Trzymaj pod kluczem, moja zwiała> A z huncwotem coś jest na rzeczy, pamiętam tę nazwę, bo używał jej mój dziadek patrząc na baraszkującą kotkę, niekoniecznie w marcu, ale np. goniącą za kulką z włóczki.
Ty ciepło, to ja mocno ściskam :)
Świetny :D
Gęba sama się śmieje do ekranu, jak do sera. Czytałem dwa razy, bo za gładko mi przeleciał
Pozdrowienia dla Weny, zamknij z Huncwotami na klucz.
:)
właściwie w normalnych uczuciowych związkach żadnej matematyki nie ma, przynajmniej nie powinno być - tyle teoria. Utopia? :)
W praktyce, niestety, wygląda to nieszczególnie. Wiersz mi się podoba, zmieniłbym tylko końcówkę dla wyrównania.
na przyszłość w ludzką przypowieść?
Pozdrawiam.