Corleone 11
Mecenasi-
Postów
2 667 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Treść opublikowana przez Corleone 11
-
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Rozdział piętnasty I tak ze starcia na starcie wyglądał przemarsz - wbrew pozorom, to właśnie słowo jest tu właściwym - armii Rzeczypospolitej przez germańskie ziemie aż do ich zachodniej granicy z Republiką Francuzów, stanowiącej jednocześnie jej granicę wschodnią. Z obywatelami, których wcielono do wojska wbrew ich woli, Rzeczpospolita w swym majestacie i łaskawości obeszła się łagodnie. Inaczej było z tymi, którzy z wrogości wobec Słowian znaleźli się w szeregach german-armii, jak i z urzędnikami wszystkich szczebli. Tu już wybaczenia nie było, a srogość - rzec bowiem surowość byłoby wielce nieadekwatnym - carskich sędziów, drobiazgowych wszakże a sprawiedliwych w swych osądach oraz dokładnych i sumiennych w procesowaniu - ujawniała się w całej pełni. Co w praktyce oznaczało to dla uznanych winnymi i dla ich rodzin, pozostawiam Twojej, drogi Czytelniku, domyślności. Z trzech WspółMistrzów Muhammad wyrażał słowami zgodę na ów stan rzeczy i jego akceptację, natomiast Jezus i Siddharta okazywali ją milczeniem i brakiem sprzeciwu wobec wyroków sądów i wobec działań przedstawicieli służb stosownych. Analogicznie, co całkiem zrozumiałe, zachowywali się ich właśni padawani. * * * - Taak... - zaczął Muhammad, jego zwyczajem przeciągając wypowiadanie potwierdzenia. - Armia lądowa, flota i lotnictwo Germanów pokonane. Ich aparat wypaczania ludzkich umysłów przestał istnieć. Idee, które zasiał, umrą wraz z siewcami i wraz z tymi, którzy indoktrynacji owej poddani zostali. - Czas tym ziemiom na nowe społeczeństwo wyższej wibracji i wyższej świadomości - zakontynuował Jezus. - Niech ziarna Światła, które właśnie zaczynamy zasiewać, wzrastają swobodnie i bez przeszkód. - Niech ziemie te - zakończył Siddharta - odetchną od negatywnych energii i wibracji ludzi, którzy je zamieszkiwali. A duszom których czas teraz - lub ten czas już zbliża się do nich - na rozpamiętywanie przeszłego już - albo wkrótce - wcielenia w bezpośredniej naszej Obecności. Ich padawani podobnym ruchem ujęli, unieśli i włączyli swoje świetlne szable. Krzyżując ich cztery promienie i łącząc w jeden głos słowa króla, który zapoczątkował Wielką Rzeczpospolitą, sięgającą w chwili obecnej od Republiki Franków aż po Ocean Spokojny. Słowa wypowiedziane po wielkiej bitwie z roku 1410, stanowiącej chwałę rycerzy i wojowników tamtych czasów: - Mamy pokój! Voorhout, 15. Grudnia 2024 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Czas najwyższy na tę zmianę. Wspomniana księga jest połączeniem prawd i kłamstw, zaś od chrześcijaństwa buddyzm i hinduizm przekazują więcej prawd. Szczególnie tę o reinkarnacji. Dzięki Ci wielce za wizytę, czytanie i komentarz. 🙂 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Rozdział piętnasty Po przegranych starciach - trudno je nazwać bitwami ze względu na szybkość i zdecydowanie, z jakim wojsko Rzeczypospolitej postępowało naprzód - w całym pasie nadgranicznym, poczynając od Stralsundu i Rostocka przez Drezno oraz Lipsk aż po Norymbergę i Monachium - germańskie oddziały w stanie liczebnym znacznie mniejszym od wyjściowego oraz w poczuciu całkowitej dezorientacji były okrążane i brane do niewoli. Siła ataku i tempo posuwania się naprzód armii polskiej zadziwiał cara mimo, iż przecież mogł on spodziewać się takich rezultatów, skoro kampanię - ze szczegółami, jak wiesz, mój Czytelniku - zaplanował w końcu nie kto inny, jak uwszechświatowiony Muhammad, a jej zaplecze szkoleniowe i technologiczne wymyślone zostało przez dwóch pozostałych WspółMistrzów. W sposób absolutny zaskakiwani byli również lokalni rzeszowi oficjele i urzędnicy niższego szczebla, dla których docierający brak informacji od dowódców oddziałów, rozmieszczonych na wschód od zarządzanych przez nich miejscowości nie oznaczał najczęściej tego, co oznaczać był powinien. Jako że odznaczali się, jako - nazwę to wprost - produkty systemu ograniczającego wyobraźnię i będącego wrogiem swobodnego myślenia - tymiż właśnie. Czyli brakiem wyobraźni i brakiem myślenia. Przez co - albo dzięki czemu - w tym, co uważali za swoje umysły, nie powstawały wyobrażenia, że oddziały te mogą już zwyczajnie nie istnieć albo ludzie je stanowiący mogą znajdować się w polskich rękach. Myśli zaś takie najzwyczajniej nie przychodziły do nich z tej samej przyczyny: intelektualnych ograniczeń mających u podstaw negatywną intencję i negatywny zamysł systemu, zrodzonego w głowie pewnego doradcy pewnego germańskiego króla przed