jest jak wyjście z cienia
nigdy nie ma dobrej pory żeby odejść
głaszcz mnie głaszcz rano po policzku
to już nie boli jak kiedyś
dzień przechodzi w mrok
mrok w noc ciemniejszą niż dno
płyniemy tam chcąc nie chcąc
prezerwatywy na paragonie -
masz więcej takich sekretów?
całe moje życie to jeden wielki sekret -
olej to a wyjdziemy z tego żywi
@Krakelura im więcej czytam Panskich utworów tym bardziej mi przeszkadza to przenoszenie sensów ze strofy do strofy w rozbitej wersyfikacja, dałem polubienie gdyż przy innym zapisie nie miałbym żadnych ale, jak zawsze są ciekawe metafory np.
@light_2019 @light_2019 podoba mi się twoja edycja
ale nie byłbym soba gdybym nie bronił mojej chodzi o to ze mamy do czynienia z wyobraźnia grubo zaburzona mogą mylić się jej liczby pojedyncza z mnoga ;-) oraz uwielbia pysznic się swoimi osiągnięciami tymi nawet urojonymi nad wszystko. On gada do siebie wiec wszystko może się zdarzyć. Taka bezpośrednia inspiracja był film M. Scorsese pt „Przylądek strachu”
ten świat jest brudny
nawet po deszczu
a teraz pokażę ci czym jest strata
sformułuję groźbę
jako poeta
jestem bardziej oczytany
niż każdy z was
atmosfera gęstnieje
jest tak profetycznie cicho
za chwilę wszystko spłynie krwią
nie wiesz co to cierpienie
ale już czujesz że nadchodzi
uniki nie zdadzą się na nic
wiedziałem że cię tu znajdę
choć nie mogę łamać prawa
zamierzam złamać ciebie
chwila ze mną i
będziesz mówić językami
jestem jak bóg a
bóg jest jak ja
kaliber 38 wersja specjalna
@Deonix_ dziekuje za pochylenie się nad tekstem
w istocie jest jak piszesz, jest to próba obsmiania własnych demonów próba wydźwignięcia się ze stanu apatii
@Gerber Nie sądzę byśmy coś rozumieli
@Bronisław Suchy wiersz jest interesujący ale szkoda ze taki krótki, odbieram przesłanie jako spełnianie płytkiego pragnienia, powierzchownego kontaktu jako niedojrzałość do prawdziwego spotkania.
nasiusiali mi do mózgu
co ja teraz zrobię?
ręce me spocone
serce popękane
podpalam podeszwy i
odlatuję
do ciepłych krajów
gdzie słońce w zenicie
głaszcze me skronie
gdy dolatuję do celu
smuga smrodu za mną została
lecąc przewietrzyłem mą
duszę wyśmierdziałem
teraz
gdy chodzę po buszu
tylko czasem wrona
kracze mi w brzuchu