Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Lach Pustelnik

Użytkownicy
  • Postów

    1 021
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Treść opublikowana przez Lach Pustelnik

  1. Cudność…. Cudność Twojego ciała autentycznie mnie poraża I wielkie moje kompleksy przy okazji obnaża Albowiem jestem tylko brzydkim facetem Na dodatek starym. Na dodatek poetą. Nie wyobrażam sobie niczego, co mógłbym uczynić By, choć na chwilę, do takiej się zbliżyć, bogini. Czy istnieje dla takiego faceta jakaś możliwość By zaspokoić z Tobą jego pragnienia? I czy tkliwość Takich wynurzeń ma sens jakiś? Czy tylko zrozumienie Że wszystko i tak przemija. Jak każde westchnienie. Zatem cieszę się chwilą, która jest mi dana, Bym się spalał w obłokach tego pożądania Jakie we mnie rozbudza Twoje piękne ciało Które, jako i moje, z gwiezdnych mgieł powstało Zebranych w formę i strukturę, cudowną formację Atomów, tworzących ulotną kreację Uchwyconą w soczewce Pana fotografa Dzięki któremu mogę, tutaj, robić za furiata! I w ten sposób tak się sam w tym pogubiłem Że już nie wiem, komu laurkę wystawiłem? Czy temu, co zjawisko to piękne utrwalił? Czy tej, której piękno - a jakże - kiedyś się wypali…? Ale może być i tak, że to się nigdy nie stanie… Wybacz… Nadal tkwię w swych myśli - bałaganie…
  2. Jeśli wszystek czas…. Jeśli wszystek czas - i wszystkie zdarzenia, Zamkniemy w jednej chwili To będzie tak, jakbyśmy - Wcale nie byli. Jakby nigdy i nigdzie nic a nic nie istniało, A wszystko, co się kiedykolwiek działo Zniknęło, jak nagle porażone gromem, Z całą Wszechświata zawartością. I jego ogromem. Cóż, zatem pozostaje, gdy sobie uświadomimy, Że wszystko, co czujemy, i wszystko co robimy, Nie ma żadnego ontologicznego przełożenia Na prawdziwość bytu - i naszego istnienia? Co pozostaje człowiekowi takiemu? Który, zapomniawszy, o swoim nieistnieniu Tkwi nadal w ułudzie tragicznego nie-zrozumienia, Co do faktu swojego i kosmosu – nie-istnienia? Który się łudzi nadzieją żałosną Że jego dzieci, czy wnuki, gdy kiedyś dorosną, Zachowają trwałe o nim wspomnienia Jakby zostały gdzieś wykute na kartach. Z kamienia. Przejrzyj zatem na oczy, biedny niewolniku, Swoich myśli i uczuć. Przywyknij do zaniku Wszystkiego cokolwiek w życiu widziałeś, Wszystkiego, co w swym życiu czułeś i - doświadczałeś. Bowiem mgiełką ulotną jest twoje istnienie Twoje smutki. Radości. I twoje cierpienie. Wszystko to się rozmywa w oceanie przyszłości Który wyłącznie w umysłach naszych jest. I tam gości. I to jest jedyna droga do zbawienia I do wewnętrznego, trwałego wyzwolenia, Od ułudy, od rojeń o wiecznym istnieniu Którego nie można wykuć. W żadnym kamieniu! k-n, 07-06-2019
  3. -Odejście myśliwego- Już umarłem, już nie żyję Już nie piję. I nie tyję Już nie krzyczę, i nie ryczę Nie poluje, nie błaznuję, Nie zabijam i nie ranię Nie przekręcam i nie kłamię Nie dokuczam i nie łajam Nie przesypiam i nie bajam Nie oceniam, nie wyjaśniam Nie dociekam, nie zgaduję I też już nie wyrokuję. Nie mam chęci i niechęci żadnych uczuć, mocnych, słabych żadnych wspomnień, śmiesznych, łzawych… Z moich marzeń także się już wyleczyłem: Tych o zwierzach wielkich groźnych Dzikach sprytnych, bykach łownych Kozłach pięknych, medalowych z łąk soczystych, rumiankowych Lub myłkusach, z bagien bujnych Z kaczek, słonek, czapli czujnych I co tylko tam zostało W kniejach, w których polowałem - Z tylu marzeń? - No, nie tylko… - Jeszcze jakichś? - Trochę idzie mi niemrawo, Ale miałem ich sporawo. Tych o ustach miękkich, słodkich, Nóżkach smukłych, udach