-
Postów
81 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Sekrett
-
@Gocell Natura może zdawać się silniejsza od ciebie, lecz siadając na tej ławce, też się stałeś częścią krajobrazu. Niejedną pewnie perłę też skosztowałeś - ja na pewno parę Pereł, a nawet Tatr wewnątrz siebie strawiłam :) Przypomniałeś mi o jednym wierszu: Pszczółka pilności daje ci naukę, Robak w zręczności większy mistrz od ciebie, Wiedzą nie sprostasz duchom, co są w niebie, Lecz któż oprócz ciebie tworzyć może sztukę? Schiller Pozdrawiam! PS. Często się czuję jak ty w tym wierszu
-
Kłótnia z kotem
Sekrett odpowiedział(a) na jjzielezinski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Mam nadzieję, że wróbelek w międzyczasie zdążył umrzeć. W innym razie, biedaczka spotkała podwójna trauma. Ja tak samo jak @Alicja_Wysocka - o kotkach to zawsze z chęcią posłucham.- 7 odpowiedzi
-
1
-
- dla dzieci
- natura
- (i 5 więcej)
-
@hollow man Przeczytałam parę razy i muszę przyznać, że nie do końca rozumiem, o czym jest ten wiersz. Ale podoba mi się klimat. Cobain, Tarantinto, pornosy, vhs, pośladek bibliotekarki, broń - te obrazy tworzą spójną estetykę. Taki hipisowski nihilizm jako reakcja na konsumpcjonizm.
-
List do przyjaciela
Sekrett odpowiedział(a) na Sekrett utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Stukacz@Alicja_Wysocka Dziękuje, że wpadliście, @Lenore Greydziękuje za rzucenie okiem na inne moje utwory! -
Z nawiązaniami mam taki problem, że Ty je znasz, a ja nie. Strasznie lubię nawiązywać, to też moja bolączka. Bo skoro coś na mnie wpłynęło, to dlaczego mam tego tutaj nie wylać? Ale trzeba uważać, bo inaczej wyjdzie jak w rapie: ciągle mówią wiesz, o co chodzi , a ja często nie wiem, o co chodzi; proszą Sprawdź to!, a ja nie wiem, gdzie sprawdzić. Tak sobie o tym myślę i wtedy usuwam nawiązania. Chociaż… żal.
-
Melodyjny!
-
Gdy medytowałam pod kwitnącym drzewem morwy, naszła mnie myśl, że jestem wieczną zmianą pozbawioną formy. Ja chciałam więcej, więc szkicując swój autoportret, pragnęłam zostać reinkarnacją cesarskiego Słońca ubraną w gorset. Stać się lotosem filozofii i kwieciem nauki albo chociaż słonecznikiem z obrazu Van Gogha – żebym była zawsze młoda. Gdy noc gwiaździsta rozpostarła srebrne łuki, pojawiły się znaki na niebie, że bliżej mi do pszenicy dziobanej przez kruki. Ambicja to palący stygmat wiary w samego siebie, jestem tylko marzeniem uchwyconym przez szumiącego łapacza snów. Aż pewnego razu, gdy znów śniłam mój sen w kwitnącym sadzie, wśród martwej natury spotkałam upiora. Ten zaprosił mnie na bilard do nocnej kawiarni choć późna była pora, powiedział, że mnie rozumie – że to jest pokora. – Człowiek musi marzyć, by mieć siłę, by pracować, trzeba pracować, by być godnym swoich snów; lubisz to robić, więc rób! Gdy wróciłam, czekał na mnie pokój pełen nowych słów czekała też wanna, lecz w fotelu siadłam, bo w głowie dalej dudnił bas. Marzyłam sobie o czerwonej winnicy – tam fontanna, obok damy głaz, odwiedź mnie tam, przyjacielu, gdy przyjdzie na to czas.
-
Kosmiczny pył
Sekrett odpowiedział(a) na Poezja to życie utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jak zrodzona z kosmicznego pyłu, to chyba jednak nie nicość? -
@Stukacz Wysłuchałam - super utwór. Gdyby nie "rycerz złości", który brzmi dla mnie strasznie kiczowato, wykorzystałabym do jednej ze swoich choreografii. Poza tym zawiało starym dobrym gotyckim rock/metalem w stylu Closterkeller. Fajnie.
-
Ludzie przywiązują się do rzeczy materialnych, które łatwo mogą spaść, rozbić się albo zepsuć. Wtedy robi się im smutno, bo zdążyli się przywiązać. A przecież równie dobrze mogliby płakać dlatego, że wczoraj był wiatr, a dziś już go nie ma, a teraz za nim tęsknią. Ładny wiersz, pozdrawiam.
-
W izbie starsze babcie coś szyły zawołały: – Podejdź, chłopcze miły! Podchodzę – Jak pomóc paniom? – Zjawił się nasz anioł! Nici się skończyły! – Jutro będą nowe Tak powiedziałem Ręką machnąłem skończyła się nić życia a ja przeminąłem.
