Zrobiłam dzisiaj duże pranie
wieszam literki w wersów sznurze,
od tego bolą rączki, głowa
i oczka, gdy się patrzy dłużej.
A jeden z drugim gdy już wiszą
i wodolejstwo w puentę kapie,
patrzy i czyta, nie rozumie
i myśli prawda? co za gapień!
Bywa, ze zejdzie ze dni kilka,
gdy wiersz pomylił się z balkonem
koronki piórem wydziergane
siąpią ciureczkiem, wywieszone.
Ostrożnie proszę, nie za blisko
właśnie wyprałam, już gotowe,
żeby mi potem nikt nie mówił
- ale mi wierszem zmyła głowę!