Bóg puszcza twórczo bańki mydlane.
Jest dumny, zmienia grę.
Powstają nowe bąble, ale inne pękają.
Wszystkie osobliwie mienią się.
Użyte są różne detergenty.
Gram w szachy.
Moje życie jest szalone.
Piszę osobliwą poezję.
Patrzę w gwiazdy,
„chwytam je”.
Przejmująco nucę.
Poślę tam grę,
którą wymyśliłem.
Przezywają mnie „gracz”.