kilkoma wiekami. A przez kolejnych władców i ich doradców oraz przychodzących po nich polityków i ich ministrów wdrażane i wpajane w ramach systemu tak zwanego edukacyjnego kształtowania świadomego obywatela. Który, jak właśnie pokazywała sytuacja, bynajmniej świadomym nie był. * * * - Superfajnie walczy się takim czołgiem - uśmiechnął się do siebie Muhammad, siedząc wygodnie na miejscu dowódcy 8TP i prowadząc pojazd przy pomocy telekinezy oraz przy jej pomocy strzelając - raz ze stumilimetrowego działa, a raz z karabinów maszynowych - zależnie od bojowych okoliczności. - Ciach! - uśmiechnął się jeszcze szerzej, gdy wybuch wystrzelonego przezeń pocisku wysłał do boskiego wymiaru dusze artylerzystów, obsługujących stojącą w odległości około stu metrów na wprost jego czołgu armatę. - Ach, tego mi było potrzeba! Tak - uśmiechnął się po raz trzeci. - Energia waszych ciał na powrót zjednoczy się z energią Mamy Ziemi, z duszami zaś, o, już stojącymi przede mną, zaraz sobie przeprowadzimy duchową analizę wcieleń, które właśnie zakończyliście. Odechce się wam wojaczki i zabijania - taak, odechce. Zamiast tego w kolejnych inkarnacjach zaczniecie podążać ścieżką duchowego rozwoju w spokojnym, rodzinnym życiu. I was też oduczę chęci wojowania - uruchomił spojrzeniem karabin maszynowy, umieszczony przy siedzeniu radiotelegrafisty. Broń wystrzeliła ilość pocisków, potrzebnych do rozdzielenia ciał i dusz żołnierzy przy kolejnym dziale, ustawionym trochę dalej nieco po prawej stronie. - Ciach! - powtórzył myślosłowo. - I znajdziecie sobie lepsze, bardziej stosowne dla was żony. Nie takie, które zostawszy wychowane w niezbyt prawidłowym rozumieniu miłości do ojczyzny, wyślą was na pewną śmierć, po czym będą podsycać w sobie i krzewić w dzieciach negatywne emocje w postaci obwiniania Polaków - i to wszystkich bez wyjątku - za waszą i ich osobistą tragedię. Nie chcąc pamiętać, że jej podstawa leży w waszej decyzji - umysłów wypaczonych przez system i dusz, przezeń ogłupionych. - Niestety... - tu uśmiechnął się smutno, przenikając spojrzeniem przez ścianę domu i widząc dwudziestoletnią zaledwie matkę, wykrzykującą w zacietrzewieniu antypolską tyradę nad kołyską, z której spoglądało na nią nie tyle rozumiejące wyrazy, ile chłonące matczyne złość i nienawiść roczne raptem niemowlę. - Czasem można tylko tak... - Muhammadzie - Jezus przeszkodził mu w ostatniej, czyli jak najbardziej właściwej chwili. - Mi to zostaw. Pocisk jest bezosobowy, a Mnie rozpozna. Nic rzekłszy w odpowiedzi, zwany Prorokiem spokojnie obrócił wieżę czołgu, przekierowując działo w stronę osób, następnych w kolejce do wysłania przed oblicze Osobowego Wszechświata... Cdn. Gdańsk, 9. Grudnia 2024 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Rozdział czternasty - Podoba mi się twój pomysł - rzekł do cara Muhammad po złożeniu ukłonu, pojawiwszy się razem z Jezusem i Siddhartą oraz padawanami w w wielkiej komnacie tronowej Kremla. Gdzie władca, wraz ze swoimi wojskowymi doradcami, właśnie rozpoczął planowanie kampanii przeciwko Germanom. - I twoja, carze, decyzja - dodał bezpośrednio, uśmiechnąwszy się i wewnętrznie, i zewnętrznie zarazem. - Ciach! Tak oto należy postępować z wrogami. Ciała Mamie Ziemi, dusze do innego wymiaru. - Jak widzicie, WszechMistrzowie, rozpoczynam planowanie wojny przeciw buntowniczym sąsiadom - car, wysokoświadomy, wiedział to, co mu wiedzieć przynależy, co jednocześnie było zasadniczym powodem wyrażania się wprost, które to bynajmniej zaprzecza szacunkowi. - Chcę, aby ruchy wojsk były zdecydowane, a postępy szybkie. Mam przy tym wątpliwości, czy kawaleria zapewni to moim wojskom. I tylko trochę mniejsze, czy zapewnią go armaty ciągnięte przez samochody, wiozące jednocześnie żołnierzy. Samoloty w obecnej formie też będą mało użyteczne; konieczne byłyby znacznie szybsze i bardziej zwrotne, o większym zasięgu i udźwigu bomb. - Mam pewien pomysł - Muhammad zapoczątkował wypowiadanie swojej koncepcji. Dwaj pozostali PrzeWielcy milczeli, uśmiechając się od czasu do czasu, gdy ją przedstawiał. - Aby uczynić możliwymi tak szybki rozwój sytuacji, będziemy potrzebować wynalazku, który powstanie dopiero za kilka lat: czołgu. Ale nie w kształcie wielkiego i powolnego pudła na gąsienicach z armatami w środku, ale mniejszego i szybkiego, z obrotową wieżyczką zbrojną w działo - Jezus, równolegle do słów WspółMistrza, prezentował w powietrzu wyraźne, wolno obracające się obrazy, na co widzącym generałom śmiały się oczy. - Konieczne będą dwa ich rodzaje: bardzo duża ilość lekkich i bardzo szybkich oraz mniejsza cięższych i wolniejszych - tu wymienił