Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Dekaos Dondi

Użytkownicy
  • Postów

    2 705
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez Dekaos Dondi

  1. wszechświat istnieje od zawsze znana teza owszem nie ma kwestii z początkiem a jeśli był? to pewien problem pytanie w ogóle skąd w pustce absolutnej wziął się na wszechświat cały budulec łącznie z przestrzenią i czasem też definiuje życie nasze kto zna odpowiedź i czynić tak umie to jakoś mu łatwiej zrozumieć tak że spoko głowa z nic co zechce może wyczarować
  2. @Alicja_Wysocka–Dzięki–Łatwiej człowiekowi żyć, gdy ma taki dystans–Pozdrawiam * @Waldemar_Talar_Talar–Dzięki–Skoro ma moc, to nie jestem temu przeciwny–Pozdrawiam * @TylkoJestemOna–Dzięki–A gdzie tam szczury. Gruchające pocieszki takie–Pozdrawiam
  3. @Kwiatuszek–Dzięki–Miło mi, że taki super–Pozdrawiam
  4. @Alicja_Wysocka–Dzięki–A zatem smacznego życzę–Pozdrawiam:) * @TylkoJestemOna–Dzięki za "seryjaśnie"–Pozdrawiam:)
  5. wznieście mi pomnik posąg bohatera co z grzesznej mamony wam nadmiar zabierał chwała ci za to chwała zbudujmy zaraz tam i tu słusznie prawicie zacznijcie od stóp by czcić mnie słowem oraz bez słów a później z miłością i pięknie co was tuliły wiemy jedynie słuszne ręce no i tułów tudzież głowę myślała za ciebie byś wiedział co powiesz jeszcze ze spiżu ma być koszula którą do ciała tak często przytulał skoro wam teraz chwalebnie stanął wielbijcie mnie pieśnią wdzięcznie śpiewaną * o cholera inaczej gruchają białe gołębie obsrały mnie wszędzie
  6. Tekst powtórkowy czekolada ta tabliczka ciastko gniecie ściska maca gdzie jest... taca bo tam leży rura z kremem nie chce innej za cholerę a więc gorzkie lico smutne pragnie wetknąć kostkę w dziurkę i tak w tył i w przód i zwrotnie szczekoladzić ją sromotnie miękka żwawa z glancem szneka jakoś nie chce dłużej czekać i nadziewa się na bułkę lukrem zasłać chrupką skórkę a zaś rogal z gładkim makiem siada na niej swym okrakiem a tam mały pączek w kącie pragnie smyrnąć dziś szarlotkę ale placek z rabarbarem on ogłady nie ma wcale choć murzynek jego luba syczy kremem bo się wkurza przeszarloczyć chciałby mus wejść w szarlotkę poczuć chuć aż się wnerwia słuszny lukier bezeceństwa tu jest bukiet nawet sucha kromka chleba srogo dupką dziś spoziera lecz szarlotce co się zowie zwykły placek nie jest w głowie nie ten poziom tyś wypieku mej miłości nie oczekuj ze społecznych jesteś nizin ja kruszonką sięgam wyżej aż karmelki i landrynki mordoklejki całkiem nowe podnieciła ta wypowiedź posklejały je andruty wspólnie liżą słodkie dupy nawet suchy rogal całkiem marmoladę zaraz capnie i wydusi z niej krzywizną miłość dosie lepką czystą lecz za pewny był to plan dostał kosza wewnątrz wpadł a tabliczka czekolady kolorowy maca maczek bo ponętnie i rozkosznie jej sreberko czule drapie * aż tu nagle kromka stara sfrustrowana ale jara weszła wszędzie radę dała i poczuła się znów cudnie choć zrobiła wokół burdel
