Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'opis poetycki' .
-
już rozumiem, o tym mówię: ruszyłem głębiej to tam stały zbite czyny gdzie szkło się wala po asfalcie światło pada nazbyt wnet uważnie krążą metalowe drogi zabierając tego co mu dałem wenę niegdyś rzekłem; ‘to prawda! Całość jeszcze pełnią wejdzie!’ szare, stoją drzwi otworem by odkryć aż za dobrze znany regał krzesło skrzypi, gdy zasiadam wieje w tym pokoju zewsząd, brak kurzu interesująca wymiana rozlega się pukanie głos, jakby poznaję mówi barwą, tak znikomą treścią zadziwia otóż ktoś w tej ciszy, szuka kogoś nikt nie stoi jednak w progu kartki nie dotarły który to już raz w tym tygodniu? Otóż, tędy owędy przeprowadzam się pod kontrolę śpię pod ciepłym drzewem tylko na moment płonie słońce w śnieżną noc stoję w podartym kapturze z muru spostrzegam- urwał się prąd czy kiedykolwiek wyjdę, czy kiedykolwiek ucieknę stąd? ów człowiek umarł? A nuż, to ja nie pamiętałem? Czemu ludzki oddany duch, kiedy może on na dobrą sprawę, odejść? Bo prawdą jest, że nie-pamięcią zapomnieć to wszystko chciałem
- 2 odpowiedzi
-
3
-
- biografia
- melancholia
- (i 19 więcej)
-
widziałem twarze jak samotne głazy ze skóra stwardniałą i wyblakłą startą od przedzierania się przez wietrzną bezgranicę spojrzenia cierpliwych oczu rozpuszczają się w dalekim wrzącym widnokręgu mimo to stoją niemi świadkowie nieskończoności stepów czy tylko ja znam dźwięk waszych niewzruszonych myśli? przy głazie przystanął Mongoł jego koń płonie kopyta dźwięczą uderzając przez taflę ziemi przechodzą kręgi głęboko aż do piekła ale ich dźwięk zaraz rozpłynął się po wzgórzach cichy wobec wszechrzeczy wrzący pot kapał z jego sierści krople spadały rozgrzewając ziemię każda kość napiętych nóg brzmiała czystym dźwiękiem stali kiedy zerwał się do cwału ścięgna zawyły w nieruchomym powietrzu krew obmywała je łapczywie coraz szybciej czy jeździec znał drogę przez taflę? nie wiem tego mu życzę bez niej nie przeżyje ja zam twarze jak samotne głazy ich szlak jasnych ognisk wbitych w tkankę przestrzeni zaginających ziemię pod swoim ciężarem to moje wielkie szczęście mimo że za wzgórzem są już małe trawy szepczą Ich bezmyślne słowa plotą się na wietrze ocierają się o siebie tworząc szum dławiący oddechy ciągną mnie bezcielesnym uporem gdyby nie twarze dawno bym utonął w ich gestym złym szepcie pozbawionym znaczeń
-
- opis poetycki
- wiatr
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami: