Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

m1234

Użytkownicy
  • Postów

    429
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez m1234

  1. ojciec zegar bez tarczy tykał wciąż gdzieś obok nie było na co spojrzeć nauczyłem się godzin po napięciu w karku jednoosobowy dom reszta to pogłosy jednoosobowy ton przesłuchania każdej nocy świadek i podejrzany - ten sam typ matka znikała na noce na zmiany w fabryce snów ubrania cięższe niż ciało oczy czerwone od światła płacz miał regulamin - bez dźwięku bez świadków na zapleczu i w środku nie pytałem pytania bez odpowiedzi skracają życie a wina rośnie bez powodu podatkiem od oddychania strata bez niespodzianek i tak od zawsze ciągle bez nazwy dziś mówię mało za dużo już było rzeczy których nikt nie uniósł na głos nie celuję w tarczę i nie liczę na brawa cenne jego milczenie jej ta cholerna zmiana stoję mocno na nogach bez planu B cisza nie gryzie znam ją na pamięć strata bez niespodzianek tak od zawsze i ciągle bez nazwy dziś mówię mało za dużo już było słów których nikt nie unosi na głos
  2. w sklepie kasjerka wydała mu resztę uśmiechała się jakby widziała jego żołądek rano zostawi pół herbaty na wieczór i tak w kółko aż glina pęknie i wyrośnie z niej kwiat bez nazwy
  3. Z tym paleniem, jak myślę, nie jest tak prosto. W samym akcie jest coś z mitu... pierwszy papieros - wejście w dorosłość, bunt! niezależność..., czy film i reklama - outsider, artysta, twardziel, ktoś „ponad”... potrzebny jest rekwizyt, maska, a może tarcza roztaczająca "tę aurę"? Albo tożsamość i wspólnota - chociażby na tę chwilę, "na dymka" - wykraczamy poza utarty porządek, mamy rozejm, razem zatrzymujemy szaleństwo codzienności... Na końcu zaś, być może gdzieś z głębin świadomości wyłania się swoisty gen autodestrukcji - pierwotna, nieuświadomiona potrzeba igrania z losem, ofiara mająca nadać sens... istnieniu? Sam nie palę, jednak palaczy znam wielu, ludzie pięknych wewnętrznie, mądrych, w każdym z nich odnajduję jakieś cząstki tego wszystkiego. Rozpisałem się, jednak to tylko dzięki temu, że Twój tekst rozpalił wyobraźnię. Bardzo ciekawy kontekst i świetnie napisane :)
  4. Jest kontrast, jest chwila, zawieszenie... Jak dla mnie troszeczkę za dużo dopowiedzeń, jednak to zawsze jest subiektywne. Fajny tekst :)
  5. anarchiści! buntownicy i katastrofiści! awangardowi poeci! dusze epoki niezależnie od miejsca narodzin i bytowania (chociaż kontekst korzenia i tego co potem jest ważny) rozbijajcie przekonania że poezja się kończy! mój entuzjazm może naiwny ale! brud podwórka trzepak żuk a przede wszystkim - pełznące ślimaki drobne namiastki świata który przebija przez detale dzikie zimne ciemne a przede wszystkim - śluzowate
  6. to raczej ślad oddech który skleił płatki magnolii o czwartej nad ranem gdy w czarnookich blokach błyskały rybie łuski przebudzonych czule czule dotykałem gdzie boli teraz myślę o tobie w windzie między piętrem a piętrem ktoś tu nabazgrał „tęsknię” tylko dlaczego ołówkiem?
  7. na murze napis "Uwaga na zwłoki" -> HELL w czeluści czerni drzwi - loftowo-kraftowe brow-aria unisono? degustują płatki śniegu? albo Meksykanie - Dia de los Muertos ale nad Bałtykiem? w grudniu? tak czy siak za cicho wręcz grobowo spacery nocą - heroicznie
  8. @Amber Tutaj swoiste „Danse macabre” - czyli wszędzie da się odnaleźć cząstkę tego, czego odnaleźć się nie zamierza bądź nie chce. Dzięki za odwiedziny :)
  9. i pyk! i lalala! i niech tam! Pani! oddecham szeroko rozpostartymi ramionami tlen miechem napełniam potylicę kołowroty kołomyje karuzele! no kto by pomyślał… ech tam! Pięknie! obcasami dziarsko stary parkiet poniżam oficjerkami lśniącemi czernią - po oczach bosym i biedakom! no kto by pomyślał… i znów! i lalala! dziewczęce trele i śmiechy zza bólu dziesiątek lalala tany szybkie rącze skoki swawola a ogień w płucach? a niech tam! i heja! lalala! i błyski do dnia… wy zaś patrzcie głodni niegodni - wam wara i wiara wasza! no kto by pomyślał…
  10. rozważ, że sama nieoznaczoność zaprzecza determinizmowi, chociaż ktoś zapewne powie, że to na poziomach dyskretnych, a w ludzkiej skali zawsze możemy spodziewać się powtarzalnych historii, włącznie z fatalnym końcem ;) No tak, to prawda i życie to statystyka z materializującymi się najbardziej prawdopodobnymi scenariuszami, jednak to nadal ułuda determinizmu jako takiego, tak więc warto zadbać o detal, trochę nieprzewidywalności, tym samym rzucać kłody pod nogi wieczności, wciąż sprawiać psikusa absolutowi ;)
