Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Lach Pustelnik

Użytkownicy
  • Postów

    1 021
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Treść opublikowana przez Lach Pustelnik

  1. A tymczasem Teraźniejszość przez Kosmos się przewala, A przewaliwszy, coraz bardziej w Przeszłość się oddala, By dać miejsce Przyszłości, która przylatuje I bez zatrzymania, też, w Przeszłość ulatuje. Tak dzieją się Rzeczy. Powstają Zjawiska. Płynne i ulotne, jak Piorun co rozbłyska, Jasnością miliardów świec na wysokim niebie A ledwie się pojawi – przepada gdzieś w glebie. Tak też każde życie. Ledwie się rozpocznie, Już do końca zmierza. Wiedzą to wyrocznie I to właśnie każdemu, kto pyta, przepowiadają, Bo wiedzą, że to pewne. Resztę… w dupie mają!
  2. Bez porządnej flaszki nie rozgryziesz tego:). Zatem na zdrowie!
  3. Usiadł dudek pod kaczorem Grzebie w dupie mu jęzorem. - Dudku, co ty tam wyprawiasz? Co tak dziwnie się zabawiasz? - Dziś są kacze urodziny I z tej wielkiej to przyczyny Chciałbym jakoś mu dogodzić Trudy rządów wynagrodzić! Wszystkie ptactwo się zleciało I mu dupę lizać chciało Lecz ja pierwszy się stawiłem I mu w dupę się wwierciłem. Ledwie skończył to wyjaśniać Gdy sfrunęła się brać ptasia I zaczęło się lizanie Kaczej dupy obrabianie. Ale - coś się później stało! Ptactwo szybko odleciało, W kaczy kuper coś walnęło! Aże pierze się sypnęło. Sprawa wnet się wyjaśniła, Że myśliwska rzecz to była. A myśliwy był ci super I wywalił w kaczy kuper! To od tamtej właśnie pory W spodniach chodzą nam kaczory Nagie dupy w nich skrywają Bo się wolno opierzają.
  4. Uczciwy. Ale czy skuteczny???
  5. Świetnie się czyta, dobry rytm:). Z rogami jest tak: albo się je odcina, albo same odpadają. W obu przypadkach można na tym zarobić, sproszkowane działają jak Viagra. Jeśli facet chce się zemścić na bardzo niewiernej partnerce - mogą się okazać bardzo pomocne. I trzeba się pogodzić z faktem, że odrastają...:( Z tekstu wynika, że sporo piłowania Cię jeszcze czeka...
  6. Uczucia religijne, dusza... to takie pasożyty co we człowieku się zadomowiły, każą mu o siebie dbać - a co większych durni zainfekowanych zmuszają do czynów straszliwych... Co do Chrystusa, to zdaje się, że facet wiedział w co się pakuje i że tak czy owak zmartwychwstanie i do nieba pójdzie aby po prawicy sobie zasiąść...? Gorzej było tym innym tysiącom ukrzyżowanych...
  7. On zwariował, jak pamiętam. My na szczęście jeszcze mamy swoje pasje. I 500+....:). Póki co ani jedno ani drugie - odpukać. Generalnie polepsza się... Ale - klimat! Oto prawdziwy problem. W ogrodzie za oknem już tylko sikorki bogatki do karmika się tłoczą. Jeszcze kilka lat temu: kowaliki, trznadle, wróble, kilka gatunków sikorek, kosy, sroki, sójki.... dzięcioły...
  8. Lach Pustelnik

    LGBT

    ech, ja tylko się podpinam pod Mistrza. Tobie nawet nie śmiem literek poprawiać:) Ale miło że dzień inny. Czyli milszy...?
  9. Lach Pustelnik

