-
Postów
6 866 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
73
Treść opublikowana przez Justyna Adamczewska
-
Młoda pisarka i baśnie Wąską ścieżką przez ogródek idzie sobie krasnoludek. - Dokąd idziesz, mój malutki? - Idę do swej krasnoludki. Młoda pisarka siedziała przy oknie i patrzyła na ogromne kałuże. Spadające z nieba krople oraz wodne bąbelki kojarzyły się z fontanną. – Ale fajna, listopadowa pogoda - pomyślała. Kobieta mieszkała na warmińskiej wsi, gdzie zawsze było pięknie, a ona miała ten urok na wyciągnięcie ręki. Wiosną i latem zieleń, słońce odbijające się w tafli jeziora. Brykające sarenki, dostojne jelenie, dbające o zaoranie ziemi, dziki. Śpiew ptaków. Przemiana brzydkich kaczątek w białe łabędzie. Raj. Jesienią – zaduma oraz oczekiwanie na zimę, Mikołaja, prezenty. – Życie, oj, życie, twa uroda obezwładnia - powiedziała sama do siebie. Kochała każdą drobinkę daną ludziom przez Stwórcę. Z zamyślenia wyrwał ją kociak bawiący się czymś czerwonym. – Donni, co tam masz? – Zapytała szare zwierzątko. Ono usiadło i wyciągnęło do swej opiekunki prawą łapkę. Tak zasugerowało, aby pisarka się nim zainteresowała. – Chodź, zobacz. Mam czapeczkę. Nie chcę jej na razie zakładać na łebek, bo zniknę ci z oczu. To takie dobre czary. – Zdawało się mówić. Kobieta cichutko stawiała stopy na drewnianej podłodze. Obawiała się spłoszyć uroczą chwilę. Przykucnęła obok Kocurka. W tym momencie mała myszka przebiegła przez pokój, za nią pędził ludzik. Mienił się jak tęcza, łysinka rozjaśniła półmrok. – Eh te gryzonie, zaraz im przydzwonię. I konwalią rzucił w stworzonko. Ono pisnęło, upadło a z oczu popłynęły łzy. Tu krasnal nie wytrzymał. – Proszę, uspokój się, nie chciałem cię skrzywdzić. – Ale, ale… buu, buu,,,, Rudawe futerko całe się trzęsło. – Oj, co ja narobiłem? Spanikował człowieczek. Jeszcze okazało się, że myszunia tuliła w ramionkach swe dzieciątko. Właścicielka Kitka już chciała ingerować, ale kot powstrzymał ją łapką. - Cicho, poradzą sobie, to baśń, tylko możesz zaszkodzić. - Zadźwięczało w uszach pisarki. Jednak łysolek wyczuł obecność „obcych”. Zasłonił własnym ciałem, łkającą młodą matkę i krzyknął – Nie dam jej na pożarcie drapieżnikowi, a ty wielkoludko, skąd się tu wzięłaś? Istniejesz przecież tylko w legendach. Moja czapka, oddaj ją, bo ci… przydzwonię. – Co się dzieje? Czy ja oszalałam? Widzę rzeczy niezwykłe – rzekła do siebie młoda kobieta. – Nie krzycz gigantko i tak się nie boimy - usłyszała szept chórku. Teraz to już kot, mysz i krasnal stanowili jedność. Ona poczuła się jak intruz, a przecież była we własnym domu. – Muszę przewinąć Tuptusię - powiedziała już spokojnie myszka. – Masz pampersy? – Odważnie spytała pisarkę. – Ja? Pampersy i to takie małe? - Zdziwiła się właścicielka Kitka - Buu… buu… - Szara panikara znowu wyła. – Moje dziecko, moja dziecina biedna, znowu się przeziębi. – Zaraz coś poradzimy - burknął krasnal, tylko nie becz. – A kupisz syropek i aspirynę? – Łkała zaniepokojona matka. Do tego jeszcze zaczęło popiskiwać maleństwo. – Oj, po co te nerwy? Mam wśród swoich zabawek kawałek bandaża – nieprzemakalny, - pochwalił się Kitek i cała czwórka weszła do kociego koszyka. Kobieta oniemiała. Usiadła na krześle, aby ochłonąć, popatrzyła na szare niebo, widoczność ograniczały krople deszczu, które przycupnęły na szybie. Nie miała odwagi spojrzeć na wygodne kocurkowe posłanie. Po chwili, jednak zerknęła z ukosa w jego kierunku. Było puste. – Oj, tylko śniłam - westchnęła. Wstała, otworzyła szafkę, w której trzymała chrupki dla swego zwierzaka. – Kici, kici, chodź jeść. Cisza. – No obudź się futrzaku, bo schowam jedzonko. Cisza, nawet szum deszczu ustał. Rozejrzała się. Na dębowej podłodze zauważyła cieniutką, czerwoną niteczkę oraz łapkę, która ją właśnie zabierała. – Teraz wiem, skąd u ludzi wyobraźnia. Zajęła wygodny fotel stojący przy stoliku i zaczęła pisać: Wąską ście… Koniec. Justyna Adamczewska
