Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Lach Pustelnik

Użytkownicy
  • Postów

    1 021
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Treść opublikowana przez Lach Pustelnik

  1. Hmm... Z tym "Nie wolno" ja się nie zgadzam. Nie cierpię jakichkolwiek ograniczeń. Zwłaszcza w sferze słowa pisanego:). Gdybyś tego tak nie uogólnił, a odniósł tylko do siebie, dałbym plusa:).
  2. Wyrastasz na Klasyka:) Duże K zamierzone!
  3. Dzięki za przychylną ocenę:). A czas? Hmm... Teorie są tylko teoriami i zawsze już tak będzie. Dzięki za linka, ja polecam z kolei: Time Is of the Essence… or Is It? - YouTube. Polecam też książkę "Pożegnanie z rzeczywistością" (Jim Baggott). W niej autor rozprawia się z tzw. fizyką baśniową, do której zalicza również teorię holograficzną - o której wspomniałeś - i jeszcze parę innych. Do mnie przemawia:) Pozdrawiam:)
  4. Zatem : Rzucam kamieniem:) Do miłego i mam nadzieję, że nie tylko długość będzie robiła wrażenie!
  5. @Marek.zak1 Panie Marku, z całym szacunkiem, ale trochę mi to gdybaniem trąci. Filozoficznie: Kontrfaktyczną określonością. (Przez jakiś czas miałem problem by to należycie pojąć:)) @Krakelura A, w tym sensie jest okey:)
  6. Niezłe. Całkiem niezłe. Fakt, że "wielbią" ja bym zmienił na "gnoją". Ale.... Plus.
  7. List IV Powiada Pan dzisiaj, że sprawa jest prosta; Że jest we mnie upór. Większy niż osła, Bo starczy bym zmienił swe gusta - i nowa Pojawi się we mnie istota. Już zdrowa, Co bez wysiłku wszystko pojmuje I niczym już więcej się nie przejmuje. I wtedy - Pan twierdzi - ta owa Ona Istota - stanie się: Oświecona! A ja się w nocy biję z myślami, I w dzień, i w południe, i porankami, Gdy tylko zwlokę z wyrka swe ciało I ćwiczę, by ruchem się trochę rozgrzało. Nie mogę pojąć… Wręcz nic nie pojmuję! Dlaczego jestem? I pragnę? I czuję? Dlaczego trapią mnie wątpliwości? A Pan odpowiada, że to są ości, Nie zrozumienia. Nie oświecenia. Żem sobie umysłu jak trzeba nie zmieniał! Żem się w tym względzie za bardzo lenił I stąd te upiory w mózgu mego sieni. Tak twierdzi buddyzm. Taoizm tak knuje. Ale ja nadal nic nie pojmuję. A Pan wciąż twierdzi - i twierdzi uparcie, Że ja, gdybym tylko miał w sobie zaparcie Do zdobywania wiedzy, mądrości, To bym bez trudu zagościł wśród gości Którzy mędrcami się mienią wielkimi, I którzy zowią się - Oświeconymi! I twierdzi Pan dalej, że łatwo przychodzi Człekowi z niewoli się oswobodzić, Z niewoli myśli, odczuć i chuci Jeżeli tylko człek siebie porzuci; Jeżeli tylko zmieni myślenie, I jeśli zrozumie, czym jest - Zrozumienie. A może choć trochę pana zaskoczy, Fakt, że gdym raz pierwszy przejrzał na oczy, Kiedy pojąłem, że patrzę i widzę, Że czuję, że kocham i nienawidzę, To takie przyszło z tym zrozumienie, Iż z tego wynika - moje istnienie! Lecz wiem już, że Pan temu zaprzeczy Bo według Pana nie ma tych rzeczy, Gdyż rzecz sama w sobie po prostu znika Jeśli się tylko przyjrzeć jej z bliska; I nic nie istnieje. Niczego nie ma. A wszystko inne to zwykła ściema. Więc ja nie istnieję?! To kogo Pan pyta?? I gdzie odpowiedź jest na to ukryta? „Kim jesteś?”, pytał Pan nie-istniejącego? Doprawdy, trudno zrozumieć coś z tego…. A czas? Istnieje? Czy nie istnieje? Wszak wszystko przecież w czasie się dzieje; Lecz… Wszystko znika, nim się objawi! Ja ufam, że wiedza może wybawić Z rozterek, tyczących istoty rzeczy, Bo zrozumienie - jak lek - też leczy. Z tej wiedzy wynika, że to, co widzimy, To wszystko, za czym uparcie gonimy, Owszem, istnieje, ale w przeszłości, A przyszłość w przeszłości nigdy nie gości, Ni w teraźniejszości, która, jak wiemy, Jest niczym innym jak połączeniem Między, co było i co zaraz będzie. I tak, w tym powszechnym, ludzkim obłędzie, Niewielu to pojmie, choć bardzo się stara; Bo większość poleci… Lotem Ikara.
