Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Polman

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1123
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Polman

  1. Nie było poważnych naukowych badań tego problemu. Tych, którzy chcieliby się tym zająć, oficjalna medycyna zaliczała od szarlatanów. Niech jakiś poważny naukowy podmiot w swym oficjalnym stanowisku zaprzeczy jego skuteczności. Wtedy będzie uczciwie i można dać sobie spokój. Tym bardziej, że dysponujemy w każdej chwili bazą techniczną do takich badań. Trzeba tylko chcieć. I być może uznać, że dobro ludzkości jest ponad zyskami korporacji.
  2. To moje pismo wysłane do GIS. Poeto! Napisz i TY! Jest jeszcze tyle miejsc, do których można napisać w takiej sprawie. Razem możemy więcej!
  3. OK Zgadzam się z Twoja opinią. Usunąłem te teksty, bo one już gdzieś są i nie chce być nimi nachalny. To był tylko taki chwilowy głos w dyskusji. A rzeczy nadzwyczajne zdarzają się. Dziś ograliśmy i to u nich mistrzów świata Hiszpanów. Koszykarze. Serdecznie pozdrawiam :-)
  4. Blisko, coraz bliżej... https://fakty.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/aktualnosci/news-wlochy-wzrosla-liczba-zakazonych-koronawirusem,nId,4343065 A słowa nie słychać o biorezonansie. Poeci też milczą. A mogą o tym mówić w mediach, Internecie. Mogą pisać petycje i wnioski w tej sprawie do podmiotów w naszym kraju. Mogą telefonować do Szkiełka Kontaktowego :-) Jest tyle możliwości, a poeci milczą.
  5. zapasy na starość... zamykam dobre chwile, dobre słowa w słoikach pamięci, potem odstawiam je na półki … może je ktoś kiedyś we swe dłonie weźmie, otworzy, razem ze mną chwilę znów pobędzie … Życzę dużo słoików :-)
  6. Koronawirus zabił chińskiego reżysera Chang Kai i jego rodzinę Artysta miał 55 lat - zmarł 14 lutego. Nie żyją także jego siostra i rodzice- wszyscy zmarli przez koronawirusa. Rodzina mieszkała wspólnie od kilku tygodni w Wuhan - donosi brytyjski "Guardian". Reżyser zamieszkał wraz ze swoimi rodzicami, po tym jak pod koniec stycznia zachorował jego ojciec. Reżyser informował w mediach społecznościowych na temat swojego stanu zdrowia oraz jego bliskich. Próbował też znaleźć miejsce dla swojego ojca w kilku szpitalach, jednak bez skutku. Wkrótce zaraziła się też jego matka - rodzice zmarli w odstępie jednego dnia. Kolejną ofiarą był sam Chang Kai. O jego śmierci szybko poinformowało jego studio - Hubei Film Studios. Następnie zmarła jego siostra, która odeszła kilka godzin po tym jak stwierdzono zgon reżysera. Żona Changa Kaia ciągle walczy o życie, jednak jej stan jest opisywany jako poważny. Obecnie jest hospitalizowana na oddziale intensywnej terapii. "Żegnam tych, których kochałem i tych, którzy kochali mnie." Reżyser napisał wiadomość - list pożegnalny. Przekazał w niej, że on i jego rodzina nie otrzymali odpowiedniej pomocy i opieki lekarskiej. - Mój ojciec miał gorączkę, kaszel i nie mógł oddychać. Próbowaliśmy go wysłać do szpitala, ale nigdzie nie było wolnych łóżek. Byliśmy skrajnie zrozpaczeni i wróciliśmy do domu. (...) Bezlitosny wirus pochłonął także mnie i moją żonę. Byłem w licznych szpitalach i błagałem, by nas przyjęli. Trudno było znaleźć łóżka... Byliśmy nikim. - napisał. https://www.cda.pl/video/26515955e
