Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

vioara stelelor

Użytkownicy
  • Postów

    640
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez vioara stelelor

  1. @MIROSŁAW C. Przepięknie rozwijasz dalej legendę, zatrzymujesz się nad nią z wnikliwością, próbujesz wyjść swoją poezją poza opowiedzianą po prostu historię. Bardzo lubię tego rodzaju wiersze, bo rzucają nowe światło na konteksty, które niby wszyscy dobrze znamy, a jednak okazuje się, że nie do końca :) W każdym z nas trwają dawne legendy, w naszych krwiobiegach płynie przeszłość, odtwarza się w nas, by żyć.
  2. @Berenika97W różnych strojach chadza człowiek, w zależności od pory roku, okoliczności, pogody, okazji, nastroju. Podoba mi się powiązanie dress code'u ze stanem ducha. Czasem czujemy się lepiej, gorzej, może najlepsza jest nagość, w której nic nie uwiera, nic nie deformuje kształtów, nie zniewala ani fasonem, ani barwą? Tylko wtedy jesteśmy tak bardzo bezbronni.
  3. @TectosmithOj ciągle zapominam o tych serduszkach. Tak, zdjęcie robiłam telefonem.
  4. @TectosmithNie napisałam, że mi się nie spodobał. Może zresztą z rozpędu nie do końca właściwie go zrozumiałam, nie dostrzegłam lekkiej ironii peela. Jest w tekście przecież ogromna doza ufności skierowanej do drugiej osoby, która może diametralnie odmienić, rozjaśnić naszą rzeczywistość za pomocą pozornie drobnego gestu. A to wszystko w melancholijnej, jesiennej aurze, która wcale nie musi przytłaczać. A to mój Mikrokosmos (Tie-break, wrzesień 2025) Może się spodoba.
  5. Bzdury opowiadacie, Kolego ;) No i tu jest pies pogrzebany. Ty masz żyć działaniem. To wtedy zobaczysz, jak wiele zależy od Ciebie. I choć wydaje się często, że porażki są oznaką jakiegoś fatum - to właśnie one dają nam siłę, bo się na nich uczymy. Bo? Przecież to zależy od Ciebie.
  6. Spojrzawszy na tytuł, pomyślałam sobie - eeee... Jakoś tak mi zapachniało typowym grafomańskim patosem, ale na szczęście sam wiersz mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Oczywiście, że jesień boli, bo przypomina o tym, o czym chcielibyśmy zapomnieć. Obraz słońca w drugiej cząstce jest niezwykle plastyczny, impresyjny, świetnie oddaje mglistość obrazu, rozproszenie, nieostrość... No i wreszcie docieramy do znakomitej trzeciej strofki, bardzo bogatej w odniesienia. Podpalony latawiec rzeczywiście symbolizuje kres niewinności. Zważywszy na ciężkie, pełne strachu i rozpaczy czasy, w jakich żyjemy, ta symbolika wykracza daleko poza nieświadomie okrutną dziecięcą zabawę. Tym latawcem jest cały świat, którym przerażająco bawi się ludzkość, a dzieciństwo dawno przestało kojarzyć się z czymś jasnym, dobrym i bezpiecznym. W co bawią się na przykład dzieci, które w swoim życiu doświadczyły wszystkich okropieństw wojny? Jesień ze swoim "memento" jest bardzo uważną, przenikliwą i bezwzględną obserwatorką i towarzyszką, która ogniskuje w sobie wszystkie rodzaje bólu (w ten sposób początek z końcem wiersza bardzo zręcznie się łączą, śreżoga umieszczona pomiędzy nimi staje się wybitnie złowieszcza, niepokojąca).