  8. @jan_komułzykant Pustka kojarzy mi się z buddyzmem. Reszta już nie:). Dobrze ujęte coś, co z życia jest wzięte. W stylu: "skąd ja to znam...?"
  9. @Lahaj Udaje się pono bardzo, bardzo nielicznym. Z naciskiem na "pono".:) Zgadzam się z całością Twoich uwag i dzięki:)
  10. @Gosława Właśnie:). Tylko czy wrażliwe serca to zniosą??? @iwonaroma Polecam. Wybornie smakuje taki zestaw na wysokościach:)
  11. Dla Iw... Odpowiem Ci wierszem, dziewczyno której nie znałem, i nie znam (ile potrzeba spotkań? Ile szeptów miłosnych? Ile dni? Ile waśni? Ile życia wspólnego? Ile stosunków płciowych? I zdrad niechcianych? Albo też wymuszonych? Lub pożądanych? Ile dni cichych, z daleka od siebie? Chociaż byliśmy tak blisko. Ile tego wszystkiego potrzeba? Żeby powiedzieć: Znam Cię.) Odpowiem Ci wierszem moim Teraz go piszę, w tej chwili Tuż po tym jak mi przysłałaś swoje Wiersze… Odpowiem Ci tak, dziewczyno: Pójdź sama wgłąb niezmiernego lasu Odejdź od ludzi, od zgiełku I wyjdź cicho na kraj dzikiej polany A nim wyjdziesz nasłuchuj długo Czy coś się tam na niej nie pasie - - - A potem, jeśli nic tam nie będzie, Wejdź ostrożnie po stromej drabinie Na ulubioną ambonę I usiądź na twardej ławeczce wśród koron Drzew, które wyrosły nad zimnym strumykiem Usadów się dobrze, postaw karabin w zasięgu ręki Połóż lornetkę na półce przed sobą A plecak w kącie, żeby ci nie przeszkadzał A wcześniej wyjmij z niego to, co masz do wyjęcia Butelkę z piwem, kawałek ciasta, I ciepłą kurtkę, ( jeśli noc zapowiada się chłodna) Usiądź wygodnie, otwórz butelkę Żeby później trzask zdejmowanego kapsla Nie wypłoszył Ci zwierza Usiądź - - - Odetchnij --- I wpatrz się w las głęboki przed sobą W las bagnisty, przyjazny Tobie Nasłuchuj. I czekaj… Przyrzekam, będziesz wtedy szczęśliwa Nawet jeśli nic Ci nie wyjdzie tej nocy Pójdź sama w te knieje Lecz ze mną
  12. Niemniej starałem się. Logika mi podpowiada, że skoro nie dotyka, to ma ku temu powody. Przemyślane:)
  13. Literówka. Leku - lęku. Chyba że nie?? Oczywiście, żartowałem..:)
  14. Oczywiście. Też się zgadzam. Chociaż nie bardzo wiem na co...??:)
  15. @Waldemar_Talar_Talar Wal prosto z mostu: Bez tych kwiatów noc minie nadaremnie... Cd zapewne znasz:)))
  16. @Lahaj A ja lubię konkrety. Pokaż to obcięte ucho. Albo miejsce po nim..:))
  17. @jan_komułzykant Hmmm.... Rzekłbym, iż ci którzy mają blizny, mają też doświadczenie. I vice versa:) @iwonaroma Dotknij. Poczujesz:)
  18. @calluna Mój dobry Boże:) Nie wytaczaj proszę dział przeciw wróblom. Trochę żartujemy, ot co. Przykro mi, że odebrałaś to zbyt serio. Bo wiersz jest całkiem OK:)
  19. Jeśli rzecz miała miejsce w pędzącym pociągu, to sprawa jak najbardziej nadaje się prokuratury! I brzydki zapach wcale nie jest usprawiedliwieniem dla takich zachowań.