  7. @Wiesław J.K.–Dzięki– Mnie raczej chodziło, o łabędzi śpiew drzew–Pozdrawiam
  8. @Wiesław J.K.–Świetny finał owej opowiastki–Pozdrawiam:)
  9. @Wiesław J.K.–Oby tak dalej zatem–Pozdrawiam
  10. @Wiesław J.K.–Dzięki–Widziałem ów film. Taki dziwny trochę–Pozdrawiam:)
  11. @Wiesław J.K.–Dzięki–No tak. Chciałem tytuł taki bardziej poetycki–Pozdrawiam
  12. @Marek.zak1–Dzięki za pleceni. Widziałem:)–Pozdrawiam * @Wiesław J.K.–Dzięki–Ano właśnie. Biedne aniołki–Pozdrawiam * @Annna2–Dzięki–Tak to bywa, z tymi żywymi ludźmi–Pozdrawiam * @TylkoJestemOna–Dzięki–Można tak powiedzieć. Grobowo miodowy–Pozdrawiam * @violetta–Dzięki–Zaiste, jak najbardziej–Pozdrawiam * @Jacek_Suchowicz–Dzięki za zwyczajowy wierszyk uzupełniający–Pozdrawiam
  13. @Wiesław J.K.–Dzięki–To taka letnia jesień–Pozdrawiam * @Nata_Kruk–Dzięki–No mam niekiedy dziwne pomysły–Pozdrawiam
  14. powabna to wciąż staruszka choć setką nabrzmiały jej biust stulatek żwawo oniemiał wstrząsnęła nim miłość i chuć porzucił laskę z wigorem poprosił babcię o rękę uśmiechnął szczękę sklejoną w podzięce dostał coś więcej aż kiedyś zeszli złączeni w trumnie ich razem złożono nie tylko zawsze w rocznicę nagrobek się rusza ponoć może to prawda faktycznie często aniołek nijaki kolejny całkiem rozbity znowu rodzina zapłaci?
  15. @Alicja_Wysocka↔Dzięki za filmik. Znam:) Deszcz ma w sobie coś magicznego. Jakby w każdej kropli, było zatrzymane marzenie i w zależności gdzie spadnie, będzie lub nie będzie, spełnione–Pozdrawiam
  16. Chyba tekst powtórkowy? Puszyste krople deszczu, bębnią o płaską twarz leśnego pnia. Wiele z nich znajduje ukojenie w okrągłych słojach, o drzewnych ścianach, pomalowanych ongiś nieustającym wzrastaniem. Słońce z ciepłym rozleniwieniem, delikatnie toruje drogę, pomarańczowo złotym promieniom, muskając białe pierzaste baranki, karmiąc nimi potrzebne światło. Są trochę uparte i ani myślą robić miejsce na blado błękitnej łące, ozdobionej brzaskiem, a gdzieś hen daleko, przestrzenią i gwiazdami. Pomału przestaje padać. Burza dawno minęła. Może przestraszyła się własnych błyskawic. Tylko gdzieniegdzie, słychać jeszcze cichnącą muzykę dotykanych liści. Skrawki wilgoci, iskrzą odrobinkami światła, na pięciolinii srebrzystej pajęczyny. Drga niczym struna harfy, dotykana śpiewem ptaków i wspomnieniami drzew, które odeszły, chociaż przecież odejść nie mogły. Przemoczony wiatr, zwiewnym powiewem, strąca resztki snu z zaspanych owadów oraz z innych leśnych stworzeń. Całun utkany z ozonu, przenika ożywczym zapachem, dosłownie wszystko wokół. Miesza w strumieniu. W żabowych kumkaniach, futerkach wiewiórek i piórkach ptaków. Zewsząd dobiega szum przytulania konarów, do innych sąsiadujących. Wiatr w tym usilnie dopomaga. Nie za mocno. Tak w sam raz. Żeby jeszcze mogły pobyć razem. Nacieszyć się wspólnym wzrastaniem ku niebu, pomalowanym wschodzącym słońcem świtu. Wchłonąć obraz i mieć nadzieję, że zostanie w nich na zawsze. Nad lasem lecą łabędzie. W oddali słychać śpiew pił łańcuchowych.
  17. kap kap kapie deszczyk fajnie uroczo na wdzianku szeleści za kołnierzem kolejna kropla więcej i więcej aż sucha nitka zupełnie zmokła słoneczko trochę kuka biedne przez śliczne chmurki a gdzie tam ciemne na drzewach liście naderwane tęsknią szybują na ziemię wolniutko lub prędko a nawet przedziwnie to słota jesień zaprasza ślicznie szumią szeleszczą różnym kolorem że kiedyś powrócą te same lecz nowe lecz jeden w ciemię z łoskotem mnie walnął moknę na deszczu a jednak warto bo chociaż mam guza na przyrodę myśli nie wkurzam no może trochę gdy błota do izby niebawem naniosę lecz póki co moknę chętnie i przemokniętą tańczę piosenkę tak przeuroczo wokół szaro aż wirowania ciągle za mało wesoła żwawa plucha strumyczki tulą skarpetki w butach no klawo muszę przyznać cud widoczkami wilgotnym rytmem umysł użyźniać jesień słota złota co za różnica tańczę chłonę i się zachwycam
  18. Panienka mokra od spodu siedziała na krzesełku, zanurzonym po siedzisko w przypływie, ubrane w rozłożystą sukienkę, opadającą na brak jakichkolwiek fal. Łzy kapały ze wzroku, dlatego poziom morza niebezpiecznie wzrastał, chociaż przystojny w urodzie, dopływał otulony łódką. Panienka ujrzawszy co zobaczyła, zarzuciła przynętę z haczykiem, na długaśnej żyłce, którą wyszarpała z przedramienia i poleciała by zaczepić o burtę. Nagle łódka pofrunęła, zauroczona powabnym cumulusem. Wtedy stary mors, strasznie mroczno zamroczony, począł w sobie zazdrość o magiczną łódkę, cudownie szybującą na powietrznych kłębach. Panienka przywaliła mu kanalikiem łzowym z rozbryzgiem, że niby słusznie prawi, ale na cholerę jej ta cudowność, skoro łódka nie po to, żeby fruwać, tylko żeby pływać, w jej kierunku, a szczególnie zawartość, którą chciała wydłubać sobą ze środka. I wydłubała w końcu zwinnymi paluszkami, a wydłubany nie marudził, że jest wydłubanym, tylko oko na niej zawiesił. Od tego czasu ona miała trzy, a on został cyklopem mutantem, bo miał nie na środku. Wtedy na horyzoncie ujrzeli wielką pozeszywaną twarz, w kształcie ośrupanej kamienicy, z balkonem z lalka pijącą krew z kubka, ściekającą z futryn okiennych w której wnętrzu zamieszkali, razem z zegarami na ścianach, by wiedzieli ile czasu im zostało, chociaż były pomalowane różnokolorowym czasem. Był z tym jednak pewien problem, gdyż malarz upity wieloprocentową weną, namalował na każdym inne wskazania, dużej i małej oraz seks-sekundnika. Dlatego z tej zgryzoty, chodzili w kółko po krętych schodach oraz swoich umysłów, aż prawie do skołowacenia i wygładzenia szarych fałd, bez jakichkolwiek poręczy i jeździe bo rozwydrzonej bandzie. Potykali ciała o leżące łyżeczki, depcząc gdzie popadnie, zmieniając łyżeczkowe charaktery, dodatkowymi wgłębieniami, pomimo że widelce i noże, dźgały ich w stopy i po odciskach, broniąc rycersko, swoich wybranek a nawet cudzych pałeczek. A że poczuli do siebie pociąg, to wywołali wilka z lasu, o kształcie włochatej bestii InterSyty, gdyż pozjadała wewnętrznych podróżnych, uzębionymi schowkami na bagaże, który wyjechał nagle z chmur, gęsto rycząc i bekając zapachem przeżutych obiadów i wilgotnych biletów z dziurkami. Tak przeraźliwie wył, że aż usiedli i dostali wilka, bo pociąg zimny był, a następnie wszystko zamarzło w jeden wielki sopel zwisający z nosa wielkoluda, który najpierw wypił, a za chwilę pochrupał część morza, łącznie z dalszym ciągiem, tej jakże ciekawej i zajmującej opowieści. Od której – co głosi wątpliwa w swoją prawdę legenda – wzroku nie można oderwać. Podobnie jak języka, od zmrożonego tyłka metalowego robota.
