Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

m1234

Użytkownicy
  • Postów

    427
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez m1234

  1. ojciec zegar bez tarczy tykał wciąż gdzieś obok nie było na co spojrzeć nauczyłem się godzin po napięciu w karku jednoosobowy dom reszta to pogłosy jednoosobowy ton przesłuchania każdej nocy świadek i podejrzany - ten sam typ matka znikała na noce na zmiany w fabryce snów ubrania cięższe niż ciało oczy czerwone od światła płacz miał regulamin - bez dźwięku bez świadków na zapleczu i w środku nie pytałem pytania bez odpowiedzi skracają życie a wina rośnie bez powodu podatkiem od oddychania strata bez niespodzianek i tak od zawsze ciągle bez nazwy dziś mówię mało za dużo już było rzeczy których nikt nie uniósł na głos nie celuję w tarczę i nie liczę na brawa cenne jego milczenie jej ta cholerna zmiana stoję mocno na nogach bez planu B cisza nie gryzie znam ją na pamięć strata bez niespodzianek tak od zawsze i ciągle bez nazwy dziś mówię mało za dużo już było słów których nikt nie unosi na głos
  2. Do odsłuchania tutaj: https://on.soundcloud.com/WKbbndgWSxGMcRRwen "Góry siwe, góry mądre" hej, hej, góry siwe wiater niesie głosy idziem ścieżką w cień przez kamienie, rosę, hen... hej, hej, nie pytoj kaj nas niesie czas ziemia zapamięto wszystko pozna w nas hej, hej, góry siwe wiater niesie głosy idziem ścieżką w cień przez kamienie, rosę, hen! hej, hej, nie pytoj chopie co mam przynieść tam nikt nie spamięto nie czego ty byś ciągle chcioł hej, hej, góry siwe wiater niesie głosy idziem ścieżką w cień przez kamienie, rosę, hen! hej, hej, góry mądre słyszcie nasze głosy my na ścieżce w cień przez kamienie, rosę, hen...
  3. w sklepie kasjerka wydała mu resztę uśmiechała się jakby widziała jego żołądek rano zostawi pół herbaty na wieczór i tak w kółko aż glina pęknie i wyrośnie z niej kwiat bez nazwy
  4. m1234

    czas i fale

    Do odsłuchania tutaj: https://on.soundcloud.com/w2phjt3t23piZ7Acrr czas... słowo z wagą odbija się echem światło z lampy cięte myślę tym oddechem kształty przezroczyste gorące kolory jak usta pocałunki skały roztopione i plaża czarne oczy żar co pali w stopy pamiętasz dno - co spadło raptownie? dodawało mocy my między powiekami w przerwie cisza i huk spieniony oddech dwa ciała i ten jeden ruch zużyliśmy się bliskością przyjemnie jak nigdy spadaliśmy z falami rozgrzani sparzeni kolory których nie było czuliśmy je skórą dotyk zachłanny poszybowaliśmy górą czas... ma wagę! świeci odbija się we mnie ciepło gorąco i ciebie wciąż tę samą a przecież nową... czas! ma wagę! parzące iskry westchnień oddane wulkanem obmyte falami obmyte dniami i ten huk co spada z wiatrem to nasz czas! pożytek z kolorów z gorąca które parzy czarne szkiełka pamięci w dłoniach wciąż się żarzą i krzyczą: "pamiętasz?" fale niosą dalej aż huk przeora ciszę gwałtownie dostojnie my sparzeni oddani na dnie aż na grzbiecie fali znów w locie miłość popłynie dalej wciąż czuję ten żar pod stopami oddech sól na języku i ciebie nową i tę samą w każdym serca biciu...
  5. Z tym paleniem, jak myślę, nie jest tak prosto. W samym akcie jest coś z mitu... pierwszy papieros - wejście w dorosłość, bunt! niezależność..., czy film i reklama - outsider, artysta, twardziel, ktoś „ponad”... potrzebny jest rekwizyt, maska, a może tarcza roztaczająca "tę aurę"? Albo tożsamość i wspólnota - chociażby na tę chwilę, "na dymka" - wykraczamy poza utarty porządek, mamy rozejm, razem zatrzymujemy szaleństwo codzienności... Na końcu zaś, być może gdzieś z głębin świadomości wyłania się swoisty gen autodestrukcji - pierwotna, nieuświadomiona potrzeba igrania z losem, ofiara mająca nadać sens... istnieniu? Sam nie palę, jednak palaczy znam wielu, ludzie pięknych wewnętrznie, mądrych, w każdym z nich odnajduję jakieś cząstki tego wszystkiego. Rozpisałem się, jednak to tylko dzięki temu, że Twój tekst rozpalił wyobraźnię. Bardzo ciekawy kontekst i świetnie napisane :)
  6. Jest kontrast, jest chwila, zawieszenie... Jak dla mnie troszeczkę za dużo dopowiedzeń, jednak to zawsze jest subiektywne. Fajny tekst :)
  7. anarchiści! buntownicy i katastrofiści! awangardowi poeci! dusze epoki niezależnie od miejsca narodzin i bytowania (chociaż kontekst korzenia i tego co potem jest ważny) rozbijajcie przekonania że poezja się kończy! mój entuzjazm może naiwny ale! brud podwórka trzepak żuk a przede wszystkim - pełznące ślimaki drobne namiastki świata który przebija przez detale dzikie zimne ciemne a przede wszystkim - śluzowate
  8. to raczej ślad oddech który skleił płatki magnolii o czwartej nad ranem gdy w czarnookich blokach błyskały rybie łuski przebudzonych czule czule dotykałem gdzie boli teraz myślę o tobie w windzie między piętrem a piętrem ktoś tu nabazgrał „tęsknię” tylko dlaczego ołówkiem?
  9. na murze napis "Uwaga na zwłoki" -> HELL w czeluści czerni drzwi - loftowo-kraftowe brow-aria unisono? degustują płatki śniegu? albo Meksykanie - Dia de los Muertos ale nad Bałtykiem? w grudniu? tak czy siak za cicho wręcz grobowo spacery nocą - heroicznie
  10. @Amber Tutaj swoiste „Danse macabre” - czyli wszędzie da się odnaleźć cząstkę tego, czego odnaleźć się nie zamierza bądź nie chce. Dzięki za odwiedziny :)
  11. i pyk! i lalala! i niech tam! Pani! oddecham szeroko rozpostartymi ramionami tlen miechem napełniam potylicę kołowroty kołomyje karuzele! no kto by pomyślał… ech tam! Pięknie! obcasami dziarsko stary parkiet poniżam oficjerkami lśniącemi czernią - po oczach bosym i biedakom! no kto by pomyślał… i znów! i lalala! dziewczęce trele i śmiechy zza bólu dziesiątek lalala tany szybkie rącze skoki swawola a ogień w płucach? a niech tam! i heja! lalala! i błyski do dnia… wy zaś patrzcie głodni niegodni - wam wara i wiara wasza! no kto by pomyślał…
  12. rozważ, że sama nieoznaczoność zaprzecza determinizmowi, chociaż ktoś zapewne powie, że to na poziomach dyskretnych, a w ludzkiej skali zawsze możemy spodziewać się powtarzalnych historii, włącznie z fatalnym końcem ;) No tak, to prawda i życie to statystyka z materializującymi się najbardziej prawdopodobnymi scenariuszami, jednak to nadal ułuda determinizmu jako takiego, tak więc warto zadbać o detal, trochę nieprzewidywalności, tym samym rzucać kłody pod nogi wieczności, wciąż sprawiać psikusa absolutowi ;)
  13. łatwo umiera się z zimna wokół wrzawa i ferment potem ciach - koniec ten spokój powiadasz błoga szarość… a tam euforia! i pocałunki! i lśniąca Bogini! płatki srebra złota usta nabrzmiałe secesją tu zaś noclegują żule żule i ci-jak-żule resztkami godności owijają ceglane podmurówki ciułają to ciepło ciepełko powoli oddają sączą - rybia krew Klimta nie będzie czerwieńsza
  14. @viola arvensis bardzo dziękuję :)
  15. kap kap kap wyprane myśli deszcz nie pytał i leje po latarniach próbuje wepchnąć światło do kałuży a tu - złote kwiatki księżycowe pola jakieś komety i rakiety i serduszka na czarny piątek między wersami mrówki noszą puste słowa - śnieg bez końca na starym kineskopie może wejdę do windy spotkam olbrzyma i grupę chińskich pingpongistów winda się zatnie - wszyscy nagle zważymy swoje życia
  16. jestem pusty niemal pusty chociaż niemal wyklucza pustkę to tak się czuję w nocy wstaję dwa razy sikając widzę stopy strużkę spod prysznica potem siebie w lustrze bez okularów - jak przez mgłę rozmazany obraz ma bruzdę pomiędzy oczami i napięte łuki brwiowe ta pustka taka cicha - czy spuścić wodę?
  17. pierwsza dłoń argument cios odłamek możliwość dziś gładka tafla synaptyczny brak sprzeciwu ściskamy nagrobki nowej liturgii - tu nie ma walki brak jest starożytnego ducha
  18. @Amber Dziękuję. Tak - mam czasami takie wrażenie, jakbym z pluszowego fotela reżysera nagle dostrzegł, że jeden z aktorów, gdzieś z głębi sceny, spogląda na mnie moimi własnymi oczami... ;)
  19. @bogumiłjoachim Świeży, świetny tekst! Obejrzałem kiedyś taki film: "Autostopem przez Galaktykę" - w jego czołówce delfiny masowo i brawurowo próbują ostrzec ludzkość przed nadchodzącą katastrofą (bez dalszych spoilerów, bo warto obejrzeć!). To nie były ślimaki, jednak i u Ciebie, podobnie jak w tym filmie, natura nie pozwala nam zapomnieć o miejscu w szeregu. Odnajduję w Twoim wierszu pierwiastek tego swoistego, absurdalnego humoru, ale zarazem pewnej mądrości. Bardzo podoba mi się Twój wiersz :)
  20. Podbudza do refleksji. Utwór o tyle dla mnie intrygujący, że rytmem przypomniał mi... Ciechowskiego i cudowne "Nie Pytaj o Polskę"... wiem, wiem, być może to nie ten sam temat itd... i może to dzisiejszy dzień, jednak Twój wiersz ma właśnie taką swoją swoistą, piękną muzykalność i potężną przestrzeń pomiędzy wersami, gdzie myśli latają w tę i z powrotem... Świetne! A, że mamy 11 listopada, to przywołany utwór na koniec dnia:
  21. @Zawierucha7 Fajne! Autostopem przez galaktykę... skojarzeń ;)
  22. @viola arvensis Dziękuję! Ciekawe, że skojarzyło ci się to z piosenką - bo właśnie takie jest przeznaczenie tego tekstu. Roboczo został wykorzystany w utworze ilustracyjnym na potrzeby pewnego przedstawienia.
  23. O matko córko! Już wieczór mam zrobiony Twoim komentarzem :) Wyobraziłem sobie ten moment, w którym czas staje w miejscu, punkt widzenia nieszczęsnego bohatera(ki) ląduje za ścianą z książkami i nadaje zegarkiem sam do siebie: u-c-i-e-k-a-j....! ;) @Berenika97 pomysł i przemyślenia świetne, fajnie napisane, tym bardziej, że nie jest łatwo operować na twardej materii próbując tak na prawdę uchwycić to, co nieuchwytne.
  24. Sam tytuł i to "jeżeli..." to wręcz zamiar bezpośredni! Ty nie pytasz, nie prosisz! Ty ostrzegasz! Oj chyba zadziało się tam, zagotowało wewnętrznie.... aczkolwiek jestem spokojny - masz dar modelowania z każdej gliny, tak więc nie widzę zagrożeń :)
  25. Znowu to samo. Tyle klatek… Miasto. Twarze. Światła. Maski. O co chodzi? Co tu się wyprawia…?! Dodaj, Panie, filtru! Tu obetnij! A tu? I tu - troszkę koloru! I więcej śmiechu... Jeszcze więcej... I co? Wszyscy grają. Wszyscy. Nawet ci samotni - grają. Sprzedają. Sprzedają siebie - powłoki, powidoki, błyskotki… „Dodaj, Panie, filtru! Tu obetnij! A tu! I tu! Troszkę koloru! Więcej śmiechu. Jeszcze więcej!” I co? I gówno. To nie prawda. Fasada. O, ślepi! Wy wszyscy… ślepi! A ona…? Ona nie gra. Nie umie. Tam nie ma filtrów. Jest jak pęknięcie w horyzoncie. Bad pixel. …Ona mnie spali… Nie. Tak! Spali mnie...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...