Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

marekg

Użytkownicy
  • Postów

    781
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez marekg

  1. po zakończonej kolacji domalowałem usta na czerwonej sofie spał kot w zegarach przebudził się wieczór żyrafy przeżuły camembert na słodko za horyzontem ulewało się morze słońce zlizywało Chupa Chups
  2. dopiliśmy ten wieczór łykiem chłodnej kropli wszystkie kubeczki smakowe zlizał wiatr mroźny kurant wybił czas miasto zadrżało z zimna na wszelki wypadek nasze lodowate ciała odetchnęły z ulgą widzę to czarno na białym
  3. dziś byliśmy tu pierwszy raz pierwszy raz spadł śnieg zapachniało zimą lubię kolorowe rękawiczki zapach drzew i ten magiczny las czasem sarny ranią błogą ciszę po drugiej stronie wiatru kołysze się nagie miasto pusty pociąg kończy bieg w tłumie morsów samotność rozdaje karty dama pik puszcza oczko za oknem worek zamrożonych snów i sople niespełnionych marzeń
  4. za oknem siarczysty mróz w miejscu głodnych wron hałdy czarnej materii przerzucam kolejne strony miasta noc rozświetla mdłe ulice owinięte w grube koce jest dość późno i zbyt wcześnie można już odetchnąć i czekać na sen
  5. to nie zależy od nas to zależy od mętnego nieba chmur rozłożonych nad Wisłą krągłych ust słońca spadek temperatury jest odczuwalny teraz zdejmiemy nasze żółte kurtki z wieszaka przebrniemy przez mroźny poranek kruche miluśne ciała merdają ogonem
  6. w miejskim chaosie światło uderza po oczach między czerwonym a zielonym mdła pomarańcza teraz musimy przebrnąć przez zatłoczone myśli i autobusy przejść po świeżo odśnieżonych zebrach na odległość złaknionych ulic potem znikniemy gdzieś bez śladów jak niebieskie ptaki jak ci alkoholicy z klatki obok
  7. niebo mrowi deszczem przemoczony dzień tapla się po ulicznych kałużach łzy wymęczone tłuką w moje okno tym razem to nie Plac Zbawiciela dziś nie wylewam za kołnierz
  8. pierwszej nocy padał śnieg zasypał ślady kto pyta nie błądzi za oknem lustro i biel tak to wszystko bez odpowiedzi
  9. w płatkach bieli stare chaty przycupnęły w progu zimy w oślepłych oknach zapomniane niebo odmawia różaniec mroźny wiatr kołacze do drzwi śnieg zasypał ślady i nagrobki Atlantydy przeczytałem kolejny wers zapisany nad kruchym pejzażem zza nitki horyzontu dotkniętego sepią turla się kłębek wspomnień
  10. tulisz się do motyla w cieniu jego skrzydeł fruwają marzenia skomunikowane z moimi
  11. @tie-break Trafione!
  12. kilka godzin przed świtem mijaliśmy rozmazane jezioro ciemność dławiła się zorzą ptaki stroszyły wieczne pióra czasem aż chciałoby się dotknąć nieba a potem utonąć w marzeniach bose brzegi sprawiają wrażenie introwertycznych
  13. przekartkowałem wszystkie ulice odnalazłem cię na ostatniej stronie mrocznego miasta sto razy prościej było na pewno zapomnieć ale skoro jest czas niewiele mamy do stracenia życie włóczy się tuż obok a miasto po prostu nie istnieje zgadzamy się z sobą o świcie każde słowo ściska mnie za gardło serdecznie
  14. zima nie mogła zasnąć ulotne płatki śniegu tańczyły wokół szampana mroźny wiatr poruszał każdą chwilą tej nocy siedzieliśmy owinięci szalem i tak nastał styczeń
  15. @Mitylene Dziękuję za ten komentarz . Obserwuję nasz świat i odbieram w ten sposób . Kłaniam się nisko i Pozdrawiam
  16. tłumaczymy się z niczego przypadkowe słowa gryzą za język a to rozprasza naszą nicość coraz częściej szukamy zdań które patrzą nam w oczy ulica ujada ludzkim i nieludzkim głosem wkrótce wszystkie latarnie spalą się ze wstydu
  17. @Mitylene @MityleneDziękuję pięknie !
  18. @Gosława Dziękuję serdecznie! Pozdrawiam!
  19. w szaleństwie zimy na jerozolimskich marzną kolory tak łatwo przechodzi się z próżni do gwaru za zielonym światłem między tobą a mną jest bezbarwny czwartek bujamy po przejściach podziemnych
  20. czasem tak bywa , niestety.
  21. śmieję się z zabieganego czasu od czasu do czasu przeraża mnie to
  22. tej nocy nad spoconym miastem powiewa wiatr wszystko wiruje między ulicami drzewa oddychają późną zielenią stoję w otwartych okiennicach rozwianych myśli czekam na spokojny sen
  23. są wiersze uczepione do choinki zatrzymaj mnie jeszcze wczoraj czytaliśmy w leśnym domku dziś w pośpiesznym do Krakowa potem był pusty peron i czerwona czapka nie pasujemy do nikogo nawet w dobranych słowach miasto kwitnie śniegiem na białych ulicach marzną kartki niezapisane i wersy do nieba przytulone
  24. wczoraj wystarczyła chwila przeistoczyliśmy się w bezimiennych podróżników odnalezione ulice zapaliły gwiazdy przerażona noc szła za nami w ciemnych zakamarkach pulsowało miasto w bezbarwnej przestrzeni recytowaliśmy kolory wiersze włóczyły się za nami
  25. jest zbyt późno na poranną kawę miasto zbliża się nieubłaganie słońce błądzi między taflą nieba a błotnistym obłokiem kałuży zmieniam obiektyw każda para oczu gubi się w na ulicy spoglądamy na siebie ostatecznie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...