Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Jan Paweł D. (Krakelura)

Użytkownicy
  • Postów

    1 624
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Treść opublikowana przez Jan Paweł D. (Krakelura)

  1. @Pia Dziękuję, zwłaszcza, że poezją param się tak dodatkowo, traktuję ją jako suplement. Bardziej uważam się za malarza niż poetę. Nad zmianą nicku pomyślę :)
  2. Kobieta wschodu, uchwycona w zmyślnym kadrze, odwróciła się tyłem do spojrzeń ciekawych. Czerń plamy włosów uwydatnia białe ramię, biały obszar pleców - niecałkowicie nagich. Jej subtelna sugestia pochylonej głowy każe się domyślać oczu wbitych w podłogę ciemną jak przepaść. W dalszym planie miękko wchodzi szare światło, sugerujące dzień i drogę, która by mogła być nawet czymś uwieńczona. To tylko domysły. Postać architektury określa kobieta, wstawiona nieruchomo w kontekst nuklearny, wypalony na skórze.
  3. @Saint Germaine Pożyjemy zobaczymy. Nie należy ślepo ufać technologii, ale też nie powinniśmy popadać w technofobię... Należy być ostrożnym, ale tak rezygnować z postępu cyfrowego? Choć jak znam homo sapiens to na pewno ktoś będzie to chciał wykorzystać do złych celów.
  4. @Nata_Kruk W sumie mogłoby być i na skórę, ale chyba specyfik który nakłada się na skórę nazywa się krem do skóry... podumam jeszcze o tym. Dzięki :) Dziękuję wszystkim za komentarze :)
  5. Pani Regina nie dostrzega nic złego w liście Obcych w łonie narodu polskiego. To przecież jest prawda i może wskazać palcem, tej samej dłoni, którą ciasto z zakalcem ugniata dla wnuka, od mąki zbielałej. Wnuk patrzy i słucha: - Niech babcia przestanie. - A co ja mam przestać? – Regina mu na to, - - Są obce szkodniki, więc oko jest na to! I dalej ugniatać to ciasto z zakalcem, i dalej, w powietrze, we wroga, dźgać palcem. - Oj babciu, od palca się zawsze zaczyna. - A co się zaczyna? – zdziwiona Regina.
  6. Jan Paweł D. (Krakelura)

