Mnie powtarzał stary wujek
-" z miasta-ście, a dupa-ście"
(pewnie po nim trochę truję)
;D
a więc twór w imadło włóż
w dłonie raszplę skalpel wzrusz
skrusz powłokę zedrzyj rdzę
- niechaj puenta zrodzi się
albo chociaż wrodzi w mamę
bo na razie gafy same
;)
PS
ok, trochę jakby lepiej, nabrało sensu.