-
Postów
571 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez infelia
-
@Gosława Zapraszam po więcej wrażeń.
-
@huzarc Taki był zamiar.
-
Gafle widły drabiniasty wóz
infelia odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Waldemar_Talar_Talar A gdzie zapiecek i klepisko? Gdzie zydel i szatkownica do kapusty? Gdzie podział się samogon? Niech to dunder świśnie! -
@Migrena No to przybijamy piątkę... lecz nie w samsunga.
-
Bywa miękka, czuła, ciepła i przyjazna. Umie też chlasnąć z liścia – prask! Jak ma to w zwyczaju rozeźlona. Pazurkami przyozdobiona ostrymi, A na nich kwiatuszki i serduszka, Chętnie policzek zadrapie do krwi. A jak za nos chwyci – nie puści, wytarga. Zawiera w sobie mapę żywota; W każdym zgięciu los przepowiada, Szczęście lub zgubę – bywa garścią, Co nie umie zatrzymać piasku, Ani wody, ani ulatujących chwil. Czasami pachnie ziemią, mydłem i cebulą, Nosi w zmarszczkach ślad obieranych kartofli. Zna wagę garnka i ciężar torby z zakupami, Odnajduje klucz na ślepo do zamka. Jest narzędziem, które nie zna zmęczenia, Tylko ruch – szorowanie, głaskanie, składanie. Potrafi być pięścią, co łupnie w stół, Umie uchwycić kielnię i igłę najcieńszą. Złapie za pędzel, młot i smyczek, Miewa odciski i ślady farby z budowy. Wyrzeźbi w glinie, zagra na fortepianie. Można ją podać, służąc pomocą lub ucałować Z poszanowaniem i wdziękiem. Wiesz co, moje wszechstronne dłonisko, Lekko już kościste, żylaste, spracowane, Przybijmy sobie piątkę na zgodę – plask!
-
@huzarc Koszmar. Dozwolone od lat 18-tu.
-
@Berenika97 A wałek do ciasta zawsze budził strach...
-
@iwonaroma Mamusia zawsze stoi na straży...
-
„Musimy zdecydować, kto w naszym domu Nosi spodnie – ja, od poniedziałku do piątku, Ty w soboty kręcisz się w spódnicy, A w niedzielę możesz ganiać sobie w slipach. Zrozumiano? kto jest przeciw? kto się wstrzymał? Nie widzę – grafik już szykuję szminką na lustrze.” Szast! tabelki już gotowe, a w nich same wykrzykniki. „Zabawimy się, słodziutki, w malowane cielę.” Poniedziałek – budzi mnie czyjeś chrapanie, Burczenie w trzewiach jak u słonia. O, Ewka, zwlekając się z wyra, bąka puściła I szura w dziurawych kapciach do łazienki. Drzwi nawet nie zamknie i klnie do lustra. Po sutym śniadaniu, beknięciem zakończonym, Ruszyła w moich spodniach odprasowanych Do stoczni budować statki dalekomorskie. Wtorek – dostałem z liścia z półobrotu Za nieumyte gary i zupę przesoloną, Kurz na półkach i śmieci niewyniesione. A na dokładkę w koszu do prania wylądowałem. Środa – jestem na OIOM-ie, nic nie pamiętam, Pewnie wałek do ciasta poszedł w ruch. Widzę ciemność, oczy zapuchnięte, Kaszką manną karmiony proszę o dokładkę. Czwartek – do domu wracam po ciemku W szpitalnym wdzianku i podkulonym ogonem. Drzwi nie zaryglowane, pewnie pułapka. Hyc, cichutko – i w wannie znajduję schronienie. Piątek – dzień szczęśliwy, pani domu po wypłacie Padła na wersalkę ululana – co za spokój! W końcu przed telewizorem plazmowym Mogę podrapać się i poklepać po brzuchu. Sobota – dzień imprezowy, koleżanki się zleciały Na miotłach, kankana tańczę na stole Przy dzikich piskach i chichotach widowni. Skaczę jak głupi pod sufit w nadziei na brawa. Niedziela – mamusia na obiad się zapowiada. Ewunia fartuszek zakłada w kwiatuszki, Tłuc będzie nie mnie, lecz schabowego. „Mężu, skarbeńku, czy podać ci drugie piwo?”
-
@Berenika97 Zabawne.
-
@huzarc Trafnie ujęte. Dzielmy się takimi miniaturami.
