Andrzej P. Zajączkowski
Użytkownicy-
Postów
424 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Andrzej P. Zajączkowski
-
Z wysiłkiem księgę pod połą płaszcza trzymałem By przed niepożądanym zasłonić ją wzrokiem; Przez przystani stare uliczki przemykałem Z rozedrganym spojrzeniem i nerwowym krokiem. Matowe okna, skryte wśród cegieł odartych Zerkały podejrzliwie jak gna mnie potrzeba. Na myśl o tym co kryją, czułem nieprzeparty Zew zbawczego widoku błękitnego nieba. Nikt nie widział jak wziąłem tę rzecz, a mimo to, Echo tego śmiechu w mej głowie wciąż krążyło, Mogłem tylko zgadywać z jak ciemnych światów zło Czaiło się w tomiszczu, które mnie skusiło. Każdy krok cięższy - mury jednakie i mroczne - A w dali za mną człapały stopy niewidoczne. I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet nr. 2. Teraz widać, że to poemat w odcinkach w formie sonetów. Jeszcze niedawno nie wiedziałem, że Lovecraft był też poetą, a co dopiero że takim...): I held the book beneath my coat, at pains To hide the thing from sight in such a place; Hurrying through the ancient harbor lanes With often-turning head and nervous pace. Dull, furtive windows in old tottering brick Peered at me oddly as I hastened by, And thinking what they sheltered, I grew sick For a redeeming glimpse of clean blue sky. No one had seen me take the thing—but still A blank laugh echoed in my whirling head, And I could guess what nighted worlds of ill Lurked in that volume I had coveted. The way grew strange—the walls alike and madding— And far behind me, unseen feet were padding.
-
Ciemność była i kurz w tym miejscu zagubionym W plątaninie starych zaułków przy nabrzeżach, Dziwadeł z morza wyłowionych woń nieświeża I dziwny kłąb mgły przez zachodni wiatr niesiony. Szybki w romby od dymu i szronu ściemniałe, Ukazały stosy ksiąg, jak pnie wykręcone, Gnijące od podłogi, aż po dach - złożone Ze starej wiedzy za grosze sterty zbutwiałe. Wszedłem, oczarowany i drąc pajęczą sieć Wziąłem tom najbliższy i przerzucałem strony, Drżąc na widok słów, które wydawały się mieć Sekret, potworny gdyby został wyjawiony. Spodziewałem się ujrzeć księgarza siwy włos, Ale doleciał mnie tylko śmiejący się głos. I Howard ("Księga" jest pierwszym z trzydziestu sześciu sonetów cyklu "Fungi from Yuggoth". Poprzednio zamieszczone "Wyobcowanie" jest trzydziestym drugim.): The place was dark and dusty and half-lost In tangles of old alleys near the quays, Reeking of strange things brought in from the seas, And with queer curls of fog that west winds tossed. Small lozenge panes, obscured by smoke and frost, Just shewed the books, in piles like twisted trees, Rotting from floor to roof—congeries Of crumbling elder lore at little cost. I entered, charmed, and from a cobwebbed heap Took up the nearest tome and thumbed it through, Trembling at curious words that seemed to keep Some secret, monstrous if one only knew. Then, looking for some seller old in craft, I could find nothing but a voice that laughed.