    Janusz#2

    1) gardziel fotela - - ostatni Janusza krzyk „Mody na sukces” 2)„Szansa na sukces” – - Janusz w gardle fotela całkiem jak żywy 3) „Szansa na sukces” – - gardło fotela warczy głosem Janusza
  7. @Marek.zak1 Dzięki za komentarz :)
  8. Czarodzieju, mistrzu cyfrowego zaklęcia, nie bój się – dotknij moich ran, jakże prawdziwych. Uwierz, to ja wyszłam spod gruzów Hiroszimy, zabliźnionych tkanką nowej architektury. Dziś turyści robią selfie z cieniem na ścianie, a potem stawiają binarne znicze kciuków. A ty, dla którego pestką wiśni jest znosić, albo przenosić góry, proszę, zatrzymaj się, zanim mi cyfrowy krem do skóry nałożysz.
  9. @Dag Dzięki :)
  10. Zwołał król swoich rycerzy w stal zakutych:w naszym kraju źle się dzieje- kraj zatrułycuchnące miazmaty miłości bliźniegoa to, jak wiadomo, prowadzi do złego.I trwogą zadrżały wnet serca rycerzyże pleśń miłosierdzia się może rozszerzyći objąć rozkładem należne im włości:ach zdepczmy w zarodku tę zbrodnię litości!Bo co kiedy serca poskromią swe chuciei tryby machiny zapłaczą współczuciem,stalowy ład runie i świat się odmienigdy człek miast gromadzić się z drugim podzieli?!O bracia żelaźni nie miejcie litości,wasz węch wyczulony na smród wrażliwościniech będzie jak kompas i prosto do celupowiedzie te ostrza podobne skalpelom.Na głucho zawrzyjcie serc waszych wierzeje,bo łzy to wszak woda- stal od niej rdzewieje…Wskoczyli na konie rycerze ze staliwęszyli- szukali- znaleźli- zdeptali…
  11. @beta_b Melodyjnie, uczuciowo, delikatnie, troszkę klimat Osieckiej, przynajmniej tak mi dzwoni. Pozdrawiam.
  12. @jan_komułzykant Fajne, i fajna haiga, podoba mi się to połączenie gry słów z obrazem. Jak szubienica, albo połowa bramki.
  13. sobotni wieczór a Janusz w drzwi nakurwia niepomny czyje
  14. Dziś jadę, matulu, za Polskę umierać, a ty we tobołek mi daj jeno sera, a ty we tobołek daj chleba i wody, dziś jadę umierać, choć jeszczem tak młody. A zawrzyjże gębę, zasrańcu jedyny. I kto ci tej we łbie narobił zadymy? Matula nakarmi, wypierze na święta, weź ściąg te koszulke, co gówno pamięta. Matulu, ja Polski los trzymam we dłoniach, patrz: młode i krzepkie, aż rwą się do konia, paluszki o szablę aż dzwonią mi same, kolegów na dole już jest zgrupowanie. A idźże jak musisz, zasrańcu maminy, szaliczek weź z sobą, a nie rób zadymy, a czapkę weź z sobą, a nie zgubże głowy. O ciebie się pytał dziś znów dzielnicowy. Matulu, na dole już jest zgrupowanie, na bilet daj jeno, a czekajże na mnie. Żyw wrócę, czy nie żyw – za Polskę! – nie szkodzi! Krwi nie żal, gdy Żydzi panoszą się w Łodzi. Ty głupiś jak but jest, zasrańcu wyklęty, w dodatku na bilet z maminej chcesz renty. Już od tych ziół dziwnych na mózgu masz dreszcze. Masz tutaj, a nie zgub. I czego ty jeszcze? Przyłbicę wełnianą z dziurami na oczy daj z szafki mi jeno, gdyż bój jadę stoczyć. Kocury już miauczą, Pan Jezus jest z nami! Jak w Łodzi wysiądziem – pojadziem z kurwami!
  15. Kiedy Enola straciła na wadze kapitan Tibbets wzniósł się jeszcze wyżej. W czarnych okularach mógł widzieć jaśniej jak Chłopczyk w dole na dwóch nogach idzie, rysując czarny krąg większego dobra, którego nie powstydziłby się Dante. A to pierwszy był z kręgów, i pogoda akurat była na reinkarnację.
  16. Dziś pani Regina ogląda paradę - - jak biją tęczowych golone młodzieńce, bowiem wolną strefę pod but okupacji kolorem chcą przejąć bezbożne odmieńce. I już pierwsza raca się święci na bruku, dzieciątko w cierpieniach się rodzi z odsieczą: napięte są mięśnie, o bruk stukot butów, krwią żyły wezbrane, że niemal nie pękną. Prze korzeń wzburzony i widać już główkę, tak wspólnym wysiłkiem krwi z łona dobywa, i główką uderza w policji tarcz hufiec - - tak korzeń narodu dzieciątka używa. I pani Regina, wzburzona po kraniec, chce włączyć się w poród, więc wkracza do bitwy, i rzuca na szaniec drewniany różaniec, spod piersi dobywa modlitwy jak brzytwy, i rękę wyciąga do półki regału gdzie Święta Rodzina z żelaza i drewna, a sztywna jak tarcza przeciwko komarom, tej pladze co zdrową krew rodzin chce chłeptać. Sam biskup z katedry, ogólnie po ludzku, śle mowę dziękczynną, że stoi na straży, bo model rodziny wyciera wciąż z kurzu, aż sam Jezus Chrystus chce wyjść do niej z szafy.
  17. @light_2019 Dzięki. Tytuł miał być niedopowiedzeniem, komu kibicuje peel. Jak na razie prowadzi Ukraina ;) Jeszcze tylko kilka słów odnośnie pojęcie coming out, którego użyłeś, otóż powiem tylko, że ukrywać się można z wielu powodów, z wielu powodów nie czuć się u siebie, np. z powodu swojej wrażliwości, odmienności, odmiennych poglądów, itd. Niekoniecznie chodzi tu o coming out w sensie, w jakim to słowo jest kojarzone, ale wiersz jest otwarty na czytelnika, więc niczego nie narzucam.
  18. A buduj pan sobie ten obóz, byle micha była, mi tam nic do tego. Tylko w niedzielę niech pan tak nie stuka, człowiek musi się wyspać przed ekranem odpocząć po mszy i obiedzie. Więc niech pan ma litość, człowiek musi się napić, na działkę pojechać, rano znów do roboty, obiad powinien poleżeć. Niech pan tak nie wali, duszno w mieszkaniu, okna nie idzie otworzyć. Przecież spokój obiecał pan polskim rodzinom i godność, człowiek w niedzielę chciałby mieć z głowy te stuki, pan pozwoli pracować jelitom w spokoju, trawić ten mój pakiet godnościowy.
  19. Może w kwestii szczęścia odpowiem "piosenką" "Kiedy wreszcie" Nasze wyjałowione receptory smakowe potrzebują nowych przypraw z rodzaju tych ostrych. Mózgi kucharzy już niemal do cna wypalone pracują na ostatnich obrotach, by spragnionym dostarczyć świeżych sposobów przyrządzania mięsa; powoli kończy się zapas papieru ściernego do śmiertelnie znużonych neuronów, dłużej czekać nie można. Każda kolejna chwila niezdrowego czekania może nas zabić. Nieomalże dziury w brzuchach wiercimy kelnerom – tak nam nudno i mdło czytać menu. Jeśli nic nie poleci szef kuchni znów będziemy gryźć ziemię.
  20. @Marek.zak1 Coming out... tak, jest tu o potrzebie ucieczki i bliskości, nic co ludzkie... Wydaje mi się że szczęście jest czymś bardziej skomplikowanym, wszystko się prędzej czy później nudzi. Dziękuję.
  21. @jan_komułzykant Zgadzam się. Sama myśl żeby wciskać na siłę słowo boże tym ludziom jest szowinistyczna. Żeby w XXI wieku ktoś jeszcze tak myślał... Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...