-
@piąteprzezdziesiąte Dziękuję, że wpadłaś/eś!
-
Niestabilne układy
Sekrett odpowiedział(a) na Sekrett utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@jjzielezinski Cieszę się, że utwór rezonuje z twoją wrażliwością. Dziękuję, że wpadłeś (również do moich starszych gratów)! @jjzielezinski Cieszę się, że utwór rezonuje z twoją wrażliwością. Dziękuję, że wpadłeś (również do moich starszych gratów)! -
Na deser – tacę macierzy
Sekrett odpowiedział(a) na Sekrett utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hollow man Oj, mnie też kusiło! Lecz staram się poezję odchudzać i na oleju skwierczących terminów jak najmniej smażyć. Co by zachęcić tych, co mogą być mniej obeznani. Ciekawości tych obeznanych nie jestem w stanie zaspokoić, oni wiecznie głodni wiedzy chodzą. Dziękuję, że wpadłeś! -
Mrucząca kuracja
Sekrett odpowiedział(a) na jjzielezinski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie wyżywi mnie głaskanie chrupka proszę, zrzuć mi Panie -
Szlaki Drogi Mlecznej
Sekrett odpowiedział(a) na Zawierucha7 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Góralom zawsze będzie żal gór. Tylko góry mogą sie zmienić. Kiedyś były głównie Tatry. Jutro może być Olympus Mons. -
Szuflada wspomnień
Sekrett odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Warto pisać pamiętniki. Z czasem wspomnienia uciekają. Ilekroć wracam do pamiętnika, przypominam sobie spacery, które - gdyby nie pamiętnik - zlałyby się w jedną całość. -
Niestabilne układy
Sekrett odpowiedział(a) na Sekrett utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@MIROSŁAW C. @Charismafilos @Alicja_Wysocka Dziękuję, że wpadliście! -
Podziwiam zwinięte w rurki ukryte wymiary wypełnione śmietankową bezą. Oczy delektują się wystrojem, karta dań jest hipotezą, kruche ciasto abstrakcji onieśmiela przekrojem, srebro sztućców oślepia niejasnością dowodów. Ciało przyspiesza metabolizm poglądów, o których nawet nie wiedziałam, że je mam. Kelner podchodzi i pyta – wszystko w porządku? Na deser – tacę macierzy? – Deser? W drodze wyjątku... chwilę tylko proszę staram się nie oszaleć Doliczyć się nie mogę z ilu jeszcze talerzy składa się mój talerz. On mi odpowiada – to nie talerz, a struna wieczorem gramy jazz. Rozumiem – kłamię. Ten unosi barki – Zazdroszczę, bo ja nie.
-
X dąży do granicy w nieskończoności Y twierdzi, że nie powinno być granic Rozpędzone umysły zderzają się przy świetle błyskawic. Te niestabilne układy – wzdychają cyrkle – niby niestabilne, od nas jednak trwalsze niby oddziałują słabo, a wszystko przy nich słabsze. X narzeka na zbiór niezupełny Y narusza przestrzeń Hilberta Przyspieszone umysły szukają wersu, w którym tkwi ich puenta. Daj im w końcu ten dom – jęczą cyrkle – nawet obsypany złotem; uciekną z niego tylko po to, by spojrzeć na to samo, lecz pod innym kątem. X chce być pierwszy, żeby nie dać się rozłożyć Y chce się mnożyć, by nie spocząć na dodatkach Niespokojne umysły pragną potęgi, a przecież same są w ułamkach.
-
Jak to jest być niebytem, który nie pragnie niczego? Jak to jest nie musieć pochłaniać zasobów wzdłuż i wszerz w nieustannej próbie nasycenia własnego ego? Przeżuwać etykę i trawić filozofię ciągle będąc zachwyconym swoim jestestwem jakby miało ono być z pewnością lepsze od wszystkiego innego? Jak to jest być nicością, która odnajdzie w sobie wszystko, czego zapragnie? A że nie pragnie niczego, to Nic znajduje – odnajduje nicość samą siebie. Chciałabym zamknąć umysł, o który tak troszczyłam się, by był otwarty. Odrzucić rozpraszające „chcenia”, które źródłem są porażki i przyczyną cierpienia. Zasnąć jako człowiek, lecz obudzić się będąc martwą materią. Choćby wazonem. Jak to jest być wazonem? Istotą użyteczną właśnie z powodu pustki?