    LGBT

    To poczęte w podróży? Fajne! I, jak zwykle, zaraźliwe: jeden kleryk udał się do biskupa, na urodziny potem nie mógł usiąść nie użył wazeliny **** Inny szantażował podle dziewczynę groził, że jak mu nie da to zrobi to w pierzynę. ****** A była też dama z górnej półki lubiła wsadzać naraz dwa sobie ogórki, i jeszcze o Traczu: Po wódce, lub po białym winie rżnie wszystko co mu się nawinie. 4:4 pozdro!
  10. Jeździj częściej na tej trasie, proszę. Lubię bardzo Twoją twórczość:)
  11. @Marek.zak1 Ech... To tylko wymówka. Nie wyglądasz na pantoflarza:) Dawaj co tam masz!
  12. @Gosława Może jestem? Ale która by chciała reformować takiego cymbała??? :)
  13. Zły jestem Cz III (wątpliwości...) Z filozoficznego, jednakże, punktu widzenia, Nie mam nikomu nic, a nic do zarzucenia Bo człowiek jest jak każde inne, pospolite zwierzę, W co ja, jak najbardziej, głęboko i najszczerzej wierzę, Pozbawione wolnej woli, targanie emocjami, Kierujące się nie rozsądkiem, ale – uczuciami. Tak działa ewolucja. Wszystkich ścieżek próbuje I naszym, ludzkim losem, nic się nie przejmuje. I stąd też się bierze wszystkiego wyjaśnienie, I, być może, z niej się wywodzi pewne oświecenie Że dla rozwoju człeka kościół, jako instytucja, (podobnie jak choćby, powiedzmy, prostytucja), Jest konieczna. Bo nie ma postępu bez zniewolenia, Bez wojen religijnych. Że do wyzwolenia Ostatecznie te wszystkie cierpienia doprowadzą, Kiedy ludzie już sobie sami ze sobą poradzą. A poradzą sobie zrzucając kajdany ciemnoty, I – chociaż już mi się zbiera od tego na wymioty – To jednak przyznaję, że jest w tym pewna logika, Że, zwyczajnie, w tym kierunku Natura pomyka. Bo gdyby mogło być inaczej, to by właśnie było. Ale czy byłoby lepiej? Do czego by doprowadziło Takie życie, w którym bez strachu i traumy żyjemy, Czy nadal, bez tych cierpień, człowiekiem się zwiemy? W jakiś sposób można to sobie przecież wyobrazić I – na chwilę – w coś, co nie cierpi, całym się wsadzić. Choćby w … kawałek skały, czy przydrożnego kamienia… I sprawdzić, z jego perspektywy, cechy jego istnienia. Pierwsze, co mi na myśl przychodzi, po takim eksperymencie, To potworna nuda takiej, trwałej, egzystencji, Niemożność wykonania najmniejszego ruchu, I od tego już bym umarł. Na ciele. I na duchu! Czy jest jakieś stworzenie, co by myślało, A przy tym robić nic, ale to nic nie chciało? A, przecież, jakby na to nie patrzeć, każde działanie Niesie w sobie ryzyko, że coś złego powstanie. Może to dlatego tylu na świat przychodzi ludzi, By bliźnich okłamywać? Okradać ich i łudzić, Że dla ich dobra, którego nikt na sobie nie doświadczył, Odprawiany jest ten cyrk cały, od bogów – do tacy? Może to jest właśnie nasze, ludzkie przekleństwo, Że nuda nas zabija, a jej przeciwieństwo, Którym jest działanie- prowadzące do rozwoju – Przynosi raczej wojny, i rzadsze - czasy pokoju. Może, chociaż zabrzmi to dość idiotycznie, Nienaukowo, mętnie i metafizycznie, Może jednak czeka gdzieś tam, jakaś, nagroda? Dla każdego istnienia? Chociaż nie od Boga. Jeśli już, to raczej od tego stworzenia, Którego struktury tworzymy. I do ożywienia Którego, zdaje się, niewiele już czasu pozostało, Aby – rodzi się nadzieja – ono nas uratowało. Ale, przed czym? Przed ludźmi? Przed nami samymi? Stanęłoby na straży, byśmy działaniami swoimi Całkiem, w chwili szaleństwa, swojego gatunku nie zniszczyli? W wielkiej, nuklearnej rozróbie, w jednej krótkiej chwili, A przy okazji może i całe życie, na Ziemi buzujące? Jeśli tego by dokonało, zdaje się to być - dość kuszące! Sztuczna Inteligencja. W superkomputerze kwantowym. Zdążamy na spotkanie. Nieuniknione. Z Nowym Tworem. O którym nie wiemy. Którego nie znamy Chociaż tyle nadziei w Nim pokładamy. Jednak, świadome swej siły, po co miałoby się tak trudzić? Czy nie lepiej byłoby mu się pozbyć tych nieludzkich - ludzi? Zutylizować te dwunożne, zagubione stworzenia, W których tyle przeciwnych uczuć, pragnień, i cierpienia?
