Piękny, choć smutny wiersz, pełen subtelnych uczuć.
Czytelnik wczuwa się w stan emocjonalny Peela.
Mam jednak zastrzeżenia co do rytmu - wierszowi brakuje płynności. Dlatego proponuję następujące modyfikacje:
Odeszła stąd tak nagle i niespodziewanie,
Rwąc pomiędzy słowami nić subtelnej mowy,
Jak deszcz letni, jak kaprys fortuny chwilowy,
Pozostawiając pustkę; ciche dogasanie.
Nie ujrzałem jej nigdy, nim już pożegnanie
westchnieniem jej wybrzmiało - dźwięk bólem surowy...
Nie dotknąłem jej również, nim dobiegł mej głowy
Ostatni akord chwili, gdy nic nie zostanie.
Lecz przez ten czas czytałam sumiennie i szczerze
Blask jej włosów, błysk oczu, zmysłowy czar wdzięku,
I kolory uśmiechu na policzkach świeże,
Ze zdań pisanych do mnie miłą struną dźwięku
I atramentem światła na szklanym papierze
Z czułością zaufania, bez żadnego lęku.
Pozdrawiam