detale, jak waga, grubość pancerza, szybkość i uzbrojenie, odpowiednie dla każdego typu. - Natomiast wspomniane przez ciebie, władco, samoloty powinny wyglądać tak - tu z kolei Siddharta przejął obrazowanie. - Lżejsze i szybsze do walki z samolotami przeciwnika oraz większych rozmiarów wolniejsze, z kilkuosobową załogą. Do niszczenia składów amunicji i innego zaopatrzenia walczących wojsk oraz dróg, linii kolejowych i mostów. Obrazy, przedstawione przez Jezusa i Siddhartę, wyglądające jak lekki jednowieżowy 7TP i - dzisiaj, Czytelniku, powiedziałbyś średni - 8TP oraz jak zbudowane przez Polskie Zakłady Lotnicze Jastrząb, Wilk, Karaś i Łoś oraz Bizon wywołały oczywiście również carskie tak zainteresowanie, jak i zadowolenie. - Oprócz wszystkich tych maszyn, do których zbudowania potrzebujemy projektów i fabryk, a później wyszkolonych ludzi - powiedział Michał Jeremi - konieczna będzie także odpowiednia strategia. Właściwym byłoby połączyć w równocześne marsz i walkę pieszych żołnierzy z działaniami czołgów i samolotów w powietrzu - dodał. Siddharta spojrzał na Jezusa, Ten z kolei popatrzył na Muhammada. - Carze, mogę pomóc twoim strategom opracować odpowiednią koncepcję - powiedział powoli, którym to słowom towarzyszył błysk w jego oku. - Ciach.... Cdn. Voorhout, 7. Grudnia 2024 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Natuskaa Dzięki Ci bardzo: za czytelniczą wizytę i uznaniowy komentarz. Tak: ciekawe i zarazem logiczne. Widzisz, tak zwana Księga zawiera w sobie także prawdy. W tym zdanie, że w Bogu jesteśmy. Cóż: Osobowy Absolut jako amaterialna istota wypełnia Sobą Wszechświat. Zatem zarówno wszystkie wydarzenia, które miały, mają i będą mieć miejsce (czyli cała historia), dzieją się w Nim - w przestrzeni Jego energii. I tak samo ma się sprawa z rozwojem nauki - w tym technologii. Jeśli zechcesz, możesz popatrzeć na to w ten sposób - o ile tego już nie zrobiłaś. 🙂 Pozdrawiam Cię. -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Rozdział trzynasty Na szczęście dla wszystkich obywateli - tych bardziej spokojnych i tych bardziej wojowniczych - do naruszenia i zmiany granic Rzeczypospolitej, a w następstwie tegoż do zachwiania jej wewnętrznego ładu nie doszło. Senatorowie zapamiętali doskonale ostrzeżenie, przedstawione im przez Przedwiecznego. W wyniku czego wszyscy oni - bez wyjątku, wliczając księcia Jeremiego - ważyli bacznie swoje decyzje, rozważając możliwe konsekwencje. Przekazali je także swoim potomkom, czego jednym z następstw było to, iż syn dopiero co wymienionego księcia, Michał, zapoczątkował pierwszą nie tylko w Europie i w Azji, ale także w świecie dynastię, panującą jednocześnie nad tyloma narodami. Rzecz jasna, że ludy - a tym samym kraje ościenne jak Ormianie czy Gruzini - w zrozumiałej obawie przed potęgą sąsiada nie poważały się - pomijając nieliczne incydenty - naruszać jego granic. Wewnętrzny rozwój we wszystkich sferach - by wymienić tu tylko kulturalną i naukową - promieniował na sąsiadów, dając z jednej strony przykład, a z drugiej impuls do własnego rozwoju. Co bynajmniej oznacza, że w państwach owych - Autor ma tu na myśli Cesarstwa Chin i Japonii, znacznie przecież starszych - wewnętrzny postęp, szczególnie społeczny i technologiczny - nie miał miejsca. Miał, toteż wymiana tak kulturalna jak naukowa, rozwijały się po myśli władców i ministrów oraz ludzi tworzących powołane po temu instytucje. Jedynie za zachodnią granicą Carstwa sytuacja - pomimo upływu lat, a potem wieków - wyglądała wciąż podobnie. Rzeszowi książęta, a później polityczni przywódcy pochodzenia wcale nie szlachetnego, mimo przysiąg składanych na wierność kolejnym swoim królom, powiązanym wszak politycznie z Carstwem, wbrew zdrowemu rozsądkowi i własnemu dobru oraz korzyściom - ustawicznie intrygowali, mając najwyraźniej we krwi nie tyle bunt, ile naturalną niechęć do obywateli sąsiedniej nacji. Wzmacnianą po cichu - co z drugiej strony zrozumiałe - kultywowaną pamięcią wydarzeń sprzed stuleci, wzmacnianą podtrzymywanymi negatywnymi emocjami. Które to spiskowanie kończyło się dla nich w sposób łatwy do przewidzenia: przed królewskim sądem. Działo się tak do pierwszych lat dwudziestego wieku, gdy kolejny car z panującej nieprzerwanie dynastii Wiśniowieckich, Michał Jeremi IV - nazwany tak ku czci swoich wielkich przodków - straciwszy najwyraźniej cierpliwość po otrzymaniu następnej już w tym roku (a był to rok 1914) wiadomości o procesie kolejnych rzeszowych polityków, postanowił rozwiązać problem z Germanami sposobem swojego wielkiego antenata, księcia Jeremiego... Voorhout, 4. Grudnia 2024 -
(te różne badziewia...)