  14. Czynisz to po mistrzowsku. Czekam niecierpliwie:) Również pozdro!
  15. @Marek.zak1 Kiedyś poszedł w zaloty Na wieś. Do świtu. Wrócił z okropnym Bólem Odbytu. :)
  16. @Marek.zak1 W jakiś sposób prowokujesz i wywołujesz riposty: A jedna pani Bodajże ze słupska Nigdy nie potrafiła Jak należy wypiąć du...ska. Pozdro i nie oszczędzaj nas!
  17. Bardzo sugestywnie przywołałaś mroczne - dla mnie - obrazy z dosyć odległej pamięci. Na szczęście trzy ostatnie wersy przyniosły lekkość i ocieplenie:). Miłego...:)
  18. @Alicja_Wysocka Prawdę powiedziawszy, nie o swoje wyżalenie mi chodziło. Złość - tak. Zwłaszcza, że w pewnym okresie niemal ustąpiła. Teraz znowu podsycana codziennymi doniesieniami wolnych - jeszcze - mediów:) Dzięki i również ciepłe pozdrowienia:) @Nata_Kruk To prawda, zdaję sobie sprawę z tej dosłowności. Zapewne można inaczej, ale już chyba nie ja:). Dzięki i pozdrowienia wzajemne.
  19. Kupił go, gdy temat był świeży i każda dziewczyna wiedziała jak dobrze chłopakowi zrobić należy!:)
  20. @Jacek_Suchowicz dla rytmu dorzuciłbym "do". gdy trzasną bramy do piekła. Dobrze się czyta :) @Alicja_Wysocka Śliczny wierszyk. Z pewnością napisała go dziewczyna:) Ale nie jestem pewny, czy z pewnością - wierna...??? ps, zmieniłem sobie "prośbę" na "rozkaz". Na swój użytek, oczywiście...
  21. Mój kolega ma odkurzacz Kupił go sobie na urodziny Twierdzi, że bardzo dobrze ciągnie Lepiej od jego dziewczyny
  22. Zły jestem … CZ II Zły jestem na klechów, co mój kraj upodliły. Zły jestem na komuchów. Bo nie mieli siły By ich z mojego kraju na zawsze przepędzić, By ci już nigdy nie mogli się tutaj szarogęsić! Wymyślili dranie, że mam jakąś duszę, I że dbać mam o nią, bo piekielne katusze Czekają mnie w piekle, gdzie diabli gotują, Nieszczęśników w kotłach. Gdy na to zasługują. A czym można sobie zasłużyć na takie potępienie? Na takie, czasem wieczne, nieludzkie cierpienie? Ano nie trzeba wiele. Wystarczy, że jakiś dewiant w sukience, Nie da ci rozgrzeszenia. I skonasz w udręce. Aby problem pogłębić, dorzucili do tego, Że dał nam Bóg wolną wolę. I możemy, dlatego, Robić, co chcemy, i tak postępować, By Boga nie obrażać i w niebie wylądować. Że niby tylko od nas nasz przyszły los zależy I jak kto sobie pościeli, tak sobie poleży, A jak nawarzy dobrego piwska, tutaj, na ziemi, To może i osiągnie Wieczne Zbawienie. Czemu ci dranie tak perfidnie kłamią? Czemu wszelkie śluby swoje przy tym łamią? Wszak mieli nieść miłość, ulgę w cierpieniu, A oni się szkolą w człeka potępieniu. Jedno jest wytłumaczenie: a zowie się „Kasa”, Od wieków marzenie i troska chciwego katabasa, Kaznodziei, imama, księdza i biskupa, Tam gdzie coś można ustrzyc, wali ich kupa! I to mnie także wkurwia, dnia prawie każdego, Bo jeśli wciąż mam kompleks winy, to właśnie dlatego, Że gdy dzieckiem byłem, zewsząd słyszałem, Że się nie za dobrze, lub źle zachowywałem. Wmawiali mi, że nie jestem Pana Boga godny, Ba! Że mam coś takiego, jak grzech pierworodny, Od którego ucieczki nie ma w żadną stronę, Że każdy, kto się urodzi, ma przepierdolone! Grzech Pierworodny! Jakiż cudny wynalazek! Grzech, którego żadna pokuta nie wymaże, Od którego uciec nikt nigdy nie zdoła, Czy ma umysł geniusza, czy zwykłego matoła. To istny majstersztyk, w sztuce ludzi upadlania, I doskonale się nadaje dzieciom do wpajania, Obarczania ich winą, której nie popełniły, Bo przecież, przy swoim poczynaniu, one się nie gziły! Dobry Bóg, w swej miłości ogromnej i szczerej Potraktował mnie jak