Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Whisper of loves rain

Użytkownicy
  • Postów

    134
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Whisper of loves rain

  1. @Berenika97 Niezwykle przejmujący obraz wychodzenia z mroku. Najbardziej uderzyła mnie metafora 'ciszy, która przestała być pętlą na szyi' – to bardzo silne i trafne określenie momentu, w którym samotność przestaje dusić, a staje się wolnością. Pięknie ujęty proces odzyskiwania siebie
  2. @Alicja_Wysocka Uważaj, bo ten wiersz to gotowy materiał dowodowy! Bardzo autentyczne – każdy, kto kiedykolwiek przegrał walkę z paczką słodyczy pod osłoną nocy, poczuje więź z tym tekstem. Bardzo zabawne i trafne
  3. @Berenika97 Dziękuję 🙂 Czasem właśnie nowicjusz smakuje najmocniej – bez uprzedzeń, bez receptur, tylko sercem. Miłość najlepiej podaje się na świeżo. @Marek.zak1 o prawda — doświadczenie bywa bezcenne, ale czasem to właśnie świeżość spojrzenia nadaje smak całej historii 🙂 Dziękuję i pozdrawiam. @Jacek_Suchowicz Pięknie powiedziane. Wspólna kuchnia wymaga zaufania, wyczucia i tej samej temperatury ognia. Dziękuję za uważną lekturę.
  4. @Berenika97 Wiersz o tym, że życie toczy się dalej, nawet gdy w środku wszystko już dawno się skończyło. Codzienność rozpięta między lodówką a przepaścią' – nic dodać, nic ująć. Przejmujące.
  5. Choć w sprawach miłosnych nie byłem smakoszem, to o degustację los pięknie poproszę. Trafiła mi się raz... kucharka wspaniała, co menu miłosne na pamięć już znała. Ja – skromny pomocnik, ledwo co przy garach, ona – mistrzyni, w przyprawach i czarach. Gdy podała danie, tak wonne i słodkie, moje starania przy niej były wiotkie. To ona w tej kuchni rządziła przy piecu, ja ledwo patrzyłem, nie tracąc oddechu. Mieszała uczucia z wielką wprawą, pasją, aż wszystkie obawy w tym ogniu mi zgasną. I choć to był deser zjedzony w pośpiechu, nie zabrakło przy tym westchnień i uśmiechu. Choć byłem nowicjusz, a ona – profesją, zostałem po uczcie z radosną obsesją.
  6. To „skrót”, którym warto iść. Tekst jest bezpretensjonalny, dowcipny i bardzo spójny. Zdecydowanie lepsze niż przepis na rosół!
  7. @Berenika97 @Christine Pięknie dziękuję.
  8. Godzina I–III Pierwsza godzina – iskra w prochu snów, Rodzony świt z popiołów dawnych słów. Druga godzina – cień uczy się iść, Czas daje imię, mówi kim masz być. Trzecia godzina – serce bije w takt, Los pisze wersy, nieznane światu kart. Godzina IV–VI Czwarta godzina – w sercach budzi gniew, Prawda tnie ostrzej niż najtwardszy miecz. Piąta godzina – krew i pot jak znak, Cena istnienia wypalana w nas. Szósta godzina – słońce w bramie trwa, Pyta: czy żyjesz… czy tylko tu trwasz? Godzina VII–IX Siódma godzina – wybór niczym krzyż, Droga się dzieli, nie cofnie się nic. Ósma godzina – głos dawnych win, Cienie wołają: „Spójrz — to także ty”. Dziewiąta godzina – łzy uczą żyć, Z pękniętych skrzydeł rodzi się byt. Godzina X–XII Dziesiąta godzina – ciężar bez słów, Niesiesz swój los, choć ubywa już sił. Jedenasta – cisza jak święty szept, Świat wstrzymał oddech, czas liczy krew. Dwunasta godzina – krąg zamyka się, Koniec to początek… legenda trwa w tle. Czas nas stworzył — czas nas zje, Czas jest krzyżem, który tnie. Z prochu w mit, z winy w ślad, Życie płonie — wieczności znak. Gdy zegar krwią wybije kres, Czas nas zamknie… albo zbawi też.
  9. Śmiało napiszę że to moje klimaty. Wspaniały hołd dla Welesa. Mało kto potrafi dziś tak pisać o micie, by brzmiał tak współcześnie i dotkliwie. Niezwykle sugestywny obraz Nawii. Udało Ci się uchwycić ten specyficzny, słowiański fatalizm, w którym mrok nie jest zły, a jedynie konieczny. Twój wiersz to klucz, który uchyla wrota do świata, o którym staramy się zapomnieć, a który i tak nas wezwie.
  10. @hollow manNie, widzę to pierwszy raz. Pracuję na co dzień w szpitalu więc widzę dość często cierpienie i śmierć. Każdy coś kiedyś nie powiedział, każdy zna ciężar „jednego zdania za późno”, to żal bez winnego, a więc najbardziej bolesny.
  11. @Alicja_Wysocka Zostaje w głowie dłużej, niż się wydaje po pierwszym czytaniu.
  12. @hollow man Chyba najbardziej boli nie to, co było złe — tylko to, że nigdy nie dowiemy się, jakie było naprawdę. @Berenika97 Dziękuję. „Relikwia” to bardzo trafne słowo — dokładnie tak chciałem, żeby ten list istniał w tekście: jako coś, czego się nie otwiera, tylko nosi. @Christine Dziękuję. Strach potrafi udawać tarczę, a zostawić po sobie ranę. Pozdrawiam.
