej wyszukać. - Mam! Tego rudego garnka na łbie nie da się zapomnieć! - Nagle do drzwi ktoś zapukał. - Pani Smith... - powiedziała wrednie. "Poczekam to sobie pójdzie" pomyślała. Teraz to nie było grzecznościowe pukanie. Teraz waliła całymi dłońmi. - Zaraz mnie coś... Proszę przestać! - Krzyknęła. Drzwi wręcz wyskoczyły z zawiasów. To nie była pani Smith. Diana szybko odskoczyła za ścianę i wzięła pistolet z szafki. Słychać było kroki kogoś obcego. Diana spoglądnęła na okno i pomyślała "Muszę to zrobić". Rozpędziła się i wyskoczyła przez nie na klatkę ewakuacyjną. Szybko biegła w dół, wręcz przeskakiwała po pięć stopni. Kiedy zeskoczyła z ostatniego stopnia wyjrzała za róg kamienicy i ujżała więcej tych kolesi. "Cholera" pomyślała i stwierdziła że jako jest wieczorna pora to nie będzie widać twarzy gdy poprostu ich minie aby dotrzeć do terenówki. Ruszyła z początku niepewnym krokiem, ale za każdym kolejnym łapała więcej pewności że plan się powiedzie. - Dobry wieczór - powiedziała, gdy mijała tych typów. - Dobry! - powiedział jeden z nich nie przywiązując żadnej wagi jak to powiedział. - Wie pani która jest godzina? - zapytał kolejny. Dla Diany był to strzał w kolano bo gdy się odwróci mogą ją rozpoznać. Ostrożnie wyciągnęła telefon i odwróciła głowę w stronę mężczyzn o niewiele stopni i rzekła. - Dwadzieścia po szóstej. - Dziękujemy. - odpowiedział trzeci. Diane naszedła genialna myśl. Ale jest ona zbyt ryzykowna aby ją spełnić, więc zrezygnowała. Poszła dalej powolnym krokiem aby jak najwięcej wyłapać z rozmów. Po sekundzie wyszedł ten który zapewne miał ją zabić. - Nie ma jej! - stwierdził zdenerwowany kopiąc w koło auta. - Jak to jej nie ma? - zapytał ten który niechlujnie odpowiedział Dianie. - A w szafach sprawdzałeś?! - Tak - powiedział morderca. Reszty rozmowy Diana nie usłyszała bo odeszła za daleko. Podeszła do terenówki i wsiadła łapiąc głęboki oddech. - Analfabeci. - stwierdziła - Nawet nie wiedzą kogo szukają. - Po tym stwierdzeniu włączyła telefon i napisała do Kate: "Musimy się spotkać jak najszybciej". Odłożyła telefon i oczekiwała dźwięku zapalanego silnika i zamykanych drzwi aby śledzić ten gang.
  4. Część I Czuła ból, przeraźliwy ból w okolicy brzucha. - Wstawaj! Usłyszała głos. - Diana! Usłyszała swoje imię. Próbowała wstać, ale ciało odmówiło jej posłuszeństwa. "Otwórz oczy" myśląc próbowała wymusić otwarcie ich. Nie mogła. Widziała ciemność. Głęboko w duszy błagała aby jej ciało zemdlało. "Chce zemdleć" ta myśl towarzyszyła jej przez minutę która dłużyła sie w godziny. - Proszę! - powiedział rozpaczliwie damski głos. Zemdlała. - Gdzie ja jestem? - zapytała cała obolała. Patrząc sie w sufit, stary brzydki zapleśniały sufit. - Gdzie ja jestem? - zapytała ponownie. - W szpitalu? - Chciałabyś - usłyszała znajomy głos. - A dlaczego? Nie mogę być w normalnym w szpitalu z normalnymi ludźmi? Normalnie sobie leżąc? W normalnym łóżku? - Nie kiedy ty jesteś inna. - Zamknij się Abie. - powiedziała Diana. - Czy ty zawsze musisz dołować? - Ej! Ja nie dołuje, patrzę prawdzie prosto w twarz. - tłumaczyła się Abie. - A poza tym to ja nie dałam się postrzelić trzy razy w miesiącu. - Zaraz. Liczysz ile razy mnie postrzelono? - ze zdziwienia popatrzała wspierając sie rękoma o łóżko na twarz pełną uśmiechu. - No tak! Mnie postrzelono zaledwie raz w tym miesiącu. I to z twojej winy. - Lecz się. - wstała Diana - Znowu się mało nie wykrwawiłam? - Tym razem prosiłaś mnie abym Ci przywaliła w łeb abyś zemdlała. To nie na moje serce! Musisz już skończyć! Gdzie twoja matka popełniła błąd kiedy Cię wychowywała!? - Nie wiem? - powiedziała. - Ale i tak jestem gdzie jestem i tego nie żałuje. - Ale musisz przestać, przynajmniej na kilka tygodni bo już Cię prawie mieli. - Dobra mamusiu. - Nie nazywaj mnie tak! Ja sie o Ciebie martwię! - Posłuchaj siebie. Kilka