-
Postów
4 961 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Arsis
-
zakurzone zdjęcie popękana emulsja wyblakłych ust zatrzymane w czasie rozwiane włosy uśmiech na twarzy spomiędzy kwiatów pożółkłej melancholii spomiędzy rozkwitłych wesoło krzewów – wygląda twoja filuterna młodość w aureoli słońca pożegnalny gest pocałunek na dobranoc (Włodzimierz Zastawniak, 2021-04-24)
-
płoń… płoń jak gwiazda, jak kometa w oceanie granatowego nieba… rozsnuwaj to drgające światło… pozłacaj kwiaty kosmicznym pyłem… płoń - tym płomieniem wiecznej miłości… bo jesteś już wolna… całkowicie wolna, mamo… (Włodzimierz Zastawniak, 22-04-2021)
-
*** Ałła wykonuje ten utwór do poezji jednej z najwybitniejszych rosyjskich poetek, Mariny Cwietajewej… http://www.tsvetayeva.com/ *** płoń… płoń jak gwiazda, jak kometa w oceanie granatowego nieba… płoń, rozsnuwaj to drgające światło… pozłacaj kwiaty kosmicznym pyłem… płoń, tym płomieniem wieczności… bo jesteś już wolna… całkowicie wolna, mamo…
-
przemawia do mnie, mówi... widzę ją... czuję...
-
@Jo Shakti nie ma za co...
-
@Jo Shaktiszkoda chłopa...
-
klasyka robotnicza
Arsis odpowiedział(a) na Alicja Kruczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja Kruczewska dobre. pozdrawiam... -
"Milczenie..."
Arsis odpowiedział(a) na Bogna Gliniecka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Bogna Gliniecka znakomite. pozdrawiam... -
Brzoskwiniowy sad
Arsis odpowiedział(a) na kwintesencja utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@kwintesencja bardzo ładny... -
@cisza bardzo ładne...
-
@Ania Pyszkov bieszczady, gorące ulice bangkoku... wszystko zanurzone w jakiejś dziwnej i gęstej substancji czasu...
-
@blue27 ładne, melancholijne... smutne...
-
@Jo Shakti tytuł, jakby z piosenki czesława niemena... ładny tekst...
-
(Mojej śp. Mamie) naciera zewsząd — piskliwy szum tętniącej melancholii… … skryłaś się już dawno za horyzontem zdarzeń — rozpływając się — w snopie srebrzystego deszczu… wśród niepojętych widm przeszłego czasu… zamazanych — zapomnianych twarzy… … kiedy nucę ci kołysankę — kroplisty pył — osiada na wyblakłej ze starości fotografii… … daleko mi do ciebie… coraz dalej… … a może — blisko? (Włodzimierz Zastawniak, 2021-04-18)
-
Budzę się… Ostre słońce oświetla moją twarz… Staję na środku pokoju… … senna maligna majaczy mi w głowie ― pod zapiaszczonymi ― ciężkimi powiekami… TAŃCZĘ! Podnoszę w górę ramiona i kręcę się wkoło… … coraz szybciej wiruje świat… Wiruje nade mną żyrandol… Wirują obrazy na ścianach… ― prostokątne ― kwadratowe plamy… TAŃCZĘ! Oblepia mnie wilgotne ― przesycone kurzem powietrze… Coś jest nie tak! ― Podłoga ucieka spod mych stóp… ― Nie! ― To ja się osuwam! Zaraz stracę równowagę. ― Lecz nie zwracam uwagi ― na ten niepewny stan rzeczy! TAŃCZĘ! Ocieram dłonią spocone czoło… ― Przede mną ― OKNO! Co za wspaniały widok… ― dla kogoś ― po narkotycznym zwidzie! Otwieram pierwszą parę skrzydeł ― otwieram drugą… Gorące ― przesycone spalinami powietrze zatyka mi dech… TAŃCZĘ! … Biegnę wzdłuż szumiącej autostrady… ― Ogromne ― płomieniste słońce pali mi kark… Biegnę ― w rozpiętej ― łopoczącej koszuli… Mijają mnie z szelestem samochody… ― jakieś uskrzydlone stwory ― wzniecające z piaszczystych poboczy ― złocisty pył… TAŃCZĘ! Nade mną ― ogromne ― płomieniste słońce … ― Muzyka w mojej głowie… ― Ktoś mnie wciąż wita… ― Kogoś wciąż żegnam… ― Ktoś mnie wciąż żegna… ― Kogoś wciąż witam… ― Ktoś mnie wciąż… ― Kogoś wciąż… ― Ktoś… ― Kogoś... TAŃCZĘ!
-
Szelest liści ― perlisty szmer strumienia… Dobiega z oddali ― głęboki puls rozgrzanej ziemi ― cichy ― transowy rytm… … ptasi śpiew ― spoza gęstej otuliny lepkiej mgły… W kosmicznej atmosferze halucynogennych oparów otumaniają dziwaczne zapachy ― wilgotnych roślin ― pachnideł ― aptecznych ziół ― korzeni… … duszne powietrze spowalnia oddech… Mrugają do mnie porozumiewawczo ― prześwity całkowitego odprężenia ― jak ― po intensywnym orgazmie… Błogi ― usypiający spokój… Pod powiekami ― tętnią błękitne plamy nieba… Nie mam siły poruszyć palcem ― a co dopiero ― całym sobą… Bezwład i luz… ― A b s o l u t n y r a j! … Jestem nad przepaścią…Rozpadają się moje sny ― obrazy jastrzębiego lotu… … wchłania mnie wir unicestwienia… Pękają gwiazdy w orgiastycznym tańcu… Diabelskie baletnice ― koszą tuż przy ziemi soczyste trawy… … wytryskująca krew zamienia się momentalnie w krzepnące płatki róż… Wiję się w sobie ― konam ― umieram… Wchodzę ― raz jeszcze… … w szaleństwo… Nie przerywają gry… Prężą się ― spalone przez słońce ― spocone męskie torsy ― kobiece uda… … spadająca piłka ― rozsypuje piasek ― wyciska z oczu łzy… Uniesione w geście tryumfu ręce ― zasłaniają ― opuszczone głowy przegranych… Oddech oceanu ― przytłacza zapachem soli… … w szalonej kanonadzie bębnów ― czas ― zatacza koło… Cykl… zaczyna się ― od początku… * Tańczą na błyszczącej ― wilgotnej plaży… Rozmywają się w karmazynowej czerwieni gorącego lata ― w napływającej fali… … wszędzie wokół ― uśmiechnięte twarze… Muzyka ― latynoskie rytmy… Wesołe ― wołania Samba, samba, samba! Verão vermelho, Verão vermelho na praia de Ipanema dançando!* … Zachodzące powoli słońce ― jest takie ogromne ― pociemniałe ― rozpłomienione… Kołyszą się na falach ― oświetlone lampionami żagle… … wirują bez pamięci ― ludzie-ptaki… Muzyka ― latynoskie rytmy… Wesołe ― wołania… Samba, samba, samba! Verão vermelho, Verão vermelho na praia de Ipanema dançando!