Istnieć
pomiędzy burzą a tobą
śpiew ptaków o poranku
moje serce nuci
widzę inne życie
wyjdę i policzę polne kwiaty
Dobroć
przez strumień ciebie
siedząc pośród kwiatów
wchłaniam całą magię
każ mi jeść wegańskie
oblewającym sobą pyłkiem
jak słońce smakujesz
Naprzemiennie
pierwszymi rumieńcami śnieżyczki
zawiruję nad tobą i delikatnie zakwitnę
a ty zagęścisz się mięsistym ciałem
jak mgliste poranki z jasnymi kwiatami
migocząc
Wiosną
maleńkimi listkami naciesz oczy
zanim zdmuchniesz płatki z szyi
poszukaj fiołków do mleka
i na moje suche zmęczenie
jeszcze kilka powąchań