Czuję nad trzepoczącymi ustami ciepły podbródek,
a ja tańczę na twoich niczym pszczoła.
Jesień to zbieranie liści, grudkowatych drobinek,
ulepisz się w ciche pnącze, moim opiekunem
słodko przed wiatrem.
@Leszczym zachwycam się bardziej niż piszę, odliczam dni, żeby gdzieś wyjechać, ale Warszawa jest taka piękna. wyjadę w listopadzie, jak wszystkie liście opadną.
W czarnej jedwabnej opasce z koralikami lśnię
do rozpromienionego owalu, a włosy dookoła
rozbłyskają od twoich rąk. Pochłaniasz krągłość róż,
dotykając piersi, elektrycznych ust. Czuję się taką
kalką ciebie przyprószonego pyłkiem od deszczu.