Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Arsis

Użytkownicy
  • Postów

    4 940
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Arsis

  1. @Somalija to z filmu ostatni jednorożec...
  2. @Somalija tak, bo to piękna piosenka. jedna z najpiękniejszych piosenek o miłości... ale cóż...
  3. @Somalija 'Niesamowite, niesamowite" - na zasadzie, że spadaj i nie pokazuj mi się tu więcej na oczy?
  4. @Somalija hej, Aga... kiedyś, dawno temu, została nagrana taka oto piosenka... Myślałem, żeby napisać o tym książkę, O tobie, o wszystkim, co związane z tobą. Ale nie znalazłem akapitu. Słowa zawsze mi przeszkadzały. W każdym razie kocham cię. To wszystko, co mam ci do powiedzenia To wszystko, co mogę powiedzieć.
  5. @violetta nie wiem jak ty, ale ja uważam, że to arcydzieło...
  6. @Gosława dobry wieczór, Pani...
  7. Momenty świetliste. Astralne błyski… Wyłaniam się znikąd. Z warstwy porzuconego czasu. Z kazachskich stepów, w których tkwiłem korzeniami stworzenia. W domu tym. W ostatnim skrawku zieleni. Wśród ścian drewnianych. Przegniłych. Wśród okien wychodzących w przestwór nieistnienia… Ojciec leżał pijany w obskurnym świetle żarówki. Na podłodze usłanej okruchami czerstwego chleba i grudkami zaschniętego błota. Leżał na wznak jak trup blady. Jak woskowa kukła. Sztywna, nieruchoma kłoda. W pokoju tym. W kuchni... … wszędzie odór rozkładu…. I wszędzie szarość dnia wpełzająca natrętnie wszelkimi szparami nieba. Gdzieś spomiędzy chmur ciężkich od mroku. Od zwalającego się z hukiem deszczu. I wtedy nastąpiło wniebowstąpienie. Na skraju. Bądź oślepiające zstąpienie z niebiesiech. Coś na kształt nuklearnego grzyba. Taka próba sięgnięcia mackami złotego tronu tego, co się w nim rozsiadł bezczelnie na szczycie tajemnicy czasu. Wiesz o czym mówię? Bo mówię do ciebie. Więc nie odwracaj się. Nie ignoruj. Nie traktuj tego jak powietrze! Patrz na mnie! Spójrz i współczuj. I płacz. I niech ten płacz niesie się echem na wskroś ciągnących się strumieni zimnego wiatru. I tego wiatru szarpiącego za poły koszuli, za włosy. Tego wiatru wyjącego szaleńczą nostalgią unicestwienia. Skąd tutaj tyle mroczności i smutku? Korzenie wyrosły z wystygłej już dawno filiżanki herbaty. Gałęzie. Na stole. Na parapecie. Obrosłe mchem krzesła i pufy. Szuflady wypełnione kurzem i pyłem zapomnienia. Książki zwalone na stos pod sufit wyrosły… Gdzie ty jesteś? Nie ma cię, mimo że jesteś wszędzie... Lecz cóż robił i robi wciąż tam mój ojciec? To lękiem wyrosły obraz. Nawarstwiony przez lata. Szare niebo. Pochmurne. Szara równina nasiąknięta wilgocią. I to wszystko skurczone w oczekiwaniu, jakby szykujące się do skoku. Do gardła, aby je rozgryźć kłami. Rozszarpać… Mój ojciec… Nie! To Sołżenicyn pełzający w skurczu boleści. Wijący się w szponach atakującego raka. W pożerającej go okrutnej śmierci… Uciekł jednej w łagrowych ostępach, wpadając prosto w ramiona następnej. Gdzieś w szare mury rakowej kliniki. „Panie! Czy tu się umiera?” Zapytał go jeden ze współcierpiących. „Nie wiem” – odparł – „Nie wiem… „ - już bardziej senny… Szare, woskowe twarze wokół. Wykrzywione cierpieniem. Trwogą i nadciągającym nieubłaganie kresem. Wokół trupy. Żyjące jeszcze, ale umierające za życia woskowe manekiny. Skórzane toboły leżące w milczącym spazmie agonii. Na skraju łóżek. Zgięte w znaki zapytania. Albo nieruchomo pod kołdrą. Nieruchome podłużne kształty… Spójrz na mnie! Ja jestem tam. Daleko. Idący ku kresowi. Ku końcowej metamorfozie kształtu. Ku zmierzchowi obszytemu zasłoną nocy. Spadam wciąż z bardzo wysoka w te zimne obszary. W objęcia niczyje. W niczyje ramiona i szepty przymilne ust przywartych do mojego ucha… Kto tak tu szepcze nietrudzenie. Majaczy? Widzę ciebie w przywidzeniach. W majakach sennej maligny. W zapowiedzi śmierci. Strasznie to wszystko bez logiki i sensu. Strasznie otumanione niemocą jesiennego mroku, w której jedynie wróble, gołębie… Wrony kraczą i kruki… I chłód cmentarny niesie się z daleka. Spomiędzy rzeźb i krzyży. Spomiędzy płyt marmurowych, lastryko. Z kamienia… Idzie powoli, taplając się w błocie. W kałużach, w których chmury kłębią się nisko… Tak bardzo nisko, że aż zawadzają o wszystko. O wszystko… Ach, to ty! Podajesz mi rękę skostniałą. Podajesz mi usta do pocałunku, zimne, lodowe bryłki. Nieruchome, oślizłe kamienie. Omszone zapomnieniem i ciszą… Idziemy w niebyt. W śmierć idziemy pod rękę. Zakochani. Zakochani... (Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-22)
  8. @aniat. ...
  9. @Mitylene
  10. @violetta jako kobieta Kameleon...
  11. @violetta obfotografować ją na ile się tylko da. są plany, żeby wystrzelić nową sondę w 2035, która będzie wykorzystywać tzw asysty grawitacyjne min słońca, wykonując za nim tzw manewr Oberha, uruchomi silniki, rozpędzając się do dużej prędkości. kombinują, aby dogonić też omuamua... ale to już chyba nie za naszego życia...
  12. @violetta na orbicie Jowisza znajduje się sonda Juno. miała być zdeorbitowana i spalona w atmosferze Jowisza we wrześniu ubiegłego roku, ale w związku z 3i atlas jej misja będzie przedłużona...
  13. @violetta 3i/atlas pędzi w stronę Jowisza (ma tam dotrzeć w marcu) . jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa...
  14. @Somalija hej, Aga... @violetta hej. właśnie minęła nas kolejna lodowa bryła - kometa długookresowa C/2024 E1 (Wierzchoś) od nazwiska polskiego astronoma Kacpra Wierzchosia... @violetta ma średnicę ok 14 kilometrów, a ziemię minęła o jedną jednostkę astronomiczną (odległość ziemia-słońce) czyli o ok 150 mil kilometrów
  15. @Somalija ok, widać, że jestem tutaj piątym kołem u wozu
  16. Arsis

    nasza muzyka - org.fm

  17. @Gosława tytuł co nieco prowokujący, pociągający...
  18. @Somalija jest i przeprosinowa...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...