Corleone 11 odpowiedział(a) na Natuskaa utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Natuskaa Jeśli lubisz historię alternatywną, zapraszam do zapoznania się z rozdziałami "Innej historii." Pozdrawiam. -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Rozdział dwunasty Wojewodowie otoczyli ich kołem. Król w pierwszej chwili chciał zaprotestować, wiedząc wszak, co na jego prośbę Jezus dostarczył z przyszłości: że przecież mapa, z natury swojego wykonania, będzie najprawdopodobniej jednostronna. Jednak, skoncentrowany na celu spotkania, jakim było zwiększenie poziomu świadomości zebranych, zapomniał o tym, że kogo jak kogo, ale Jezusa w żadnym stopniu ograniczają prawa fizyki: w tym prawo niezmienności przedmiotów. Oznaczające, że jeśli coś zostało wykonane w danym kształcie jako ten czy tamten przedmiot, to zazwyczaj w kształcie takim pozostaje. Niekiedy bardzo, ale to bardzo długo; czasem zaś krótko, w obu przypadkach do zniszczenia. - Zaraz zobaczycie, co razem z królem chcemy wam pokazać - Nieograniczony odczekał odpowiednio długą chwilę, aby senatorowie zaczęli naprawdę patrzeć, uspokoiwszy umysły. Zawieszony w powietrzu rulon, przedstawiający jeszcze przed chwilą Rzeczpospolitą w granicach sprzed stu lat - dodajmy, że z jednej strony - teraz pokazywał ją w obecnym kształcie. I to tak, że wszyscy zgromadzeni widzieli ów kształt wyraźnie. - Teraz zobaczcie wasz kraj w formie po przyjęciu pomysłu króla Zygmunta - po tych Jezusosłowach granice, jakby same z siebie, zaczęły przesuwać się ku wschodowi, coraz dalej i dalej, docierając wreszcie do wyraźnie zaznaczonej linii brzegowej, a jednocześnie ku zachodowi, skąd zaraz skręciły na północ. Dla lepszego uwidocznienia w ślad za granicznym konturem przemieszczało się - obukierunkowo - barwne wypełnienie, na którym, gdy dotarło do wspomnianego, złotymi literami, znak po znaku, zaczął połyskiwać napis: Carstwo Polskie. - Jak to, Panie? - książę Jeremi znów uzewnętrznił śmiałość charakteru - carstwo? Dlaczego? Jezus odwrócił się doń. Specjalnie powoli. - Czasem twa śmiałość, mój drogi Jeremi - oznajmił z lekkim przekąsem - wyprzedza żwawość twego umysłu. Gdybyś pozwolił swojej myśli dotrzeć do siebie, nie zadałbyś tego pytania. - Ale - podjął, przeszedłszy na ku senatorom, stojącym po drugiej stronie mapy - ważniejsze jest co innego. Nie obecna wielkość waszego państwa i nawet nie szansa - chociaż ogromna, przyznaję - wobec której wszyscy tu stoicie - ale łatwość jego utraty. Popatrzcie. Gdy Jezus zetknął końce palców prawej dłoni, granice natychmiast przybrały odwrotny kierunek, zbiegając się ku południu, po czym skręcając na wschód, z drugiej zaś strony podążając ku zachodowi i północy. Zatrzymując się dwukrotnie i pozostawiając w swoim obrębie coraz mniejszy i mniejszy obszar, aż w końcu zbiegając się i niknąc zupełnie. Szmer pojedynczych niedowierzań, idących w parach z przerażeniem, zwielokrotniał się. Rósł i rósł do momentu, gdy obiegł całe, wojewodzińsko-senatorskie, gremium. - Wasze niedowierzanie rozumiem, a przerażenie jest jak najbardziej na miejscu - słowa Jezusa wzniosły się ponad owo zwielokrotnienie. - To właśnie grozi waszemu imperium i jego przyszłym pokoleniom w ciągu nadchodzących dwustu lat. Wasi wrogowie zjednoczą się przeciw wam, niwecząc wszystko, co zbudowaliście. Ciszy, która zaległa po tych słowach, nie miał odwagi przerwać nawet sam Jeremi Wiśniowiecki. WszechWiedzący powtórnie obrócił się ku niemu. - Jeśli do tego dojdzie, będzie to częściowo twoja wina... Cdn. Voorhout, 2 Grudnia 2024 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Siostrzyczko, dzięki Ci bardzo. Za to, co wiesz - tradycyjnie. Pozdrowienia 🙂 . -
(te różne badziewia...)