  7. PRZEKAŻCIE SOBIE ZNAK POKOJU... Znasz li ty złodzieja, co nie krzyczy wszędy: Oto cel mej służby - byt ma być ci lepszym!
  8. https://wiadomosci.wp.pl/koronawirus-z-chin-zakazeniu-moze-ulec-60-proc-populacji-swiata-6478107701344385a 1. Popatrzeć na koronawirusa właściwym do tego celu mikroskopem , tak jak na tym filmie: 2) Włączyć taki generator plazmowy jak na filmie: 3) Znaleźć częstoliwości, które rozwalą wirusa. Może to są te: Kto to zrobi! Wołaj o to gdzie tylko możesz!
  9. https://www.o2.pl/artykul/koronawirus-mapa-pokazuje-jak-rozprzestrzenia-sie-po-swiecie-6477424720111233a
  10. Czekałem na tym forum na czyjś tekst, po przeczytaniu którego trzeba pomyśleć. No i doczekałem :-) Pozdrawiam.
  11. Powiem Ci jak jak ja szukałem wskazówek dla siebie. Dla mnie wzorem były wiersze Szymborskiej. A zwłaszcza mistrzowska umiejętność przekazu najgłębszych myśli przy użyciu bardzo prostych i mistrzowsko dobranych słów. Poczytaj te wiersze, a wyciągniesz wiele cennych wniosków. Pozdrawiam i powodzenia.
  12. Miałem podać, jak wykorzystuję takie pliki z zapisanymi w nich częstotliwościami Rifa. Od dawna używam ich na boleriozę. Pliki te mam zapisane w formacje mp3. Ja wykorzystuję do tego celu amplituner. Uzyskane dźwięki puszczam na podłączone do amplitunera słuchawki. Słuchawki te mają jedną ważną cechę. One się składają. Ja kupiłem w MediaExpert takie słuchawki: Słuchawki nauszne SONY MDRZX110B Nie były drogie, około 50 zł. Te moje zabiegi wykonuję, gdy leżę już w łóżku. Po prostu kładę te słuchawki, gdy są złożone pod siebie, np. pod część lędźwiową kręgosłupa. A jak głośno ustawiam amplituner? Gdybym słuchawki założył na uszy, to powiem, że bardzo głośno. Gdy je mam pod sobą, to daje się bez problemu to wytrzymać. A jak długo trwa seans? Pliki na boleriozę mają wielokrotnie więcej częstotliwości. One bez żadnych powtórzeń częstotliwości trwają 30-40 minut. W tym pliku na koronawirusa mamy tylko 3 częstotliwości. Każdej dałem czas 1 minutę. Łącznie mamy czas 3 minut. Myślę, ze seans powinien zawierać kilka odtworzeń w pętli. Ile? To zależy. To ścierwo (bakterie i wirusy), które rozwalamy w sobie, wydzielają toksyny. Organizm, zwłaszcza wątroba muszą to posprzątać. Są dolegliwości zwane herksami. Musimy sami określić, ile możemy znieść. Zwłaszcza na początku. To warunkuje długość seansu. Jeszcze jedno. Maszyna Rifa generowała falę elektromagnetyczną. Ta fala oddziałuje na elektryczność zawartą w wirusie lub bakterii, wprawiała je w drgania mechaniczne. W tym co ja robię drgania są wywoływane przez falę akustyczną. Jest bez znaczenia, jaką metodą wprawimy wirusa w niszczące go drgania, ważne by wpadł w rezonans. Tak można działać tylko w zakresie słyszalnym, to jest do około 20 kHz, wyżej tylko można stosować lampę plazową Rifa. Na razie tyle. Dzięki.
