Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Lilka_Laszczyk

Użytkownicy
  • Postów

    1 026
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Lilka_Laszczyk

  1. Bardzo piękny, jesienny wiersz. Z wyczulonym nastrojem i trochę smuteczkiem. Tylko dlaczego ta pochodnia na "ostatnią drogę". Jakoś pesymistycznie zabrzmiało, zaburzając nastrój. Pozdrawiam serdecznie
  2. Podoba mi sie okreslenie: "bruk uliczny jak koryto rzeki, zarasta brzegami i coraz mniej". Jest plastycznie widziane. Pozdrawiam
  3. Tak kiepske, że aż musiałam skomentowac. Może w założeniu miało byc dowcipne, ale nie jest. Pozdrawiam mimo wszystko
  4. Tak smutno kiedy nie zamknie się niedokończonych rozmów w usiłowaniu cofnięcia czasu. Takie refleksje nachodziły mimowolnie wczoraj własnie. Pięknie i refleksyjnie napisałeś.
  5. Podziękowanie dla Nowej i Cezarego. Milo,że przeczytaliscie i zadaliście sobie trud skomentowania. Przeczytałam twojego wybranego "gnomka". Rzecz o przepiórkach... Rzeczywiście podobieństwo intencji zauważalne. Pozdrawiam
  6. Miguelu))) Mały mięczak a tyle skojarzeń z nami. Twoja analiza szczegółowa i dokładna rzeczywiscie wychwytuje dzisiejsze podobieństwa obu gatunków. Naszą śliskość, miękkość, zamknięcie i strach przed bilizszym kontaktem. Dzieki za poświęcony czas przy wnikliwej interpretacji. Lilka
  7. fajnie wymyślone. czasy wymagają byśmy obrastali twardą skorupą, a tak naprawdę w środku w większości miękcy, wrażliwi, samotni... co prawda ślimak za wolny do dzisiejszych wariackich czasów, ale nie będę się czepiać:) Obrastanie twardą skorupką jest typowe. Tak jak rozgniatanie jej (temat na kolejny wiersz). a co w środku? Hmm. Różnie. Nieraz miękkość, nieraz wręcz odwrotnie. Dziekuję za komentarz. Pozdrawiam
  8. Oj ,oj droga autorko czasy się zmieniły i ta ostrożność to tylko słówko ze słownika ( pędzącego - zapomniałbym dodać):) "tężeje wrogość pod czaszką" i " wśród wysokich traw samotności" - bardzo dobre ,bardzo trafne. Coś pewnie bym zmienił ,bo: kobiety twardsze teraz od stali ,a i mężczyzną jakoś nie politycznie "miękkie ślimaki":) To oczywiście moje "widzisię."pozdr Co do ostrożności, której nigdy dość...Polemizowałabym czy jest jej wiecej czy mniej dzisiaj w porównaniu z wczoraj. Ale polemika ze słownikiem... Któż to widział, któż to słyszał... Drugi wniosek (na podstawie twojego komentarza). Górą HERMAFRODYCI. Bardzo mi miło,że sformułowania "wysokie trawy samotności" przypadły Ci do gustu. Lepsze trawy samotności niż np. "s@motnośc w sieci". Jakoś tak bardziej miękko brzmi. Dziękuję za twój czas i oczywiście pzdrawiam
  9. Skojarzenie bardzo trafne. Kolorystyka listopadowa to monochromatyczność Rembrandta. Tymbardziej,że biedak umarł w kompletnym zapomnieniu i odrzuceniu, a były czasy jego świetnej prosperity. Przemijanie z twojego wiersza to chronologicznośc autoportretów Rembrandta. Poczawszy od radosnego z żoną Saskią, a skończywszy na samotnej, ciemnej postaci starego, samotnego człowieka w szlachmycy, pogodzonego chyba z losem. Najbardziej metaforyczny wydaje mi sie zwrot..."pełna rtęci wije się rzeka w której nie znajdziesz odbić nieba... Bardzo ładne. Pozdrawiam
  10. Burzany to dla mnie jedynie Stepy Akermańskie i M. Bardziej zdecydowanie przemawiają. Może forma za krótka,żeby sie wczuć w nastrój. Pozdrawiam
  11. Zadumany wiersz, jak i samo Święto. Może jedno przyczepienie...Reinkarnacja to właśnie odrodzenia w kolejnych wcieleniach. A więc masło, maślane. Pozdrawiam z właściwą w naszej tradycji zadumą. Pisze "naszej" bo inne zakładają np. zabawę na grobach, zbiorowe jedzenia i picia, a jeszcze inne zupełne nie przywiązywanie wagi do miejsca pochówku doczesnych szczątków. Pozdrawiam
