Corleone 11
Mecenasi-
Postów
2 664 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Treść opublikowana przez Corleone 11
-
Najjaśniejszy wieczór kanclerza Palpatine'a
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiechu J. K. Moim zdaniem błogosławieństwo. Dlaczego? Odpowiem pytaniem. Czy Wszechświat, jako istota tak wszechwiedząca, jak i wszechkreatywna, udzieliłby komuś daru, tego lub innego, wiedząc uprzednio, że przyniesie on przeklęte - by użyć słowa pokrewnego do użytego przez Ciebie - skutki? Dziękuję za czytanie i za komentarz. Miłego wieczoru. -
Darth Vader popija ashwagandę zieloną herbatą, rozdział 3
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Dzięki, Wiesławie, za odwiedziny i za uznanie. Pozdrawiam. -
... sność. Słowo to ma różne znaczenia. Przede wszystkim to codziennooczywiste, dzienne. Zaokienne, jak w tym wypadku za moim kartuskim - o siedemnastej siedemnaście. Zarazem takie właśnie zaokienne teraz dla wszystkich w tej miejscowości. Słońce, co prawda, zeszło już nisko nad horyzont, jednak jeszcze swym blaskiem tworzy dzień, kładąc na ziemi długie cienie wszystkiego, co oświetla. Jasność może dotyczyć sytuacji. Dana osoba - lub osoby - wie, na czym przysłowiowo stoi. Wie bądź wiedzą, poznawszy każdą z okoliczności potrzebnych do obiektywnego postrzegania, a zatem i takiejże oceny - danego zjawiska. Coś się okazało. Coś - właśnie - wyszło na jaw. Lub, i w tym zdaniu powtórzę, że właśnie - wyjaśniło się. Co pozwala danej osobie albo osobom zacząć myśleć, jak w tej sytuacji postąpić. Uruchomić proces myślowy celem zdecydowania, co - i wobec kogo - zrobić. Co powiedzieć. Do kogo zatelefonować. Dokąd, a często tym samym do kogo - wyjść. Chyba, że należytą, właściwą reakcją jest bieg przed siebie. Możliwe że z emocjami, w jasności sytuacji a jednocześnie w mroku. Tychże emocji lub późnej pory dnia. Lub wczesnej pory nocy, jak komu przypadło czynić bądź jak kto woli. Jasność może wreszcie dotyczyć stanu umysłu lub stanu duszy. Mówi się i pisze o jasności myślenia. Mistrz Yoda mawiał - a może mawia dotąd? - "Czysty umysł być musi". Mówi się też i pisze, że ktoś ma "jasną duszę" albo przeciwnie: że mrok nosi we swojej duszy. Co, rzecz jasna, stanowi mało precyzyjne wyrażenie, gdyż tak naprawdę nikt ma swoją duszę ani w tejże da się nieść cokolwiek. To dusza ma ciało, poruszając się w nim w fizycznej przestrzeni danego świata, by móc doświadczać. To, jako że dusza jest pozamaterialna i jednocześnie ponad materialna, uniemożliwia włożenie do niej czegokolwiek fizycznego, a tym samym niesienie w niej tego bądź innego czegoś. Z drugiej strony, ponieważ ciężary mają - miewają - charakter duchowy, stąd mówimy "niosę w duszy ciężar". W takim wypadku zdanie jest precyzyjne, inaczej należałoby raczej stwierdzić, że coś jasnego albo mrocznego zawiera się w przestrzeni danej duszy. * * * Z okazji pierwszego dnia tegorocznej astronomicznej Wiosny wszystkim współforumowiczom życzę Jasności. Bądź Światła. Jasnych dusz, jasnych umysłów i jasnych emocji. Pięknych i radosnych dni. Kartuzy, 21. Marca 2026
-
Najjaśniejszy wieczór kanclerza Palpatine'a
