Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Proszalny

Użytkownicy
  • Postów

    322
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Proszalny

  1. @Mitylene Myślę, że nóż można użyć, żeby zakończyć cierpienie okaleczonego albatrosa - "przeciąć co złe i niczemu nie służy". Czy zdecydowałabyś się na to, widząc cierpienie ptaka? Hipotetycznie przyjmijmy, że złamanego skrzydła nie da się wyleczyć. Nigdy nie będzie latał. Co byś zrobiła? W dobrych intencjach użyła zła - zabicia? Można także pomyśleć, że to peel jest albatrosem i za chwilę popełni samobójstwo. Nie ma snów o lataniu. Musi się mierzyć z nieprzyjaznymi skałami. Nabiedziłem się nad tym wierszem i edytowałem już chyba ze cztery razy. Tak to jest jak się wkleja "dzieło" na świeżo, bez przeczytania go po raz setny.
  2. Rzeczywiście najciekawsza w nas jest prawda. Dziękuję, że mi o tym przypomniałaś. Mam zamiar unikać na przyszłość efektów specjalnych.
  3. Opisujesz szpital prostymi słowami, a te są najpiękniejsze. Twoje słowa rodzą uczucia, dystans do życia. Tak właśnie jest w szpitalu.
  4. @Nata_Kruk Dzień dobry. Skomentowałem już trzy wiersze. Tak cichutko, pewnie dlatego nie zauważyłaś. A mówiąc serio, dopiero się rozglądam. Uczę interfejsu i poznaję użytkowników.
  5. Niebo jest dziwnie odległe, Zmierzch błądzi poza horyzont. Fale na skałach biją o brzeg, Pył wody i sztandary alg. Podniebny żeglarz zgubił kurs, Przeżył zderzenie z ziemią. Leży u stóp morskiej latarni, Nie znajdzie powrotnej drogi. Przecząc naturze, Będzie miał sny o lataniu, Aż w końcu o nich zapomni. Skały są zbyt nieprzyjazne. Wracam do środka latarni, W kuchennej płycie dogasa światło. Dobro i zło zmieszane razem. Nóż jest gotowy.
  6. @Mitylene Ciekawe, że piszesz - wszystko ma swoje dobre i złe strony. Właśnie skończyłem wiersz o Albatrosie i tam pada podobne zdanie - dobro i zło zmieszane razem. Zadziwiająca koincydencja. A może piszę kolejny wiersz o tym samym? Tylko już otwarcie, nie tak zawoalowanie. Myślę, że Twój komentarz to trafna diagnoza. Studium mojego lęku. Oboje jesteśmy liryczni. "Tkliwi i dynamiczni". Dziękuję i pozdrawiam. Niech las nam sprzyja.
  7. @Berenika97 Świetny blog. Nie znałem go wcześniej. Podoba mi się estetyka i funkcjonalność. Twórczość też.
  8. Wiersz jest mi bliski, ponieważ brzozy to moje przyjaciółki. Ze wszystkich drzew lubię je najbardziej. Dobrze je opisałaś, takie właśnie są.
  9. Ludzie potrzebują kuglarzy. Odrobiny magii, która pozwoli uwierzyć, że nie jesteśmy stworzeni z szarości.
  10. @Berenika97 Witaj Bereniko. Nie spodziewałem się tak miłego przyjęcia, ponieważ trafiłem tu z krainy ludożerców. Kawa ma smak, spokojnego wieczoru.
  11. Znam ten stan zawieszenia. Lubię budzić się wcześniej, by chwilę powisieć i patrzeć, jak budzi się dzień. Wiersz niezwykle elegancki. Jest jak zbiór wróżb Tao.
  12. @Berenika97 Cześć. Akurat publikowałem w prozie i widzę, że mam komentarz. O szczęśliwa chwilo. Dziękuję bardzo. A jeśli chodzi o kawę, to właśnie znalazła się tam, gdzie powinna - tuż obok na stole.
  13. Dzisiejszej nocy byliśmy w Chełmnie. To małe miasto leżące na nadwiślańskich wzgórzach. Dolina Wisły w naszych okolicach rozciąga się dumnie i szeroko, niczym amazońska rzeka. W opowieści o rzece jest to, czego potrzeba do włóczęgi. Jest dolina porośnięta wszystkimi gatunkami bluszczy deszczowych lasów i zagubione małe wsie, gdzie tak dobrze jest pić piwo i wodę pod sklepem - w upał, w południe, w kurzu drogi, w zapachu letnich ziół. Właśnie w ten sposób ocknąłem się o czwartej rano. Do piątej, dopóki Basia nie otworzyła oczu, leżałem, wsłuchując się w odgłosy domu. Oddychałem i bujałem myślami w okolicach sufitu, szepcząc poranne modlitwy. Później podałem kawę i słuchaliśmy Kate Bush. W pewnym momencie z płyty zaczęły śpiewać ptaki. W taki sposób, jak śpiewają w czerwcu - wcześnie rano. Kot Teofil wpatrywał się w sufit z otwartym pyszczkiem, szukając tam ptaków i resztek porannych pacierzy. Razem śmialiśmy się z niego i wtedy pomyślałem sobie, że śnię. Nie chciałeś się obudzić.
  14. @aniat. Dziękuję. To mój debiut. Twoje słowa traktuję jak pomyślną wróżbę.
  15. Fragmenty drobnego ciała Rysują pod nakryciem Kształt lżejszy od pościeli Bezbronny i śpiący Nadchodzi przypływ czułości Dziewczęce dłonie i twarz Przypominają samotność Rodzinę i córkę w wieku Około dwudziestu lat Gdybym wtedy nie uciekł Mieszam wspomnienia Kawa z łyżeczką miodu Smakuje solą morza Pod powiekami piasek Za kwadrans spadnie deszcz Przykładam gorący kubek Do zimnych ust nieobecnej Tworzą na brodzie i szyi Mapę dorzecza bez nazwy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...