wygładzam obrus
prasuję
na nim tależe i sztućce srebrne
z poprzedniej epoki
kto zasiądzie przy stole
ten się naje
powietrzem z dodatkiem ości
ości można odłożyć
i jeszcze deser z cytryny
i sok z brzoskwiń
poprzez pęd ku sztuce
przy zaporach życia
trzeba wyjustować
dobry los
nachalność bytów
przeszkadza przedawkowanym cukrem
nirwana grozy
ginie papier
zjawia się wojna elektronów
o fundament skradziony
chowam się w ślimaczą muszelkę
@violetta wiem o czym jest ten wątek , i wcale mi to nie pasuje , nie zamierzam grac w ping ponga z kimś kto hołduje albo hołdował takim ideom, nie pisz do mnie Violetto bo mam niesmak na ten szczyt zakłamania. Żegnam