-
Popełniłem błąd! Pokornie proszę o wybaczenie. Chodzi o wers: And still the burden of the strain Słowo Strain ma dodatkowe znaczenie, które uświadomiłem sobie słuchając pięknej pieśni Rule Britannia (...), a konkretnie słów: And guardian angels sang this strain. Strain to też melodia, pieśń. A Burden? Okazuje się, że w tym znaczeniu to powracający motyw, akcent, refren. Zatem Emily mówi po prostu: - I wciąż refrenem mojej pieśni jest -. I wszystko robi się jasne. Zatem niezgrabne: I wciąż ciężarem u napięcia granic Jest mi - nie walcz więcej, to wszystko na nic. - Zamieniam na: I wciąż oznaką mej melodii granic Jest - Dość już twych starań, to wszystko na nic. -
-
Usiadłam sama; światło roztaczając Radośnie lśnił letni dzień umierając; Widziałam jak kona, patrzyłam jak znika Z bezwietrznych łąk, z mglistego zagajnika; I myśli w mej duszy się rozszalały I serce się ugięło przed ich siłą I gorzkie łzy z moich oczu tryskały Bo słów na uczucie mi brakowało, Które dostojną tę radość kalało W tą godzinę, tak boską i tak miłą. Pytałam siebie, - Dlaczego cennego Tego daru niebiosa mi nie dały, Wielkiego, przez wielu otrzymanego, By się ich myśli w poezji splatały? - To sny mnie osaczyły, - powiedziałam - Z beztroskich dziecięcych lat dorastania; Fantazja dzika wizje przekarmiała Odkąd życie rozkwitło u zarania. - Dziś, gdy nadzieja na śpiew się zbudziła, Bezdźwięczną strunę ma ręka trąciła; I wciąż oznaką mej melodii granic Jest - Dość już twych starań, to wszystko na nic. - I Emily: Alone I sat; the summer day Had died in smiling light away; I saw it die, I watched it fade From misty hill and breezeless glade; And thoughts in my soul were gushing, And my heart bowed beneath their power; And tears within my eyes were rushing Because I could not speak the feeling, The solemn joy around me stealing In that divine, untroubled hour. I asked myself, “O why has heaven Denied the precious gift to me, The glorious gift to many given To speak their thoughts in poetry? “Dreams have encircled me,” I said, “From careless childhood's sunny time; Visions by ardent fancy fed Since life was in its morning prime.” But now, when I had hoped to sing, My fingers strike a tuneless string; And still the burden of the strain Is “Strive no more; 'tis all in vain.”
-
Zima to showman jest zawołany, Zmienia pnie drzew w śnieżne bałwany, A domy w torty urodzinowe, A jeziora w ciasteczka lukrowe. Gładki i czysty i mroźnie biały, Chciałoby się ugryźć ten świat cały. To pora by być młodym i gładkim, By na język łapać śnieżne płatki! Śnieg śnieżny jest, kiedy go nawieje. Przykro mi, że rozmokły, kiedy topnieje. I Ogden: Winter is the king of showmen, Turning tree stumps into snow men And houses into birthday cakes And spreading sugar over lakes. Smooth and clean and frosty white, The world looks good enough to bite. That's the season to be young, Catching snowflakes on your tongue! Snow is snowy when it's snowing. I'm sorry it's slushy when it's going.
-
Ciałem ze swoimi pozostawał w bliskości, A każdy świt na zwykłym miejscu go znajdował, Lecz każdej nocy jego duch chętnie wędrował, Przez pustki i światy inne od codzienności. Zobaczył Yaddith, lecz ocalił rozum w głowie, Ze strefy Ghooric wrócił z duszą niezmienioną, Gdy w noc spokojną poprzez przestrzeń zakrzywioną Doszedł świst wzywający na tamto pustkowie. O świcie jako starszy człowiek się obudził, I zwykłe rzeczy już się takie nie wydają. Wkoło mgliste i mroczne obiekty latają— Zwidami, błyskotkami plan większy go łudzi. Teraz pośród przyjaciół jest jak w obcym tłumie, Do którego należeć dłużej już nie umie. I Howard: His solid flesh had never been away, For each dawn found him in his usual place, But every night his spirit loved to race Through gulfs and worlds remote from common day. He had seen Yaddith, yet retained his mind, And come back safely from the Ghooric zone, When one still night across curved space was thrown That beckoning piping from the voids behind. He waked that morning as an older man, And nothing since has looked the same to him. Objects around float nebulous and dim— False, phantom trifles of some vaster plan. His folk and friends are now an alien throng To which he struggles vainly to belong.
-
H. P. Lovecraft - Koty (The Cats)
Andrzej P. Zajączkowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Babele bloków ku niebiosom w górę sięgają W dole płomienie daremności wirują; Cegły i kamień czarną pleśnią zarastają, Drżą lampy i trupie światła połyskują. Czarne cielska mostów ponad lepkimi rzekami, Bezimienni pajęczyny z kabli wiją; Z wilgotnych głębi katakumb płyną strumieniami Smrodu żywe smugi, które w słońcu gniją. Kolor i splendor, choroba i degeneracja, Wrzask i jazgot i szaleńcza pełzanina, Dziwnych-bogów przez egzotyczny tłum adoracja, Kłąb odorów, od których mózg się zacina. Legiony kotów z zaułków nocnych ciemności, Wyjące i chude w bladym świetle luny, Wrzeszczą przyszłość przemową diabelskiej klarowności Ogrodu Plutona krwawe sycząc runy. Piramidy i wieże zarosłe, kruszejące, Nietoperze w dół w zielsko ulic nurkują; Pod brudnymi mostami Arkham rzeki huczące W samotności, gdy się hordy wycofują. Od chybotania księżyca dzwonnice pękają, Jaskiń gęstym mchem zarośnięte wyloty, A z żyjących, wiatrom i wodzie odpowiadają, Wyjąc wśród pustkowia tylko chude koty. I Howard, który w czasie wolnym od Cthulhu pisywał też wiersze: Babels of blocks to the high heavens towering Flames of futility swirling below; Poisonous fungi in brick and stone flowering, Lanterns that shudder and death-lights that glow. Black monstrous bridges across oily rivers, Cobwebs of cable to nameless things spun; Catacomb deeps whose dank chaos delivers Streams of live foetor that rots in the sun. Colour and splendour, disease and decaying, Shrieking and ringing and crawling insane, Rabbles exotic to stranger-gods praying, Jumbles of odour that stifle the brain. Legions of cats from the alleys nocturnal. Howling and lean in the glare of the moon, Screaming the future with mouthings infernal, Yelling the Garden of Pluto's red rune. Tall towers and pyramids ivy'd and crumbling, Bats that swoop low in the weed-cumber'd streets; Bleak Arkham bridges o'er rivers whose rumbling Joins with no voice as the thick horde retreats. Belfries that buckle against the moon totter, Caverns whose mouths are by mosses effac'd, And living to answer the wind and the water, Only the lean cats that howl in the wastes. Od tłumacza: Arkham kojarzy się dziś z Batmanem, ale H. P. Lovecraft był pierwszy - jego Arkham to wymyślone miasto gdzieś w Massachusetts. Twórcy Batmana nazwali swój dom wariatów Arkham właśnie na cześć Lovecrafta. -
Opłakuj, Córo królewskiego rodu, Hańbę Pana, królestwa upodlenie; Ach gdybyż te łzy, z twojego powodu Mogły zmyć twego ojca przewinienie! Opłakuj - bo twe łzy są Cnoty łzami Dość się już wyspy nasze nacierpiały; I niech ci te łzy długimi latami W Uśmiechach Ludzi będą się zwracały! - I Byron: Weep, Daughter of a royal line, A Sire’s disgrace, a realm’s decay; Ah happy, if each tear of thine Could wash a father’s fault away! Weep – for thy tears are Virtue’s tears Auspicious to these suffering Isles; And be each drop in future years Repaid thee by thy People’s Smiles! – Tym razem wiersz jest polityczny. Ową płaczącą damą jest Charlotta Augusta, córka Króla Jerzego IV, która będąc gorącą zwolenniczką Wigów rozpłakała się, widząc jak jej ojciec, wtedy jeszcze jako Książe Regent, publicznie poniża Wigów w osobach lordów Greya (tak, Earl Grey) i Grenville'a. Incydent miał miejsce w Carlton House, 22 Lutego 1812 roku. Charlotta miała wtedy lat 16 i wszelkie szanse na zostanie wyczekiwaną królową po swym bardzo nielubianym ojcu, lecz zmarła w połogu w 1821. Co do wiersza Byron przez dwa lata ukrywał swoje autorstwo, ale w końcu nie wytrzymał i się przyznał do - było nie było - zdrady stanu. Miał szczęście, że sam był lordem. Hm, nabrałem dziwnej o tej porze ochoty na herbatę.
