Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

A.Between

Użytkownicy
  • Postów

    217
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez A.Between

  1. Dobierałem dla ciebie słowa — aż stały się imionami. Monsun obiecywał tęczę. Ścieżka — coraz węższa. Morze zieleni zamykało nam usta. Wczoraj zapukałaś. Smutek trzymałaś w dłoniach jak kruche szkło. Szukasz bliskości. Ja — snu, w którym zmieścimy się oboje. Nad ranem sen oddaje ciała światu. Imiona blakną. Zostaje ślad po cieple — i wąska ścieżka, która nie prowadzi z powrotem.
  2. @Berenika97 Dziękuję 🙂
  3. @Ernest Guzik piękny wiersz, prawdziwy. :)
  4. kolejny wieczór przybity do ściany uśmiechy martwe bądź umierające zimowy monsun trzaskający drzwiami porywa strzępki nadziei tonącej więc słodko-kwaśne wypełzają słowa z ust zaciśniętych, prawdą umęczonych nie usiądziemy już przy naszych stołach z pakietem wspomnień dawno podzielonych nocą pragnienia otulamy w pościel łzami piszemy partytury senne może zapomnisz o brooklińskim moście gdy się obudzisz a ja wciąż tu będę
  5. To chyba najpiękniejsze chwile, gdy refleksje , emocje, uczucia przysiadają jak stada spłodzonych wcześniej ptaków. Czujne, wrażliwe, nieufnie ale chcą tu być.
  6. @andrew znam księgę Izajasza. Nie ma tam wzmianki o paciorkach różańca.
  7. Podpisuję się w/w
  8. @EsKalisia tak właśnie funkcjonuję; melancholijna muzyka , poprawia mi nastrój a mocna czarna kawa uspakaja. itd.
  9. Świetny tekst . Fajne refleksje. Pozdr
  10. @marekg 👍
  11. @Christine Ty też się napracowałaś 🙂
  12. @Myszolak dzisiaj bez komentarza
  13. @Marek.zak1 pozdrawiam Marku @aniat. Jesteś 🙂
  14. Nie „setem” jesteś, lecz sceną, mój panie, na której dni twe grają swe tragedie; raz król w purpurze, raz błazen w kaftanie, raz cień, co własne ściga przepowiednie. Praca — to sufler, co zza kulis szepce, byś mówił kwestie cudze, nie swe własne; aż w końcu maska tak do twarzy przylgnie, że nie wiesz, które rysy są prawdziwe. A jeśli okno w tobie się zamyka, to nie przez rygiel świata — lecz twe dłonie; bo człek jest kluczem do swych tajemnic sam i sam się więzi w niewidzialnym tronie. Więc strzeż się chwili, gdy przy końcu sztuki usłyszysz ciszę — zamiast ludzkiej wrzawy; bo straszniej milczy widownia niż krzyki, gdy aktor nie wie, kim był dla tej sprawy. inspirowane Szekspirem
  15. Dziękuję Lena
  16. @Leszczym zapewnie , to między wiersami.
  17. @Marek.zak1 Dziękuję Marku.
  18. Spotkaliśmy się wreszcie — nie tam, gdzie wtedy myślałem, nie w tamtym czasie, który tak starannie odkładaliśmy jak list bez znaczka. Nie pamiętam już twoich zdań, tylko ich temperaturę. Były jak jesień, która nie decyduje się czy zostać złotem, czy rdzą. Śmieszne — cała ta ostrożność, te kalkulacje serca, jakby uczucie było rachunkiem, a nie wypadkiem drogowym. Siedzieliśmy naprzeciw siebie spokojni jak dwie fotografie, które dawno straciły właścicieli. Nic się nie wydarzyło. I właśnie to wydarzyło się najbardziej. Bo nagle zrozumiałem, że wtedy naprawdę coś było — nie między nami, lecz między słowami. I że to one się kochały, a my tylko trzymaliśmy długopis. Teraz czas chodzi o lasce, praca ma twarz urzędnika, a życie — życie jest już tylko miejscem, w którym odkłada się okulary. Patrzyłem na ciebie długo, jak na zdanie sprzed lat, które wreszcie można przeczytać bez drżenia. I pomyślałem spokojnie, z ulgą prawie wdzięczną: dobrze, że nic się wtedy nie zaczęło.
  19. @dramatoporanku wrodzona skromność nie pozwala mi zaprzeczyć .:))) To żart. Dziękuję. Pozdrawiam
  20. @Myszolak napracowałaś się .
  21. @Myszolak Flauta, niebezpieczne zjawisko. Okręty dryfowały, żeglarze z każdym dniem byli bardziej przerażeni uświadamiając sobie bezradność i zagrożenie. A może podmiot liryczny nie unika wiatru , wręcz przeciwnie. Wypatruje ruchu fal i powietrza. Masz analityczny umysł. :) Dziękuję za opis , sprawił , że zastanawiam się cóż ten peel naprawdę myśli. ;) Pozdr
  22. To miłe co napisałaś. I cieszy mnie fakt , że tak to odczytujesz. Pzdr/ :)
  23. Doskonale wiem — to nie jest gra, lecz dreszcz, co w słowie zapomina ciała, ta cienka nić, co zamiast „tak” pisze: „zobaczmy, co by było, gdyby chciała”. Między literą a oddechem — żar, lecz w głowie chłód jak port bez statków; dopamina składa podpis w snach, rozsądek stawia pieczęć świadków. Może się spotkamy — i to nic, tylko powietrze między zdaniami pęknie; może się okaże: brak nam liczb do równania, które w listach mięknie. Więc piszmy — póki trwa ten stan, ten bezpiecznik w spojrzeń alfabecie; bo czas jak wiatr zmienia plan, a praca zamyka okno w człowieku-secie. Już czuję: przyjdzie cięższy dzień, gdy zegar stanie się sumieniem, a prowincjonalny życia cień nazwie mnie swoim imieniem.
  24. @Łukasz Jurczyk Ciekawe, trochę smutne.
  25. @Mitylene dziękuję
×
×
  • Dodaj nową pozycję...