Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'rozmowa' .
-
"Rozmowa z katem" Po raz pierwszy się uśmiechnąłeś. Ulżyło mi, bo już myślałam że rozmawiam z kamiennym golemem o granitowej, ponurej masce. Zresztą chyba Cię męczę niepotrzebnie, jestem zupełnie nie w Twoim typie. Ta randka jest jak stronniczy wywiad, mający znamiona nachalnego przesłuchania. Nie lubisz gdy ktoś ciągle mówi i zadaje masę pytań. Przepraszam. Nałożyła do ust kawałek szarlotki i z zupełnie zmieszaną miną skurczyła się jakby na restauracyjnym fotelu. Poprawiłem mankiety koszuli o śnieżnobiałej barwie. Sięgnąłem po kieliszek Merlot i kątem oka złapałem odczyt fluorescencyjnych wskazówek zegarka. Był to idealny moment do ataku. Godzina zero. Przeszyłem ją stalowym wzrokiem, może zbyt srogim i barbarzyńskim ale z pewnością męskim do głębi. Przebiegł przez jej ciało niespokojny dreszcz. Wyczułem go. W pytaniach nie ma niczego złego i same w sobie nie wyrządzają również szkody i krzywdy. Nie ma pytań nazbyt łatwych i błahych, nie ma tych niegrzecznych i nie na miejscu. Problem tkwi w szczerości i bezkompromisowości odpowiedzi. W ich złożoności i tajemnicy, lub przeciwnie w odpowiadaniu bez strachu o ocenę. Zganienie, śmieszność, niepokój. Chcesz prawdy a nie wiesz jak daleko mogę się w niej posunąć. Dalej niż w kłamstwie. Kłamstwo jest iluzją percepcji umysłu. Prawda jest stanem faktycznym. Dokonanym. Namacalnym. Kłamstwo można zmyć niczym grzech. Prawdę dźwiga się niczym krzyż. Ciężar, któremu nie sposób zaprzeczyć. Widziałem, że nie rozumiała ani słowa. Biedne, młode pokolenie kwantowych umysłów. Myślą za nich procesory nie pradawny instynkt. Zadałaś mi jakiś czas temu ciekawe pytanie. Odpowiedziałem wtedy, że są rzeczy, których nie chcemy wiedzieć. Są osoby, których nie chcemy znać. Są czyny za których wykonanie, piekło staje się niebem. A pytanie wydawało się bezmiar błahe. Przytaknęła z zawahaniem, ponętnie blednąc na licu i w okolicach piersi. No tak, pytałam wtedy kim chciałbyś zostać w przyszłości? Bo chyba zawód poety naraża Cię na śmieszność i wzgardę a nie szacunek i podziw? Lubię żartować ze swej roli robaka w świecie samolubnych, pięknych motyli. Ale rola motyla zabiła by mnie esencją dobra, dlatego chciałbym być … katem. Dla siebie i innych. Piękna, stara profesja. Jeno niewiele wyżej uiszczona w skali od zawodu ulicznicy. Wzbudzająca strach. Tak namacalny i miły moim oczom. Każdy lekarzyk ma swój cmentarzyk. A jakże i kat nie gorszy jest w tym. Bo obok cmentarza ma swą szubienicę a nawet kochankę gilotynę. Piękna jest śmierć z pętlą zaciśniętą u szyi. Te szarpane, wstrząsy ciała, uwieszonego w powietrzu. Rzężenie na łasce konopnej liny. Kiedy kostucha radośnie buja Cię na huśtawce ze stryczka. Bawi się agonią ostatnich spazmatycznych oddechów. A potem nagła cisza. I spokojne, stygnące ciało o wybałuszonych oczach i spuchniętym od zastałej krwi języku. Jestem katem i nigdy się tego nie wstydziłem. Kocham egzekucję. Dlatego powiesiłem nawet swoje marzenia. Były zbyt dobre. Ludzkie. Zrozumiałe. Kata nie sposób zrozumieć. Może spowiadać się on jedynie śmierci. Przy kuflu mocnego piwa. Największym pragnieniem kata, jest to by pewnego dnia, przeprowadzić swoją własną egzekucję. Dlatego trzeba wieszać coraz to nowych. By sposobić się w doskonałym theatrum. By idealnie zbawić się żywota. Bez wstydu. Być przygotowanym na wszystko w rozmowie ze śmiercią. Jak mistrz Polikarp. Jam jest katem. Czy młodego, czy starego. Zbawię żywota każdego. Jeśli się nie boisz, to porozmawiaj z katem. Gdyby nie była tak bardzo sparaliżowana strachem, to z pewnością uciekłaby natychmiast lub chociaż wzywała pomocy. Ona jednak nieśmiało otworzyła usta i zaczęła rozmowę, rychtując sobie tym samym stryczek na swą młodą, smukłą szyję.