-
Gdybym miał niebios haftowaną tkaninę, Ze złotego i srebrnego utkaną światła, Błękitną i mroczną i cienistą tkaninę Z ciemności i jasności i pół-światła. Rozpostarłbym tkaninę pod twymi stopami: Lecz ja, biedak, mam tylko me marzenia; Rozpostarłem marzenia pod twymi stopami; Stąpaj lekko, bo stąpasz po moich marzeniach. I William (1899): Had I the heavens' embroidered cloths, Enwrought with golden and silver light, The blue and the dim and the dark cloths Of night and light and the half-light, I would spread the cloths under your feet: But I, being poor, have only my dreams; I have spread my dreams under your feet; Tread softly because you tread on my dreams. Znany także jako Aedh Wishes for the Cloths of Heaven lub He Wishes for the Cloths of Heaven, wiersz "wystąpił" w filmie Equilibrium, recytowany we fragmencie przez Seana Beana, tradycyjnie dla tego aktora tuż przed śmiercią jego postaci. Film nieco zapomniany, a godny polecenia.
-
@tie-break Dziękuję za zainteresowanie i polecam inne wiersze. Myślę, że Sara potrafiła zapakować wielkie uczucie w małą kopertkę i przewiązać wstążeczką. Co do metrum, próbowałem w ośmio- i dziewięciozgłoskowcu. Tu było za mało, tam za dużo i stanęło na tym łamanym metrum 8/9. Wypowiedziałem na głos - trzy razy - i nie było źle.
-
Och, rozsiałam miłość wszędzie, Na każdym kroku ją odkryje; Przez nią w nocy spać nie będzie, Ona w powietrzu go spowije. Przed oczy rzuciłam mój cień Skrzydlaty pożądania mocą, Aby jak obłok był mu w dzień, I jak kolumna ognia nocą. I Sara: Oh, I have sown my love so wide That he will find it everywhere; It will awake him in the night, It will enfold him in the air. I set my shadow in his sight And I have winged it with desire, That it may be a cloud by day, And in the night a shaft of fire.
-
W styczniu wszystko jest zmrożone, Mamy dwoje dzieci. Oboje są one. Ta zasada w styczniu obowiązuje: Jedna jest w szkole, druga się kuruje. W lutym szaleją śnieżne zadymki. My mamy dwie małe dziewczynki. Każda niech będzie błogosławiona ---- I ta w szkole i ta położona. Marzec to miesiąc żenady i zamieci. Siostrę ma każde z naszych dzieci Jak Jaś i Małgosia się razem trzymają, Z benzoesem pod nosami kichają. Kwiecień z wód burzliwych się składa I wizyt lekarza co córkom gardła bada. Mając też syna i klacz o rączych nóżkach, Mielibyśmy konia, I chłopca, I dwie dziewczynki w łóżkach. I Ogden: In January everything freezes. We have two children. Both are she'ses. This is our January rule: One girl in bed, and one in school. In February the blizzard whirls. We own a pair of little girls. Blessings upon of each the head ---- The one in school and the one in bed. March is the month of cringe and bluster. Each of our children has a sister. They cling together like Hansel and Gretel, With their noses glued to the benzoin kettle. April is made of impetuous waters And doctors looking down throats of daughters. If we had a son too, and a thoroughbred, We'd have a horse, And a boy, And two girls In bed.