  13. To na podstawie dostępnej aktualnie mi wiedzy "domowa" w paśmie akustycznym wersja Rifa do walki z koronawirusem. Jak to używać - wkrótce szczegóły. Czy to działa? Nie wiem. Ale nic innego nie ma aktualnie. Takie narzędzia stosuję w domu na boleriozę.
  14. Czy to jest to? Zbadajmy to!!!!
  15. Znasz li ty złodzieja, co do polityki idąc, rękę swą obcina, tak nie kradnie więcej… Znasz li ty złodzieja, co mając tą okazję nie włoży twoich pieniędzy, do jego portfela… Znasz li ty złodzieja, co do mszy nie służy, dłoni swych nie składa, Bogu pokłon składa… Znasz li ty złodzieja, co w swym fachu biegły, na innych nie krzyczy: Macie tu złodzieja! Znasz li ty złodzieja, co nie krzyczy wszędy: Oto cel mej służby - byt ma być ci lepszym! Znasz li ty złodzieja, co tak kasą gardzi, kumpla nie posadzi, na stołku w urzędzie… Znasz li ty złodzieja, co tego nie kuma, dzisiaj rzucisz ochłap, jutro głosy trzymasz… Znasz li ty złodzieja, co nie jest ekspertem - pierwszy rzuć weń gównem, nie będzie już świętym… Znasz li ty złodzieja, co z mózgu wody nie czyni, aby twarz złodziejską ludzką maską przykryć… ============================= RAZEM: 228 tys. zł co godzinę Patrz więc już uważnie, kogo znów wybierasz, byś znowu nie wyszedł na ch… , frajera.
  16. Posluchaj, na początku tekstu jest możliwość odsłuchania. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/milosc-w-czasach-zarazy/nbqxxwm?utm_source=detal_viasg_wiadomosci&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_detal_popularne&srcc=ucs&utm_v=2
  17. Czy metoda biorezonasu Raymonda Rife'a może zniszczyć koronawirusa? Metoda ta już wielu pomogła w walce z boleriozą, gdy już wszytko inne zawiodło. Zbadajmy to!!!! Czy takiego losu chcesz profesorze, doktorze dla swoich dzieci czy wnuków i dla nas wszystkich? PRO MEMORIA RAYMOND RIFE Cóż z tego żem wielki i silny jak tur, cóż z tego żem chodził do licznych szkół, a posłał mnie na krzyż mojej udręki zakażony kleszcz, choć był taki maleńki. Mam teraz czasu godziny ku temu, by oświetlony blaskiem cudownej Raymonda Rife'a lampy plazmowej, myśleć co los mi niesie i bliźniemu. A może to co jest nędznym i złym, rezonansu punkt ma? A tu słabym! Proszę byś zawsze już pytała mnie, kiedy miłości mojej zabraknie Ci: jak często twoje mają płynąć łzy? jak często twój mam widzieć strach? jak często twój mam słyszeć żal? by skruszał we mnie ten zimny mur, bym poczuł jak straszny jest twój ból, bym jak dawniej znów objął cię wpół.
  18. Polman