Corleone 11 odpowiedział(a) na Natuskaa utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Natuskaa Przy tworzeniu dzieł literackich postępuje się zgodnie z zasadami literatury. Po prostu. Jednak istnieją wyjątki. Mianowicie dwa, ale połączone ze sobą. Albo wypracowawszy sobie wysoki poziom literacki, tworzysz w tej sferze dzieła według swoich zasad, w szczególności zmieniając reguły języka, lub jako przywódca/pomysłodawca skupiasz wokół siebie ludzi, zainteresowanych jak Ty zmianą w literaturze poprzez wniesienie do niej czegoś nowego. Wtedy wyjaśnienie "Robię to, ponieważ to ja", nabiera innego - mocniejszego - wydźwięku. Miłego wieczoru i dla Ciebie. -
(te różne badziewia...)
Corleone 11 odpowiedział(a) na Natuskaa utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Natuskaa Rzecz w tym, aby było tak, jak powinno być. Odnośnie do cudzysłowów, nawet trzeba je wprowadzić. Nie tylko "(...) można (...)". Co natomiast tyczy się czasu - poświęcam go, gdy uznaję, że warto. Zapewne podobnie jak większość ludzi. Pozdrowienia. -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Rozdział jedenasty - Nim jednak, panowie, przejdę do oświecania was - kto jak kto, ale Jezus zawsze mogąc być bezpośrednim, pozwolił Sobie na to i tym właśnie razem - oddam głos waszemu królowi. Co rzekłszy, uczynił ku niemu zachęcający gest. - Zygmuncie - przemówił - z mojej zgody a twojej decyzji, podjętej przez twoją duszę w moim osobistym wymiarze - rozpocznij. Król, zbierając i porządkując myśli, objął spojrzeniem grono ludzi z jednej strony patriotycznie nastawionych, prawdziwie kochających ojczyznę, a z drugiej pysznych i dumnych, chwilami wręcz butnych. Zaślepionych swoimi możliwościami, nie zawsze wszak idącymi w parze z osobistymi zaletami. - Panowie senatorowie - zaczął - jak już wiecie, nasze potężne, słowiańsko-skandynawskie imperium stoi przed szansą stania się jeszcze bardziej potężnym. Wykorzystanie jej pozwoli nam zapobiec przyszłym nieszczęściom i tragediom, a kolejnym pokoleniom władanych przez nas ludów uniknąć tychże. Prawda bowiem wygląda tak, że rządzący Germanami wciąż knują i intrygują, aby naruszyć spoistość naszego państwa. Aby zachwiać wewnętrznym pokojem i ładem, który naszymi decyzjami i czynami zapewniamy mieszkańcom podległych nam ziem i którymi owi mieszkańcy cieszyć sie mogą. - Szansę tę - podjął po chwili - już wam, czcigodni moi wojewodowie - przedstawiłem. Ponadto uważam za konieczne, aby ją wam unaocznić. Dlatego... jednak nie - tu Zygmunt zawahał się, zmieniając podjętą wcześniej decyzję - zrobimy to inaczej. - Jezusie - złożył Mu kolejny ukłon - czy mogę Cię poprosić? Twoja pomoc w postaci przyniesienia czegoś z przyszłości będzie absolutnie konieczna. Poproszony pozwolił jednym senatorom na zdziwienie i podziw, pozostałym zaś nie dał na nie ani chwili - podając królowi coś, co wyglądało na pokaźnych rozmiarów papierowy rulon. - Podejdźcie wszyscy tutaj - powiedział, przywołując ich rozkazującym gestem. Cdn. Voorhout, 29. Listopada 2024 -
(te różne badziewia...)
Corleone 11 odpowiedział(a) na Natuskaa utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Natuskaa Są zatem pacjenci "(...) w tych kolorach (...)" - czyli fioletowym i białym? Słowo "badziewie" przynależy do mowy potocznej, nie do języka literackiego - i jako takie nie powinno znaleźć się ani w tytule, ani w opowiadaniu jako takim. Z wyjątkiem użycia go w wypowiedzi jednego z bohaterów. Powinno być >> Na "Ale"<< w miejsce >>Na Ale<<. Nie czepiam się: zwracam uwagę. Mimo zastrzeżeń powyższy tekst interesująco wskazuje na znaczenie słów. I na cenność rozmów. 🙂 Pozdrawiam Cię. -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Zobaczymy... Siostrzyczko, dzięki bardzo 🙂 . -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Doczytaj 🙂 . Pozdrawiam Cię serdecznie. Dzięki wielkie za odwiedziny i czytelnicze uznanie. -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Rozdział dziesiąty - Czcigodni a wielce urodzeni panowie senatorowie - rozpoczął obrady król Zygmunt III Waza - jak wiecie, sytuacja naszego wielonarodowego imperium jest wielce korzystną: politycznie, wewnętrznie i miltarnie. Jednak tym, czego nie wiecie jest to, że politycznie może stać się korzystną o wiele, wiele bardziej - po tych słowach władca przerwał, nie chcąc zostać zagłuszonym przez ewentualny aplauz. Jednak godność i stateczność zebranych - pominąwszy już królewski