lat temu do tego mnie namawiałaś. - Ale teraz mówię żebyś przestała. - Nie potrafię, ta dawka adrenaliny uświadamia mi że żyję. - A mnie skręca kiedy patrzę jak mało co nie giniesz! - Koniec rozmowy. - stwierdziła Diana. - Kim jesteś? Zabijasz ludzi za kasę! - Ale to moja praca. - To chociaż wróć do szczurów! - Szczury, to są ludzie których zabijam którzy zabijają innych. - Właśnie dlatego nie możesz być w normalnym szpitalu, z normalnymi ludźmi! - Niby dlaczego? - Kochasz łamać zasady. Nawet te Boże. - O! Naprawdę? A teraz gadaj kogo mam zabić. - Nie powiem jako dobra siostra! - Na razie to ty w tym siedzisz razem ze mną. A więc gdzie popełniła błąd twoja matka kiedy Cię wychowywała? - Tam gdzie twoja! Tylko że ja zabijałam szczury, a ty zaczęłaś ludzi! - Wielka mi różnica. Człowiek i szczur, jedno i drugie jest wredne. Dawaj! - Nie! - Dawaj mi to! - Wyrwała kartkę z dłoni Abie i czytała - Jacob Florence, szef całej szajki i podobno kiedyś najlepszy morderca w Los Angeles. Ponadto założyciel firmy. - Błagam, tylko nie to. - Gdzie moja spluwa? - Masz. - Dzięki za wyrozumiałość.- westchnęła Diana przytulając Abie. - Poczuła Coś nagle na plecach. - Nie rób numeru z nadajnikiem. To kiedyś przez niego mnie postrzelili. - Ach, warto było spróbować. - westchnęła Abie. - Nie martw się, jestem najlepsza. - po tych słowach wyszła z pokoju. Wzięła skurzany kombinezon i wybiegła na miasto z walizką. Potem skręciła w zaułek i wsiadła do terenówki. Jechała zaledwie niecałe trzydzieści kilometrów. Stanęła przed jednym z wieżowców. - Podobno tu jest ten Jacob. - westchnęła zakładając okulary. Weszła do budynku pewnie. - Stać, przepustka. - równie pewnie powiedział ochroniarz. - Przepustka, gdzie ja ją... - przeszukiwała kieszenie. Nagle coś wybuchło około dwudziestu metrów dalej. - Proszę tu czekać. - ochroniarz pobiegł to sprawdzić. - Gnojek. - otworzyła drzwi i weszła do środka. - Nie zamierzam czekać na debila. - Westchnęła wchodząc i przepychając się przez tłum ludzi którzy z przerażeniem stali w oknach. - Jak oni to robią? - zapytała. - Dopiero kilka sekund temu wybuchło i już nadają w telewizji. Zaraz po tych słowach skręciła w jeden z wielu korytarzy. - Proszę stać! - zawołał inny ochroniarz. - Dzień dobry. Strasznie sie przeraziłam, a tamten miły ochroniarz mnie wpuścił dla bezpieczeństwa. - Proszę pokazać walizkę. - Ależ proszę bardzo. - położyła walizkę na ziemi i ją kopnęła w stronę ochroniarza. - Ochroniarz odruchowo sie schylił aby podnieść walizkę, a Diana wzięła porządny zamach ręką i uderzyła go. Po tym ruchu ochroniarz zemdlał. - Patałachy. - westchnęła - W tych czasach trudno znaleźć wykwalifikowanego pracownika. Weszła do windy z relaksującą muzyką. Wzięła głęboki wdech i nagle zadzwonił jej telefon. - Po co dzwonisz? - Akleiw alah - powiedziała szybko Abie. - Abie? Halo! Słyszysz?! - Rozłączyło ją coś - Cholera! - powiedziała poddenerwowana.
  5. Ja niby szczęśliwa, I Ty tak pewnie uważasz. Jednak miłość jest dotkliwa, I myślami swoimi mnie urażasz. Gdy gram w szachy, Myślę o Tobie. Jak stawiam Ci mata, Tego ostatniego lata. Czuje ciągłą Twą obecność, Jakbyś był wciąż przy mnie. Te wszystkie lata jak wieczność, Ten dźwięk puchacza co nocną głuszę tnie. Oczy słuchają mnie, Serce potrafi bić dla innego. Jednak nasza pamięć nas żre, Inni i ja wyczyścić jej nie potrafię u innego. Tyś o każdej godzinie, Tam gdzie żeś sie ze mną bawił. Wszędzie zawsze będziesz przy mnie, Boś duszę tam zostawił. Albo jak śpiewem uroczyliśmy się, Przypominam sobie zawsze o tobie. Twoim graniem na arfie cieszyłam się, Tym wspomnieniem wciąż w umyślę Cię łowie. A czytając powieści moje, One są jakby mi znane. Czy to my jesteśmy oboje? Przed laty pare? Myśląc o Tobie, I że miłością tak postacie żyły. Tak myślę sobie, Czemu nasz romans był inaczej zawiły?
  6. BPW