- 2 odpowiedzi
-
5
-
leżę naga pod kołdrą ciebie nie ma więc obracam się z boku na bok noc pochłaniam samotnie czarną trudną i gorzką ironicznie brzmi twoje - dobranoc
-
Czasem szepcze, czasem szumi, Czasem brzęczy – niby pszczoła, Bujnie pleni się w urzędach, Na osiedlach – i w kościołach. Jak mikroskop grzechy, zdrady, Braki, błędy wyolbrzymia, Jak chwast rośnie – poza grządką, Tuczy się – na cudzych winach. Wścibskim okiem co nie swoje Obserwuje, recenzuje, Piórem ostrym na kształt miecza, Niedostatki wypunktuje. Raz w redakcji się zatrudni, Raz dorabia w komitecie, Zwodzi damy i matrony, W sidła łapie – nawet dzieci. W kłębach chowa się po kątach’, W stosach – po szafach się pleni, Boi się jedynie prawdy, Dyskrecji – i oświecenia. Kiedy rozwód spowoduje Lub do grobu kogoś wpędzi, Niewiniątko zgrywa chętnie Białe, jasne – jak łabędzie. Nie zaradzi jej odkurzacz, Ani miotła, ani szczotka, A jej imię w sześciu głoskach Proste krótkie – oto Plotka.
- 5 odpowiedzi
-
4
-
- plotka
- społeczeństwo
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ty, który masz we władaniu gwiazdy i morza, wschody i zachody słońca, lodowe olbrzymy i tajemnicze jaskinie, najwyższe góry i najpiękniejsze rzeki, złote pola i rubinowe owoce jabłoni, obfite ogrody i ciche lasy, dostojne lwy i szybkie pantery... Dlaczego właśnie Ty, tak potężny, tak wszechwładny stworzyłeś kruchego mnie.
-
Bardzo daje w kość Co? Tęsknota, pustka Za czym? Za miłością bycia ważnym Czuje się jak puste pudełko Puste pudełko? Takie które można wyrzucić jak smieć, czuję nic nie warty Ale on się uśmiecha i mówi że ok A nie przyszło Ci do głowy że udaje? Nie Między mną a życiem Stoi bezbarwna nić Nie mam jak wspiąć żeby uciec Zostałem wciągnięty przez sieć
-
chwila, gdy zrozumiałem, że jestem badziewiem
ettore opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Podszedł do mnie, usiadł przy łóżku i począł mówić jaki ja gruby. Ja zaś słuchałem i nieszczerze się śmiałem. W głębi cierpiałem, bo coś czułem, czegoś się obawiałem. -
z serca rozlewa się na wszystkie tkanki ciała próbuję go uciszyć, zwalczyć ostatecznie… zrozumieć jak zasady fizyki niezbyt proste, ale posłuszne prawom zawsze musi być jakieś prawo gdyby to było takie proste gdyby to było możliwe nie musiałabym po omacku wsłuchiwać się, rozpaczliwie szukać dowodów że to bose dziecko we mnie idzie we właściwym kierunku próbuje wejść z nim w dialog po prośbie, po groźbie niech mi powie cokolwiek niech nie będzie tak bezczelnie głuche na moje zarzuty, na moje argumenty głupia ono ciebie i tak nie słyszy widziałaś kiedyś człowieka, który gada z wiatrem?