majestat - oraz waga tak obrad, jako i podejmowanych kwestii - nakazały im zachowanie spokoju. - Co dokładnie wasza królewska mość ma na myśli? - zaindagował Jan Zamoyski, kanclerz wielki koronny. Czując się wszak niefortunnie, iż królewskie zamysły stanowią dlań tajemnicę, która to prawda, zwłaszcza w obecności tak wysoko postawionych person przykro go dotknęła - a z drugiej przywykł już do sekretności władcy, tym samym do ujawniania przezeń planów po dogłębnym ich przemyśleniu. - Stan rzeczy tam - król Zygmunt, będąc w doskonałym nastroju, pozwolił sobie na swobodniejszy gest, wskazując przez wielkie okno rozległej komnaty warszawskiego zamku północny zachód - i stan rzeczy tam - jednakim gestem pokazał na wschód. Pewnego stopnia niepokój zagościł na obliczach książąt senatorów województwa bałtyckiego oraz sprawujących władzę na terenach, sąsiadujących bezpośrednio z Carstwem Moskiewskim. Dobrze wiedzieli - gdyż jakże inaczej? - zarówno o szwedzkim pochodzeniu jego wysokości, jak i o tym, że silny korpus wojsk koronno-litewskich zażywał ostatnimi czasy gościny na stolicznym kremlu. Ale fakty te nie wyjaśniały wszystkiego. Więcej nawet - po prawdzie wyjaśniały niewiele. - Otóż propozycja moja jest taka, aby zgodnie z tym, na co za naszą wymowną zachętą - tu władca oparł dłoń na rękojeści rapiera - zgodził się w Sztokholmie Riksdag i zgodnie z tym, na co, także pod naszymi dyplomatycznymi prośbami - tu król powtórzył gest - zgodzili się członkowie tamtejszej Dumy - żeby poprzez moją osobę imperium nasze weszło w unię ze Szwecją, co rzuci jeszcze więcej strachu na naszych sąsiadów tam - w tym momencie Zygmunt uczynił ruch dlonią ku zachodowi - zaś przez osobę królewicza Władysława połączymy się w jedno z owym prawosławnym krajem. Żeby nasi synowie, nasi wnukowie i postenaci wszystkich kolejnych generacyj byli bezpiecznymi po wsze czasy. Milczenie, które zapadło, przerwał nie wielki kanclerz koronny, ale śmielszy od niego książę Jeremi Wiśniowiecki, wojewoda ruski. Śmielszy i żywszy umysłem, chociaż historia mu tego zapomniała. - Suponuję - przemówił donośnym głosem - że wasza królewska mość wie coś, czego my nie wiemy. A któż to zacz, kto zdaje się, że zajrzał w przyszłość? Skąd bowiem inąd wieści o przyszłych niebezpieczeństwach owych? - Ano od tego - król Zygmunt III Waza zebrał całą swoją odwagę, takiego bowiem zapowiedzenia nie było mu pisane ni przeznaczone dotąd wygłosić - w którego wszyscy tu, jako jeden, wierzymy. Co rzekłszy, ukłonił się nisko Pojawiającemu Się. Swoim zwyczajem, kiedy i gdzie zechciał. - Taaak - Jezus powiódł wszechprzenikliwym spojrzeniem po oniemiałych senatorskich obliczach - pora wam na prawdziwe oświecenie... Voorhout, 25. Listopada 2024 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Rozdział dziewiąty Minęły wieki. Grunwaldzkim zwycięstwem i przejęciem ziem, wcześniej odebranych Rzeczypospolitej przez Zakon Krzyżacki, Władysław Jagiełło zapewnił sobie negocjacyjną przewagę w rozmowach ze szlachtą, dążącą - co z drugiej strony zrozumiałe - do uzyskania jak największego, najlepiej maksymalnego - wpływu na króla, a tym samym na podejmowane przez niego decyzje. Zapewnił ową przewagę także swoim potomkom, w wyniku czego pod koniec szesnastego stulecia Rzeczpospolita Siedmiorga Narodów: Polaków, Litwinów, Żmudzinów, Czechów, Słowaków, Węgrów oraz Rusinów sięgała tyleż daleko na południe, ileż na wschód, a swoimi wpływami politycznymi jeszcze dalej, aż ku Adriatykowi. Który to stan rzeczy z jej sąsiadów nie odpowiadał jedynie Germanom od zachodu, zmuszanym do posłuszeństwa przez księcia elektora Jaksę III, zasiadającego na tronie w Kopanicy. Południowym Słowianom natomiast sytuacja ta odpowiadała, polscy bowiem królowie zapewniali im i prowadzonemu przez nich handlowi bezpieczeństwo od Turków. Chociaż konflikt z ostatnio wymienionymi był przewidywany, to jednak obecny sułtan, chociaż bardzo wojowniczy, nie zdobył się - jak dotąd - na naruszenie w jakikolwiek sposób władztwa i interesów Rzeczypospolitej. Co prawda, rzeszowi książęta czynili zakulisowe zabiegi, aby osłabić intrygami spoistość słowiańskiego imperium poprzez próbowanie podkreślania różnic kulturowych i budzenie narodowych skłonności do samostanowienia, ale namiestnicy poszczególnych krain rozległego państwa nie dawali się zwieść. Przez co od czasu do czasu podnosił się krzyk, gdy po należytym przypieczeniu - lub tylko po odpowiednio