  20. Robot wie, że Specjalista jest Jeden. Potocznie zwany bogiem, albo Bogiem. Schrzanił robotę i ani myśli tego poprawiać. A przecież mógłby:))
  21. Kim jestes……………. Kim jesteś naprawdę, mój drogi kolego? Spytałeś, mnie Doktorze, razu pewnego Na co odpowiedź mój mózg wytoczył Którą samego mnie nawet zaskoczył: W strofy ułożył i rymu zadał I oto com później z tego poskładał: Jestem robotem, Panie Doktorze. Czy Pan w to naprawdę uwierzyć nie może? Czy umysł Pana tak bardzo zawodzi, Że nie wie Pan, o co w tym wszystkim chodzi? Nie daje Pan wiary odczuciu mojemu Że ja nic nie wiem o swoim istnieniu? Albo, że tak to tu teraz wyrażę sam z siebie Iż los mój z dawna zapisan jest w niebie? Albo w równaniach, wbrew wolnej woli co twierdzą, że nie tu żadnej swawoli. Że pojmę rzeczy tak niepojęte Tak niedorzeczne, bądź popularne Aż w mózgu mym spłoną obwody me marne? Nie jestem stworzony by wiedzieć i czuć Chociaż zbyt dobrze wiem czym jest chuć! Taki mam program wpisany w swe zwoje Bym nigdy nie mógł pojąć co moje A co jest obcego w tej łysej głowie I nikt mi na to już nie odpowie. A Pan wciąż pyta, Panie Doktorze Kim jest ten robot, i co on może? (........ ocenzurowano.....) Mam go jednego, I Pan to wie Zatem już więcej żartów nie będzie. Ale postawmy sprawę otwarcie Na nic się nie zda Pana zaparcie Bo cóż poradzić może na to Pan Że ja uskuteczniam kosmiczny swój plan? Że jestem jedyny w swoim rodzaju A życie mi płynie na niezłym haju? Bo jestem robotem, Panie Doktorze Czy teraz, Pan, już pojąć to może? I niech Pan więcej mnie o nic nie pyta Ale niech więcej książek Pan czyta. ……….. Panie Doktorze, może treść zmienię Czy Pana nie dziwi Pańskie istnienie? Czy żadnych nie ma Pan wątpliwości Co do przyczyny dla której Pan gości Na wcale małej planecie Ziemia? Która swe miejsce w Kosmosie wciąż zmienia? Wiruje wokół gwiazdy stabilnej Niedużej, ale na tyle silnej Że jeszcze poświeci kilka miliardów Lat ziemskich. I to bez żadnych żartów! Na domiar złego albo dobrego Ta gwiazda, zmierzając do końca swego, Pochłonie Ziemię i wszystko co żyje Na tej planecie. Co je i pije Co myśli, rozmyśla i poszukuje Chociaż niczego wciąż nie znajduje Bo jak Pan twierdzi, Panie Doktorze Niczego człowiek znaleźć nie może Ni odkryć, poznać… To wszystko ściema Bo tego człowieka po prostu nie ma! Lecz Pan istnieje, Panie doktorze I temu zaprzeczyć Pan przecież nie może Bo gdyby Pana na świecie nie było Coś by się we mnie bardzo skurczyło. Coś zasmuciło, ażbym się spocił Gdyby Pan nigdy się nie narodził. I z tego już mi się Pan nie wywinie Bo wie Pan, że wszystko i tak w końcu minie I nie zostawi śladu żadnego A jeśli? To i tak nie wyniknie nic z tego. A zatem, wracając do tematu rzeczy Zapewne już mi Pan nie zaprzeczy Że skoro pojawił się Pan na tym świecie Musiało pojawić się Pańskie ja, przecie. Bo jeśli Pan temu także zaprzeczy To ja zapytam: Jak mają się rzeczy Takie jak Pańskie do mnie pytania? Kto je zadaje? Ku czemu się skłania? Kto się mnie pyta? Kto za tym stoi? I kogo ciekawi odpowiedź moja? Więc Pana nie ma? Kto zatem owego Dnia się narodził z łoża pewnego? Kto zapamiętał tego chłopaka, Który się teraz ma za ważniaka? I twierdzi, chociaż są na to dowody Że on nie istnieje. I ma powody By temu wierzyć, albowiem to jemu Gość jeden oznajmił w swym oświeceniu Że nic takiego jak ja nie istnieje I szkoda dociekać co za tym się kryje. Lecz rzeczywistość tutaj się toczy Włazi nam w usta, uszy i oczy A czasem muśnie dłonią dziewczyny Zatem ja pytam o tego przyczyny