-
Zmierzch . . . . . Cichną przestworza. - Łuną Błyszczące widzę wzgórza na wschodzie. Wędrujące chmury, srebrne łodzie, Połyskując przez blady błękit suną. Tak lekko w oddali szybują . . . I jakby przywiozły żeglarzy świętych, Przy szczytach gór księżycem tkniętych, Jak przy samotnej wyspie, cumują. I Rainer: Abend . . . . . Stille die Fernen. — Ich schau’ Hoch ob verdämmernder Hügellehne Wandelnde Wolken, silberne Kähne, Schimmernd schwimmen im bleichen Blau. Gleiten so leicht in die Weite hinaus . . . Da, bei des Mondes blinkenden Bergen Stehn sie, als setzten sie selige Fergen Dort auf dem einsamen Eiland aus.
-
Wędrując przez las Wśród zielonych drzew, Dzikiego Kwiatu Usłyszałem śpiew. - Spałem sobie w ziemi W tę długą cichą noc, Wyszeptując lęki, Rozkoszy czując moc. Aż wzszedłem o poranku, Jak świt zaróżowiony, By znaleźć nową radość; Lecz, och! jestem wzgardzony. - I William: As I wandered the forest, The green leaves among, I heard a Wild Flower Singing a song. "I slept in the earth In the silent night, I murmured my fears And I felt delight. In the morning I went As rosy as morn, To seek for new joy; But oh! met with scorn."
-
W Warszawie, w Polsce Po drugiej świata stronie, Myślał o mnie dziś ten, Do kogo ma miłość płonie; Wiem, bo od tego Skrzydeł dostałam, Pośród szumu wiatru Jego głos słyszałam; Objął mnie ramionami Tam gdzie rosną paprocie Patrząc w sadzawkę twarz jego ujrzałam w wodzie— Lecz teraz jest noc i szepczą Zimne gwiazdy w swym gronie: - Warszawa, w Polsce jest Po drugiej świata stronie. - I Sara: In Warsaw in Poland Half the world away, The one I love best of all Thought of me to-day; I know, for I went Winged as a bird, In the wide flowing wind His own voice I heard; His arms were round me In a ferny place, I looked in the pool And there was his face— But now it is night And the cold stars say: "Warsaw in Poland Is half the world away." Od tłumacza: Sara nie miała z Polską nic wspólnego. Warszawa tu, to jedynie odległe miejsce, o którym w Nowym Jorku niewiele wiadomo.
-
Księżycu, smukła istoto, Kto to ci daje, kto to, co miesiąc dziecię? I kto powoduje, że wciąż pochłania cię pasmo ciąż niemal ziemskie przecie? Ty przydajesz krwotoku naszym młodym dzierlatkom. Lecz czego jesteś matką dwanaście razy w roku? Czy możemy naszą ręką chować twe zwiewne dziatki? Znalazłem w sobie miękką kołyskę w złote płatki, zda się twą owiana mgiełką. I Rainer: Lune, svelte personne, qui est celui qui te donne chaque mois un enfant? Et qui te rend sans cesse occupée de ta grossesse presque terrestrement? Tu attires le sang de nos vierges pubères. Mais de quoi es-tu mère douze fois par an? Élèverions-nous en nous ta légère progéniture? J’ai trouvé en moi un doux berceau orné de dorures, qui me paraît de ton goût.
-
Christina Rossetti, Song [When I am dead...]
