-
Postów
472 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez infelia
-
@violetta Wedle rozkazu.
-
@Adam Zębala Dziękuję.
-
W wierszach przywołuje swoje Piękne, niezapomniane chwile życia. Nie omija porażek, łez i smutków. Jest radosna, taka, jaką chce być Widziana na co dzień w blasku słońca Rumianego, i smutnego bladego księżyca. Ma szczery uśmiech i przenikliwe oczy. Opowiada swoje przygody z wypraw, Jak Tony Halik wśród dzikich plemion. Wie, kiedy puścić słoną łezkę, a kiedy Okazać radość w ujmujący sposób. Nie jest teatralną aktorką i nie odgrywa Scenicznej roli; czy jest szarą myszką? Oj, chwilunia, pewnie dostałbym w gębę… Gdy wspomina dzieciństwo, rodzinny dom, Robi to za pomocą czarodziejskiej różdżki I przenosi nas w dawny, zapomniany czas. Wyciąga skryte, pożółkłe zdjęcia z albumu I podpisuje: „a ten raczkujący bobas to ja” Uwodzi wdziękiem swojego pięknego umysłu, Jej pogoda ducha i aura autentyczności Niesie promyk nadziei na przyszłość. Czy ma jakieś marzenia, pomysły i sny Warte spełnienia? cóż, poczytajcie sami… Z szacunkiem dla „violetty”
-
@Berenika97 Takie życie. Dziękuję @violetta Chłop wygadał się, że jest żonaty i dostał bęcki.
-
@hania kluseczka Powiedzmy, że chłopu wymsknęło się...
-
Było tak pięknie, wirowaliśmy w tańcach, Nie mogąc ust od siebie oderwać, przytuleni, Wypatrywaliśmy gwiazd, a w nich naszego losu. Biegaliśmy boso po łące, szukając ukrytej Czterolistnej koniczyny, mieliśmy jedno marzenie: Ty to ja, ja to ty, krwią z naciętych i złączonych Kciuków ślubowaliśmy miłość na wieki, Choćby wulkany miały wybuchnąć i pluć lawą, Słońce chciało zgasnąć, a na Ziemię niechby Spadł Księżyc, trzymaliśmy się za ręce, oglądając Barwne zachody władcy nieba, kąpaliśmy się nago W morzu, jak dzikusy, mimo wysokich fal. Nie kradliśmy w sadzie proboszcza owoców, O nie, lecz swoje całusy, jeden po drugim, A przez płot skakaliśmy tylko dla rekreacji… Na randkach nosił mnie na barana i łaskotał W pięty, za co był gryziony boleśnie w uszy. Pisaliśmy do siebie miłosne wiersze, tak sprośne, Że cenzorowi opadłaby szczęka, och było Tak pięknie, co za sielanka, do chwili, gdy rzekł: „Przepraszam, żona dzwoni, zaraz wracam” Ze złości i rozpaczy rozkręciłam swoje ręce, Niczym skrzydła wiatraka, wywołując wir Powietrzny, huragan zawył; drzewa legły Z korzeniami, kominy chwiały się i psy zawyły. Ciach! wyprowadziłam prawy sierpowy znienacka, A tym sposobem lubemu zostawiłam w prezencie Śliczne limo pod okiem, mój autorski tatuaż…
-
@Berenika97 Aby się przełamać, czasami trzeba skleić z literek "przepraszam"
-
@Berenika97 Przypomniała mi się kaplica czaszek na Dolnym Śląsku, tam to dopiero jest zawarty krzyk historii.
-
@Berenika97 W gotyckich kościołach ściany mają o czym opowiadać.
-
@violetta Nic nie mija, pamięć trwa.
-
@violetta W prehistorii to dinozaury ganiały po ziemi...