-
Zmierzchołaki
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tak, Oxyvio, zawsze, nie zmieniam nicków, czasami awatary - zależy od nastroju. Pozdrawiam. :)) -
Zmierzchołaki
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dziękuję, Oxyvio_ nie gniewam się. Tak, horrory są zabawne czasami, zresztą ja też napisałam do bajagi, że: Dobranoc Oxyvio_ J. Dziękuje, poprawię błąd. -
Namiętność
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na befana_di_campi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Smutne , befano, dobrz, że wrzosowiska... Twoje, ale Nas" już nie ma. Pozdrawiam J. -
Oczko
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
odstręczające, Ithiel, uwielbiam to słowo, dziękuję. Od piękna przyciągającego do bezguścia odstręczającego - to je to. Guziki zapinaj Acan szybciutko, ponieważ napy wchodzą w modę. A Twoje pisanie dotychczasowe - - to na uznanie było gotowe? Sam zdecyduj, a nie mnie sumnienie obarczasz. Ot co. Pozdrawiam, Pana. J. :))) -
Oczko
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Acan prawda. He, he. Do poczytania. Zapraszam. I zapodaj cosik, abym mogła "czytać prozę między wersami". Pozdrawiam. J. -
Oczko
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Ithiel, :)) Pozdrowczyk. Dziękuję. j. -
Oczko
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Ithiel, dziękuję, ja tez lubię bawić się słowami. -
Perfuma i żaba
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Ithiel, jak miło, że czytałeś, i że komentarz napisałeś. Ja tez nie rozumiem tej debaty nt. słowa "prefuma", ale odbyła się i cześc, widocznie komuś była niezbędna. Co do "Pachnidła"... tak czytałam książkę, owoż bohater owej urodził się na śmierdzacym targu rybnym i żył ciągle w brudzie. Filmu nie widziałam. Co tam - a żaba? No moze być piękną księzniczką, prawda? "Jak jest jednak możliwe, aby mieszkać z taką kotwicą rzeczywistości i jednocześnie znajdować się w ciągłym stanie odurzenia?" To pytanie pozostawię bez odpowiedzi, Drogi Ithiel. Pozdrawiam. J. :))) -
Moje ,, lepiejki,,
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Maciek.J utwór w Fraszki i miniatury poetyckie
Ale fajne, Marcinie To ważna uwaga. Maks. :))) -
xxxxx
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na a.z.i_xxx utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
a, z dziękuję. J. -
Zmierzchołaki
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tak, bajago lepiej się nie bać, jeno cieszyć życiem. Masz rację. Ale to tylko wiersz... i obrazek... Pozdrawiam. Uśmiechu życzę. J. -
Zmierzchołaki
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
bajago, każdy ogląda to, co lubi. Mamy wolność wyboru na szczęście. To, co pogrubiłam w Twojej wypowiedzi jest dla mnie niezrozumiałe, ale dziękuję za poczytanie. Pozdrawiam Justyna. -
Zmierzchołaki
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Kredensie, to nie sen, to moja jawa. -
O gajowym Jerzyku - historyjki w limeryku cz. 6
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Maciek.J utwór w Limeryki
Dziękuję Maciejko. -
Szmaragdowy Kobold. Pamiętajmy o Leśmianie
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na befana_di_campi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
befano to wybrałam z całego tekstu. Masz super wyrobione pióro, zazdroszczę, ale tak pozytywnie. A to pogrubione, najbardziej z najbardziejszych... :))) j. -
Pytasz dlaczego?