  7. @Benjamin ArturShrek powiedział do królewny Fiony - "przecież jesteś piękna" :)
  8. Dla mnie to jest pestka wiersza. Z tym, że poecie nie wystarczy po prostu - użyć słowa. Artysta każde słowo stwarza od początku, nadając mu własny, niepowtarzalny sens w kreowanych obrazach. A jeśli jeszcze mogłabym wepchać się między śledzika a wódeczkę do Twojej dyskusji z Migreną - czy ma znaczenie, jak nazwiemy jakąś relację? Są takie, które nie mieszczą się w żadnych stereotypach, czy to przyjaźni, czy to miłości, czy czegokolwiek... Po prostu są i mają wpływ na nasze życie. Dobrze, jeśli to piękny wpływ, jeśli są to relacje przynoszące spokój, inspirujące do pozytywnych działań, czyniące nasze spojrzenie na świat lepszym, bardziej optymistycznym. Po to jest poezja, żeby nadać im ciało. Właśnie, by człowiek mógł je rozpoznać, ale to wcale nie musi być w ramach tego, co już inni wcześniej poukładali i skatalogowali...
  9. @Tectosmith Przepiękne zdjęcie. Sama wybieram się już od jakiegoś czasu na foto-przechadzkę, no i ciągle nie mam czasu, zaraz jesień się skończy, a przecież kiedy, jak nie teraz szukać inspirujących urywków przemijania? Nie lekceważ słów. One naprawdę mają ogromną siłę w sobie. Każde słowo jest samo w sobie całym wszechświatem.
  10. @Amber Non omnis moriar, jak napisał Horacy :) Ci, co odeszli, zostawili dla nas, a przede wszystkim w nas - coś po sobie. Czasem tylko pamięć, czasem wielkie dzieła, czasem drobne, ale niezatarte ślady. Ich nieobecność nigdy nie jest absolutna. Muzyka, o której piszesz, wybrzmiewa w tych, którzy zostali, nadal żyją, mogą ją słyszeć i mogą przekazywać dalej. To symfonia życia :)
  11. @Waldemar_Talar_TalarOczywiście chodzi o MIŁOŚĆ !
  12. @huzarc Niesamowity, apokaliptyczny nastrój tego wiersza przytłacza w pierwszej jego części, aby w drugiej przynieść spokojne piękno. Zinterpretowałam Twój utwór jako opowieść o ludzkości. O człowieku w jego uniwersalnej odsłonie. Bo właśnie taka jest ludzkość, pełna wewnętrznych sprzeczności, oscylująca między złem a dobrem, niszczeniem a tworzeniem, rozpaczą a nadzieją, chaosem a harmonią. Człowiek potrafi pokazać najokrutniejsze oblicze bezlitosnej bestii po to, aby później stać się dobrotliwym, delikatnym artystą, piewcą szczęśliwości. Zwraca uwagę asymetria, gdyż jednak ta szlachetna strona stanowi margines, podczas gdy dominuje ta mroczna. Być może dlatego, że zło jest łatwiejsze, bardziej zauważalne, szybciej i agresywniej się rozprzestrzenia, ma większy zasięg i siłę rażenia. Ciekawie też w wierszu pojawia się Bóg, bo trudno nie odnieść wrażenia, szczególnie w wyróżniającej się łagodnym liryzmem końcówce, że mamy do czynienia z kimś o ogromnym potencjale kreatywności i o niczym nieograniczonej mocy sprawczej. Jeśli człowiek stworzony został jako obraz i podobieństwo, to przez człowieka i jego działania, poznajemy także Boga, który ma potężną władzę nad losami świata oraz przebiegiem historii. Widzimy w wierszu postać Boga gniewnego, bawiącego się kosmosem i istnieniami w sposób budzący przerażenie, a jednocześnie jakby mimochodem pokazującego nieskończoną czułość i wrażliwość. Te dwie perspektywy dobitnie się w utworze uzupełniają.
  13. @ToyerRomowie urządzają biesiady na grobach, przynoszą na cmentarz jedzenie, wódkę, a do modlitw za zmarłych dochodzi jeszcze wspólne z nimi świętowanie przy jadle i napitku, bywa też, że tańce i muzyka, żeby w tym dniu znów być w bliskości. Różne są obyczaje.
  14. Odmienia nasze życie, to fakt. Jak śpiewali w Budce Suflera - "A po nocy przychodzi dzień...", czyli uczucia dają jasną, dobrą energię do działania po okresie stagnacji.