    Z bogiem

    Ta scena z Ewangelii jest jednym z moich najważniejszych przemyśleń w życiu. Zawarłem je w scenach z życia w asemblerze w dziale Proza. Oto ten fragment: Podczas jednej z niedzielnych mszy do której służył, po wysłuchaniu tekstu Ewangelii, Michał zadał sobie pytania, na które odpowiedzi szukał przez wiele lat swojego dalszego życia. Odpowiedź na nie, którą ostatecznie odnalazł, była jednym z najważniejszych doświadczeń w jego życiu. Ale wcześniej była sobota i wesele u sąsiadów. Było to wesele u bliskich sąsiadów, bardzo dobrych znajomych rodziców Michała. Wesela na wsi miały swój rytuał. Najczęściej urządzano je w specjalnie budowanych z plandek namiotach, jeśli wesele było na wiosnę, często przysposabiano puste wówczas stodoły a te mniej liczne przyjęcia weselne urządzano w domach rodziców nowożeńców. Wesela trwały na ogół trzy dni. Dzień pierwszy u pani młodej, dzień drugi u pana młodego a poniedziałek był dniem poprawin. To przyjęcie weselne było przygotowane w domu pani młodej. Goście zasiedli przy stołach weselnych ustawionych w kilku pokojach. Dzieci miały przygotowany osobny stół w małym pokoiku. Tam usiadł Michał. Rodzice Michała usiedli w pokoju naprzeciw, na wprost od otwartych drzwi, twarzami w kierunku Michała. Michał coraz bardziej zaniepokojony obserwował zachowanie ojca. Wypity alkohol robił swoje. Twarz ojca poczerwieniała. Zachowywał się coraz głośniej. Goście zaintonowali weselną melodię. Ojciec jako jedyny z nich na stojąco, pełnym głos, niemiłosiernie przy tym fałszując dołączył ze swoim występem. W prawej drżącej ręce trzymał kieliszek z wylewającą się zawartością. W pewnym momencie wrzasnął do śpiewających: – Wyżej, wyżej … Jakby rozumiał, co to znaczy. Michał patrzył na ojca sparaliżowany wstydem. Czuł mrowienie na plecach. Najchętniej zniknąłby. Po północy matce i Michałowi udało się przyprowadzić ojca do domu. W niedzielę Michał służył do mszy. Wsłuchał się w słowa ewangelii: Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?» Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Ci więc zanieśli. Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni Przed oczami Michała stanęła wczorajsza twarz ojca. – Dlaczego to uczyniłeś, dlaczego na początku swej drogi upiłeś ludzi? Na tamtym weselu mógł być podobny memu ojcu, jego krzywdzona żona czy cierpiące przez pijaństwo ojca dzieci – pomyślał Michał. Na koniec zawołał w myślach: – Gdybyś był wczoraj z nami, czy zamieniłbyś wodę w wino, które starosta podałby mojemu ojcu? Czy spojrzałbyś na moją matkę albo na mnie mnie? Czy pomógłbyś odprowadzić ojca do domu? Czy miałbyś wyrzuty sumienia? Wiele lat musiało minąć i wiele musiało się wydarzyć, by Michał potrafił odnaleźć odpowiedź na nurtujące go wtedy pytania. Musiał zrozumieć znaczenie słów „mieć wolną wolę”. Wraca myślami na weselną salę i do tamtego dnia. Wśród gości pojawia się On. Jest z nim Jego Matka i kilku jeszcze młodych ludzi. Usiedli razem przy jednym ze stołów. Zwyczajem było, że starosta weselny częstował gości weselnych swoim winem. Nadszedł ten czas. Starosta wszedł na salę i postawił na stołach przed weselnikami kilka butelek wina. Wśród gości dało się słyszeć, iż wino nie jest darem starosty. Że to gest jednego z gości. Zaczęto mówić, że to dar od Niego. Że przy tym stało się coś niezwykłego. Gdy On przechodził obok ojca, ten go zagadnął: – To wino jest od Ciebie. – Tak – odpowiedział On. – Słyszałem, że jest dobre. Usiądź skosztujemy go. On usiadł obok. – Nalej nam, to Twoje wino – powiedział ojciec. On spojrzał na ojca, potem na matkę i Michała. Ojciec zauważył te spojrzenia, ale powtórzył: – Nalej nam. On powiedział: – Będziesz miłował bliźniego swego. Ojciec powtórzył: – Nalej nam. On zapytał: – Taka jest wola twoja? – Tak – odrzekł ojciec. On nalał mu. Ojciec wypił i i przyłączył do chóru śpiewających weselników. Gdy skończył, matka poprosiła ojca: – Nie pij już tyle. Ojciec powiedział do Niego; – Dobre to wino. Nalej mi jeszcze. Wtedy on wziął rękę matki i ojca, spojrzał na Michała i powiedział: – Będziesz miłował bliźniego swego. – Nalej mi - powiedział ojciec. – Taka jest wola twoja? – Tak – odrzekł ojciec. On nalał mu i odszedł na swoje miejsce mówiąc do nich: – Ja jestem tu blisko. I uśmiechnął się do nich.
  19. Polman