    Gra w skojarzenia. :)

    Natura Zapraszam do nowej zabawy: mam nadzieję że sie wam spodoba ?
  7. BPW

    Liczymy do... ∞

    Zabawa polega na tym aby kolejny użytkownik wypowiadając się w wątku odliczał kolejną liczbę aż.... do nieskończoności. ? Mogą to być fotografię lub pisane liczby. Kiedy liczby osiągną wielkie i kolosalne rozmiary to kto wie... może będziemy wymyślać swoje liczby? ??? A zatem zaczynam...
  8. Szary asfalt, Chodnik z kostki brukowej. Stary żart, I zapach sukienki turkusowej. Metro stare, Migające lampy w rytm. Mama dała kare, Szkolny okrągły algorytm. Na lekcji historie i dzieje, Zasady ortografii. Poznajesz mierzeje, I inne tajniki geografii. Z matmy jedynka, Budząca strach i grozę. A zadowalająca dwójka, Z biologii za mejozę. Babcia i dziadek, Przynoszący tonę słodkości. Lizaki na choinkę, I inne nie do przejedzenia różności. W łóżku chory, Leżysz i się kurujesz. A później na matmę wzory, Na przewie spisujesz.
  9. BPW

    Gra w skojarzenia. :)

    Harmonia
  10. BPW

    Gra w skojarzenia. :)

    Coś dla duszy ?
  11. BPW

    Gra w skojarzenia. :)

    Kropla
  12. BPW

    Gra w skojarzenia. :)