  15. @Migrena Bardzo mi się w tym wierszu spodobała precyzyjna dbałość o szczegóły w przedstawieniu okoliczności śmierci. One są najbardziej wymowne, każdy element jest ważny w przekazaniu jakiejś emocji. To rzeczy opowiadają tę historię, a o rzadka umiejętność - dopuścić je do głosu i stanąć na chwilę obok. Największe wrażenie robi puenta. To dzięki niej odkrywamy, jak ogromną rolę może odegrać pozorny drobiazg, gdy dzięki magii poezji otwiera on rozległą przestrzeń dla empatii. Empatia to podstawa, aby między poetą a tym, kto czyta jego wiersz, zrodziła się wartościowa relacja, "pokrewieństwo dusz" :)
  16. @Alicja_Wysocka Ci, którzy potrafią ich słuchać. ;)
  17. Jedynie w miłości dojmujący ból i delikatna czułość mogą trwać przy sobie niewyobrażalnie blisko i nie ma w tym żadnej perwersji. Wiedzą o tym krople deszczu na opadłych liściach. Klon srebrzysty po deszczu - Tie-break/październik 2025
  18. @MigrenaCzytając większość Twoich wierszy o miłości i namiętności, mam wrażenie, jakbym cały czas czytała jeden i ten sam. Z tego wyłuskałam sobie ostatnie trzy wersy. Bo one mówią coś nowego i są bardzo intrygujące, otwierają szerokie pole do interpretacji i choć, podobnie jak cały wiersz, zapewne są obliczone na wywołanie mocnego efektu, tym razem wyłamują się z narzuconej im funkcji i prowadzą do ciekawych rozważań. Cielesna, zmysłowa miłość zazwyczaj jest stawiana w opozycji do sfery duchowej. No właśnie, dlaczego? Bóg, tworząc nas na swój obraz i podobieństwo i dając nam świat przeżyć seksualnych, musiał jednoznacznie wskazać, że jest to jeden z Jego pierwiastków, zaszczepionych w człowieku. I ludzie są w stanie zbliżyć się do Boga, ale być może Bóg, aby w pełni odczuć ten stan, z taką samą głębią i mocą jak kochający się namiętnie ludzie, musiałby sam narzucić jakieś ograniczenia na własną Wszechmoc, Wszechwiedzę, Wszechobecność... Raz to zrobił, ale w innym celu. Nie dla siebie samego.
  19. @Alicja_Wysocka @violetta @Annna2 @Berenika97 Dziękuję.
  20. @Gosława Najważniejsze chyba jest to, aby wobec tej własnej osobistej historii umieć odzyskać siebie. Nawiązać z sobą dobrą relację, w której będzie przestrzeń na zaopiekowanie się swoją duszą bez oceniania, bez przenoszenia na siebie cudzych wymagań, bez cudzych krzyków. Anna musi uwierzyć, że żyje dla siebie, nie dla matki, brata, czy kogokolwiek innego. I niczego już nie musi poza tym, co sama uzna dla siebie za dobre. Skreślenie "Wtedy i Nas" to dobry początek, bo daje wolność i emocjonalną autonomię. (może truizmy powtarzam, ale nic mądrzejszego mi nie przychodzi do głowy).
  21. Podobno istnieje coś takiego (w psychologii) jak zniekształcenia poznawcze, które polegają na wybiórczym działaniu ludzkiego mózgu. Ze wszystkiego,co się człowiekowi przytrafia, wybiera on, zapamiętuje i rejestruje tylko to, co pasuje do wcześniejszych doświadczeń i przekonań, żeby uniknąć sprzeczności między tym, co się wydarza a wytworzonymi już schematami myślowymi. Mam nadzieję, że w skrócie wyjaśniłam, o co tu chodzi. A piszę o tym dlatego, że czytając ten wiersz odniosłam wrażenie, że peel bardzo mocno idzie w te zniekształcenia. Nie sposób bowiem mieć aż tyle pecha na raz, na pewno można jednak koncentrować się tylko na negatywnych stronach życia, aby samego siebie utwierdzić w przekonaniu, że "jestem do niczego, ludzie się na mnie uwzięli, świat jest podły, nic dobrego mnie nie może spotkać...." A skutkuje to w najlepszym wypadku fobią społeczną: W najgorszym zaś paranoją: Nie zgadzam się zatem ze stwierdzeniem: A właśnie, że dzieje się to w głowie peela. Zniekształcenia poznawcze bardzo często odbierają nam poczucie kontroli nad własnym życiem. I nie chodzi tu o wrednego szefa, awanturującego się klienta, tylko o świadomość, że to ja decyduję o tym, jak moje życie ma wyglądać. To zupełnie coś innego, niż rola ofiary, na którą wszyscy i wszystko się uwzięli.
