Piotrze, już odpowiadam:
-ze szklanek przważnie się pije,
-można je rozbijać,
-na statku się wybija dzwonem, dwie szklanki na godzinę.
Ech,szczury lądowe...:)))))..i nie epizody pod szmatami, ino przygody pod żaglami.
PozdrawiaM serdecznie.
łzy i smarki
do wykręcarki :)))
pozdrawiaM.
nie żal Ci górlaska dziewczyno
co też Krakowiacy nizinnym czynią?
zacz, u nas tylko, wykol okiem, dal
dziewczyno - czy Ci nie żal?
z ukłonikiem i pozdrówką MN
żal!
Tobie Jednemu na świecie
powiem co to jest żal
''choć serce kocha(poezyję), jakaś dziwna tęsknota
moje serce omota - szczęście poszło gdzieś w dal''
PozdrawiaM.
wybitych siedem szklanek rumu
po wachcie kręciło się w głowie
chwiejny nie upadł na pokład
wolny od węzłów brzeg nie istniał
tylko plusk spadajacych cum
w wodę odmienił
szczura zatrzymał reling
złączeni aby płynąć
lub tonąć razem
Ładny i ciekawy opis doświadczeń.
''Wtedy nawet kamyk w bucie
potrafi sprawić radość
uwierając w czułe miejsca''
Ja zauważam lekkość pióra,
więc chyba Piotrusiu nie od grudnia przygoda.:)))
PozdrawiaM.
''najbardziej łączy zajęcie
sąsiednich miejsc
w hotelowym barze''
Podoba się,bardzo wyrazist fragment.
Sam temat ciekawie ujęty.
Wiersz kogoś mi przypomina:))...mimo wszystko
i nie mogę uwolnić się od tej myśli - pozytywnie:)
PozdrawiaM.
Marlettko
co tu powiedzieć - tak było
a tylko smutno sie robi, bo te wspominki świadczą
o zaawansowanym wapnieniu autora:(
Author is cool:)))
PozdrawiaM.