Ach, pozwól się chwilą zachłysnąć
Zadławić i zdusić słowotok
To nocne pisanie, trwaj chwilo!
Nad ranem znów zdziwisz się srogo
Podźwigniesz rękopis i zaśniesz
Odnajdziesz się w końcu w tej matni
Zrozumiesz, że wszystko na marne
Nie sposób się bardziej poranić
Nie sposób już bardziej się wywlec
Rozdwoić na końcach wersetów
I choćby potroić je wszystkie
Dryfujesz daleko od brzegu