    Terytorium
  13. Jestem ciemniejsza od innych! Pragnę grozy! Pozabieram ze świata winnych! Ciała trupów będą pełne wozy. Przedstawić się? Jestem Czarna Owca. Co Baranka Bożego zabiłam! Nie kumacie?! Jestem śmierć! Co Boga z ciała wyciągnęłam! Waszych dziadków pozabierałam. A wy mnie za to odrzucacie! Przewijajcie tymi swoimi nóżkami! Idźcie krętymi dróżkami. Uciekajcie! I patrzcie jak dzieci wasze giną! Pod moimi stopami błagają o litość. Nie mają siły biec, Chcą już dość. Uciekając przede mną, Uciekacie do mnie! Ja nie mam litości! Ja wam powyjadam szpik ze wszystkich kości! Złapię każdego, Kto uciekać będzie. Wręcz pod koła ciał pełnego wozu wbiegnie. Życie piękną koleżanką, Jednak i ona sie odwróci! Co ona wskrzesi, To śmierć wasza powiesi! Ona wam daje, A ja zabieram! Ona sadzi, A ja zrywam.
  14. My we dwoje, Oddzieleni mini sekundą. Nie ma twoje i moje, Razem dzielimy się rundą. Nic nie słyszysz, Co żyje w mym sercu. Ty mi dobra życzysz, Ty antywzorcu. Niby jestem szczęśliwa, Niby darzę cię miłością. Ma miłość dotkliwa, Jednak ona ciałem całością. Ty łakniesz! Nigdy nie prosisz! Jednak przede mną zgaśniesz! I swą ostateczną mowę wygłosisz! Ciężej mi z tobą żyć, Kiedy Ciebie już nie ma. Kazali Ci łopaty użyć, By Cię do dołu rzucić bez uprzedzenia.
  15. No i gdzie?! Gdzie sie podziały twe zasługi?! No i sie wie! Twój jęzor za długi! Ty hańbiony swymi uczynkami, Tym bluźnierstwem przyjechałam! Ja śmierć, co twą matkę zawdzięczyłam! A teraz ciebie zabrać miałam! Nie zabiorę! Nie wezmę Cię do raju! Uważam Cię za wadę, Ty zasługujesz do Lucyfera gaju!
  16. Ten malinowy smak, Co w ustach pozostawiłaś. Ten karmelowy ptak, Co zwiedził cały świat. Ty niewiadomo gdzie, Niewiadomo gdzie byłaś. Czy było tam źle? Więc dlaczego nie wróciłaś? No i trudno, Bez ciebie będzie nudno, No więc trudno, Bez ciebie będzie żmudno, Ten malinowy smak, Co z ust mi już znika. Ten karmelowy ptak, Co w cierpieniach zdycha. Ty niewiadomo gdzie, Niewiadomo gdzie byłaś. Czy było tam dobrze? Więc dlaczego wróciłaś? No i trudno, Bez ciebię będzie nudno. No więc trudno, Bez ciebie będzie żmudno. No i trudno, Bez ciebię kwiatki zwiędną. No więc trudno, Wiem tylko jedno.. No i trudno, Bez ciebie będzie nudno. No więc trudno, Bez ciebię będzie żmudno. Ten malinowy smak, Co z ust mi już zniknął. Ten karmelowy ptak, Co w cierpieniach zdechnął. Ty niewiadomo gdzie, Niewiadomo gdzie byłaś. Czy było tam źle? Nie powiesz, a wróciłaś...
  17. W szkole miałem zawsze bekę z tej przyśpiewki. Jedyna taka przyśpiewka dla dzieci o narkotykach. ? xD
  18. Ciemno, ach no ciemno się robi. Pada, ach no padać zaczęło. Ja nie wiem co robić, Nie! Ja nie mam co robić. Nuda, ach no nuda przyszła! Ach no... parasolka zepsuta. Pech! Pech przyszedł! Dziura, ach no dziura w skarpecie! Ach no... co mam począć? Powiecie? Ach no... nie powiecie?
  19. BPW

    Cytaty na motywacje ?

    "Diabeł kusi, ale udusi" - wymyślone -
  20. Pamiętasz? Zapominasz? Wybudowałem Ci te ściany. A one się teraz walą i tworzą rany. Tej złości nie zamierzam znosić! Nie będę Cię już więcej prosić! Moje serce jest złamane. Straciłem to co ukochane. Ja tu jestem. A ty machasz złym gestem! Stoję tuż przed tobą i krzyczę! A ty nie słuchasz mimo że życzę. Czy żałujesz tego? Czego?! Tego co nam zrobiłaś? Że nas pozostawiłaś? Czasami...
  21. Masz rację, ostatnio moje poezje nie mają sensu. ? Trudno mi znaleźć rymy, to dlatego.?
  22. Super wiersz do poduszki.? Jestem fanem horrorów więc mi odpowiada w stu procentach.?
  23. @error_erros Podmiot liryczny potrafi zmylić.? Łatwiej mi pokazać w wierszu uczucia kobiety do mężczyzny niż na odwrót. Ja na przykład wyglądam młodziej niż na mój wiek. W kościele zaszła mnie taka sytuacja że miałem 13 lat, a starsza pani obok mówi "Umiesz czytać? Jak nie to pomogę". ??
  24. @Marek.zak1 @error_erros jestem płci męskiej ???. (Nie martwcie się nie jestem obrażony, nie zdąża mi się to poraz pierwszy ???) Macie rację że wiersz jest trochę za łatwy, ale wracam po miesięcznej przerwie od pisania. Coś tam zapodam ze śmiercią tak jak to wcześniej robiłem i będzie git. Rozkręcam się.?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...