-
fascynujące dzieje planety Ziemii
Sekrett odpowiedział(a) na bazyl_prost utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
E tam. Pożarcie bakterii z chlorofilem przez protisty, w efekcie czego powstały chloroplasty i rośliny, to jednak było coś. Nawet patrząc bardziej lokalnie, około 30 milionów lat temu powstał system chromatoforów i irydoforów, który umożliwia niektórym zwierzętom manipulowanie odbijaną częstotliwością fal świetlnych, co sprawia, że mogą zmieniać kolor skóry jak kameleony. W chemii biologicznej naukowcy projektują cząsteczki, które same się kopiują i ewoluują w probówce. Choć to jeszcze nie jest życie w sensie biologicznym, są to pre-living systems, potencjalnie pierwsze kroki do powstania nowego życia w laboratorium. Trochę tego jest. -
Każdy płaci, czym chce, gotówką lub cierpieniem za to, co zwykł ktoś zwać swoich win odkupieniem. Zwój Mamony I Do wirującej w próżni czarności chwiejnym krokiem wszedł przysadzisty różowy słoń, Balgo.“Oj, cóż to było za niezdarne stworzenie!” – każdy by o nim tak powiedział. I słusznie, bo słoń ten, ledwo co drzwi do nicości przekroczył, a już zdążył zahaczyć trąbą o niebyt i potknąć się o nieistniejący próg. I potknąwszy się już o próg, spadł z niewidzialnych schodów na samo dno, które, ku niezadowoleniu Balgo, było także górą. – Nie cierpię tej roboty! – zatrąbił żałośnie, wymachując trzymanym w kopycie papirusem. Przysunął papirus bliżej oczu. – Wilhelm Greateman, spadkobierca GoodLove’a, dowódca w bitwie nad Odettą – przeczytał. – Szukam Wilhelma Greatemana! Balgo podreptał nieco w prawo, i prosto, rozejrzał się po otaczających go korowodach zapadłych we śnie gwiazd. – Szukam Wilhelma Greatemana! – powtórzył. – Herbu Ostrokrzew, z domu Lwów Nadmorskich. Cisza. – Niech to! – przeklął pod trąbą Balgo. – Nie udawajcie, że nie widzicie słonia w pokoju. Powtarzam jeszcze raz: szukam Wilhelma Greatemana, duszy czystej jak intencje szczeniaczka, duszy odważnej niczym szczekający szczeniak, duszy niepoległej w sposób inny niż śmierć. A w tle rozchodziły się jedynie jęki leżących w stercie, jedno na drugim, dogorywających ego. Balgo rozejrzał się to w jedną nieskończoność, później w drugą nieskończoność, i jeszcze raz w tę pierwszą. Podrapał się trąbą po głowie. – A niech to! No trudno, ty też się nadasz. – Balgo wyciągnął z próżni kawałek koloru czarnego i odłożył do wiklinowego koszyka. Koszyk miał na plecach, przywiązany fioletowymi wstęgami do brzucha. Pod opinającą tors wstęgą nosił jeszcze nerkę, do której włożył zgnieciony papirus. Nieszczęsny Balgo musiał wspinać się z powrotem po nieistniejących schodach, zatrzymując się co dwa piętra, by złapać oddech. – Ty to masz pecha – powiedział do czarnego obłoku wyrwanego z przestrzeni. – Mogłem wybrać nieskończenie wiele różnych od ciebie, a trafiłeś się właśnie ty. To ci nieszczęście! – Nieszczęścia chodzą parami – westchnęła otchłań. Balgo otworzył drzwi do kosmosu, przeszedł przez nie trwożliwie nim zatrzasnął je za sobą. Praca w zaświatach nie jest pracą łatwą ani przyjemną, w szczególności dla słonia, który odpracowuje grzech lenistwa.
-
Niektóre metafory (np. "czarna krew powietrza") brzmią dla mnie strasznie kiczowato. Inne natomiast (np. myśli przedstawione jako wilki) rezonują z moją wrażliwością. Jeśli chodzi o sens, znowu mamy mix. Niektóre frazy brzmią sztucznie (np. wypruwać rany - rany raczej powstają na skutek wyprucia np. flaków). Inne są bardzo ładne - na przykład o tym, że miłość przestaje być uczuciem, a zaczyna być instynktem. Jest nad czym pracować, jest też z czego się cieszyć - tak mi się zdaje. Pozdrawiam!
-
W padole konfliktu wartości, horyzont zdarzeń traumatycznych oddziela mnie od mgławic gwiazd srebrzystych. Tuż przed rozpadem połowicznym rozdwojonej jaźni chwytam wiązkę światła w wyobraźni. Oplatam tym światłem brzuch wtem z padołu ciemności woła do mnie cud narodzin Bo widzisz, ja pragnę narodzić się na nowo, lecz bez śmierci. Tak filozoficznie. A ty? Podróżujesz myślami pod róż girlandą nie wierzysz mi że wszystko wokół jest propagandą Uciekasz na balkon idę za tobą jestem tam z tobą – a mimo to samotnie spoglądam w gwiazdy. Konstelacje kruszą się w kryształy, gdy mlekiem płynie galaktyka twych oczu. Wtedy patrzysz na mnie z miłością ja zapalam cygaro, buchem kolejnych mgławic kreuję mikrokosmos.
- 3 odpowiedzi
-
10