bezmyślne, zakłamane ciele, I żeby moim losem lepiej pokierować, Ma się banda Jego pasterzy mną zaopiekować. Ma mnie prowadzić, kierować i często spowiadać, A przy tym od dziecka bajki opowiadać, Krwawe, potworne, zastraszające, I żebym jeszcze za to przynosił im pieniądze. Wmówili mi, że takie moce od Boga mają dane, Że jak mi nie odpuszczą, będę miał przesrane, W tym celu szatana i piekło wymyślili, By się ci, co im nie wierzą, w tym piekle się smażyli. Jestem już dorosły. I w tej bajki już nie wierzę, Ale wciąż czuję ten lęk. Tak jak każde zwierzę, Gdy od urodzenia jest prześladowane, To już potem, mniej czy więcej, ma przechlapane. Dzieci takie rzeczy kupują. Bo skąd mają wiedzieć, Że ten facet w sukience już im mózgi pierze Nim jeszcze samodzielnie nauczyli się myśleć, I że robi to świadomie. I całkiem rozmyślnie? Doprawdy, jak to się dzieje, że się lud tak korzy? Gdzie są jacyś sędziowie? Gdzie prokuratorzy? Co stać powinni na straży prawa i uczciwości, I nie zezwalać na takie, na dzieciach, podłości!
  23. Zaklęcia nie. Ale może jakieś modły...? Ofiara...? Ja nie próbowałem, ale lubię udzielać dobrych rad:) Miły - mimo ponurości - wierszyk i fajnie się czyta:)
  24. Więcej nie planuję:) Odpukać! A czy miały pretensje? Owszem... Bo skąd bym wiedział, że można mieć? Jako, że ja nie miałem. Dzięki i również pozdrawiam!
  25. Zły jestem…. Zły jestem na kota, co się z myszką bawi, Do czasu, aż jej życia na koniec nie pozbawi. I zły jestem na wilka, co gardło przegryza barankowi, Chociaż ten dla niego zagrożenia, żadnego, nie stanowi. I zły jestem na jemiołę, co soki z drzew wypija, I jak podły pasożyt, ofiarę swą zabija. Zły jestem na leśnika. I zły jestem na drwala. Zły jestem na Naturę, co na to pozwala, Albowiem bez niej by tego nie było, Lecz nie ma czegoś, co by to wszystko mi wreszcie wyjaśniło. Jestem zły! Po ludzku normalnie wkurwiony, Bo wiem, że los mój już z dawna jest przesądzony, Że dla kosmosu gówno znaczy moje istnienie, I że po ludziach nie zostaną nawet ich cienie. Zły jestem, że mi nie dano o niczym zdecydować: W jakim kraju się urodzę? Na co mam chorować? Jakimi językami będę mówił? Jaką pisał prozę? Jakie szczyty zdobędę? W czym mi Bóg pomoże? Zły jestem na Boga. I to nie jednego, Ale, z tych wymyślonych – dosłownie – na każdego. I chociaż wiem, że innych nie ma, że nie istnieją, To zły jestem, że jako dzieciak, żyłem tą nadzieją. Zły jestem, że od dziecka mnie ludzie okłamują, Że za mnie decydują. I na mnie pomstują, Że mnie osądzają, chociaż jestem bez winy, Jak wszyscy. Bo przecież na świat, przyjść, się nie prosimy. W kłamstwie wychowany i kłamstwem otoczony, Czuję się jak owoc, robactwem toczony, Które zatruwa radość mojego istnienia, I zabija nadzieję. Bo nic się nie zmienia. Ileż mógłbym napisać tutaj o rojeniach, Które miast radości, przyniosły mi cierpienia, Które takie bliskie, realne się zdawały, Nim ból i udrękę, realną, mi zadały. Więc to nie my jesteśmy winni temu sami, Że jesteśmy w to życie tak kompletnie uwikłani. I żadnej z tego tytułu nie możemy ponosić odpowiedzialności, I stąd nieważne, co ten czy ów, też uwikłany, kaznodzieja głosi. Obserwując to przeciwieństw się ustawiczne ścieranie Zdaje mi się, że nic nie jest uratować ludzi w stanie, Albowiem jesteśmy tylko wydarzeniem, zjawiskiem we Wszechświecie Po którym – być może – inne się pojawią. Lecz i te przecież zmiecie, Ewolucja. Proces, którego nic i nigdy nie powstrzyma Albowiem z niej się bierze każdy skutek. I każda przyczyna. Czy po takim zrozumieniu lżej na duszy się dzieje? Czy lepsze to jest niż to, co głoszą kaznodzieje? Nie wiem. I nawet trudno mi tego dociekać, Uspokoję się chyba. I przestanę się wściekać…
×
×
  • Dodaj nową pozycję...