-
Upiorny Twist w piwnicy
infelia odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta Tak ze sobą tańcowały, Aż uszyły wierszyk cały! -
@Berenika97 Powiało nadzieją.
-
@Migrena A nadziei trzeba się trzymać, jak pijany płotu. Dziękuję za wnikliwość.
-
W kolejce do lekarza siedzą struchlali, Zapatrzeni w sufit lub w nicość. Czas odliczają, tik – tak, zniecierpliwieni. Godziny mijają, kciuki trzymają mocno Resztkami sił, jeszcze troszeczkę. Numerek jest blisko, coraz bliżej. Byle tylko przekroczyć magiczne drzwi Do wyroczni, uzyskać pomoc lub Usłyszeć przykre słowa i pocieszenia. W piersi bije dzwon – co mnie czeka? Może tylko recepta, syropik, okłady... Niechby nawet lewatywa, och, marzenia! Na biurku doktora teczki z historią choroby Układają się w chybotliwy wieżowiec. Pani pielęgniarka na dzień dobry Okiem obrzuca i dobiera strzykawkę na miarę. Myśl nachodzi: czy to jest gabinet strachu? Wizyta po wizycie, pacjent po pacjencie, Ze zniesmaczoną miną, oniemiały I przygarbiony diagnozą zza drzwi się wyłania. Sunie po korytarzu, opierając się o ścianę, A towarzyszy mu tylko cisza i zrozumienie. Nawet ktoś zakończy rozmowę przez telefon I się przeżegna, sam dobrze wiedząc, co go czeka. Obejrzy się w prawo, w lewo – załamanych widzi ludzi Bez woli walki o jeszcze jeden rok życia. Twarze mają blade i zagubiony wzrok. Czekają na podniesienie lub opadnięcie kurtyny.
-
Upiorny Twist w piwnicy
infelia odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Migrena Tańcuj tak dalej, bo cholernie dobrze się czyta. Gratuluję pomysłu. -
Upiorny Twist w piwnicy
infelia odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nieźle zatańcowany wiersz. Szacun. -
@huzarc Masz w sobie ducha wojownika. Podziwiam.
-
@Nata_Kruk To takie wspominki - wypominki na wesoło.
-
@Berenika97 Pióro w dłoń!
-
Z łokciami na poduszkach, ciekawscy, Wyglądamy przez okno na świat, Chwytając łapczywie ostatnie podmuchy Ciepłego powietrza i promyki słońca. My, widzowie kina ulatującego czasu, Wskazujemy sobie palcami szczegóły z życia: Tam był park, gdzie chowałaś się Przede mną na randce, jak przed zbójem. „Oj głupi, ja za tobą na paluszkach tuptałam, ślepoto!” A tam, na przystanku, gdzie czwórka jeździ, Wyciągnięto cię za uszy z tramwaju, co za wstyd! „Bo zagrałam na skrzypcach wyuczone Nuty Tekli i się troszkę wzruszyli ludkowie.” Patrz, rondo pobudowali – jeżdżą w kółko, Trąbią, mrugają, ryczą jak niedźwiedzie Na rowerach w cyrku tresowane. Nie ma już mięsnego u Pana Janka I kolejek po pęto kiełbasy, balerony. „No nie ma już z kim się pokłócić I zdzielić torebką po plecach – a masz!” Trzepak zniknął, piaskownica i huśtawki. Gdzie podziały się hultaje i osiedlowe gangi? Tancbudę na wzgórzu korniki zjadły. „Nie szturchaj mnie, dziadu niemiły. Tam było nasze cudowne, głośne weselisko.” Ech, co nam zostało – gapić się bezrozumnie W ten zwariowany kalejdoskop świateł. Oczopląsu dostaniemy na widok zmian. Lepiej już usiądźmy przy herbacie gorącej, Ciastkiem przegryziemy cienie na życiorysach. Wzrokiem się przeszpilimy jak detektywi W poszukiwaniu zatajonych prawd i romansów. „A może lepiej zgasić światło i zasłonić okno. Dać się porwać naszym bajecznym historiom, Wskrzesić czuły dotyk dłoni na policzku, Pomiziać się nosami, odnaleźć stęsknione usta?”
-
@Berenika97 Powinien być dział "baśnie".
-
@Berenika97 Opowieść o miłości już dzisiaj. Zapraszam.
-
@Alicja_Wysocka A jak już kochać to z wzajemnością... Dziękuję za lekturę.
-
@Berenika97 Celna uwaga.