moje ciało nie świętość
a jednak świątynia -
dla ciebie
każda linia zagięta
każda rysa i gładkość
każdy spełniony dźwięk...
gdy rozkwitam w tobie
ciężar trosk tkwi płytko
w pobliżu cienkiej powłoki skroni
moje ciało wciąż jak pomnik -
wewnętrz bogactwo
ocean wspomnień
wspólnych doświadczeń rzeka
i czas który naszą młodość trwoni
@staszeko zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Czasem mam wrażenie dryfowania w powietrzu, zbliżam się i oddalam. Oddalam i zbliżam...
Pozdrawiam serdecznie 😊
tęsknię piórami rzęs
opuszkami palców
zalotnym spojrzeniem ze złota...
a czasem najzwyklej milczę -
gęsto
obficie
namacalnie otulona mrokiem
i między nami żal się rozrasta
jak grad z impetem spada
pod linijkę splątania układam...
już się nie podźwignę
ugrzęzłam na twoich kolanach
wokół wieczna ciemność
jak lilii zapach kochania
@Rolek bardzo ciekawy limeryk:) Odnoszę się do jego treści, bo
nie znam się na stopach (mam dwie standardowo i to tyle w temacie) akcent mam polski i na tym poprzestanę.
Warsztatu więc nie oceniam bo się nie znam.
Pozdrawiam:)
@Jacek_Suchowicz ciekawe :)
I tak, masz rację: fortepian jest bardziej poetyki.
Pozdrawiam:)
@Deonix_ oryginalnie napisany ten wiersz. Podoba mi się :)
Dziękuję za miły komentarz :)
Pozdrawiam ciepło:)