A gdy umarłem
nie mogłem poruszać ciałem
lecz nadal było moje
Bałem się ognia
lecz niczego nie czułem
byłem w każdym prochu
spozierałem z każdego pyłku
który rozsypali nad drzewami
jak chciałem
Osiadłem na liściach jak mąka na dłoniach
byłem nadal sobą
choć ciała już nie miałem
W pierwszym (jesiennym) czułem niewymuszenie. Tutaj jest inaczej. Nie będę precyzował, lecz pierwszy, IMO, odbiera się bardziej spontanicznie. Nie ma protez..
@Marek.zak1 A po cóż wieszać. Sami się rozbijają. U nas na wsi, to żadne hrabie czy tam barony, a jeno zwykłe ludzie, co na 'warzywnym' pieniądz zrobiły. I z żadnym osiemdziesiątym dziewiątym nic wspólnego nie mają.
Odnoszę wrażenie, jak gdyby prawie każde kolejne dwa wersy miały stanowić niepowtarzalną sentencję o samoistnym żywocie. To mnie rozprasza i nie pozwala na ogarnięcie całości wiersza.
Dzień dobry.