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na bajaga1 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Bajago, a mnie powaliły z lekka wersy: No, to b. trudne słowa, jakieś przeraźliwie zrozpaczone. Chleb to dar, nigdy nie wyrzucam chleba. A wiersz - tez dar, lecz czasami można bez niego zyć i latami. Bez chleba nie. I jeszcze. "pisze" - tu użyte w l. poj, 1. os. czas teraźniejszy , więc "piszę". Może to tak przypadkowo się wkradło, ale poprawić można. Pozdrawiam Justyna. -
Zapach floksów przed deszczem
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na befana_di_campi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
befano, to piękne jest, zaprawdę piękne. Wiesz, wiem, ze tu jest jest przerzutnia, tzn "startych" dotyczy "stopami", ale mi się podoba "startych wędrowców" - samo, tak czarownie brzmi. Jak ja lubię delikatność, a tu ja widzę i czuję, choć może inni nie czuja i nie widza - jak u A. Mickiewicza. Pozdrawiam, Koleżanko. J. -
O gajowym Jerzyku - historyjki w limeryku cz. 6
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Maciek.J utwór w Limeryki
Maciejko, aleć ten gajowy światowy, oj, oj. Aż mnie korci. Gajowy Jerzyk z Nowego Jorku nosił przy sobie bogactwa w worku. Dzielił się z biednymi, z oczyma błagalnymi. zostawił nawet samochód w korku. Pozdrawiam. J. -
Bez tytułu
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Damien_Dam utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Damien, : Zobacząc jak wiersz się do nas odzywa, Zobacząc kogo przyzywa - czy tajemnicze ogniwa, czy tylko nijak się nazywa. Pozdrawiam. Wiesz, myśli dość myśli zawarłeś/aś, ale monotonia się wkradła. Pozdrawiam J. A. -
Wycieczka
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Oxyvia utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
I znam też taki wiersz mówiła go czasami moja babcia "raz pewien człowiek rozżalony, powiedział tak do swojej żony: - Ja jestem durny, ty jesteś durna - skończmy z tym życiem , lepsza jest trumna. Ale jak to zwykle na świecie się dzieje - żyją dalej i maja nadzieję. Nie wiem , skąd znała ten wiersz. Pozdrawiam. J. -
Wycieczka
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Oxyvia utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Raz pewien wieprzek, świńskim różem zanudzony, postanowił wyjść z chlewu i pozwiedzać świat. Ucałował prosięta, szepnął: „Pa!” do żony, włożył garnitur, krawat i ruszył jak wiatr. Pod wieczór było, kiedy ujrzał Polaczkowo – zaścianek katolickich wartości i cnót, krzywdzony przez sąsiadów przez całą dziejowość, niszczony przez komuchów, żydostwo i głód. W tej dziurze stanął kaban, szukając noclegu, a po ulicach tańczył ze śmieciami zmierzch; świntuch spytał przechodniów pierwszych lepszych z brzegu, czy jest tu gdzieś koryto, może nawet chlew? Ludzie objęli wieprza, setnie rozbawieni, rozumiejąc pytanie jako miły żart; a że był w garniturze, jak ci dżentelmeni, więc – swój facet, biznesmen, zakumplenia wart! Do knajpy zaprosili, takiej ze striptisem, by do różowych samic kwikać, chrumkać, wyć; dymiły po gorzale golone łby łyse, że czasem nie odróżnisz, czy czerep, czy rzyć. Nad ranem knur powracał z kompanią radosną przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew, śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną, aż w oknach budził światła ten pierwotny zew. Rozmowy przeraźliwe w antraktach piosenek niczym pieprzny i wieprzny, twardy przekleństw stek, charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek, plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek. W tym stanie luzackiego interupojenia odyniec z ludźmi raźno puka do swych wrót; lecz mu locha w ryj rzuca, kwicząc z obrzydzenia: „Aleś się zeczłowieczył! Wracaj w ten wasz smród!” 1 Oxyvio, a mnie ten wiersz przeraził, jak jestem odporna, tak tutaj poległam. Koszmarna wizja ujęta w niewesołe słowa, te w wersy, zwrotki, całość. Np. "Nad ranem knur powracał z kompanią radosną przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew, śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną, aż w oknach budził światła ten pierwotny zew." - to mi przypomina staropolsczyznę i wiersz "Marchołt gruby a sprośny". Na pewno wiele pracy kosztował Cię ten utwór - neologizmy, interupjenia, zeczłowieczył, charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek, plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek. ileż tu nowatorskiego języka!. Ja miałam przesyt. Wybacz. Wiesz (znasz mnie na tyle, z moich utworów), że nie możesz posadzać o zakłamanie, bo nie jestem zakłamana. Czym są owe "rozmowy przeraźliwe? Obgadywaniem. To tyle na teraz, muszę jeszcze pomyśleć nad całokształtem i znaczeniem o raz przesłaniem wiersza. P.S. MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE URAZIŁAM. OBIECUJĘ, PRZEANALIZUJĘ TEN WIERSZ WERS PO WERSIE, MAM NADZIEJĘ, ŻE SOBIE PORADZĘ. Pozdrawiam. j. Tak nad nim usiadłam. -
Zmierzchołaki
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Annie dziękuję. tAK, KOŁYSANKA - STRASZANKA. -
Zmierzchołaki
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Wiem, kocie, wiem, dostrzegam i podziwiam, ale też w pajęczynkach widzę... pająka, który zjada muchy, krople wody drążą skały... na Twoich zdjęciach piękno. Jeno, jak wiesz piękno ze szkarada porównane, dopiero staje się prawdziwym pieknem. Nie byłoby tych fotek pod moim wierszem, gdyby nie jego treść. Ale dziekuje z całego serca, naprawdę. Chciałabym tak widzieć świat. Niestety... Pozdrawiam Kocie. Miłe, że tak pięknie odpowiedziałeś. J. :))) -
Zmierzchołaki
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Justyna Adamczewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
To nie sen, Waldku, to moja wyobraźnia. Tak już mam, wiesz o tym. Trochę męczy, trochę dręczy, ale nigdy nie klęczy. Pozdrawiam. J.