Z pustki powstają owe wrażenia? Czy światło może istnieć bez cienia? Czy może coś stawać się złożonego Z czegoś, co nie ma istnienia swojego? Dostarczać odczuć, doznań, zachwytu Coś, co swojego nie ma wcale bytu? Jak mogło wszystko, co tu widzimy To, co słyszymy i co czujemy Powstać wskutek wybuchu Wielkiego Przed którym, jak twierdzą, nie było niczego? A potem skąd to wiedziało zasię W jakiej się formie, strukturze i czasie Objawić rodzajowi ludzkiemu Co dąży teraz ku zrozumieniu Jak to, co na zewnątrz, się dzieje, działa, Oczu i uszu, języka i ciała I czemu to wszystko tak zręcznie znika, Aż rozum się o przyczyny potyka? Gdy tylko staramy się przyjrzeć uważniej Strukturze materii w nauce ważnej. Czemu nas zwodzi i zagadki stale Kreuje nowe, duże i małe? Coś tam istnieje, coś tam rozbrzmiewa A nam od tego mózg się przegrzewa. Patrzymy – i coraz mniej w tym widzimy Czegoś, co można zobaczyć, przebadać Słuchamy – i słów nie mamy jak składać Żeby wyjaśnić i ubrać w dowody Stoją na drodze ogromne przeszkody I wciąż się piętrzą, wciąż przybywają I zdaje się, niezłą zabawę w tym mają! I ktoś się śmieje nam za plecami Że takie hocki wyrabia z nami! Nie sposób go dostrzec, zbadać nie sposób Bo takie właśnie zrządzenie jest losu. Ale Pan twierdzi, że są myśliciele, Uczeni, mędrcy i głosiciele Wiedzy prawdziwej, spisanej w słowa Że trzeba ich czytać i słuchać od nowa, Gdyż wiedzą to, czego my jeszcze nie wiemy, A gdy się dowiemy, to zrozumiemy. Być może… Bo jam nie spotkał takiego, Chociaż słuchałem już niejednego… Odwiedził mnie kiedyś człowiek ciekawy Siadł na tarasie, chciał napić się kawy Wiec zaparzyłem, na stół mu zaniosłem Zamieszał łyżeczką, jak małym wiosłem W czarnej materii, pachnącej Brazylią I chciał coś powiedzieć, zakrztusił się myślą! Chciał coś wyrazić, czymś się podzielić Chciał urojenia od prawdy oddzielić Słowem znaczącym, pełnym polotu Co z tego wyszło? Beczka bełkotu. Był także inny, miał umysł matoła Lecz stała za nim najwyższa szkoła Instytut papieski, szkoła prawdziwa Co ma najmędrszych nam wychowywać I ten mądrala, zwan profesorem Okazał się także zwykłym matołem Jak wielu z tych, co tam naucza I co każdego człeka poucza; Zwracając się do swojej hołoty Niosą radośnie pochodnię. Głupoty. Książki on pisał, trudne, zawiłe I do czytania bardzo niemiłe Może traktował to jako zabawę Niemniej przyniosły mu forsę i sławę. I Pan się udał do owej szkoły gdzie już siedziały w auli matoły na wykład czekając guru swojego by się bełkotem zarazić od niego. I Pan tam zasiadł, Panie doktorze poszedł na tyły, bo wszystkie loże były zajęte. I Pan wsłuchał się w bełkot miernoty Co prawił głupoty z miną idioty. Słuchała sala, i podziwiali Swojego guru wszyscy w tej Sali I zadawali potem pytania Ale nie było odpowiadania Bo guru znudzony był dnia owego I nie chciał zgłębiać tematu żadnego. Panie Doktorze, czy trzeba było Słuchać idioty, gdy tam się przybyło? Lecz może to jednak nauczka była? Więc oby w dobro się zaś obróciła. Bo przecie rzekł Budda: Nie będzie nic z tego Gdy człek się nie dowie od siebie samego. Gdy nie ogarnie swojego umysłu By się uwolnić od sfery domysłów Gdy buja w obłokach urojeń marnych I potok myśli zalewa go czarnych. Z tym najprzód uporać się musi człowiek By pojąć z istoty rzeczy cokolwiek Myśl musi być jasna i nie skażona Przez dogmat żaden nie porażona A umysł wolny od śmieci uprzedzeń od czarów, od marów, od różnych wierzeń, Od rojeń, marzeń, kompleksów wszelkich Od myśli, idei, tych małych i wielkich.