gładkich, taliach wiotkich O wieczorach przy kominku z ogniem w oczach i myślami ściśniętymi tam, niezmiennie, gorącymi ciasnościami… - Czy ty zatem jeszcze jesteś? - Ależ jestem! Ja istnieję, I wspominam stare dzieje, Z wiatrem płynąc nad doliną Gładko sunąc nad Wetliną Nad kniejami i lasami Nurkiem ponad głębinami… …I w istocie I w zachwycie W swej lekkości, w tym niebycie Jestem, jestem, jestem właśnie: Ptakiem jestem i rośliną, Jestem drzewem i leszczyną, Krzakiem, kwiatem i strumieniem, Jestem rzeką…. …. i spełnieniem… jestem deszczem, kroplą rosy trawą bujną, ostrzem kosy, mgłą wieczorną nad łąkami pałką wodną nad stawami… Jestem dzikiem i niedźwiedziem Jestem łosiem, jestem śledziem, I rekinem, oraz plotką Jestem szczurem, małpką płochą… - Jak? I czy to jest możliwe? - Jest możliwe, owszem, owszem. - Więc nam powiedz! O nie! Tego wam nie powiem. No bo po co? I dlaczego? Moja miła, mój kolego: Żeby wiedzieć- trzeba nie żyć! Trzeba odejść, zerwać nić Która wiąże was ze światem Nadziejami i dogmatem Trzeba zrzucić starą skórę Wzbić się stromo, wzlecieć w górę Poszybować nad chmurami Nad domami, zagrodami W zgodzie z sobą i z Wszechświatem Być każdemu siostrą, bratem… Trzeba przejść tu, na tę stronę Gdzie już wszystko jest spełnione.. - Wróć więc! - Mówisz wrócić? Wrócić tam? Do TEGO świata? Ależ za co? Com ja spłatał? No i po co? W jakim celu? Żeby znowu być i żyć? Tyć i pić? Krzyczeć, ryczeć? I polować i błaznować? I zabijać? Ciężko ranić? Za byleco przykro ganić? Dokuczając wrednie łajać? Kłamać, zmyślać, zręcznie bajać? ……….. mieć marzenia….? Od niechcenia…? I od chcenia? …… nie nie nie!!! ja już nie chcę do widzenia! - A ja?! - Ty też kiedyś być przestaniesz I przestaniesz żyć i tyć Krzyczeć, ryczeć, …….. Mieć marzenia …… Że co mówisz? Że ty nie chcesz? Oj kochani, można nie chcieć, Tyle, że to bez znaczenia. Już odchodzę, odlatuję Ale przecież się nie żegnam Tylko wołam: …. Doooo wiiidzeeeeeniaaaaaa….. Wkgn, 2003-06-20
  4. Są różni mężczyźni... I różne kobiety... To tylko prywatne wyznanie. Poety. Który sobie prawa żadnego Do prawdy nie rości. Nie w stylu to jego:) .
  5. Zostałem poetą. Usiadłem na trawie I tak sam, w myślach, ja do siebie prawię: Dziewczyna! To moje senne westchnienia To cudne, najlepsze z życia wspomnienia To zapach konwalii, fiołków w jej włosach To widok gór, szlaków i jezior - w jej oczach! To rzeki, po których kajakiem pływałem Gdy ją, za swą towarzyszkę, tam, miałem. Wulkany, na które się wspinaliśmy I szczyty, na które wspólnie weszliśmy. Jej zachwyt, kiedy w zachwycie patrzałem I oczu od niej oderwać nie chciałem Ani nie mogłem. To moja przygoda Jedyna, prawdziwa w życiu nagroda Jaka mnie wreszcie od losu spotkała Kiedy mnie przed snem czule głaskała… Kiedy mogliśmy się cali dotykać I oczu nie trzeba nam było przymykać Bo wstyd był nam obcy. A nasze pragnienia Niosły i rozkosz i – ukojenia… Dziewczyna - to rozkosz kochania na łące W noce upalne, gdy spadające Gwiazdy mrok nocy nam rozświetlały Kiedy nad nami się nam – wypalały… Dziewczyna to dotyk łagodny jej dłoni Gdy zasypiałem. Na mojej skroni. To ramię nagie na pierś mą rzucone I palce jej dłoni, z moimi splecione… Dziewczyna! To nieba i piekła wspomnienie Więc po co moje tu pierdolenie? Skoro takich określeń jest jeszcze kupa Wszak jedno się liczy: Dziewczyna to: - DUPA-! Pomyślcie, czy wiele to jednak zmienia? Dupa? – To Niebo. Głowa? – To Ziemia. I jeszcze jedno wyznanie Poety: Trudno żyć bez niej. Po prostu. Kobiety.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...