Andrzej P. Zajączkowski odpowiedział(a) na Witalisa utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Doskonały przekład pięknego wiersza. Mam nadzieję na więcej. -
Ella Wheeler Wilcox - Rok (The Year)
Andrzej P. Zajączkowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jakie na Nowy Rok napisać wyrazy, Których nie słyszano już tysiące razy? Nowy rok witając, stary odeślemy, Wiedząc, że my śnimy i śniąc, że my wiemy. Budzimy się rankiem, śmiejąc się radośnie, O zmroku spać idziemy, płacząc żałośnie. Świat w objęciach trzymamy, aż nas poparzy, Klniemy go wtedy, by o skrzydłach marzyć. Życie i miłości, zaloty i śluby, Całun dla umarłych i całus dla lubych. Wesołość i rozpacz, lęki i nadzieje, I to jest właśnie to, co przez rok się dzieje. I Ella: What can be said in New Year rhymes, That’s not been said a thousand times? The new years come, the old years go, We know we dream, we dream we know. We rise up laughing with the light, We lie down weeping with the night. We hug the world until it stings, We curse it then and sigh for wings. We live, we love, we woo, we wed, We wreathe our brides, we sheet our dead. We laugh, we weep, we hope, we fear, And that’s the burden of the year. -
Szyby w oknach od mrozu się skrzą, Tej nocy zima jest przeraźliwa, Okrutny jest księżyca blask, a wiatr Niczym obosieczny miecz przeszywa. Boże, w opiece swej bezdomnych miej, Żebraków, co daremnie się błąkają. Boże, miejże litość dla biedaków, Gdy przez śnieg w świetle lamp się tułają. Mój pokój jest jak czerwca wspomnienie, Zasłonami ciepło otulone, Ale gdzieś tam, jak bezdomne dziecko, Płacze me serce z zimna skulone. I Sara: My window-pane is starred with frost, The world is bitter cold to-night, The moon is cruel, and the wind Is like a two-edged sword to smite. God pity all the homeless ones, The beggars pacing to and fro. God pity all the poor to-night Who walk the lamp-lit streets of snow. My room is like a bit of June, Warm and close-curtained fold on fold, But somewhere, like a homeless child, My heart is crying in the cold.
-
@Witalisa Kluczem jest wers "And my eyes are blue;", dosłownie: I oczy mam niebieskie. Dopiero tu zdajemy sobie sprawę, że z przewoźnikiem - boatman - czyli, na pewno mężczyzną) rozmawia dziewczyna, wcześniej mógł to być ktokolwiek. Tylko wtedy ta fraza ma sens - próbuje flirtu, by zmiękczyć przewoźnika, co pewnie wcześniej jej się udawało. I przekład musi to oddać. To musi być coś co powiedziałaby dziewczyna próbująca oczarować starszego pana, by uniknąć opłaty za przeprawę.
-
@Tectosmith Dziękuję za tę opinię, bo też mi się tak na początku wydawało. Próbowałem takiego rozwiązania, ale nie działało dla mnie. Christina oparła cały wiersz na trójrymie: do-you-blue. To właśnie ten trójrym z trzech zwykłych jednosylabowych słów daje wrażenie prostoty i buduje rytm. Musiałem tylko znaleźć odpowiednik. Trochę mi zeszło, bo blue ma tu znaczenie - "and my eyes are blue" - wskazuje, że to słowa młodej kobiety. Pozorna banalność ukrywa głębsze znaczenie - dziewczyna zmarła, ale Charon - oczywiście, to jego łódź - nie dba o to kogo wiezie i jest obojętny na prośby i sugestie. Natomiast ja, jak zwykle jestem otwarty na propozycje zmian i poprawek, bo te wiersze zasługują na najlepszy możliwy przekład. Na przykład - grosze trzy - zamiast jednego pensa (grosza), dodatkowo zaciemniają sens, bo oryginalny obol był jeden.
-
- Przepraw mnie na drugi brzeg, Proszę, zależy mi. - - Przeprawię, jeśli w swej sakiewce Masz grosze trzy. - - Mam w sakiewce mej trzy grosze, A oko me skrzy; Więc na drugi brzeg mnie przepraw Proszę, zależy mi. - - Zatem do mej łodzi wsiadaj, Czy w oku mrok czy skrzy, A na drugi brzeg przeprawię Za twe grosze trzy. - I Christina: "Ferry me across the water, Do, boatman, do." "If you've a penny in your purse I'll ferry you." "I have a penny in my purse, And my eyes are blue; So ferry me across the water, Do, boatman, do!" "Step into my ferry-boat, Be they black or blue, And for the penny in your purse I'll ferry you."