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Działo się to "dawno, dawno temu w odległej galaktyce" - jak twierdzą jedni. Drudzy dopuszczają myśl - i twierdzenie - że zdarzyło się to całkiem niedawno w innym wymiarze. Są i tacy, których zdaniem opis ten stanowi przedstawienie wydarzeń z równoległej rzeczywistości. Inni wreszcie, i tu trudno określić, czy stanowią większość, czy też małoznaczną mniejszość - uważają ten ciąg zdarzeń za niezaistniały, czytaj wyjęty z mniej lub bardziej odległej przyszłości. Jednak czy nie można założyć, w każdym razie z pewnym prawdopodobieństwem, że racja jest po każdej ze stron? Innymi słowy: że działo się, dzieje i dziać będzie? * * * Kanclerz Palpatine, trochę utrudzony intensywnym dniem, którego część przyszło mu spędzić w Galaktycznym Senacie na wysłuchiwaniu forsujących swoje zdanie i korzyści delegatów, częściowo zaś w biurze i na szybkiej wyprawie do bliskiego Courusant systemu, wszedł pod wieczór do swego apartamentu w wysokościowcu, usytuowanym jedenaście przecznic od budynku Senatu. Przy okazji warto napomknąć, iż należał doń nie tylko ów apartament, ale i cały wieżowiec. Prawda ta była znana wielu - w końcu trudno zakładać, że przywódca Republiki ledwie wiąże koniec z końcem - ale jak przedostała się ona do naszych czasów? Być może Autor tej opowieści ma wgląd za zasłony czasu i innych światów? Jednak czego nie wiemy, tego nie wiemy. Być może ma. - Usiądę sobie najpierw w obrotowym fotelu - postanowił - i pomedytuję. Wejdę w Mrok, otworzę nań umysł. Ach... - westchnął z rozkoszą, gdy znajomy chłód zaczął wkraczać w jego mentalne przestrzenie. Tak. To jest to. "Witaj Mroku, druhu mój"- zanucił ulubiony utwór - "porozmawiać chciałbym znów." Skinął uprzejmie głową i dłonią postaci, która pojawiła się tuż obok, odziana - wiadomo - w szaty o rozmaitej intensywności czerni, względnie uszyte z materiałów o różnym nią nasyceniu. - Mów, słucham - powiedziała, odwzajemniwszy skinięcia. Uznawszy po pewnym czasie, że wystarczy otwierania umysłu na Ciemność, kanclerz podziękował i uniósł się z fotela. - Do następnych odwiedzin - pożegnał gościa ukłonem. Skierował kroki do sypialni, zatrzymując się we drzwiach. W niej, siedząc na kanapie, czekała wyznaczona osobiście przezeń na ten wieczór dziewczyna: naturalna blondynka o jasnej cerze. Ubrana zgodnie z życzeniem w dwuczęściowy czarny garnitur: spodnie i żakiet. Dla kontrastu ze swoją karnacją i z jego urzędową powłóczystą szatą. Dodatki w postaci rajstop i pantofli, oczywiście czarnych, dopełniały wizerunku. W dni, kiedy przychodziła mu ochota na kobiece towarzystwo, udawał się do utrzymywanego z budżetu Senatu - alegalnie, rzecz jasna - haremu i wybierał sobie jedną. Nigdy więcej. Według nastroju blondynkę, brunetkę lub szatynkę. Wyłącznie ludzką, w wieku między dwadzieścia jeden a dwadzieścia pięć lat. Stosunki seksualne z kobietami w innym wieku wykraczały poza jego upodobania, tak samo jak z przedstawicielkami innych ras. I to azależnie od atrakcyjności. - Masz jeszcze coś na sobie? - sucho zapytał Palpatine. Dziewczyna zarumieniła się, trudno jej było utrzymać spojrzenie. - Nie, kanclerzu - po chwili milczenia zaczęła odpowiedź. - Nic ponad to, co widzisz... zgodnie z twoim życzeniem. - Świetnie - kiwnął głową, nie łagodząc tonu. - Napijemy się przedtem - oznajmił, podchodząc do stojącego obok kanapy stolika. Sięgnął po butelkę ciemnoczerwonego, półwytrawnego wina - zawczasu odkorkowanego przez kamerdynera - i nalał najpierw sobie, potem dziewczynie. Puchary wykonane były z czarnego kryształu, wino w nich wydawało się równie czarne. Wiaderko do lodu, w którym chłodziło się wino, było oksydowane na ciemnosrebrny kolor. - Wypijmy za noc - uniósł naczynie i nie czekając, aż dziewczyna wypije, sam spełnił pierwszy łyk. Odstawił puchar. - Chodź tu - polecił jej bez cienia łagodności. Gdy podeszła, zaczął ją rozbierać, zaczynając od spodni. - Masz bardzo zgrabne nogi - stwierdził. Nie śmiała przytaknąć, chociaż doskonale to wiedziała, przytłoczona jego chłodem. - Obróć się, polecił zachowując aprzyjemny ton. - Chcę zobaczyć twój tyłek. Odwróciła się powoli. Niezgrabnie, mając zsunięte na stopy spodnie, krępujące ruchy. - Teraz żakiet - użył tylko trochę cieplejszego tonu. - Gdy będziesz całkiem naga, połóż się - wskazał łoże. - Zaraz wrócę - rzucił, tknięty niemiłym dlań energetycznym poczuciem. * * * - A, to ty, Mistrzu Windu - wycedził zimno, wszedłszy do salonu. - W sumie dobrze, że przyszedłeś. Uprzyjemnisz mi wieczór. - To ja - Mace pozwolił sobie w uśmiechu na odrobinę mroku. - Uprzyjemnię. I owszem. Ale sobie. Aktywował świetliście fioletową klingę swojego miecza. Nim Palpatine włączył własny, błyskawicznym ciosem pozbawił go broni. Razem z prawą dłonią. " - A teraz zakończę to" - oznajmił tonem wojownika pewnego swojej przewagi - "raz na zawsze" - wymierzył drugie cięcie, po którym kanclerska głowa potoczyła się po ciemnomarmurowej posadzce salonu. " - Raz na zawsze" - powtórzył, spojrzawszy na głowę, leżącą odeń kilka metrów, a potem na swoją dłoń, w ktorej trzymał wciąż włączony świetlny miecz. Poruszył nią lekko, uśmiechnąwszy się. " - Władza Sithów już nigdy nie powróci." Zgasił promień i wszedł do już po-kanclerskiej sypialni. Na jego widok dziewczyna zerwała się z łoża na równe nogi i zasłoniła ściągniętą z niego pościelą. - Ubierz się i wyjdź stąd - polecił jej. - I zapomnij, że tu byłaś. Oraz o tym, kogo i co tu widziałaś - dodał, wysyłając telepatyczny sygnał do jej umysłu. * Oznaczone cudzysłowami cytaty pochodzą oczywiście z Epizodów "Gwiezdnych Wojen". Kartuzy, 17. Marca 2026 -
zderzak ( Czarneksiężnik z krainy PiS)
Corleone 11 odpowiedział(a) na Somalija utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Somalija Tak to bywa, gdy zachciewa się jeździć na tak zwane "rekolekcje" do egregora 😎 ... 😂😂 @Somalija Wiem. Ale jam Ci jest uważny Czytelnik. Popraw literówkę, forma "okłamamuj" nie istnieje. 😎 -
zderzak ( Czarneksiężnik z krainy PiS)
Corleone 11 odpowiedział(a) na Somalija utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Somalija 😂😂😂 . Sparafrazuję zdanie z "Niezniszczalnych 3": "Somalija pisze po całości". Kto obejrzał wspomniany film, ten wie, jak brzmiał pierwowzór. Ostatnie linijki drugiej zwrotki lepiej będą brzmieć: oszukuj okłamuj (nie "okłamamuj") kłam. Pozdrawiam Cię serdecznie. Pomyślności. 🙂 -