-
1
-
- autoanaliza
- wewnętrzne dziecko
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
pik pik odbiorę małego z przedszkola zwykłe sprawy pik pik nie gotuj zamówiłem pizzę zwykłe rzeczy odpisuję światełkiem
-
Zimy naszego dzieciństwa
Tomasz Kucina opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
graphics CC0 [zimowy minipoemacik liryczny] drapieżne surowe zimy w saniach pamięci skrzeczą zawrócone obrazy sztuka królową śniegu – sztalugą natury… wczesnym porankiem u Claude Moneta „sroka” przysiada na żerdzi w światłocieniu słońca się doświetla kobaltowo-srebrne sekwencje smug brzuchate gile. bałwanki. kuropatwy. i przyszłe przebiśniegi u Kossaka batalistyka i sceny powstańcze u Fałata i Podkowińskiego zimowe panoramy miast… szczeniacka opowieść ucieka poza ramy wtedy czas przywołuje wspomnienia z fresku także mojego dziecięctwa a zima powraca… w mozolnych komemoracjach… dokrewne gruczoły pamięci kompensują aromaty leukocyty Mnemosyne zabielą plenery i znów mróz siarczysty hartuje ryby w polowej wędzarni zima pachnie świątecznym baleronem zrębki drzewa jabłoni aromatyzuje gałązką z jałowca wrażliwą pamięć wszystko co żyło dało się strawić lub powąchać… dziadunio w baranim serdaku pokoleniowy patron zapachów dostawca polędwic i goleni zaklinał czas czar smacznych wspomnień pelenka na stole jarmica z garnkami w potoku żwawo płynęły nosaki pamiętam pulchne dziewczęta rumiane i nie utkane w alabastrowe makijaże zatrzymał się czas na biegunie prawcieleń pierwszych krótkich pocałunków cierpkich i pistacjowych jak Kim Kardashian jako pachnące wiatrem dojrzałe włóki i skore do żyniaczki przeplatają osnowy mej pamięci nieco dalej zimniejsze jeszcze sympozja w dreszczyku plenerów retrospektywnych… utarty sproszkowany śnieg zaprósza teksturalną bielą garbate sosny w panoramie przestrzeni dociążył ich zaciężne igliwia przesuwając horyzonty w nieco głębsze perspektywy szadzi pamiętam gromadne paśniki saren w kordonach żywiołu tu liczne jadłodajnie zapełniała fauna fetowała wolność klarowała smakiem w jasełkach otulonych siankiem a wiatr dął w płuca zimowych futer podszczypując zmysłowo stada młodych sarenek dygoczących z zimna drżących jak osika na wietrze w tym uśpionym potulnym lesie w zaspach śniegu do kolan obtulonych dygoczących ciał w zimnym moralnym nastroju najstarszy jeleń-matuzalem nozdrzem wachlował niczym komin parowozu na forum ogromny i naremny piciur obgryzał z pietyzmem korę skostniałej z zimna jarzębiny zrywając przypadkiem poroże wytyczał granice starego wieku tymczasem w okna historii zajrzał już wieczór u sąsiada izbę pobielono wapnem łyskają cebrzyki i konwie z wodą a obok sapka z białej mąki okraszona masłem z mlekiem i skwarkami i coraz ciemniej i ciemniej za mglistą szybą… a w naszym przybytku jasno i gnuśnie: misio przytulony pod kołdrą ożywiona natura wprawiona w ruch porusza sztucznym płatkiem w „śniegowej” lampce na stole… w przytulnym pokoiku malutkiego chłopczyka może to ja ezoteryczny? *podglebiem tekstu – rozmowa ze szczerym człowiekiem- 19 odpowiedzi
-
5
-
- zima
- retrospekcje
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Gra na tym polega aby odpowiadać na pytania pytaniami. Np: 1 osoba: Czy słońce zgaśnie? 2 osoba: A czy ono zgasło? Czy samochody będą latać? 3 osoba: A czy ludzkość wynajdzie taką technologię? Czy flamingi tańczą? I tak dalej... Pozdrawiam mam nadzieję że zabawa sie wam spodoba i nie utonie wśród innych. Moje pytanie brzmi: Czy podoba Wam sie ta gra?
- 2 odpowiedzi
-
- zabawa
- dla dzieci
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
I znów źle I znów to samo Przecież to już było Czemu znów się stało? Nie chcę Nie mogę Nie będę ani chwili dłużej ciebie znosić Po co mi to? Lepiej było samemu kroczyć Co moje to moje Nikomu nic do tego! .... Hej! Co u Ciebie? U mnie jest okej... Hej? Czy słyszysz? Czemu Ciebie nie ma? Przecież to nie było naprawdę Byłem zły przez moment Odpuść Wybacz
- 3 odpowiedzi
-
3
-
- miłośc smutek
- gniew
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
kocham ten nasz wspólny język niepozbawiony przerwy na oddech skaczący po stronach słowników powracający jak morskie fale ostatnio w dodatku uśmiechnięty tak bardzo że aż bolą policzki i trochę ściska w gardle ale to dobrze
-
1
-
- język
- zrozumienie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
SYNDROM POOBOZOWY (KZ SYNDROME)
Justyna Adamczewska opublikował(a) utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
- rozjaśniasz swą twarz uśmiechem po co? - niech mnie bierze ten esesman po co? - pragnę być jego suczynką po co? - myślisz że lepiej dziewczynką? *** - tylko on bije kobiety to co? - rękoma rozrywa płody to co? - oficerki ma skrwawione to co? - uwielbia też swoją żonę *** - a ja pragnę zrzucić pasiak i co? - latem pierś wypinać pełną i co? - żonka Niemca musi być mną i co? - pokryje ją piecowy miał. J. A. 2015 r.