  19. gdy zlęknione szybowały o poranku a w białych mgłach tulących świt rozedrgany obraz jutrzenki był ledwo widoczny przezroczysta noc niewidoczna lecz prawdziwa zawisła nad łąką kryjąc w sobie ciemną stronę księżyca dlatego odczuwały niepokój krążąc nad koronami drzew prosząc wiatr o niezwątpienie w unoszeniu zwyczajnych spraw z końcem dla początku bez końca w wiecznym przemijaniu niekończących chwil już takie same nie wrócą na nowo bo tak czasem bywa że los oddali a ty głupi nie wiesz początek cierpienia czy właśnie ocalił
  20. @Jacek_Suchowicz ↔Dzięki za komentarz melodyjny, a nie jakiś tam inny. Napisałem trochę villanelli, ale i tak nie pamiętam rozkład powtarzanych wersów. Muszę mieć ściągę:)↔Pozdrawiam:)
  21. roztańczmy chwile na krętych schodach puls znów przyspiesza ścienne tykanie żeby choć uśmiech zdążyć zapodać wnet na poręczy z radości konać rozpalić tyłki zjazdowym żarem wirujmy znowu na krętych schodach na zewnątrz balkon siedzi w nim ona popija kawę nie smutna wcale by marzeń spełnień szansę zachować fajnie przyswoić powyższe słowa zielonej barwy literki całe choć chwile krótsze na krętych schodach twarze łyżeczek śladów ozdoba pragną nas nabrać upomnieć nawet nie warto czasu w tańcu marnować trochę tu dziwnie jakby coś spoza chciało cię zabrać tak już na stałe chwile minęły na krętych schodach piękniejszy taniec ktoś ci zapoda
  22. @Konrad Koper ↔Dzięki:)↔Czy ja wiem?↔Pozdrawiam:) *** @poezja.tanczy ↔Dzięki:)↔Nawet pewnie jednym garbem:)↔Pozdrawiam:) *** @Leszczym ↔Dzięki za roladę uśmiechu:)↔Pozdrawiam:)
  23. szybuje łódka podniebny ptak fruwa wesoło jakiś tam czas fajny ogonek pod sobą ma wesoło śpiewam ram pam pam pam łódka ląduje prosto na twarz w rozdarcia płoche pysia ja mam jakby przywalił w twarzyczkę głaz krwawo mamroczę ram pam pam pam nagle przede mną ściany już są na nich zegary ze ścian jest dom kukułka kuka w strzępkach jest moc radośnie śpiewam na cały głos wtem słyszę śliczny metalu brzdęk twarzowe łyżki mają dziś chęć nawet kwirlejki ustami też wtóruję tłukąc pięściami pieśń oj co za zgroza skąd groźny ryk drapieżnie chmurny to pewnie wilk to tylko pociąg do głupot mych humornie śpiewam tak sobie dziś radośnie zjeżdżam na bandzie tej zapłonął tyłek płonie że hej czuć spaleniznę i fajnie jest dostałem kręćka stąd taki tekst
  24. @Alicja_Wysocka ↔Dzięki za nawiązanie z przesłaniem nawet w matematycznej poświacie. i roześmianym, drgającym słoneczku:)↔Pozdrawiam:) *** @Jacek_Suchowicz→Też Dzięki za wierszowe nawiązanie. A nawet powiadam, nie gagatek, lecz czasem jednak→gagat:)↔Pozdrawiam:)
  25. dzisiaj ósmy marca to wspaniałe święto tyczy każdej z kobiet a każda jest piękną bez nich życie chłopów byłoby niepełne zatem w ich imieniu piszę tak rzetelnie czasami żywotne co mają radochę albo ciche skromne takie trochę płoche często myślą lepiej nawet od płci męskiej tak ogólnie rzeknę są po prostu świetne uczuć w nich niemało takich i owakich no chyba że bęcwał jakiś im się trafi rożne inne sprawy pominę milczeniem bo jeszcze mi jakaś przywali gdzieś w ciemię życzę wszak kobietom radości wszelakiej no bo przecież one kochane są takie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...