@Wiechu J. K. Wiesławie, dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam Cię. @Kwiatuszek Cieszę się ogromnie, że "Ja jestem..." spodobało Ci się. Słowa "(...) Wow! Świetne! (...)" stanowiące komentarz są wielce miłymi sercu Autora. Cieszę się także, iż powyższe opowiadanie przeczytałaś "(...) bardzo wnikliwie (...)". Pozdrawiam Cię. Dzięki za wizytę. *((;
-
Darth Vader popija ashwagandę zieloną herbatą - rozdział 1
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Kwiatuszek Dzięki za pozdrowienia - odwzajemniam je. Dziękuję też za czytelnicze uznanie. Miło, że zajrzałaś. ;))* -
Darth Vader popija ashwagandę zieloną herbatą, rozdział 3
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Co powiedziawszy, rozejrzał się wokoło. Najpierw spojrzał w lewo i za siebie, następnie w prawą stronę i za siebie raz jeszcze. Tak, jakby oczekiwał czyjegoś przybycia, względnie widział coś lub kogoś, co było - lub kto był - awidoczne bądź awidoczny dla oczu Mrocznego Lorda. Wspomniany prawie nie zwrócił na to uwagi, niemal zupełnie skoncentrowany na swojej złości z powodu straty miecza świetlnego. Powód irytującego uśmiechu jego dawnego mistrza stał się dlań zrozumiałym dopiero wtedy, gdy otaczającą ich przestrzeń naznaczyły swoim pojawieniem się - a tym samym swoją obecnością - postacie mistrzów Jedi, którzy wskutek intrygi, uknutej przez Darth'a Sidious'a, a zarazem wskutek jego własnej zdrady, stracili życie na początku wojny klonów. Chciał zadrwić, ale Moc, która przywróciła równowagę jego umysłowi, zamknęła mu usta poczuciem wstydu. Znacznie przewyższającego ten, kiedy został pokonany przez Obi-Wana na wulkanicznej Mustafar i kiedy leżał bezbronny, utraciwszy możliwość dalszej walki. - A ci? - zastanowił się na widok trzech osób, które pojawiły się jako ostatnie - kilka chwil za mistrzem Yodą. - To założyciel naszego zakonu - Obi-Wan skłonił się nisko przed Jezusem - i budowniczy naszej świątyni. Po czym dodał, zwracając Vaderowi energię kpiny: - Czyżbyś go nie rozpoznał? Dwie pozostałe postaci - kobieta i mężczyzna - zbliżyły się doń, trzymając się za dłonie. Zachowując całkowite swobodę i spokój zupełnie tak, jakby nic o nim wcześniej słyszały. Jakby emanujący odeń Mrok robił na nich żadne wrażenie ani wywarł jakikolwiek wpływ. Zupełnie tak, jakby go wcale nie czuły. Dopiero podszedłszy blisko, rozdzieliły się i obeszły go wkoło, ruszywszy w przeciwnych kierunkach. - Darth Vader - blondynka w szatach Jedi ni to stwierdziła, ni zapytała. - Zdrajca nad zdrajcami - dorzuciła, spojrzawszy na towarzysza. - Mężu? - Żono - przybyły wraz z nią mężczyzna odwzajemnił równie spokojne spojrzenie. - Pora ci na spotkanie z Mocą - emanacja Obi-Wana uśmiechnęła się po raz następny. Kartuzy, 26. Lutego 2026 -
Zanim spadły kwiaty
Corleone 11 odpowiedział(a) na Piotr Samborski utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Piotr Samborski Podoba mi się. Zdecydowanie. 🙂 Ale mam dwie uwagi. Jedną techniczną, pytającą o konieczność długiego odstępu przed "W domu". Drugą zawierającą propozycję. W ostatnim zdaniu zmień dwa ostatnie przecinki na kropki. Z pewnością będzie dla Ciebie jasnym, w jakim celu. Pozdrawiam serdecznie. Miłej Niedzieli. -
Darth Vader popija ashwagandę zieloną herbatą, rozdział 2