  22. vioara stelelor

    przemijanie

    Pięknie komponuje się fotografia z tekstem, a zwłaszcza z drugą cząstką. Ważne jest, aby z tego czasu zamyśleń człowiek czerpał siłę. Przemijanie nie powinno nas przygnębiać, ale motywować do działania. Spokojna refleksja nad sensem życia i śmierci to dobry punkt wyjścia, aby postawić sobie wiele istotnych pytań, ze świadomością, że mamy bardzo niewiele czasu i powinniśmy go jak najlepiej wykorzystać. Mając na uwadze siebie i innych.
  23. Tę niesamowitą pieśń Cohena odkryłam niedawno i zainspirowała mnie do napisania wiersza. The crumbs of love that you offer me They're the crumbs I've left behind L. Cohen. Krokiem nieśpiesznym i spokojnym - szedłem. Po prostu. Nie wiem dokąd, aż mnie zaczepił niespodzianie przymilny głos zalotną nocą. Na oknie - uśmiech drżał w latarni. Mówiłaś - niech rozgrzewa słowa. Mój cień był blisko, coraz bliżej. Wabiła go łagodność złota. Ciepło się przędło przez północe. Myślałem - może po raz pierwszy ktoś mnie zatrzyma w ciemnej drodze przez bezlitosną kolej rzeczy. I choć bezradny język trzeszczał, jak lód stwardniały pod butami, szukałem w nim właściwych pojęć - by wszystko mogło się wydarzyć. Znosiłem z włóczęg - niczym kocur - ryby baśniowe, świetlne ptaki, od nowa ucząc się beztroski, wpatrzony w twój nimb delikatny. Lecz nieostrożnie wyszła na jaw dotkliwa prawda tego okna, że to nie dla mnie skrzy się lampka feerią szeptów i migotań. Byłem iluzją od początku, garsteczką imion niewybranych, jak zwykle - nikim. Wagabundą, wśród obcych złudzeń niewidzialnym. Zbiegły się myśli w rojowisko. Złowrogo skotłowane niebo świat na kolanach przeżegnało szaleńczą, zimną kantyleną. Czekałem chwilę przy granicy blasku i śniegu. Po co? Nie wiem. Liczyłem, że ułomna czułość wciąż ma swój ciężar i znaczenie, bo mimo błędów... Nic z tych rzeczy. Okno poświatę z siebie zdziera, jakby paliła coraz mocniej, wstydem się jątrząc przez wspomnienia. Wierzysz, że jeśli teraz sypniesz okruchy łaski w moje rany, będzie nam łatwiej w dwie odnogi rozdzielić jeden nurt zdziczały. A ja po śladach jasnych ścieżek przeciskam się, pędziwiatr błędny, czasoprzestrzenią, gdzie obrazy drzemią w domostwach zamarzniętych. Z tobą na zawsze zaś zostanie - nieprzemakalna, słodka cisza. Wszak ból to także pewien komfort. Tak pięknie można o nim pisać.
  24. Mogłoby się nieźle czytać, jako taki flow, usiłujący oddać akt twórczy w formie strumienia świadomości, tylko zrób coś z interpunkcją, bo raz jest, raz jej nie ma, to przeszkadza w czytaniu. Albo rezygnujesz świadomie, albo jednak dopracuj, bo na razie jest jeden misz-masz. Wielkie litery też nie wiadomo dlaczego od sasa do lasa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...