  12. Słów składanie to żadne przesłanie tylko bajdurzenie i wydumanie zamiast ołówkiem na publicznej ścianie niech w ukryciu dla zabawy pozostanie
  13. Wierszyki. Wiersze. Na ilość czy jakość ? Na zrozumienie czy udziwnienie? Na wrażenie czy wzruszenie? ... Oto są pytania. A wątpliwości... pozostają
  14. Jesteśmy jak miękkie ślimaki w skorupkach zaklęte skorupka obrasta twardością tężeje wrogość pod czaszką nasze domki są tak kruche jak papierowe latawce nasze domki są tak twarde jak pestka jesiennego jabłka czasem wystawiamy różki dotykając się ostrożnie a potem pełzniemy wytrwale wśród wysokich traw samotności
  15. Iwona to pewnie jedyna knajpka w mieście, miasteczku.Niedostępna cenowo dla wielu. Tak to rozszyfrowałam. Rzeczywiście obraz miasteczek zapuszczonych, porozrzucanych w których " wszyscy juz wiemy, nic się tu nie zdarzy". Nareszcie wiersz o "czymś", przekazujący w poetycki sposób normalność. Bardzo mi sie podobał. Niebanalne i nietypowe metafory. Zwłaszcza ostatnie wersy (ale nie tylko) Jedyna trywialność...burmistrz to olewa jest szeryfem bez skazy... Sama mieszkam w takim beznadziejnym miasteczku stąd może zrozumienie nastroju. Pozdrawiam
  16. Wolę o autobusach, tych zachlapanych deszczem... Pozdrawiam
  17. Jeszcze raz ,pod twoim komentarzem. Przesyłam Ci "na ukojenie i pocieszenie" jeden z najładniejszych wierszy jakie czytałam. Może bardziej pocieszy niz Gałczyński. Jeszcze raz pozdrawiam Cummings Edward Estlin Noszę Twe serce z sobą Noszę twe serce z sobą (noszę je w moim sercu) nigdy się z nim nie rozstaję (gdzie idę ty idziesz ze mną; cokolwiek robię samotnie jest twoim dziełem, kochanie) i nie znam lęku przed losem (ty jesteś moim losem) nie pragnę piękniejszych światów (ty jesteś mój świat prawdziwy) ty jesteś tym co księżyc od dawien dawna znaczył tobą jest co słońce kiedykolwiek zaśpiewa oto jest tajemnica której nie dzielę z nikim (korzeń korzenia zalążek pierwszy zalążka niebo nieba nad drzewem co zwie się życiem; i rośnie wyżej niż dusza zapragnie i umysł zdoła zataić) cud co gwiazdy prowadzi po udzielnych orbitach noszę twe serce z sobą (noszę je w moim sercu)
  18. Podpisuję się pod moim przedmówca. Smutne jest wszystko to co piszesz. Ale ponoć smutek i inne takie niechciane nastroje sa doskonałym imperatywem do pisania własnie... pozdrawiam troche wesoło majac nadzieję, na użyczenie mojego nastroju.
  19. Lubie staromodne, rymowane wiersze "o czymś". Twój taki własnie jest. wzruszający o tesknotach i samotnosciach i ukojeniach. Podobał się. Jednyne słówko które bym zmieniła to "tęskni" na tęskniacy. Inna wymowa troszeczke. Pozdrawiam
  20. Fajnie i nie ckliwie o ckliwym temacie. Podoba mi się. Zawsze czytam twoje wiersze z zainteresowaniem. I przeważnie nie jestem zawiedziona. Pozdrawiam
  21. Żenada. I żal poprostu. Świeta inkwizycja dzieki bogu sie skończyła i dzis mamy demokrację. Niektórzy widocznie nie dorosli.
  22. Byleby nie za długo... Dzięki za komentarz Miguelu
  23. Gdy przepłynie obok ciepły dzień na chodnikach miękkie smugi się położą zgubię na noc swój uparty cień a ćmy kosmate skrzydła złożą gdy ciemność wtargnie w pusty pokój i lipy zaczną gadać liści drżeniem przywołam w sobie jesienny spokój otulę strachy w senne ukojenie zdmuchnę jak pyłek lęki i obawy księżyc mi witraż wysrebrzy na ścianie znikną ważno-błahe sprawy wejdę w dobre ciche usypianie
  24. Trudno oddać nastrój. Jakikolwiek. Tobie się udało perfekcyjnie. Takie stacyjki porozrzucane i opuszczone rzeczywiście straszą i przygnebiają. Dokładnie tak jak to opisałeś w swoim wierszu. Pożytek maja tylko ptaki, ewentualnie od czasu do czasu bezdomni. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...