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
- Znowu ty, starcze? - rzucił pogardliwie Lord Sith. - Znowu? ty? - Cha-cha! - roześmiała się emanacja, udowadniając w pełni swoją realność. - Cha-cha! - śmiała się dalej. - To ja i zarazem nie ja. A gdybyś pamiętał nauki pobrane w Świątyni, nie nazwałbyś ducha starcem. Jako że będąc istotą czysto energetyczną, żyjącą w przestrzeniach Mocy, nie podlegam upływowi czasu. Darth Vader słuchał go mało uważnie, koncentrując się na wypchnięciu Światła ze swojego umysłu. Nie powiodło mu się. - Daj sobie spokój - ze spokojem, charakterystycznym dla Obi-Wana, duch przybyły z głębi Światła pokręcił głową. - Twój wysiłek jest daremny. Przywróciłem - tu uśmiechnął się szeroko - należne Jasnej Stronie Mocy miejce w twoim umyśle. Mroczny Lord odwrócił się powoli i równie wolnym ruchem sięgnął po miecz świetlny. Zjawa uśmiechnęła się lekko, czyniąc nieznaczny gest dwoma ostatnimi palcami lewej dłoni. - Powiedziałem ci, że to na nic - spojrzała na broń trzymaną w tej samej dłoni, za pośrednictwem której przed chwilą użyła Mocy. - I to również - uprzedziła ruch ręki, którą jego adwersarz wyciągnął, aby przyciągnąć miecz do siebie. - Zobaczymy - pomyślał Darth Vader, utrzymując gest. Po czym wkładając weń tyle energii, że mógłby zatrzymać - lub podnieść - statek kosmiczny wielkości przynajmniej Sokoła Millennium. Emanacja Obi-Wana wciąż uśmiechała się tym samym, lekkim uśmiechem. - Mówiłem ci, że to na nic. Sith jednak nie zamierzał słuchać. Zwyczajnie, jak to osoba mająca "ja" przesycone Ciemnością. Gwałtownie wyciągnął przed siebie drugą rękę, przesyłając energię w kierunku przeciwnika, mając zamiar rozproszyć go lub przynajmniej odepchnąć. Jednak stojąca naprzeciw postać nawet się nie zachwiała. Mało tego: nie drgnęła nawet. Stojąc spokojnie i swobodnie tak, jak stała. - Wciąż próbujesz - stwierdziła, znów uśmiechnąwszy się. - Więc pokażę ci coś. Wysławszy cząstkę Mocy przez wyciągniętą prawą rękę i unieruchomiwszy Sitha, ujął jego miecz w obie dłonie i zacisnął na nim palce. Pod wpływem Mocy urządzenie zaczęło rozpraszać się na atomy. Gdy po chwili otworzył dłonie, jego błyszczący kształt był jeszcze widoczny w stabilnej postaci. Po czym zaczął migotać coraz bardziej intensywnie w miarę tego, jak świecące srebrzyście drobinki jedna za drugą unosiły się i znikały w otaczającej je bezpośrednio przestrzeni. Po kilku minutach rozproszyły się wszystkie i znikły. - Niee! - lord Vader wyraził opóźniony sprzeciw i złość - ją akurat jak najbardziej na miejscu, w każdym razie z jego punktu widzenia - przetransformowanym przez maskę głosem. - Starcze! - Ależ-tak - powtórzył Obi Wan. I dodał: - Pora na... Kartuzy, 21. Lutego 2026-
2
-
@Natuskaa Dziękuję wielce. Miło mi, że moje "(...) rozważania (...)" Ciebie zainteresowały. Pozdrawiam. @Wiechu J. K. Wiesławie: masz rację i zarazem jej nie masz. Gdyż - spoglądając z drugiej strony - natury Światła i Mroku są "(...) nieporównywalne (...)". Mimo, że pochodzą z tego samego źródła. Dziękuję Ci za wizytę i uznanie. Pozdrawiam. Leszku, dzięki Ci bardzo za odwiedziny i za czytelnicze uznanie. Milo mi, że spodobało Ci się moje opowiadanie. Zapraszam częściej. Pozdrawiam.
-
Darth Vader popija ashwagandę zieloną herbatą - rozdział 1
Corleone 11 opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
- Tak, Mrok. Mrok jest najważniejszy. Skrywa swoją aprzenikalnością to, czego ludzie widzieć nie chcą. Czyni awidocznym to, co robią ze świadomością, że nie powinni. Ukrywa te ich myśli, do których nie chcą przyznawać się nawet przed sobą. Ba! Przede wszystkim przed sobą. Głuszy słowa, wypowiedziane do akompaniamentu mrocznych emocji. Te awypowiedziane także. - Negatywne emocje! Negatywne myśli! Negatywne słowa! Niech będą dzięki za nie Ciemnej Stronie Mocy - tu oblicze Czarnego Lorda skrzywił, awidoczny spod maski, posępny uśmiech. - Niech te pierwsze dzieją się w jak największej ilości, a te drugie niech powstają i niech padają! W międzyludzką przestrzeń i do ich umysłów! Niech jak najmniej spośród tych pozostaje niewyrażonymi! Niech myśli rozprzestrzeniają się wszędzie, po krańce Galaktyki! Tak, aby żadna przestrzeń nie pozostała bez ich przynajmniej dotknięcia. Ale wpływ byłby o wiele bardziej pożądany! Im znaczniejszy, tym bardziej! - Darth Vader pozwalał ponosić się coraz bardziej mrocznej swadzie zapominając, że euforia jako taka ze swojej natury jest zdecydowanie pozytywnym uczuciem. Po chwili skrzywił się ponownie. - Uważaj na swoje emocje! - skarcił siebie samego zmienioną treściowo uwagą, którą wielokrotnie powtarzał mu jego były mistrz. - Obi-Wan! - zgrzytnął wściekle na jego wspomnienie. Pamięć o ich ostatnim pojedynku, którego przegrana popchnęła go - czy też pociągnęła - ostatecznie na Ciemną Stronę Mocy, w jednej chwili uczyniła jego myśli, i tak już mroczne, jeszcze bardziej wściekłymi. - Zabiłbym cię ponownie i znów i jeszcze raz, gdybym tylko mógł! - zazgrzytał powtórnie. - Gdyby było to obiektywnie możliwe! - Ciemność! - Sith po raz kolejny uśmiechnął się posępnie. - Niech rozszerza się! Niech panuje! Władza! Potęga! "Nieograniczona - Moc!" - powtórzył powiedzenie swojego obecnego mistrza, Darth'a Sidious'a. - Porządek utrzymywany siłą i strachem! O, tak - to jest właściwe! Tak - ma - być! - I destrukcja! - podjął tok mrocznych myśli. - Albo porządek wymuszony strachem, albo zniszczenie i śmierć! Tylko tak Mrok może wszędzie zapanować! W ludziach i w przestrzeni poza nimi! Wszędzie! - Natura! - kontynuował. Powinna być dopuszczalna tylko na tyle, aby życie mogło trwać, aby stawać się coraz bardziej podległym Ciemnej Stronie. Naturalność! Woda, powietrze, zieleń, rośliny, zwierzęta! Zimno, chłód i ciepło! Śnieg i lód! Barwy? Spośród nich najważniejsza jest czerwień! Po krótkiej chwili dodał z jeszcze większym naciskiem: - I czerń. * * * Stał przez chwilę nieruchomo, rozkoszując się wizją wszechcienia i jednocześnie panującym w jego myślach mrokiem. Do chwili, aż zorientował się, że nie jest sam. Że wcale wyraźnie i wcale odczuwalnie, do jego umysłu i do jego myśli wkracza Światło. Spróbował je wypchnąć. Zgasić. - Nie! - wyakcentował powoli ulubione słowo. - Ależ-tak - z pełnym spokoju naciskiem zaprzeczyła mu emanacja Obi-Wana. Kartuzy, 15. Lutego 2026 -
Rzeszów, moje miasto - rozdział czwarty
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Odpowiedziałaś na pytanie o współczesnego (młodego) mężczyznę, będącego zasadniczo - w skrócie sprawę ujmując - spod znaku o nazwie "(...) to zbyt skomplikowane (...)". Część mężczyzn też uważa, że sami "(...) mogą (...) mieć wszystko, więc (...)" kobieta "(...) jest tylko [dla] wyrównania energii... " Stąd oglądanie pornografii. Stąd narzędziowe podejście i traktowanie kobiet. Stąd wiadoma postawa wobec związków jako takich. Stąd oczywisty brak zadowolenia tych ostatnich i negatywna postawa wobec takich mężczyzn. Stąd wreszcie konstrukcje z negatywnych myśli i emocji wznoszone przez przedstawicieli obu płci, mających wzajemnie apozytywne podejście. I w wyniku tego konflikty, owocujące kolejnymi spiralami wspomnianych negatywnych emocji. Upraszczam achcący? Nie wszystko dostrzegam? Możliwe. Wszystkie materialne wydarzenia, jako że cała materia pochodzi od Źródła - Pierwszej Duchowej Istoty - mają zarazem energetyczny/duchowy albo ponad/pozafizyczny charakter. Orgazmy nie stanowią tu wyjątku. Ale oczywiście można je spłycić, zubożyć ich naturę. "(...) Postacie (...) są źle osadzone w rolach (...)"? Osoby przedstawione w powyższym opowiadaniu istnieją w swoich płciach jak najbardziej realnie. Ich rozmowy, azależnie od tego, czy senne czy jawne (w znaczeniu "na jawie") jako osadzone w rzeczywistych postaciach, uzewnętrzniają prawdziwe myśli, lęki i decyzje. Pozdrawiam Cię. Dobrej nocy. -
Rzeszów, moje miasto - rozdział czwarty
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Nie ma więcej. A kobiety teraz jakie są? Przedstaw z nich to, co najbardziej istotne. -
Rzeszów, moje miasto - rozdział czwarty
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Słyszę. To chyba typowa dla bieżących czasów piosenka. Przejechać z jednym mężczyzną świat od Japonii do Stanów, a potem odejść do drugiego? Można i tak. Być może zależy od powodu, dla którego ów pierwszy mężczyzna "się zgubił". Być może od samego pogubienia, bo przestał trzymać kierunek i dawać oparcie, utraciwszy własną stabilność? A może od samej Darii/Zalii Zawiłej/Zawiałow? Te kobiety są inne niż kto? -
Rzeszów, moje miasto - rozdział czwarty
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija ... więc zapytam, kim jest Daria Zawiałow? -
Rzeszów, moje miasto - rozdział czwarty
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija To jest czas obecny. -
Rzeszów, moje miasto - rozdział czwarty
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Przedstawiona w powyższym opowiadaniu osoba płci damskiej. -
Rzeszów, moje miasto - rozdział trzeci
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Wiem, a jakże. Dobrej nocy. -
Rzeszów, moje miasto - rozdział drugi
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Wchodzę w tę energię do Pisania. To konieczne. I przynosi zamierzony rezultat, jak właśnie przeczytałaś. Wielce Ci dziękuję za odwiedziny, czytanie, komentarz oraz literackie uznanie 🙂 . -
... Mrok. Zaczynam celowo prowokacyjnie. Jak to ja: Corleone11. Czy zauważyliście, że zawsze, gdy przyzywacie go do umysłu, czujecie reakcję? Szybkie wtargnięcie? Zupełnie jakby ów czekał w pobliżu, słysząc wasze myśli i/lub odbierając nastrój i gotowość? I wtedy spieszył w odpowiedzi, korzystając z zaproszenia? Pewnie zauważyliście. Innymi słowy: wiecie, że dzieje się dokładnie tak. Mrok słyszy. Mrok widzi. Mrok czuje. I reaguje, jako mający osobową naturę, zgodnie ze swoją naturą właśnie. Pełną niepokoju. Chęcią dominowania. Gwałtownością. Drapieżnością. Żądzą przebywania, nie tylko zamiarem, natychmiast wszędzie tam, gdzie zostanie zaproszony. Z oczywistą świadomością, że gdy zostanie wyproszony, jego natura każe mu wyjść. Nawet, jeśli nie chce. A czy pozostawi cień? Owszem. Swoisty. Czasową zmianę energetyczną, drgające impulsy w duchowej przestrzeni. Bardziej lub mniej trwałe, w zależności od czasu przebywania. Inaczej przedstawia się sprawa ze Światłem. Napisałbym - i zaraz napiszę - że przedstawia się zupełnie odwrotnie. Różnica - znów - ma związek z Jego osobową naturą. Ale także z naturą każdej istoty żywej, to znaczy mającej duszę: człowieka oraz bytów, które określa się ogólnie pojęciami "zwierzęta" i "rośliny". Całkiem tak, jakby tylko rośliny rosły, a zwierzęta i ludzie już nie. A przecież wzrost jest wpisany w naturę wszystkich wymienionych stworzeń. Dość jednak wtrąceń, wracam do głównego wątku. Światło jest łagodne, nawet jeśli w danym momencie intensywne. Jest spokojne świadomością swojego znaczenia. Spokojne świadomością aodzowności w każdym miejscu i w każdym rodzaju przestrzeni Wszechświata, nie tylko w światach takich, jak ziemski. Dlatego przychodzi na zaproszenie ze spokojem, wynikającym ze swojej natury. Przychodzi, nie spiesząc się. Pewne, że jeśli zostanie wyproszone, i tak wróci na kolejne zaproszenie. Wcześniej albo później. Światło wchodzi. Rozgaszcza się miękko. Powoli. Zgodnie ze wspomnianym dopiero co spokojem. Łagodnie po zakamarkach przestrzeni umysłu. Bez pośpiechu. Uprzejmie, ba - delikatnie. Zatem, jako świadomościowy Byt, uprzedni w stosunku do Mroku, czuje, słyszy i widzi. Różnica zaś w odczuciu - odczuwaniu, wrażeniu - ludzkim przy wejściu do jego wewnętrznej przestrzeni ma ścisły związek z człowieczą naturą: jako jej pomysłodawca i stwórca Światło pozostawiło ślad. Jest immanentne: zawsze "w". Przy wejściu dochodzi do połączenia wewnętrznego z zewnętrznym. Dlatego nie narusza spokoju. Nie budzi lęku. Obaw. Chyba, że świadomymi - przynajmniej z początku - decyzjami dany człowiek zaszedł i wędruje ścieżkami Mroku. * * * Tak więc jestem i Ja. Światło. Uprzednie wobec Mroku i aporównywalnie starsze. Wieczne. Stwórca wszystkiego, także Mroku i cieni. Aodzowne wszędzie i zawsze. Ktokowiek, cokolwiek i kiedykolwiek pomyśli i powie. Nawet, jeśli Mrok uzna za stosowne twierdzenie i wmawianie komukolwiek, że jest inaczej. Ja, Światło, jestem przyczyną każdego cienia. Stwórcą Mroku, do którego natury przynależy jasność. Blask. Choćby wypierał się tego przyszłą część wieczności przed wszystkimi naraz i każdą z osobna żywą istotą. Tak samo, jak Chaos jest następny w stosunku do mojego istotowego porządku. Który to Chaos można oczywiście uporządkować w ład. Jestem więc. Światło. Ja i... Kartuzy, 7. Lutego 2026
-
,,Zostawcie to Polakom"
Corleone 11 odpowiedział(a) na Somalija utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Somalija Podoba mi się kolejny wiersz w Twoim stylu. Zanosiło się bardziej na "(...) głośny karnawał (...)", ale po złapaniu ośmiuset "nietykalnych" i kontrolowanym wycieku z listy Epsteina obstawiam "defensywny unik". A, przepraszam! Jeszcze po chińskich wycieczkach, tej morzem i tej powietrzem... 😉 😂😂 Pozdrawiam serdecznie. -
,,Zostawcie to Polakom"
Corleone 11 odpowiedział(a) na Somalija utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta ... tym wszystkim wojnom - że pozwolę sobie zwrócić uwagę. -
@Natuskaa Proszę Cię bardzo. Życzę spokojnej Środy i pozdrawiam serdecznie :)) . P.n. "pośrodku" zamiast "(...) po środku (...)".