Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Messalin_Nagietka

Użytkownicy
  • Postów

    6 949
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Messalin_Nagietka

  1. nie za poważna ta roszada jakoś się z nią nie do gadam MN
  2. a nie wystarczyło by: co robisz książę - ja? książki wiążę w kokardy, paski weź wejdź i na skiń MN ps. cześć - dawno Cię nie było
  3. wiersz trochę jakby też po piwie azali troszkę zachaczył w niwie trochu się krzywię MN
  4. no dzięki, ale uważaj bo tlen to korozja, spalanie i inne takie mniej lub bardziej wybuchowe rzeczy MN
  5. patrząc Jacku na Krutyń wielokrotnie tylko łabędz nie pije kawy a moknie z wieczora, południa i rana z kanu skacząc do kankana MN ps. dziękuję za wejrzenie
  6. jest chwila tak, że się zaszyj w sobie i jak ten balon na wodę z pomostu zrzuć między węzły, gdzie z trzepotem ptaszyn słupy powietrza drżą, weź, zapał ostudź, boś człekiem tylko z wrodzoną usterką, wdech, wydech, obyś nie pęknął, bo czas i miejsce i deszcz, rzeka, łabędź przeciw trzem wiosłom, w końcu nie ty jeden igrasz z rozmytym odbiciem i nawet gdybyś w nie trafił, ja tak bym się nie „deł”, bom człekiem tylko z wrodzoną usterką, wdech, wydech, obym nie pęknął, bo tu jest Krutyń, kanu nam przed deszczem na brzeg umyka pod daszek gdzie kawę mógłbyś z naparstkiem pomylić i jeszcze mieć widok, który wszyć w myśli niemrawe, boś człekiem, wdech i wydech to usterka w którym krajobraz - kanu’ęka.
  7. scaliłeś ten wazon z kwiatami a gdzie przestrzeń? zapach gdzie? MN
  8. a wosk? a słońce? a nur w przerębel? z tym ostatnim żartuję, co do skrzydeł ptasich a piór ptasich a ludzkiego ptaszenia Ptasiek byłby najbardziej kompetentny dużo w tym wierszu matematyki, nie wiem czemu ale jakieś odwzorowanie trajektorii czuję i troszkę mi nie pasi - "pytałem o nuty sny książki" chyba, że o każde z osobna MN
  9. a ja po czubek traw i rzeką w pław się oczywiście kłaniam dziękuję MN
  10. o, to mi się podoba, a to co zostawiłem najbardziej. kiedyś pływałem Krutynią, więc zazdroszczę niedawnego pobytu. póki co, tylko wspomnienia mi zostały: ... bo w leśniczówce Pranie miał Konstanty mieszkanie obserwują rogi jak głaszczesz mi nogi (tu w pysk! i od nowa ) nie... niedługo na Krutyni będzie jak na marszałkowskiej jeszcze tylko tydzień dwa, a potem dopiero we wrześniu jak powiedział Jacek, miło mi że wejrzałeś, że wiersz wspomnienia rozbudził MN
  11. no wiesz co, emocji nigdy za mało czy jak tam zwał a podróż była tak daleka i długa, ze warta wypisania się na ten temat, rozumiem bolaczkę, Wy Krakowie pewno Wita Stwosza ogladacie w mikro, a na Mazurach taki Gałczyński, no wiesz, nie wypada MN ps. mimo wszystko zacznę skracać wywody
  12. spraliśmy tę leśniczówkę na oko i w niebo obecnego tam kustosza - oczywiście krew się nie polała ale było czuć, hihihi dzięki Stefanie za wejrzenie pozdrówko od Konstantego MN
  13. Witku - to ja dziękuję Ci za wiersz a Twojej Rodzince za wspaniały pobyt (tylko pogoda trochę przeszkadzała). Mam nadzieję, że uda nam sie przemierzyć Krutynię kajakiem. bo jak sam stwierdziłeś "dla tych widoków warto". a póki co pozdrawiam serdecznie Ciebie wraz z Rodzinką Jacek kiedyś tam podróż powtórzymy miło było, a kajak niech nie schnie no i wyszło prorodzinnie MN
  14. dziekuję, ale może coś więcej bardzo prosze MN
  15. to wielkie wyróżnienie, dziękuję Babo Izbo, z wierszem zwlekałem, bo jakoś myśli mi się pogubiły gdzieś tam pod Rucianem i Krzyżem także pozdrawiam i ukłonik MN
  16. no i tak, zapomniałem dopisać, że to wiersz z podziękowaniem za podróż, Jackowi Suchowiczowi, byliśmy, zwiedziliśmy, odetchnęłiśmy oddechem kustosza, nabraliśmy nawet się i może kogoś na nauczycieli, jeszcze raz, dziękuję bardzo Jacku
  17. z podziękowaniem dla Jacka Suchowicza za wspaniałą podróż w znane i mniej znane wyprane całe antytowarzystwo, kac, Ildefonsie, kiedyś tam przed lasem ujdzie, bo lepsze nad wodą lenistwo, niźliby miał się kto wysilać, za się ręczyć nie mogę, za ciebie – nie wiara, o szum i bulgot trudno kogoś karać skoro nas trzech tu i każdy do swego, natura strzyga od fali do wiewu, skąd wiesz, że wiersze jak te klocki lego będą składane, lepiej ty nas nie wódź by kolej losu jęła w białą plamę pióra, poloty, kartki i atrament, skoro w makietach oddech czasu zastygł i cud komina po głębinie broczy, słońce przemknęło bez prawka i piasty, a chmura wzdęła okolicę po czym od ziela w biele gęsi się i rzęsi czyśmy aż tacy od wnętrz niedzisiejsi? skoro nam bajki rymy odszczypują, kolor płowieje a niepamięć kurzem, miast leśniczówki obsadzony tują skansen? muzeum? oby kogoś urzekł, patrz, Ildefonsie, Jacek wiersz napisał, a mi się ciągnie myśl jak jakaś rysa, skoro świat dęba staje raz za razem, brzoza głupiemu, jedlina niestrawna, „z owad gadzina wyptasi się płazem i zassie ludzko”, jak prawiono z dawna: „z gał czyń ski po to by ślizgiem po chłodzie w dechę po desce trendem z mód wybodzieć”. skoro wyprane i zwieszone mości, to szukać brudu tylko wprawnym w piśmie a ty, jeżeli kiedyś tu zagościsz to gablot zgiełk od progu zaraz wyśmiej by oberwało się i na lenistwo znów szło do prania antytowarzystwo.
  18. miłe to ale najmilsze miejscom, które może zapomniane? dziekuję Babo Izbo MN
  19. Isztar prowadziła poboczem Tiry w desert MN
  20. ej tam, nikogo zjechać nie! nic z tych rzeczy! ja tylko we łbie mam rym sorka MN Zwykła zazdrość przezemnie przemawia.Chętnie poprowadziłbym wiersz messalinową "czarną perłą" ale nie umiem. ejć tam, wyrób własny wyrób, hihihi taki rozpoznawalny, w końcu i tak ktoś był przede mną ktoś po mnie a poezja zostaje oczywiście w "czarnej perle" MN
×
×
  • Dodaj nową pozycję...