długotrwałym poście w mało wygodnych lochach jednego z zamków - ten bądź tamten imć intrygant, spiskowiec albo szpieg dawał gardła pod toporem czy mieczem mistrza katowskiego rzemiosła. Również początek wieku siedemnastego nie przyniósł jakiekolwiek zmiany na gorsze. Wielonarodowa monarchia oświecona, w której rozwój nauk społecznych służył utrzymywaniu obywatelskiej - nie tylko u braci szlacheckiej, ale także u mieszczan i chłopów - świadomości, kolejne już stulecie okazywała się odporna na zaodrzańskie wysiłki podejmowane w celu zmiany istniejącego porządku. W międzyczasie księcia Jaksę III zastąpił na tronie jego syn, Jaksa IV, pod którego rządami Rzeczpospolita przesunęła swoje wpływy dalej na zachód i na północ, ku Danii i ku Szwecji, zaczynając zamykać Bałtyk w politycznych objęciach, co jeszcze bardziej nie w smak było wspomnianym już książętom. - Niedługo - sarkali - ten kraj będzie ośmiorga narodów, gdy Jaksa ożeni się z jedną z naszych księżniczek lub gdy nakaże mu to ich królik - umniejszali w zawistnych rozmowach majestat władcy, któremu w gruncie rzeczy podlegali. I którego wolę znosić musieli. Toteż i znosili. Sarkając do czasu, gdy zniecierpliwiony Jaksa IV wziął przykład - rzecz jasna za cichym królewskim przyzwoleniem - przykład z Vlada Palownika, o którego postępowaniu z wrogami wyczytał niedawno z jednej z historycznych ksiąg... Cdn. Voorhout, 24. Listopada 2024 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Jak to? -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Rozdział ósmy Na dziedzińcu Zamku Wysokiego w Malborku panowała cisza. Nie tyle grobowa, ile trupia. Przerywana od czasu do czasu skrzekliwą mową ptaków, ucztujących na zwłokach. Na wisielcach, którzy jeszcze niedawno - tego ranka - byli pełnymi dumy i pychy krzyżackimi komturami. Pełnymi poczucia wyższości dowódcami zamków, jak chociażby tego w Szczytnie i tego w Człuchowie. Byli. Teraz ich trupy, obsiadłe przez kruki i wrony, stanowiły przerażający widok. Wszakże nie dla tych, którzy ich wieszali. Nie dla polskich rycerzy oraz nie dla litewskich wojowników. Ale dla dusz, spoglądających z innego wymiaru na ciała, które, jako rzekłem, niedawno - tego ranka - opuściły. Tymczasem w Wielkiej Sali - w tej samej, w której przed swoją ostatnią wyprawą biesiadowali wielki mistrz i co znaczniejsi zakonni bracia - ucztował teraz polski król Władysław. Pan Korony, Litwy i Żmudzi. Korony od Bałtyku aż po Śląsk i po granice z Królestwami Czeskim i Węgierskim. Ucztował w towarzystwie rycerzy, mających wraz ze swoimi chorągwiami znaczny wkład w zwycięstwo na polach pod Stębarkiem. Albo, oddawszy w naszym języku tę nazwę, na polach pod Zielonym - bo jakimże w końcu - Lasem. Każdy z owych jest przecież z natury zielony. Biesiadował zatem z Zawiszą Czarnym na czele, zasiadającym po królewskiej lewicy. Zawiszą, którego - mój Czytelniku - zasługi dla Królestwa poczynione w opisanej bitwie, już ze szczegółami poznałeś. Następne miejsce zajmował litewski pan Stowejko, mąż niepomiernej siły, w nagrodę za zgładzenie jednym cięciem trzech zakonnych rycerzy wywyższony i miejscem, i herbem. Z drugiej strony, naprzeciw nich, miejsca przy władcy zajmowali Jezus, Siddharta i Muhammad oraz ich padawani. - Mamy pokój, panowie rycerze - wzniósł puchar król, powstawszy. - Wychylmy zatem! Za pokój! - Za pokój! - rycerze powstali jak jeden mąż. - Za pokój! Gdy wychylili, król Władysław wskazał za i ponad siebie jednocześnie. Na ścianie za nim, kilka metrów ponad jego głową, pobłyskiwały brzeszczotami dwa krzyżackie miecze. Te same, których wbiciem w ziemię zakonni heroldowie rzucili wyzwanie chorągwiom polsko-litewskim. Na swoją rychłą, jak się okazało, zgubę. - Te miecze - ogłosił - pozostaną tu po wsze czasy. Tak długo, jak istnieje ten zamek i ta sala. Ku chwale waszej, panowie, i na pamiątkę naszego zwycięstwa. W dokladnie tym samym czasie w przejętych od Zakonu zamkach, ucztowały ich załogi. O tej samej, umówionej uprzednio godzinie, wznosząc ten sam toast. - Mamy pokój!!! Voorhout, 10. Listopada 2024 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Siostrzyczko, dzięki Ci wielce. Wiesz: za to, co zawsze. Miło Cię gościć, nieustannie 🙂 . Pozdrawiam Cię serdecznie. Mam nadzieję, że Niedziela mija Ci sympatycznie. -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiesław J.K. Wiesławie, wpisałem do wyszukiwarki pytanie, jak nazywał się Władysław Jagiełło. Po opisie Władysława II Jagiellończyka następuje wikipediowy opis Władysława Jagiełły. Gdy go wyświetlisz, w pierwszej linijce przeczytasz jego litewskie imię. Używane jest ono także - i także w spolszczonej formie - w serialu pt. "Korona Królów. Jagiellonowie" Dzięki za wiadomości, pozdrawiam Cię serdecznie. 