Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Lenore Grey

Użytkownicy
  • Postów

    389
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Lenore Grey

  1. @Poet Ka świetne
  2. @Berenika97 @viola arvensis dziękuję Wam pięknie 💕💕
  3. @Ewelina super miniaturka, przypomina mi troszke sposób obrazowania Poświatowskiej:⁠^⁠)
  4. @Poet Ka to cudownie, że słusznie dostrzegasz w tym krótkim wierszu tyle wspaniałych kierunków. Dziękuję❤️ @onasama dziękuję bardzo❤️ zachwyt czytelnika to dla mnie najczystsza nagroda ❤️
  5. @Simon Tracy Jego obrazy od lat mnie intrygują:⁠^⁠) dziękuję ślicznie❤️
  6. Wieczorem turkusem wezbrała mielizna — i parę muszli znalazłam już. Ta głucha — gładka jak blizna — turkusu stróż.
  7. Południe wiąże w stogach słonie o uszach z porcelany i antylopy — o bielonych rogach — i ciska na piach. A one z tych ziaren czynią witraże. Po witrażach pełzie chłód oddechu. A oddech z witraży czyni oazę.
  8. @Simon Tracy dziękuję💕 myślę że jeszcze w tym roku:⁠^⁠)
  9. Czyjaś drobna dłoń, której echo w winogronach dźwięczy — na czarny stół wylała owoce i perły. Sklepienie jest białe jak gryf utkany z planet najcieńszych. —
  10. @Andrzej P. Zajączkowski świetne są twoje tłumaczenia
  11. @Berenika97 Gdybyś nie wspomniała, nie połapałabym się, że się poplątałaś. Dziękuję raz jeszcze! za uważną lekturę moich miniaturek❣️
  12. @Berenika97 dziękuję❤️
  13. @Charismafilos dzięki!❣️
  14. @Poet Ka cieszę się, że przemówiło do ciebie w ten sposób, dziękuję!❤️ @Simon Tracy To piękny komplement, dziękuję ślicznie❣️
  15. Rośnie tu drzewo figowe — za murem roni gęste łzy. Piwonię zawiń w chusteczkę — jak mowę. Rzeka łagodnie obmywa kry...
  16. W odstałej czarze mieszają się wino i mleko; na dnie baniek — woda i wiotki kwiat. Otworzył okno, doń popchnął bańki — lekko. Księżyc wachluje świat, mrugając kredową powieką.
  17. @Simon Tracy klasyczny temat podany w twój urzekający sposób - świetny wiersz
  18. Bardzo mi się podoba...
  19. @Berenika97 dziękuję!
  20. @Charismafilos żadna ułomność:⁠-⁠) Moje opowiadania mają to do siebie, że na próżno szukać w nich fabuły, wydarzenia po prostu się dzieją, a pierwsze skrzypce gra atmosfera:⁠^⁠)
  21. @Simon Tracy dziękuję!❤️
  22. Nie sposób było tam nie trafić – droga okrążała szkołę i kilka ściśniętych domów na placu, a z placu biegła w piaszczystą dolinę. Na blat mojej ławki padał prostokąt światła. W szkole wszystkie klasy miały ściany w pudrowych odcieniach; ta, w której moja opowieść się zaczyna, była salą brzoskwinioną. Zamrugałam i podniosłam wzrok. Patrzyłam na tył głowy ciemnowłosego chłopca i powoli wzbierała we mnie pewność – skądś go znałam. Żadna myśl nie poprzedzała tego, co wydarzyło się potem: po prostu się odezwałam. Nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek wiedziała, co wówczas powiedziałam, ani do kogo. Nikt zresztą nie zwrócił na to szczególnej uwagi. Kiedy wychodziliśmy z klasy, dokładnie przyjrzałam się temu chłopcu. Nazywał się Jonasz, teraz już to wiedziałam, i znałam go z przeszłości. Od tego dnia wszystko stało się zabawniejsze: słodzona herbata, którą co dnia wypijaliśmy w stołówce, tulipany w wazonach z mlecznej porcelana, pani K., nasza nauczycielka – kobieta krępa, siwiejąca i zaczerwieniona! I nam, Jonaszowi i mnie, przyszła ochota na żarty. Pisywaliśmy liściki do Very, dziewczyny o patykowatych nogach, podpisując się imieniem chłopaka, w którym się kochała. Odpisywała na każdy. Nie chciało nam się chodzić na lekcje. – Proszę pani – powiedział Jonasz, kiedy już się na jakiejś pojawiliśmy – dlaczego wciąż uczymy się czytać i pisać? Przecież już dawno to umiemy. – I podsunął nauczycielce karteczkę ze swoim imieniem, zapisaną eleganckim charakterem pisma. Kiedy klasa opustoszała, podeszłam do jej biurka. Skończyła coś zapisywać, po czym położyła swe nabrzmiałe dłonie płasko na blacie. – Czy oglądała pani kiedyś film? – zapytałam ją. Oglądała. – A czy miała pani wrażenie, że już go wcześniej widziała, choć widzieć nie mogła, i że ten film jest po prostu jego wyblakłą wersją? Zawahała się; wreszcie pokręciła głową. Już wtedy lekcje odbywały się rzadziej. Wypędzano nas do ogrodu, gdzie siedząc na murku, oglądaliśmy z Jonaszem kaczki na sztucznym jeziorku. Któregoś popołudnia zapukałam do drzwi pokoju nauczycielskiego. Zapytałam, dlaczego nie mamy lekcji. Pani K. odparła po prostu: – Nie mamy pieniędzy. Wystarałam się o nie. I kiedy tylko otrzymałam walizkę, przyniosłam ją do pokoju Jonasza. Otworzył ją. Pieniądze ukryto pod dziecięcą bielizną: ja spiekłam raka, on nawet nie zwrócił na to uwagi. Wysunął jeden bankot z pliku i podszedł do okna. Odsunął firankę, obejrzał go pod słońcem. – Trefne. Wrócił do mnie. Staliśmy nad otwartą walizką. Pokój pachniał żywicą, a słońce gasło w różowych smugach.
  23. @lena2_ pięknie powiedziane, prawdziwe
×
×
  • Dodaj nową pozycję...