-
Do wiejskiego kościółka na koncert kolęd Zjechali się brzuchaci dygnitarze z miasta O pyzatych gębach i złotych implantach. Zasiedli w pierwszych ławkach, a te aż Zatrzeszczały, choć z dębowego drewna. Chór niósł melodyjne śpiewy, na które echo Odpowiadało, odbite od gotyckich sklepień. Poruszali niemo ustami, jakby znali słowa. Jeden trzymał się za portfel, a inny rzucał Na tacę grube pliki fałszywych banknotów. A gdy umilkła ostatnia dźwięczna nutka Z organowych piszczałek i nastała cisza, Hrabiostwo w futrach wyszło do swoich aut I odjechało, skryte za ciemnymi szybami. Na klęczkach zostali ci, zniesmaczeni butą I chamstwem, w ciszy szeptali modlitwy. Wdychali ostatnie ulotne zapachy kadzidła, Jakby wciąż czekali na własne nabożeństwo. Słabnącą staruszkę przy zimnej ścianie Ujęli pod ręce, posadzili obok siebie i uściskali. Na duszach zrobiło im się raźniej, a przez Barwne witraże ujrzeli spadającą gwiazdę. I nagle, w zadumie, posłyszeli dźwięki, które Wydobywały z siebie średniowieczne cegły. Pieśni i kazania w nich utrwalone przez wieki, Jak szum morza w muszli, poniosły się wokoło. Nie chwycili za śpiewniki, lecz siebie za dłonie „Oj, Maluśki, Maluśki” na ustach nieśli. I oto kościół oddychał znów pełną piersią. Gdy zgasły reflektory, a świece lekko mrugały, Przytuleni do siebie, szczęśliwi, pełni nadziei, Poczuli, że to jest najprawdziwszy Boży dom.
-
@Berenika97 Wesołego!
-
@Berenika97 Nawzajem.
-
@Berenika97 Nie chciał się mnożyć, bo był impotentem Nie chciał się dzielić, bo był chytry Więc postawiła na nim kreskę Tak mi wyszło z matematycznego równania z dwiema niewiadomymi. Świetny pomysł!
-
@Berenika97 Niby to groteska, ale jest to też obrazek wiejskich potańcówek z dawnych, minionych lat. A zabawa bez mordobicia to nie zabawa...
-
Na sylwestrową imprezę, w strażackiej remizie, Nie zajechała żadna amerykańska limuzyna, Lecz FSO Warszawa, co strzelała raz po raz Z gaźnika, pisku hamulców nikt nie słyszał. Klakson nawet nie jęknął, a skrzypiące Drzwi od pasażera otwarto po minucie. Goście wtaczali się na salę długimi krokami. Szatniarzowi zamiast futer i kożuchów Zostawiali tylko sińce pod okiem. Muzyka zabrzmiała, aż dachówki spadały Z łomotem, wodzirej zaprosił do tańca, Kręcili się i wirowali, obcasami tłukli, A panie od różańca, w rytm kankana, zadzierały Spódnice, aż dzieciom zasłaniano oczy. Gdy orkiestra umilkła na tak zwane strojenie, Pan wójt podniósł się z noworoczną mową, Lecz zanim zaczął się jąkać, spadł z krzesła I zachrapał pod stołem, niczym niedźwiedź. Choć miały to być tańce dla wytrwałych abstynentów Ze znanego klubu, przy oranżadzie i bez mordobicia, Ot, zwykłe tany, tany i ludowe przyśpiewki, Sarmacka krew wzięła górę, podwinięto rękawy, Krawaty poszły precz, ktoś z tłumu krzyknął: „Ring wolny!” – pani Jola uniosła tabliczkę „1. runda” Gong huknął, ruszyli do boju, kurz wzbijając. Perkusista dostał w zęby od lokalnego wokalisty Za zgubiony rytm i przedziurawiony bęben. Futryny w lokalu wypadły, a za nimi część chojraków. O północy zabrakło życzeń i fajerwerków na niebie. Została krew na śniegu i połamane sztachety. Kto mógł, uciekał w podskokach przez miedze, A w oknach, jedno po drugim, gasły światła…
-
erekcjato ofensywne
infelia odpowiedział(a) na piąteprzezdziesiąte utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@piąteprzezdziesiąte To nie jest piąteprzezdziesiąte, Ty czarujesz słowem. Podziwiam. -
@truesirex Dziękuję i nawzajem.
-
@Berenika97 Dziękuję.
-
@violetta Mamy nie ma, chata wolna i cap za słoiki... taka rozpusta.
-
@violetta Pychota, ale wymaga długiej pasteryzacji... a licznik się kręci. A do słoika ze smalcem i skwarkami to chętnie bym się przytulił i nikomu nie oddał... choćby na powąchanie!
-
Rymowanka o miłości
infelia odpowiedział(a) na beta_b utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@beta_b Piękne. Na tapecie mam wiersz w podobnym stylu, ale z zaskakującym zakończeniem. Zapraszam do lektury w nowym roku. -
@violetta W sklepach dla ludu pracującego był tylko sztuczny miód, a na otarcie łez wyrób czekoladopodobny.
-
@violetta Kiedyś to cukier był na kartki, a miód tylko w uszach...