🙂 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiesław J.K. I właściwie uczyniłeś, poprawiając. (Pamiętaj, miecz ognisty czeka zawsze w pogotowiu: "Ciach!".) "Jogajła" zaś jest polską wersją litewskiego imienia, które potem przekształcono w wiadome nazwisko. Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuje za wizytę oraz uznanie. 🙂 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Rozdział siódmy Ulryk von Jungingen otworzył oczy. I od razu, w automatycznym odruchu, sięgnął dłonią ku szyi. Do miejsca, które kilka chwil temu przebił i w którym kilka chwil temu tkwił miecz Zawiszy Czarnego. Dotknął go. Nie poczuwszy rany tam, gdzie spodziewał się jej, podniósł rękę. Zobaczył na palcach krew. Swoją. - Ja żyję - pomyślał. - Mogę oddychać. Mogę myśleć. Widzę i czuję. Wziąwszy głęboki wdech, skierował oczy na wciąż stojącego dwa kroki przed nim polskiego rycerza. Potem na Jezusa, znajdującego się Odeń kilka następnych kroków. Wreszcie na Gabr'I'elę, czekającą, aby zadać mu śmiertelny cios. Kolejny, jak już, mój Czytelniku, wiesz. - Nie... - wyrzekł pewnym - jak na tę sytuację głosem - to wszystko niemożliwe. To wszystko nie dzieje się naprawdę... nie może! Omamiły mnie pogańskie czary! To... - Nie - powtórzyła za nim Gabr'I'ela, przerywając mu chłodnym tonem - powiem wprost, nawet bardzo chłodnym - i uśmiechając się zimno. - To wszystko jest jak najbardziej możliwe, inaczej po prostu nie działoby się. A dzieje się. Ale - i tu masz rację, Gabr'I'ela pozwoliła sobie dotknąć Mroku, uśmiechając się jeszcze zimniej i czując w umyśle ostrzegawczy Jezusomyśloimpuls - są to czary. Jednak nie takie, jak myślisz, ale boskie. Boska magia. - Która za chwilę - podjęła po chwili, uniósłszy do ciosu swój miecz świetlny - wskrzesi cię po raz drugi. - Tylko nie śmierć z ręki kobiety! To jest... - zdążył jeszcze pomyśleć Ulryk, nim jego głowa, znacząc za sobą ślad krwi, odtoczyła się na bok. - Gabr'I'elo, to było widowiskowe - ocenił Muhammad. - Prawda, Milu? Prawda, Zubajr'ze? - zwrócił się kolejno do nich obu. - Ciach i po wrogu. Kocham to! - Wiemy to, a jakże - odpowiedziała mu Gabr'I'ela, uśmiechnąwszy się wpierw słodko do Mila. - Dzięki bardzo - jej uśmiech do Muhammada był znacznie bardziej oszczędny. - Teraz czas na moją aktywność - zadecydował Jezus. - Pora go wskrzesić - telekinetycznym gestem przytoczył głowę Ulryka ku zwłokom. - Wstań, już czas zmierzyć ci się z przeznaczeniem. - Z... przeznaczeniem? - Ulryk powtórnie otworzył oczy. - Tak, z przeznaczeniem - odparł mu pierwszy z jego zabójców. - Pójdziesz na powrozie do naszego władcy, króla Władysława. Tam, przed obliczem jego majestatu, zaczekasz na sąd, w którym oskarżycielem będą twoje myśli, słowa i czyny - tu pan z Garbowa wskazał na Jezusa. - On zna je wszystkie. * * * - Ulryku z Jungingenów - podniosłym tonem zakończył przemowę władca Polski i Litwy, Władysław Jagiełło. - Za twoje zbrodnie przeciwko moim ludom skazuję cię na śmierć przez powieszenie. Zanim jednak wyrok zostanie wykonany, poddasz mi Malbork i zrzeczesz się po wsze czasy władztwa Zakonu nad zajętymi przezeń polskimi i litewskimi ziemiami. Uczynisz to formalnie, swoimi podpisem i pieczęcią, w obecności Tego otu tu - w tym momencie Jogajła skłonił się nisko - Boga w ludzkim ciele. - Nie - w odruchu oporu, skądinad naturalnego i zrozumiałego, chciał zaprotestować skazany. Nie zdołał jednak: myśl, a właściwie słowo to, stawiło mu opór i za nic, mimo podejmowanych wysiłków, nie chciało wybrzmieć dźwiękiem. - Tak - z naciskiem podpowiedział mu Jezus. Voorhout, 9. Listopada 2024 -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Nie myślałem o tym, aby znalazł się na stronach powieści. Ale gdyby uczynić go równie świadomym, jak Gabr'I'ela i Mil - i oczywiście Soa - mógłby pojawić się w "Innej historii". Jako niezależny czaso- i wymiaro- wędrowiec. Siostrzyczko, dobrej Soboty. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂 . -
Inna historia. Czyli co stałoby się, gdyby...
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Dlaczego miałby być o niego zazdrosny? Dzięki Ci wielce 🙂 .