ktoś moją radość związał łańcuchem
i wrzucił do otchłani
zblazowany chodzę po ulicach
bez ładu i składu
czas odziera mnie z resztek kolorów
rdza przenika do wnętrza
rozpadam się na milion cząstek
by znów je poskładać
nie lubię mówić więc piszę
choć nie jest mi łatwo
czy przeczytają nie wiem
czy zrozumieją nie sądzę