Za nim miliony, też w krzyża udręce,
Idą przez wieki podobni mu w męce,
Stają na drodze by zaczerpnąć siły,
Niosą go dalej, do własnej mogiły.
Tylko ta zwrotka mi się podoba , reszta nie dopracowana , naciągane rymy
Pozdrawiam Kredens
Miasto stare na tyle,
By pomieścić pokolenia
Moje trwa, a ja trwam z nim
Bruk ulicą gra i rytmu nie zmienia
Rytm dnia , życia rytm
Nogi wchodzą w zaułek
Z oknem nieba u wylotu
Czasem przynaglona
Skręcam w znaną ulicę
Kocie łby szczerbią obcasy
Młodość z liceum wypadła hałasem
A reklama cudem techniki
Bije po oczach wszędzie
Idę w tobie zakochana
I chciałabym iść tu jutro
A Ty byś mnie kochał
Ale jutro już tu nas nie będzie.
Ja bym rządne napisała prze 'ż" a poza tym popieram przedkomentatorów
Przerost formy nad treścią , poza tym Słowacki już to powiedział najtrafniej , "chodzi o to by język giętki powiedział to, co pomyśli głowa " i po co tworzyć mniej wydarzone teksty , na ten sam temat twórczej męki?
Pozdrawiam Stary Kredens
Lecteruniu bardzo dobrze , że są niedzielne literackie herbatki u cioci kloci , a taka poetyka jest lepsza niż żadna , zresztą w koszu też jest całkiem fajne towarzystwo
Dzięki za czytanie
Pozdrawiam Stary Kredens
ulotne dotąd słowa kurz duszy
staje się czarnoziemem
rośnie na nim zboże i wszelaki owoc
dostępny każdemu
Pokłon jak dla Biblii, pewnie zasłużony i pewnie z osobistego zaangażowania wynikający,
Pozdrawiam Stary Kredens
Dla mnie powinno być wracamy na dzy , ale wtedy by nie było tego literalnego efektu tylko większy sens wypowiedzi , o ile zrozumiałam , bo mogę się mylić oczywiście
Pozdrawiam Kredens
Do wiersza ma pan prawo ustosunkować się dowolnie , ale proszę nie odnosić się w tak lekceważący sposób o czytelnikach , to niewybaczalne
Pozdrawiam Kredens
Czyż nie byłam czarodziejką?
Księżyc w pełni na tapetę
I ememesem do ciebie
Co prawda bardzo zmalał
Ale nic tak nie oddaje natury
Jak natura wyobraźni
Niesamowitym blaskiem
Oświetlona droga,
Ciemna ściana lasu
Blask odwieczny
Wieczny?
Nie, to natura czasu
Lecz czyż i czas nie umiera
Ze śmiercią zegarmistrza?
A dziś rano w blasku słońca
Rozdeptana na chodniku
Gąsienica
O jednego motyla mniej
Na łące
Któż to jednak zauważy?
Szkoda że nie jestem czarodziejką
Nie , nie potrafię się pogodzić z
Przemijaniem
Umieraniem
Odchodzeniem
Chciałabym , by znów stanęła w drzwiach
Ta osoba
Roześmiała się, pogadała ze mną
Byśmy poszli w las na konwalie
W pole po maki
Nad rzekę w cień drzew
Na raki
Karuzelą niech zakręci się niedziela
'Murzynkiem" w gardle połaskocze
I smakiem cukrowej waty
W warkocze wplecie wielką kokardę
Beztroski, co w gumę skacze i gra
W klasy