  13. @Charismafilos @tie-break Panie/Panowie więcej luzu to tylko słowa wiersza...
  14. Mocny tekst o ciszy, która rani bardziej niż słowa. Ten tekst mocno mnie zatrzymał. Szczególnie obraz języka, który przestaje być wspólny. Ostatnie wersy bardzo mocno domykają ten wiersz. Cisza naprawdę tu waży.
  15. Ten wiersz mocno rezonuje. Zostaje w głowie i wraca obrazami. Czyta się jak ciszę po burzy, która jednak nie chce nadejść. Są teksty, które nie dają odpowiedzi, tylko zostają z czytelnikiem. Ten jest jednym z nich.
  16. Urocza, słodko-gorzka miniatura o tęsknocie za bliskością, ubrana w bardzo codzienne, niemal „allenowskie” dekoracje.
  17. W szufladzie, pod stosem spraw beznadziejnych, Śpi kartka zżółknięta, milczący mój świadek. Głos pełen słów głośnych, a jednak bezdźwięcznych, Mój błąd najstraszniejszy, mój serca upadek. Pisałem go nocą, gdy lęk dławił krtań, By zdążyć przed świtem, co wszystko zabiera. To miało być wyznanie, to miała być broń, Lecz dłoń mi zadrżała – i drży do teraz. Dziś żałoba nie nosi czarnych koronek, Ma kolor tuszu, co wsiąkł w nią głęboko. To niewysłany list, co na dnie szuflady drzemie, I łza, co na zawsze uwięzła pod powieką. Mogłem Cię zatrzymać jednym mądrym zdaniem, Zanim czas postawił kropkę nieodwołalną. Dziś karmię się ciszą i szeptów konaniem, Pustką po słowach, co stały się skalną… Świat pędzi, lecz dla mnie zegary stanęły, W tej jednej sekundzie, gdy papier zgiąłem. Wszystkie me szanse w tej kartce zasnęły, Bo bałem się prawdy – i tak Cię straciłem. Dziś płaczę nad listem, co nie zna adresata, Nad tym, co mogło zakwitnąć, a zwiędło w połowie. Najcięższym ciężarem na końcach tego świata Jest to, czego już nigdy nikomu nie powiem.
  18. Wiersz mówi o samym sobie („położymy się w moim wierszu”). Akt pisania staje się tu przestrzenią spotkania kochanków, co nadaje literaturze charakter niemal materialny. Zakończenie wiersza wskazuje na to, że prawdziwe doświadczenie (emocjonalne czy fizyczne) jest zawsze silniejsze niż forma literacka. Pięknie :)
  19. Wiersz ma formę listu poetyckiego (wyznania) to taki kontrast między sacrum a profanum. Czy Wiktoria miała już okazję przeczytać ten utwór, czy dopiero planujesz jej go przekazać? Jest w nim coś z klimatu starych romansów.
  20. @tie-break @Berenika97 @Nata_Kruk Każdy z nas ma swoją własną ""księgę życia" w rożnej postaci. Dawno temu oglądałem jakiś film (nie pamiętam tytułu) jak po śmierci naszej w czyśćcu był wyświetlony nam film z naszego całego życia. Dziękuję za słowa zrozumienia. Pozdrawiam
  21. To wiersz o domu, który nie ma adresu. O miejscu, gdzie można oddychać spokojnie, być blisko bez zmęczenia i pozwolić sobie na słabość. O przestrzeni, która staje się bezpieczna dopiero wtedy, gdy wolno w niej płakać — bez lęku, że ktoś odejdzie.
  22. Na strychu, gdzie kurz tańczył z sennym cieniem, Odnaleźliśmy księgę, co pachniała jesiennie. Miała strony z pergaminu, w twardej, czarnej oprawie, Zapisane pismem dziwnym, niczym znaki na trawie. Nikt z nas dotąd nie widział podobnego pisania, Ani w starych inkunabułach, ani w szkolnych czytaniach. Pełne było symboli, kropek, kresek, zakrętasów, Które niosły opowieść z pradawnych już czasów. Siedzieliśmy wokół stołu, lampa rzucała blaski, Próbując rozszyfrować te hieroglifów maski. Szło nam opornie, lecz z każdą nową stroną, Czułem, że tajemnica zostanie tu zgłębioną. Ostatnia strona była pusta, z wyjątkiem linijki: "Gdy zrozumiesz słowo, poznasz wszystkie wyniki." Myśleliśmy, że to zagadka, jakiś szyfr skomplikowany, Lecz to był instruktaż, precyzyjnie napisany. Lecz to nie była książka o magii czy skarbach, Ani o dawnych królach, ani o bitew żeglarzach. To był spis treści nas, opis naszych dni, Przeszłość, teraźniejszość i sny. A słowo kluczowe, co tak długo szukaliśmy, Było w tytule: "Życie", którym oddychaliśmy. Księga była lustrem. Zamiast liter, lśniła pustka. Odkryliśmy, że wiersz ten piszemy my, usta w usta.
  23. Intymny i poruszający zapis stanu ducha po stracie. To studium żałoby, oddzielenia od świata i tlącej się na dnie rozpaczy nadziei.
  24. Udany utwór, który w zwięzłej formie oddaje złożoność ludzkiej natury. Jego siła tkwi w uniwersalności – każdy z nas, jadąc kiedyś autobusem, mógł poczuć podobną mieszankę emocji lub zaobserwować ją u innych.
  25. @Christine Koniec często mówi więcej niż środek. A instynkt — jeśli się go słucha — rzadko zawodzi. Dziękuję za uważną lekturę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...