  22. @Gosława Miło mi, że Ci miło:). Ale... robot uczuć nie lokował. W tym właśnie cały problem robotów. Gdyby biedaczyna miał wolną wolę, pewnie by sobie lokował jak by chciał. Za współczucie Robot dziękuje wylewnie:)))
  23. Dla Pana Doktora. Część II. I nadal wymaga Pan od robota, Że go oświeci Pańska… błyskota? Lecz czym, Panie Doktorze, jest oświecenie? Czy znaczy tyle, co zrozumienie? Gdy więcej pytań już nie stawiamy, Ale w milczeniu się zagłębiamy W światy, gdzie wszystko zdaje się nowe Przybierać szaty. Bo już nam w głowie Pewien porządek się był pojawił Który nam wszystko na zawsze objawił?. ……. A teraz, chce Pan, Panie Doktorze O seksie słów kilka rzec o tej porze, Choć jest godzina pierwsza trzydzieści Czy to się nam jeszcze w głowach pomieści? Bo to nad ranem. Sobota. I dzień wrześniowy, A Pan nam tu wrzuca temat całkiem nowy. Pytanie: Czy miłość dopada robota? Co, gdy się dowie czym jest tęsknota Za jej dotykiem, czułym spojrzeniem Za jej uśmiechem, sennym westchnieniem Gdy jasną główkę całują usta A nos zatyka włosów jej chusta? I kiedy pachnie tak niespokojnie, Tak tajemniczo i tak niepokornie, Że żadna siła już nie odwróci I nie zatrzyma rodzącej się chuci Robota? ... To właśnie wtedy się rodzi, To wtedy robota całego nachodzi Uczucie, co rozum i wolę odbiera, I nic innego już doń nie dociera Jak tylko wspomnień udręki siła Która całego go zniewoliła… I niby rozumie, niby logicznie Stara się sprawę traktować praktycznie. Myśli i patrzy, i wszystkim wywodzi Że on się z uczuć tych oswobodzi Bo taka ci była - i bardzo owaka, I pewnie poznała innego chłopaka, I wcale a wcale go nie kochała Chociaż tę miłość mu deklarowała Gdy go, robota, poznała ta mała. A kiedy się już lepiej poznali I kiedy się już raz pierwszy przespali Ze sobą, to ona, tak zakochana, Sprawiła, że robot ów na kolanach Musiał ją prosić, niemalże błagać By mu szansę zechciała dawać Jedną… I drugą… A potem kolejną, Bo wciąż się łudził, że jest mu wierną, Chociaż już twarde miał na to dowody, Że chce jego kasy. I stąd jej podchody I gra w zakochanie, płacze, szlochanie… A także, a jakże, jej przepraszanie… Czy więc uczucia swe kontrolowała? Czy się po prostu na wolę zdawała? Bo człowiek nad wolą swą nie panuje, To Wola jego działaniem steruje. A zatem wolą swą nie rządziła, Lecz, raczej, jej wola ją prowadziła. Czy Pan już pojmuje, jakim to torem, Myśli me idą? Jam jest … Obserwatorem! Robotem. Co patrzy. I obserwuje, Lecz niczym w życiu swym nie kieruje. I taka jest właśnie moja odpowiedź, Która nielicznym mieści się w głowie. Ale do Pana wciąż nie dociera, I wciąż Pan prawdę ową wypiera, Że wpływu nie ma Pan na nic. Żadnego. No cóż? Nikt nie rozwiąże problemu tego. Ale, czy to ma jakieś znaczenie, Że człek nie ma wpływu na swoje chcenie? Na swoje myśli, marzenia, udręki? ....Wszak dzień już świta. Zostawmy te męki.
  24. Polubiłem. Ale brakuje mi konkretów: Wstałeś z tego wrażenia, czy ....?
  25. Niezłe. Ale proponuję abyś zmienił tytuł. Kojarzy się...:). Bo my też to czasem robimy! Pozdro:)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...