    DO MAMUSI

    Ja na wszystko się zgadzam. Ja tylko musiałem o tym powiedzieć.
  20. Polman

    DO MAMUSI

    Może i tak jest. Ale czy to jest najważniejsze? To miejsce wydawało mi się dla niego najbardziej godne. Pomyśl przez chwilę, że jesteś jego autorem. I co jest teraz ważne?
  21. Polman

    DO MAMUSI

    Janina (Janka) Hescheles Altman - 12 letnia dziewczynka "DO MAMUSI" Tak źle mi, ciężko Lecz cóż, Ty jesteś daleko Już piasek twe oczy kryje To drogie serce nie bije, Ach, czemuś mię tak skrzywdziła I samą zostawiła? Śród tylu obcych ludzi Mam się sama trudzić? Lecz chyba z nieba mnie widzisz I całkiem już nie skrzywdzisz I gdy noc będzie w obozie I cisza już wkoło Z nieba zejdziesz do mnie Siądziesz na moją pryczę I jak dawniej pocałujesz mnie w czoło. Godziny, minuty liczę Na takie cudowne spotkanie Radosne powitanie I utonę na twem łonie I tak mi będzie cudownie, Na duszy lekko, błogo. Lecz cóż taka krótka chwila Nacieszyć się tobą nie mogę Zaraz ode mnie odchodzisz Ja wiem, świata się boisz Złego, ludzkiego wejrzenia Chowam się pod koc Szukając ukojenia Wszak taka cudna noc Wznieca bardziej ból Lecz myślę, że przyjdziesz znów, Że to wszystko na jawie Ach przyjdź mamo, przyjdź Moje kochanie urodziła się we Lwowie w 1931 r. Jej ojciec Henryk Hescheles (1886–1941) był współzałożycielem, a następnie redaktorem naczelnym dziennika „ Chwila” — popularnej gazety żydowskiej ukazującej się we Lwowie w okresie międzywojennym. Zginął w lipcu 1941 r., zamordowany w pierwszych dniach niemieckiej okupacji Lwowa, w czasie pogromu zwanego „akcją więzienną”. Matka Janki, Amalia z d. Blumenthal (1903–1943) przed 1939 r. pracowała jako nauczycielka hebrajskiego, a także w redakcji „Chwili”. Już po zniesieniu getta i wywiezieniu części ludzi na śmierć popełniła w obozie janowskim samobójstwo wraz z grupą innych pracowników szpitala. Janka po nieudanych próbach znalezienia schronienia wśród ludności nieżydowskiej przedostała się do obozu janowskiego. Wiersze, które układała i recytowała współwięźniom, stały się jej przepustką na konspiracyjne zebrania literackie organizowane przez Michała Borwicza. Przyjaciele Borwicza z PPS, którzy pomogli mu w ucieczce z obozu, niedługo później, w październiku 1943 r., wydostali ze Lwowa także Jankę. Po ucieczce znalazła się w Krakowie, gdzie kilkakrotnie zmieniała adresy. Ostatecznie trafiła do sierocińca prowadzonego przez Jadwigę Strzałecką i tam pozostała — najpierw w Poroninie, później aż do matury w Sopocie. W 1950 r. wyjechała do Izraela. Studiowała tam chemię w Izraelskim Instytucie Technologii Technion w Hajfie. Pod koniec studiów założyła rodzinę. W Instytucie Technion, w Instytucie Weizmanna w Rechowot i na Uniwersytecie w Monachium uczestniczyła w licznych pracach naukowych. Jest autorką wydanych po hebrajsku książek „Oni jeszcze żyją” (1967) i „Co będzie jutro?” (1972), „Złoto — z wnętrza ziemi w przestrzeń międzyplanetarną” (1977); „Złotowłosa” (1991), „Biała Róża — studenci i intelektualiści w Niemczech przed dojściem Hitlera do władzy i później” (2007). Mieszka z mężem w Hajfie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności