-
Postów
571 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez infelia
-
Żona rzuca hasło: „świeży kolor, życie nowe!” Mąż z palcem przy skroni i miną wymowną, Wyciąga dwie lewe ręce i gały wywala. Dziecko farbę trąca – chlup – i się rozlała, A kot, ciap-ciap, znakuje podłogę całą. Sąsiad wpada z dłonią pomocną I maluje sufit na głęboką czerń, jak noc. Drabina się chwieje, trzeszczy i pęka, bęc! Żyrandol spada z hukiem na parkiet, Okna kolorów pełne, aż śmiech miesza się ze łzami. Ubrania w plamach tęczy, ściany wciąż brudnawe, A w klatce papuga krzyczy: „idioci, idioci!” Natalka palce macza w tej ostatniej farbie I w miejscu, gdzie grzyb rośnie okazały, Maluje trzy postacie – proste, niezdarne, wesołe: „Mama, tata i ja” – w wielkim serduchu ujmuje. Babcia w drzwiach jak wyrocznia staje, Palcem kiwa, marszczy czoło, Laską dębową, sękatą, w podłogę stuka: „Czyście zdurnieli? na głowy wam padło! Pędzel to nie kropidło, ja na balkon uciekam!” Pająk wielachny, ich współlokator, Zza szafy wyłazi, przebudzony, Pac, pac – „ładny bajzel, ja wam nie pomogę. Nie uwiję takiej wielkiej pajęczyny, Aby przykryć te wasze szkarady” I nagle w tym chaosie jest szczęście bez miary. Niemi dotychczas, naburmuszeni, nadąsani, Dom rodzinny ożywili z drętwoty i nudy, Umalowali się sami bardziej niż ściany. Chwycili za ręce i z pogwizdywaniem, Z podskokami, do tańca w kółeczku ruszyli...
- 7 odpowiedzi
-
10
-
@Berenika97 Niezwykłe i ciekawe.
-
@jan_komułzykant Dziękuję za lekturę.
-
Z naderwanym uchem i wyłupionym okiem Siedzi grzecznie przed Elwirką, Którą wzięło na czułości i czyta bajki Dla pluszaka o księżniczce i o złotej rybce. Grozi mu palcem gdy nabiera tchu, A miś już chce wybuchnąć śmiechem. Szturchnie go w bok za brak powagi I ukaże klęczeniem na grochu. Gdy już się znudzą im opowiastki, Zagrają sobie w łapki i poganiają w berka. Tup-tup, bum-bum, łubu-dubu Aż sąsiad z dołu nie zaryczy. Tuż przed snem czas na zwierzenia przychodzi Pod kołderką, cichutko: „tak cię kocham, Że zaraz zostaniesz zjedzony bez łyżki I widelca, obiecuję – ja ciebie połknę.” A gdy zmierzch zasypie pokój mrokiem, Powieki z ciężaru marzeń opadną, I lampa straci blask, przytulą się tak mocno, Że bicie serduszek słychać jedno obok drugiego. Kto chrapał – nie znajdziesz winowajcy. Bujają w obłokach, we własnym świecie, Gdzie meble są górami, a dywan to morze, Gonią wśród chmur z pierza i wełny. Nim pierwsza gwiazda wzejdzie, We śnie szepczą sekrety, co tylko oni znają: O moście z tęczy i o latających czarownicach, Które niosą ich w krainę cudnych baśni. Jutro się rozbudzą wśród porannej woni Kwiatów z ogrodu, znów nowe historie zmyślą, A w słońcu, co wstanie i zerknie przez szybę, Odnajdą ślady wczorajszej łobuzerskiej przygody.
-
@huzarc Mrocznie.
-
@Berenika97 Cieszy mnie to.
-
@Migrena Dziękuję za lekturę.
-
@Migrena Wdrapać się na dach i zagwizdać by przywołać gwiazdy...
-
Ileż łez wylewała matka nad niedolą, Biedą i pustym garnkiem na kuchni. Brakowało przyodziewku na zimę, A w podeszwach ziały dziury na palec. Zimno wiało w plecy, a na szybach Mróz malował kwiatki – szyderca. Troszczyła się o nas, ile mogła, Świętych wszelakich prosiła o pomoc Przed snem, a my z nią na klęczkach, A jutro? jutro będzie lepiej, słońce zaświeci, Wstaniemy rześcy, pełni nadziei. Dobrzy ludzie podzielą się chlebem I miłym słowem – nie jesteśmy sami. Dobry, niewidzialny duch nad nami czuwa. Po lekcjach czekało nas zbieranie drew na opał I uśmiechanie się do pani z masarni, Czy nie zostały jakieś skrawki kiełbasy, Kurze łapki lub kości, na zupkę smakowitą. Z koszami wyruszaliśmy o świcie po szczaw, Gubiliśmy się w lesie, poszukując jeżyn i jagód. Doświadczyliśmy tej gorzkiej lekkości życia. Dzisiaj, mając wiele wiosen za sobą, Matczyne trudy dają nam siłę i upór, By w biedzie nie dać się złamać, lecz trwać. Wiemy, oj wiemy, że głód wyostrza smaki, A chłód nieczule testuje ciepło pieca, Że nadzieja lśni najjaśniej, aż błyszczy, Gdy noc jest najczarniejsza i straszna. I choć nie życzymy tamtych dni nikomu, To niesiemy je w sobie – nie jako ranę, ale korzeń, Który głęboko wrósł w ziemię i daje siłę gałęziom, Co ku słońcu wyrosną lata później...
-
@Berenika97 Uśmiech przełamuje rozpacz.
-
Tak daleko od siebie jesteśmy, Ja w kapciach się krzątam po kuchni, Ty już po drugiej stronie tęczy, Podziwiasz widoki, ale z góry. Kumplujesz się z aniołami, Rżniecie w karty, jak cię znam. Może masz na sobie białe wdzianko, Aureolę nad głową i piszczałkę. E, pewnie śmigasz na golasa, Dosiadasz chmurkę i wyrywasz laski. Cały ty... ja nie śpię po nocach, Podkradam belki z tartaku, Kradnę z żelaznego gwoździe. Mam plan na budowę kładki nad otchłanią, Która nas rozdziela i mgłą przesłania, By połączyć teraźniejszość z zaświatami. A ty się nie leń, wałkoniu, I po swojej stronie rzeki zapomnienia Zacznij wbijać pale, kłaść deski, Pracuj wytrwale – spotkajmy się na moście. Ja dam ci kuksańca w żebro, A ty przewiesisz mnie przez ramię I dasz głośnego klapsa, a najlepiej dwa. Opowiemy sobie, co nas minęło I co nas czeka – pokażę ci zdjęcia wnuków, Jak skaczą po moim ukochanym tapczanie, I tłuką się poduszkami, skaranie boskie. Twój zięciu Rychu przysłał pozdrowienia, Został ambasadorem w Sing-Sing – jakoś tak. Do zobaczenia, mój miły, gdy nadejdzie pora, Mrugnę do ciebie z drugiego brzegu, A to będzie nasz konspiracyjny znak...
-
@Berenika97 Mądre słowa. Dziękuję.
-
@wierszyki Smutne, bo zapomniane.
-
Przystańmy nad tym grobem, Chcę się pomodlić – miała tylko Trzydzieści lat, całe życie przed sobą, I nagle opuściła ten świat, tak nagle. Pisałyśmy do siebie, dzieląc się Wrażeniami z wycieczek szkolnych, Całuski sobie słałyśmy i głupie fotki Na tle dzikich zwierzaków w ZOO. Bałam się już wtedy o jej los, Znając postępy ciężkiej choroby. Mogłam tylko dusić w sobie szloch. Och, trwaj w mojej pamięci na zawsze. Pójdźmy w alejkę, tam, zarośniętą, zapomnianą, Gdzie nikt już nie pochyla głowy w zadumie. Patrz, ten krzyż da się wyprostować I napisy odmalować, zróbmy to, proszę. Po zmroku widać tyle światełek, Jakby te dusze mrugały do nas. Tak, one gotowe są opowiedzieć swoje historie. Obejmij mnie mocno, bo chcę ich posłuchać. Każde z tych imion i nazwisk Zawiera w sobie pragnienie istnienia. Marzyli o długim życiu, o prawnukach-psotnikach, Zakasywali rękawy, by zbudować nie pomniki Lecz więzi rodzinne, a z nimi trwałość. Niewielu to się udało, mimo wysiłków. Na starym, przekrzywionym lastryku napis: „Do likwidacji” przyklejony, beczę, to widząc. Wrócę tu, moje ogniki, moje duszki, Które tu trwacie z nadzieją na pamięć. Pogadamy cichutko, poplotkujemy, Powspominamy sobie – co wy na to?
-
Halloween 2025
infelia odpowiedział(a) na Poezja to życie utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poezja to życie I o cukierka proszą... a idźcie do Gierka... -
@obywatel I to jest odpowiedź na złośliwość martwej natury.
-
Otwieram chłodziarkę, mocno inteligentną, W okularach przeciwsłonecznych na nosie, W obawie, że blask poraziłby oczy. Ludzkim głosem przemawia maszyna: „Proponuję twarożek ze szczypiorkiem.” Trzask drzwiczkami – żarty sobie stroi. Podaj mi piwo chłodne, królowo lodu. „Proszę bardzo, dzyń, gotowe, gospodarzu.” Cwana sztuka, myślę, znasz jakieś kawały? „Owszem, wymienię ci daty ważności Wszystkich produktów, usiądź, bo zaniemówisz.” Oj tam, oj tam, trochę pleśni nie zaszkodzi. „Drogi panie, czy normalne jest wśród ludzi, Że kiełbasa wraz z sałatą sambę tańczą? Ser, nietknięty od miesiąca, zrozpaczony, Dziury swe załatał ze zgryzoty – ot, biedactwo. Mało tego, śledź w słoiku się ożywił. Margaryna z masłem wdała się w zapasy, O wartość zdrowotną im poszło, ależ się leją! A musztarda wyje, bo już po obiedzie. Nie torturuj mnie, człowieku samolubny. Pomyślałeś choć raz, że chciałabym się odchudzić, Odetchnąć świeżym powietrzem? a masz! Z agregatu to moje ostatnie tchnienie!”
-
Stary człowiek drzewo pies i chata
infelia odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Waldemar_Talar_Talar W tym obrazku brakuje jeszcze wszędobylskiego kota. -
@Nata_Kruk A teraz dołącz malunek z dzieciństwa dla dopełnienia ekspresji wiersza. Proszę.
-
@Nata_Kruk Dziękuję za lekturę.
-
@Berenika97 Dziękuję wierna czytelniczko.
-
@tie-break Celnie ujęte.
-
@Alicja_Wysocka Nie wyzwiska, takie tam połajanki.
-
Oczy moje, odzyskajcie wzrok, Oddajcie mi utracone barwy tęczy. Uszy, nie będę już was więcej wykręcał, Na prawo i lewo, nastawcie się na czujny Odbiór dźwięków dzikiej natury. Nosie, ty zakatarzony nicponiu, kichnij Raz, a dobrze, i wróć mi woń ulotną Czasu, życia, świata i nadziei traconej. Kręgosłupie, na ciebie najlepiej zadziała Chłosta pokrzywą; zegnij się, proszę, troszkę. Jęzorze drętwy, czy mam cię ugryźć, By poczuć smak bólu i żelaza? Języku, skłócony ze strunami głosowymi, Czy już nigdy nie wypowiem: „Niech to jasna cholera?” Łokciu, wyprostuj się, nie pokazuj mi wała. A ty, stopo, ty małpo nieczuła, Nawet nie chcesz zaswędzieć. Jędzo, daj mi chodzić, pozwól tańczyć. Ząbki moje ostatnie, nie dokazujcie, O snu chwilę proszę i spokoju. Pamięci moja, ty też się pakujesz? Poczekaj, usiądź przy mnie, daj się pogłaskać, Uszczypnąć, nim przyjdzie zapomnienie...
-
@Leszczym Jakby nie czytać Twoje słowa, pojawia się postać Pana Zbigniewa. Sorry jeśli powiało polityką. @Annna2 Nic jak malowane.