Bardzo lubiłam czytać Lalkę i rozpaczałam na Wokulskim ... Dziś, z perspektywy czasu, żal mi też Izabeli.
W ogóle jestem pożeracz ksiąg, tylko czasu mało, mało ...
Zamieniłabym:
wciąż czekam gdy zerkniesz
rozbitym spojrzeniem
otworzysz mi serce
nakarmisz nadzieję
chcę poczuć myślami
to ciało gorące
cudowne, wspaniale
miłością tętniące
Miłość nieodwzajemniona... trudna sprawa, ale może się uda? i nie będzie spóźniona?
Dla mnie w wierszu skrzydła muszą być ... dla "skrzydeł" ich ruch jest najistotniejszy!... a to z kolei czasem jest takie mgnienie, dla skrzydlatych jednak przecież niezbędne. Niemniej właśnie ono - jeśli się przekroczy granicę może przynieść zgubę. Trwanie bez ruchu skrzydeł? Trudne, ale czasem konieczne. Granice... światła i cienia.
Zwróciłam uwagę, że wiersz jest w konwencji dialogu. Pierwsza i ostatnia są klamrą. I podoba mi się w tych dwóch strofach :-) A może by tak te środkowe w klamrę?
Tak sobie poczytałam:
ty
mówisz
dobry wieczór
ciemność po podwórzu
rozlewa się
płonie w żyłach
alkohol
nad ranem
dogasa
dobry wieczór
odpowiadam
mrużę oczy
słońce w twarz mi
się jaskrawi