  11. łatwo umiera się z zimna wokół wrzawa i ferment potem ciach - koniec ten spokój powiadasz błoga szarość… a tam euforia! i pocałunki! i lśniąca Bogini! płatki srebra złota usta nabrzmiałe secesją tu zaś noclegują żule żule i ci-jak-żule resztkami godności owijają ceglane podmurówki ciułają to ciepło ciepełko powoli oddają sączą - rybia krew Klimta nie będzie czerwieńsza
  12. @viola arvensis bardzo dziękuję :)
  13. kap kap kap wyprane myśli deszcz nie pytał i leje po latarniach próbuje wepchnąć światło do kałuży a tu - złote kwiatki księżycowe pola jakieś komety i rakiety i serduszka na czarny piątek między wersami mrówki noszą puste słowa - śnieg bez końca na starym kineskopie może wejdę do windy spotkam olbrzyma i grupę chińskich pingpongistów winda się zatnie - wszyscy nagle zważymy swoje życia
  14. jestem pusty niemal pusty chociaż niemal wyklucza pustkę to tak się czuję w nocy wstaję dwa razy sikając widzę stopy strużkę spod prysznica potem siebie w lustrze bez okularów - jak przez mgłę rozmazany obraz ma bruzdę pomiędzy oczami i napięte łuki brwiowe ta pustka taka cicha - czy spuścić wodę?
  15. pierwsza dłoń argument cios odłamek możliwość dziś gładka tafla synaptyczny brak sprzeciwu ściskamy nagrobki nowej liturgii - tu nie ma walki brak jest starożytnego ducha
  16. @Amber Dziękuję. Tak - mam czasami takie wrażenie, jakbym z pluszowego fotela reżysera nagle dostrzegł, że jeden z aktorów, gdzieś z głębi sceny, spogląda na mnie moimi własnymi oczami... ;)
  17. @bogumiłjoachim Świeży, świetny tekst! Obejrzałem kiedyś taki film: "Autostopem przez Galaktykę" - w jego czołówce delfiny masowo i brawurowo próbują ostrzec ludzkość przed nadchodzącą katastrofą (bez dalszych spoilerów, bo warto obejrzeć!). To nie były ślimaki, jednak i u Ciebie, podobnie jak w tym filmie, natura nie pozwala nam zapomnieć o miejscu w szeregu. Odnajduję w Twoim wierszu pierwiastek tego swoistego, absurdalnego humoru, ale zarazem pewnej mądrości. Bardzo podoba mi się Twój wiersz :)
  18. Podbudza do refleksji. Utwór o tyle dla mnie intrygujący, że rytmem przypomniał mi... Ciechowskiego i cudowne "Nie Pytaj o Polskę"... wiem, wiem, być może to nie ten sam temat itd... i może to dzisiejszy dzień, jednak Twój wiersz ma właśnie taką swoją swoistą, piękną muzykalność i potężną przestrzeń pomiędzy wersami, gdzie myśli latają w tę i z powrotem... Świetne! A, że mamy 11 listopada, to przywołany utwór na koniec dnia:
  19. @Zawierucha7 Fajne! Autostopem przez galaktykę... skojarzeń ;)
  20. @viola arvensis Dziękuję! Ciekawe, że skojarzyło ci się to z piosenką - bo właśnie takie jest przeznaczenie tego tekstu. Roboczo został wykorzystany w utworze ilustracyjnym na potrzeby pewnego przedstawienia.
  21. O matko córko! Już wieczór mam zrobiony Twoim komentarzem :) Wyobraziłem sobie ten moment, w którym czas staje w miejscu, punkt widzenia nieszczęsnego bohatera(ki) ląduje za ścianą z książkami i nadaje zegarkiem sam do siebie: u-c-i-e-k-a-j....! ;) @Berenika97 pomysł i przemyślenia świetne, fajnie napisane, tym bardziej, że nie jest łatwo operować na twardej materii próbując tak na prawdę uchwycić to, co nieuchwytne.
  22. Sam tytuł i to "jeżeli..." to wręcz zamiar bezpośredni! Ty nie pytasz, nie prosisz! Ty ostrzegasz! Oj chyba zadziało się tam, zagotowało wewnętrznie.... aczkolwiek jestem spokojny - masz dar modelowania z każdej gliny, tak więc nie widzę zagrożeń :)
  23. Znowu to samo. Tyle klatek… Miasto. Twarze. Światła. Maski. O co chodzi? Co tu się wyprawia…?! Dodaj, Panie, filtru! Tu obetnij! A tu? I tu - troszkę koloru! I więcej śmiechu... Jeszcze więcej... I co? Wszyscy grają. Wszyscy. Nawet ci samotni - grają. Sprzedają. Sprzedają siebie - powłoki, powidoki, błyskotki… „Dodaj, Panie, filtru! Tu obetnij! A tu! I tu! Troszkę koloru! Więcej śmiechu. Jeszcze więcej!” I co? I gówno. To nie prawda. Fasada. O, ślepi! Wy wszyscy… ślepi! A ona…? Ona nie gra. Nie umie. Tam nie ma filtrów. Jest jak pęknięcie w horyzoncie. Bad pixel. …Ona mnie spali… Nie. Tak! Spali mnie...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...